Proszę o pomoc. Choruję na hashimoto, od 2-3 miesięcy staramy się o pierwsze dziecko, do tej chwili przygotowywałam się od kilku lat a tu akurat teraz takie wyniki. Podaję dawki euthyroxu i wyniki z ostatnich miesięcy:
Październik 2011 dawka euthyroxu 50
TSH 1,2520
FT4 57.69% [wynik 1.15, norma (0.7 - 1.48)]
FT3 62.00% [wynik 2.95, norma (1.71 - 3.71)]
Styczeń 2012 dawka euthyroxu 75
TSH 0,2428
FT4 96.15% [wynik 1.45, norma (0.7 - 1.48)]
FT3 69% [wynik 3.09, norma (1.71 - 3.71)]
Marzec 2012 dawka euthyroxu 62,5
TSH 0,227
FT4 66.23% [wynik 1.44, norma (0.93 - 1.7)]
FT3 34.58% [wynik 2.83, norma (2 - 4.4)]
Maj 2012 ( badania zlecone przez nową endokrynolog niestety bez FT3 i FT4)
dawka euthyroxu 50
TSH 2,830
Progesteron 18 ng/ml ( 7 dni po owulacji)
Prolaktyna 41,89
Ferrytyna 18,25 (15-150)
B12 469,50 (191-663) na zastrzykach
Od marca zaczełam jeździć do doktor Stefanowskiej i to ona kazała wrócić na dawkę 50 euthyroxu. (poprzednie ustalał inny lekarz, w pazdzierniku nie podobało mu się juz moje TSH powyżej 1 i na dodatek w związku z tym, że szła zima kazał zwiększyć na 75)
Niestety kolejną wizytę mam dopiero pod koniec sierpnia, mimo że jeżdze prywatnie...Prolaktyna nie spada a wręcz przy każdym pomiarze rośnie, mimo, że biorę parlodel na jej zbicie. Czy ktoś wie, dlaczego tak może się dziać?
Do tego łykam selen 200 jednostek, 2x witamina b6 i kwas foliowy. Rozumiem, że ze starań przy takich wynikach nici, ale co mam robić dalej? Co z prolaktyną? Co dalej z tym TSH? Błagam o pomoc, sama się już poddaje