Dodaj do ulubionych

TRACĘ SENS ŻYCIA:(

01.06.07, 10:54
JA WIEM , ŻE NIE JESTEM SAMA Z TĄ CHOROBĄ.
BRAK SIŁ DO ŻYCIA ZAUWAŻYŁAM OD ROKU, BOJĘ SIĘ CO BĘDZIE Z PLANAMI.
JESTEM 25 LETNIĄ ŻONĄ, 2 LATA PO SLUBIE. ZA ROK CHCEMY MIEĆ DZIDZIE. ALE BOJĘ
SIĘ ŻE MOGĄ BYĆ PROBLEMY Z ZAJŚCIEM, OBECNIE MOJE TSH TO 18. MIAŁAM TYLKO
BADANIA NA TSHsad
SAMOPOCZUCIE CORAZ LEPSZ, ALE OBAWY KTÓRE WIĄŻE Z MACIERZYŃSTWEM OGROMNE.

CO ROBIĆ? CZY UDAĆ SIĘ DO PSYCHOLOGA?
NIE MAM DALSZYCH PERSPEKTYW DO ŻYCIEsad CIĄGLE PŁACZĘ.
Obserwuj wątek
    • zajacowna Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 11:02
      marlenko masz tsh 18. przy takim tsh , to kazdy by tracil sens zyciawink
      naprawde.
      jesz jeki. wyrownasz hormony i sens zycia powroci. naprawde!
      • marlen14 Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 11:06
        Bardzo Ci dziękuję za słowa w których odnajduję "szczyptę" nadzieji.
        Leki przyjmuję systematycznie, bo bardzo mi zależy na normalnym życiu, bez
        moich nastrojów i leków.
    • panna_tulipanna_asia Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 11:06
      witam cie serdecznie.

      zacznijmy od tego, że mam 24 lata, jestem małżonką (miesiąc po ślubie) i również
      planuję mieć dzidzie. jesteśmy w podobnej sytuacji, ja na na Hashimoto choruję
      od roku.

      no i jestem psychologiem... smile
      w takich wypadkach nie wolno się załamywać, zrób sobie wszystkie badania, na
      górze strony znajdziesz informacje, jakie badania powinnaś zrobić. wyrównanie
      hormonów powinno wpłynąć na samopoczucie.

      co do perspektyw na życie, nie wyciągałabym tak drastycznych sądów, jestem
      przekonana, że jest inaczej.

      Wizyta u psychologa? sama przed sobą musisz zadać sobie pytanie, dlaczego? po
      co? jakie nadzieje z tym wiążesz i czego oczekujesz od takiej wizyty. no i jakie
      problemy chciałabyś rozwiązać.

      huśtawki nastrojów w tej chorobie są rzeczą niestety normalną, ale dobre
      ustawienie hormonów powinno pomóc.

      psychologowie nie na darmo alarmują by myśleć pozytywnie, optymizm w chorobach
      jest bardzo ważny i często może pomóc. tym bardziej, że obawy, płacz, strach i
      twoje lęki mogą mieć większy wpływ na zachodzenie w ciąże niż przypuszczasz...
      pamiętaj o podświadomości...

      pozdrawiam

      asia

      p.s. nie pisz z włączonym CAPS LOCKiem
    • advancia Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 11:16
      Udać się do psychologa. Im szybciej tym lepiej. Szkoda czasu na płacze w kącie!
      Zobaczysz, że z pomocą specjalisty wyjdziesz z dołka bardzo szybko. Lecz
      tarczycę, przyjmuj leki, tak jak Ci każe lekarz. Sama piszesz, że jest już
      lepiej. Daj sobie czas na powrót do równowagi. I nie rozmyślaj za dużo nad
      hashimoto!
      Poza tym myślę, że obawy dotyczące macierzyństwa powodują u Ciebie dużo napięcia.
      Nie czekaj aż będzie gorzej, idź do psychologa! Pozdrawiam ciepło!
      • marlen14 Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 11:29
        widzę, że zdania sa podzielone co do wizyty u psychologa. Muszę się przyznać,
        że raz juz byłam, ale nie miałam jeszcze świadomości, że mam hashimoto.

        Problem był taki sam- mianowicie, lęki i pragnienie załozenia w 2008r. rodziny.

        Za wszystkie odpowiedzi dziękuję!
        • advancia Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 12:01
          Idz do psychologa, który ma co najmniej kilkuletnie doświadczenie i jest
          członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Będziesz miała gwarancję, że
          nie trafisz na żółtodzioba od razu po studiach, choć czy od razu nie będzie
          wiadomo, czy to "Twój" terapeuta czy nie. Może tak być, że psycholog z wielką
          kolekcją dyplomów i kilkunastoletnim doświadczeniem po prostu nie będzie do
          Ciebie trafiał. To sprawa indywidualnego dotarcia się i odbierania na tych
          samych falach.
          Diagnoza hashimoto nic nie zmienia. Po prostu masz się wygrzebać z dołka i w tym
          pomoże Ci terapeuta. Chcesz sobie pomóc - to nie zwlekaj z decyzją o rozpoczęciu
          terapii smile
          • halmoc Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 13:03
            Myślę,że mimo, jak zauważyłaś zdania są podzielone co do podjęcia terapii
            psychologicznej - możesz taką terapię rozważyć. Ale rzeczywiście - rozważ to
            dość rozsądnie. Musi to być dobry terapeuta. Mogę tylko podzielić się swoimi
            doświadczeniami. Mnie terapia psychologiczna pomogła, kiedy przeżywałam
            olbrzymi kryzys. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co mi jest.
            Ale tak jak wcześniej Ci radzono, doprowadź swoje hormony do optymalnej
            równowagi. Może to wystraczy i obejdzie sie bez dodatkowego "wspomagania". Z
            dużym zrozumieniem - pozdrawiam serdecznie.
            • gogi30 Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 13:26
              Dziewczyno, głowa do góry
              ja miałam po porodzie TSH<100, nawet nie wiedziałamże jestm chora , po prostu
              musiałam się dobrze czuc bo miałam małe dziecko w domua wszelki objawy zwalałam
              na zmeczenie porodem itd. choroba wyszła przez przypadek(poporodowe zapalenie
              tarczycy), jak poszłam do lekarza z inną chorobę.szyję miałam grubą że hoho i
              lekarce coś się nie podobało.
              trwało trochę zanim tsh wróciło do normy, ale wróciło i jest w sumie ok. są
              dziewczyny z HASI, które zachodzą w ciąże bez problemu i rodzą śliczne, zdrowe
              dzieci. grunt to dobra opieka w ciąży pod okiem endokrynologa. a życie jest
              tylko zyciem-raz pod górke a raz z górki. jestem tego niedawnym przykładem.

              przedwczoraj byłam w endo. , ponieważ chcemy na wakacjach starac się o drugie
              dziecko i chcę wszystkie badania ponowić. głowa do góry tsh w dół i juz
              niedługo zobaczysz dwie kreseczki...
              • marlen14 Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 19:29
                Nie będę chwaliła sie, ale jeszcze 3 msc. temu moje tsh wynosiło ponad 118, a
                teraz tylko 18.
    • tlustaklucha Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 18:53
      Hej,
      wątpię, czy Cię to pocieszy, ale czuję się identycznie. Też w przyszłym roku
      planuję ciążę i tak samo się boję. Dzisiaj dostałam maila od koleżanki ze
      zdjęciami jej nowonarodzonego dziecka, zdrowego i pięknego. Powinnam zadzwonić
      do niej i pogratulować, ale nie mogę. Nie wiem, czy rozumiesz.. Wiem, że to
      podłe, ale czuję się z tym fatalnie. Zamiast się cieszyć wpadłam w straszny
      dół..
      To wszystko przez to czarnowidztwo, że mnie się właśnie nie uda..
      A jednocześnie boję się, że TERAZ jestem w ciąży i że uszkadzam właśnie płód.
      Bolą mnie piersi, sapć mi się chce, jest mi niedobrze itd. Może to mieć związek
      z wysokim TSH, ale jeśli.. Położna powiedziała, że test mogę wykonać dopiero po
      czasie spodziewanej miesiączki, czyli jeszcze za 10 dni. Strasznie się boję.
      Pewnie nie powinnam tego wszytskiego pisać.
      • marlen14 Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 19:41
        Jejku widzę, że nie jestem sama z takim problemem.
        Dziękuję, że piszecie.
        Chyba jednak trzeba mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze i urodzi sie
        zdrowe dzieci mając hashimoto.

        • tlustaklucha Re: TRACĘ SENS ŻYCIA:( 01.06.07, 21:57
          Pewnie, nadzieję trzeba mieć. Zwłaszcza, że czytałam tu dużo wpisów od mam,
          które urodziły zdrowiuteńkie dzieci, w ogóle nie wiedząc, że mają hashimoto.
          Marlen, ja się tak pocieszam, że ja, Ty, my, wiemy już, co z nami nie tak i że
          w związku tym będziemy uważać i będziemy pod kontrolą. To jest może takie
          szczęście w nieszczęściu.
          Czy to pozwoli rozwiać Twój lęk? Wątpię, bo mojego też nie rozwiewa..
          Ale wszystko przed nami. Ja się zamierzam konsultować z różnymi lekarzami, żeby
          nie być ewentualnie skazaną na błędy jednego.
          Mam nadzieję, że nam się uda.
          Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje samopoczucie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka