Dodaj do ulubionych

Do poczytania,co o tym myślicie?

17.05.07, 14:15
www.biodro.home.pl/inne/hashimoto/menu/menu.html
pozdrawiam kasia
Obserwuj wątek
    • mary_lu Re: Do poczytania,co o tym myślicie? 17.05.07, 16:21
      Chyba lepiej nie czytać takich atrykułów... Ja już odpadłam, gdy autor zaczął
      mówić o pasożytach... Niedawno w Gazecie był artykuł o terapii chorób
      autoimmunologicznych za pomocą... pasożytów. I w co tutaj wierzyć?
      • ankab29 Re: Do poczytania,co o tym myślicie? 17.05.07, 17:10
        Ja nie doczytałam o tych pasożytachsmile Uśmiechnęłam się tylko jak autor wymienił
        znane osoby chorujące na hashi...Czyżby słynna chrypka Roda Stewarta
        była "zasługą" hashi? Dla mnie tego typu teksty trącą nawiedzeniemsmile
        • aada1 Re: Do poczytania,co o tym myślicie? 18.05.07, 10:14
          Tez nie czytam takich artykulow...razem z zona zachorowali po wyjsci z samolotu
          - zatruli sie ...Oboje dostali biegunki a potem sie okazalo ze to Hashi smile)
          Dla mnie same bzdury.
          Nie szukaj przyczyn bo to nic nie da. Stalo sie i juz.
          Tez sie smialam jak przeczytalam, ze pasozyty sa przyczyna zachorowania na Hashi
          tego autora^^
          Ada
    • obas13 Hashimoto, a pasożyty... 06.11.07, 17:55
      Co do książki to chyba podzielę opinię większości - trudno nie
      oprzeć się wrażeniu, że jej autor napisał coś takiego w celach
      czysto finsowych ("chcesz wyleczyć się z Hashimoto - kup moją
      książkę"); poza tym opis jego choroby poniekąd pachnie mi chorobą de
      Quervaina (podostre zapalenie tarczycy), a nie Hashimoto...
      Niemniej jednak, przyznam że sam od pewnego czasu zastanawiam się
      nad korelacją pomiędzy chorobami pasożytniczymi, a zaburzeniami
      natury autoimmunolicznej (Hashimoto etc.). Lekarzem nie jestem ale w
      pewnym sensie sam tego doświadczyłem. Na pewien okres przed
      początkiem mojej "przygody" z zaburzeniami tarczycy miałem robioną
      morfologię (przypadkowo). Okazało się, że mam podwyższony poziom
      eozynofili. Początkowo fakt ten kompletnie zbagatelizowałem
      (pomyślałem - ja? myję ręcę co 30 minut - niemożliwe bym coś miał)
      jednak po pewnym czasie okazało się, że to jednak pasożyty. Szybko
      je wyeliminowałem jednak w tym samym czasie rozpoczęły się moje
      problemy z tarczycą (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to początek
      Hashimoto).
      O podobnych przypadkach czytałem także na zagranicznych forach
      internetowych choć jak dotąd nikt nie łączył tego bezpośrednio z
      Hashimoto... a jeśli mnie pamięć nie myli, to także i na tym forum,
      była jedna osoba, która wspominała, że poza problemem z tarczycą
      ma / miała problemy z "robakami”.
      Nie wiem na ile można łączyć te dwie przypadłości. Prawdopodobnie to
      jedynie zwykły zbieg okoliczności jednak nie od dziś wiadomo, że
      nawet "niegroźne” pasożyty (owsiki) są w stanie mocno naruszyć układ
      immunologiczny i zakłócić metabolizm. Ich obecność powoduje
      naturalną reakcję organizmu w postaci wytworzenia przeciwciał. Z
      reguły po pokonaniu intruzów, organizm wraca do normy jednak co
      jeśli nie we wszystkich przypadkach? Teza jakoby zaburzenia w
      systemie ochronnym organizmu doprowadziły przeciwciała do obrania
      nowego "celu” jest dość śmiała ale chyba coś w tym jest. W końcu,
      choć temat niemiły, to jednak fakty są takie, ze - tytułem
      przykładu - glistnica (choroba wywoływa przez glisty ludzkie) w
      Polsce według niektórych danych dotyczy aż 18 procent społeczeństwa,
      zaś w niektórych populacjach nawet 50 procent !!! Przy czym
      glistnica to jedynie jedna z wielu chorób pasożytniczych. Jeśli mnie
      pamięć nie myli to badania potwierdziły, że aż 3/4 populacji posiada
      w sobie swoiste przeciwciała przeciwko różnym pasożytom co w
      praktyce oznacza, że 3 na 4 osoby posiadały (lub posiadają) w sobie
      jakąś odmianę pasożyta. Problem w tym, że nie każdy zdaje sobie z
      tego sprawę, ich wykrycie jest bardzo trudne, zaś większość tego
      rodzaju chorób przebiega bezobjawowo. Wiele osób mogło więc "coś”
      mieć i równie szybko się tego "czegoś” pozbyć. Poza tym pasożyty też
      wiecznie nie żyją więc jeśli nosiciel nie zarazi się nimi ponownie,
      organizm szybko się ich pozbywa (dla przykładu - owsiki żyją jedynie
      2 miesiące więc to od naszej higieny zależy ich dalszy los).
      • bunchy2 Re: Hashimoto, a pasożyty... 06.11.07, 18:52
        na taki właśnie artykuł trafiłam 6 lat temu jak szukałam info w internecie o
        hashi. Dałam sobie spokój z dalszym czytaniem tak jak wy.
        Ale jeśli chodzi o pasożyty czytałam, że pewien naukowiec wyleczył się z alergii
        za pomocą - tasiemca czy jakiegoś innego robaka - w Świecie Nauki nie pamiętam
        który numer...
    • eleona Re: Do poczytania,co o tym myślicie? 06.11.07, 18:56
      Jeśli chodzi "książkę"-zgadzam się z poprzednimi
      interlokutorami.Natomiast pasożyty... cóż... temat rzeka, z gatunku
      science-fiction.Faktem jest,że leczono mnie na serce przez dwa
      lata,a po odkryciu obecności lamblii i zniszczeniu ich-kłopoty z
      sercem zniknęły.Faktem jest,że przez lamblie moja córka jako 2-latek
      miała problemy z nerkami.Po zniszczeniu pasożytów-nerki pracowały i
      pracują idealnie.Lambliami można zarazić się poprzez picie wody z
      kranu, nie żartujęsmilenie mówiąc o bananach, kiwi itp. Ale teraz
      czytam wszystkie wypowiedzi na tym forum, bo córka ma Hashimoto i
      chyba popędzę do laboratorium jeszcze raz, tym razem,aby zbadać, czy
      te cholery znów nie zaatakowały.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka