magasi9
16.07.06, 11:29
Witam
7 lat temu zachorowalam na chorobe Gravesa - basedowa, objawy mialam typowe,
pozniej moje wyniki sie wachaly, dokladnie nie pamietam jak to bylo, pamieta
ze lekarz mi wtedy mowil zebym nie planowala dziecka, kazal mi prowadzic
bardzo spokojne bezstresowe zycie i mowil ze choroba moze byc na cale zycie
albo to jednorazowy wybryk (ale cale leczenie trwalo dobre 2 lata)
teraz od 3 lat staram sie zajsc w ciaze, nie mieszkam w Polsce i w klinice
wiedza ze bylam chora na te chorobe (przed jakims 3-4 latami myslalam ze
znowu jestem chora, ale wyniki wyszly na prograniczu i lekarstw mi nie dali,
mieszkam w takim kraju gdzie lekarstwa ogolnie przepisuja bardzo zadko)
poczytalam sobie ostatnio w klinikach i na miejscowych forach i obawiam sie
ze przez te 3 lata klinika leczenia nieplodnosci nigdy mi nie zrobila badan
na przeciwciala, nie jestem tego pewna, robili mi badania z krwi (ale jakie
nie wiem) i usg tarczycy i mowili ze nie przeszkadza to w zajsciu w ciaze (
mam jednak watpliwosci)
moje pytanie jest w sumie narazie teoretyczne, jesli moje przeciwciala
sa/bede podwyzszone to czy to mozna leczyc (tak mi sie wydaje ze nie mozna)
i czy mam szanse na dziecko (realne)
musze dodac ze moj maz tez nie jest super zdrowy (takze wchodzi w gre tylko
inseminacja lub in vitro)
chcialabym realnie patrzec na ta walke o dziecko, czy wogole jest/bedzie sens
dzieki