rosteda
13.03.06, 16:32
Wtam wszystkich serdecznie
Wiele osob z naszego forum ma zlecone zmienne dawkowanie thyroksyny.
Niektorzy nawet po 25µg i 2x w tygodniu po 75µg. To nie jest dobre dla
organizmu, a juz wcale dla naszego samopoczucia. Antybiotyki i inne leki jesli
sie zleca to zawsze w jednakowych dawkach. Zastanawiam sie, czemu niektorzy
lekarze zlecaja takie smieszne dawkowanie thyroxyny. Moge jeszcze zrozumiec
roznice 12,5µg, no 25µg, ale roznica 50µg to wydaje mi sie duzo za duza.
Dlaczego dawki powinny byc stale, to pisze w ksiazce "Leben mit Hashimoto" na
str.93.
Jesli ktos ma ta ksiazke to moze to pokazac lekarzowi.
Ale czy lekarz bedzie znal niemiecki i czy to zrozumie?
Bez argumentow nie przekona sie lekarza. Oni przeciez studiowali i co moze
chory bez ukonczonych studiow medycznych.
Ja zapytalam kiedys lekarza czy u zdrowego tez tarczyca pracuje co drugi
dzien. Czy w roznych dniach produkuje rozna ilosc hormonow, i jak to wyglada u
zdrowych? Na takie pytanie powinien odpowiedziec kazdy lekarz.
Przeciez mozna wypisac na recepte tabletki thyroksyny po 25µg i dzielac je
ustalic dzienna dawke z dokladnoscia do 6,25µg. Wygodne to jest tez przy
zwiekszaniu dawek u tych osob ktore zle reaguja na duze porcje thyroksyny, i
dawke tygodniowa tez mozna rozdzielic z dokladnoscia do 6,25µg.
Ja osobiscie znosze takie zwiekszanie dawki bardzo dobrze.
Moze warto sprobowac moja metode i rady z ksiazki?
Pozdrawiam Rosteda