Dodaj do ulubionych

Śmiać się?...

26.03.08, 10:00
Witajcie!
Pragnę Wam opowiedzieć przebieg mojej wizyty u lekarki pierwszego kontaktu w
przychodni rejonowejsadnie wiem,czy śmiać się,czy płakać)
Poszłam sobie do pani dr.,bo potrzebowałam kilka skierowań:do endo,[bo moja
endo wpędziłaby mnie do grobu twierdząc,że mam dobre wyniki,kiedy byłam w
niedoczynności i tylko dzięki Waszej mąrdości zwiększyłam sama dawkę
Euthyroxu(mam hashi)]do laryngologa(hashi osłabiła mi już drugie ucho i
rodzina zwraca uwagę,że zbyt głośno mówię),na poziom żelaza we krwi(bo
choruję też na chorobę Addiosna i grozi mi niedokrwistość,więc co 3 m-ce muszę
to badać).Najpierw pani dr.stwierdziła,że nie jestem jej pacjentką,bo na
kopercie historii choroby jest wpisany inny lekarz,kiedy powiedziałam,że
jestem jej nie dała temu wiary i zadzwoniła do rejestraji.Tam miłe panie
potwierdziły moje słowa.Skierowania do lekarzy dostałam od dr.bez
problemu,natomiast co do skierowania na żelazo to ja musiałam pani dr.robić
wykład o chorobie Addisona i zagrożeniu niedokrwistością.Z niepewną miną
wystawiła mi to skierowanie.I teraz nadchodzi najdziwniejszy momentsurprisedtóż
dr.widząc moje wypisy ze szpitala i stwierdzoną tam chorobę Hashimoto
"pouczyła"mnie,że Hashimoto,to jest właśnie choroba Addisona!!!Ku
wyjaśnieniu:choroba Addisona,to pierwotna niedoczynność kory nanderczy,a
Hashimoto każda z nas wie.Kiedy usłyszałam,co wygaduje LEKARZ nie wiedziałam
jak zareagować.Poważnie,zatkało mnie!Boże,uchroń nas od takich lekarzy!!Lekarz
pierwszego kontaktu powinien diagnozować i kierować do szpitala,albo na
badania,tak?!Ja się pytam jak ma to robić lekarz,który gada takie
bzdury?!Normalnie nóż sam się w kieszeni otwiera...
Obserwuj wątek
    • hashi-tess Re: Śmiać się?... 26.03.08, 11:22
      moja poprzednia p. dr pytała tylko
      na co życzę sobie receptę i ile
      dni zwolnienia lekarskiego.
      O tym, że o hashi nie miała bladego
      pojęcia nie wspomnę.

      Obecna p. dr po receptę na euthyrox
      odsyła mnie do endo.
      Mówię, że jest mi potzrebna tylko recepta
      a nie porada, usłyszałam: jak można
      samemu łykać hormony.
      zapytałam czy codziennie endo będzie
      mi serwować tabletkę?!

      Wypisanie recepty na choroby przewlekłe
      - mówię oczywiście o euthyroxie, to
      w wykonaniu lekarzy majstersztyk.
      Wielokrotnie musiałam chodzić
      i prosić o poprawienie błędów znaj
      dujących się w tejże.
      • hashi-tess Re: Śmiać się?... 26.03.08, 11:41
        hashi-tess napisała:

        Miało być:


        > Wypisanie recepty na choroby przewlekłe
        > - mówię oczywiście o euthyroxie, to
        > w wykonaniu lekarzy majstersztyk niekompetencji.
      • alawinx Re: Śmiać się?... 27.03.08, 11:48
        dostawałaś zwolnienie lekarskie przy niedoczynności?
        Boże jak mi by sie przydało....czuję się okropnie.
      • axel40 Zmiana przepisów 19.04.08, 18:01
        Nastąpiły zmiany i od nowe roku lekarz rodzinny nie może wypisać recepty od
        specjalisty chyba,że przyniesiesz zaświadczenie od tego specjalisty co bierzesz
        i ile.
    • obas13 Re: Śmiać się?... 26.03.08, 12:46
      Brak słów.
      ... i to są Ci, którzy tak hucznie walczą o podwyżki argumentując to
      swą, ekhm "wiedzą".
      • bard_1 Re: Śmiać się?... 26.03.08, 15:00
        Jak cos Ci sie stanie po lykaniu Euthyroxu to oni ida do wiezienia
        wiec musza troche sobie to przemyslec co zapisuja..stad opór.
        • rosteda Re: Śmiać się?... 26.03.08, 17:32
          bard_1 napisała:

          > Jak cos Ci sie stanie po lykaniu Euthyroxu to oni ida do wiezienia
          > wiec musza troche sobie to przemyslec co zapisuja..stad opór.

          Oj musialas dlugo myslec nad ta odpowiedzia "adwokatko".
          A moze nam napisz lepiej co sie stanie jak chory z niedoczynnoscia wcale nie
          dostanie Euthyroxu bo lekarz "musi to przemyslec zeby nie isc do wiezienia".
          Przerazajace sa te Twoje posty.
          • milaemalka Re: Śmiać się?... 26.03.08, 23:49
            A myślałam ,że miałam pecha i że moja lekarka to wyjątek.Ech szkoda gadać.Gdy
            wreszcie okazało sie ,ze muszę się leczyć u endokrynologa dała mi
            skierowanie.Ale nie wiem dlaczego endo po pierwszej wizycie odesłał mnie do
            niej(napisał że mam Hashimoto i zalecił 125 Euthyroxu i badanie TSH za 3-6
            mc)Miałam wtedy TSH-10 Czy to normalne postepowanie? Przed wizytą na fundusz
            byłam u niego prywatnie( z TSh 75 nie mogłam czekac) USG zrobił, zalecił zbadac
            przeciwciała iTSH,Oczywiscie prywatnie.Na wizycie na fundusz jakbym innego
            człowieka widziała. Popatrzył na wyniki, kazał rece wyciagnąc i napisał do
            lekarki rodzinnej.Jak pomyśle,ze mam do niej iść to mnie nerwy biorą. Czy ja nie
            powinnam byc pod opieką endokrynologa?
          • bard_1 Re: Śmiać się?... 26.03.08, 23:56
            Pomysl co bys zrobila na miejscu lekarza, ktorego specjalnoscia nie
            jest endokrynologia? przeciez on prawnie za to odpowiada co Ci
            zapisuje. Gdybys byla na ich miejscu postepowalabys identycznie.
            I nie badz dzieckiem! rozkapryszonym chcacym kazdego karac ze ma
            inne spojrzenie na ta sama sprawe bo to jest zenujace.


            • mary_lu Re: Śmiać się?... 27.03.08, 11:24
              Eee, tam, zaraz strach przed odpowiedzialnością. Wiekszość osób
              wykonujących kazdy zawód to niedouki. Wśród lekarzy jest tak samo,
              dlaczego niby miałoby być inaczej? Moja lekarka rodzinna też nic nie
              wiedziała o leczniu tarczycy, ale ona przynajmniej potrafiła się do
              tego przyznać i już się doedukowała. Od niedawna rozmawiam z nią o
              Hashi z przyjemnością.

              Mój pierwszy endokrynolog (specjalista chorób tarczycy, hehe) też
              chyba bał się przepisywania tyroksyny, i dla pełnoobjawowej
              niedoczynności, dobrego ogólego stanu zdrowia i wadze 62kg, zapisał
              mi połówkę tabletki Euthyroksu 25 dziennie...

              Jedna moja klientka dostawała od lekarki rodzinnej Pramolan przez
              wiele lat, ale gdy potrzebowała od niej zaświadczenia do sądu o
              przyjmowanych lekach, lekarka odmówiła i wyprosiła ją z gabinetu.
              Czy to też starch przed odpowiedzialnością? Tia, moim zdaniem ten
              prawdziwy wink
          • bard_1 Re: Śmiać się?... 27.03.08, 00:02


            > Oj musialas dlugo myslec nad ta odpowiedzia "adwokatko".

            Mysle ,ze powinnas troche kulturalniej sie zwracac do ludzi.
            Co za ton "dlugo musialas myslec" czy "adwokatko"?
            Wez sie troche zastanawiaj zanim zaczniesz walic takie teksty.
            To jest po prostu niegrzeczne.
            Pewnie tym samym tonem wymuszasz od lekrzy recepty i dlatego Ci nie
            chca ich zapisac..

      • bakasana Re: Śmiać się?... 27.03.08, 10:35
        mogliby chociaż nie szkodzić.
        drugą skrajnością jest jak lekarz nie stara się nawet dowiedzieć co
        pacjentowi jest i testuje na nim leki, które polecił mu
        przedstawiciel medyczny, jak na jakimś króliku. ja tak
        się "leczylam" u ginekologa, żeby zrobić wymaz i sprawdzić co jest
        to nie, ale za każdym razem mi wciskał inne świństwo,
        że "spróbujemy, może pomoże". szkoda słów.
        dlatego z leczeniem u lekarza już skńczyłam. chodzę tylko po
        recepty, ewentualnie po dniagnozę.
        rozumiem więc ten ból, jak się idzie po recpte, a tu ... kupa.
      • bakasana Re: Śmiać się?... 27.03.08, 12:49
        mogliby chociaż nie szkodzić.
        drugą skrajnością jest jak lekarz nie stara się nawet dowiedzieć co
        pacjentowi jest i testuje na nim leki, które polecił mu
        przedstawiciel medyczny, jak na jakimś króliku. ja tak
        się "leczylam" u ginekologa, żeby zrobić wymaz i sprawdzić co jest
        to nie, ale za każdym razem mi wciskał inne świństwo,
        że "spróbujemy, może pomoże". szkoda słów.
        dlatego z leczeniem u lekarza już skńczyłam. chodzę tylko po
        recepty, ewentualnie po dniagnozę.
        rozumiem więc ten ból, jak się idzie po recpte, a tu ... nic.
    • alawinx Re: Śmiać się?... 27.03.08, 11:47
      mogłabyś mi napisać jakie sa objawy tej choroby addisona? Czy ona ma
      coś wspólnego z tarczycą? Czy przy niej odczuwasz ból w okolicach
      nerek? Bo ostatnio bardzo mnie tam boli?
      Jakie badania robi się w kierunku tej choroby?
      • anutek123 Re: Śmiać się?... 27.03.08, 13:24
        witam!!!!
        Pewnie,że moge napisać jakie są objawy choroby Addisona.Ta choroba,to pierwotna
        niedoczynność kory nadnerczy.Aby ją zdjagnozować należy zbadać poziom kortyzolu
        we kwri,najlepiej wykonać tzw.dobowy profil kortyzolu,czyli pobrać krew o godz.
        między 6:00-8;00(fizjologicznie wtedy poziom kortyzolu jest najwyższy)i o
        godz.20:00(wtedy fizjologicznie jest najniższy).
        Objawy:
        -przewlekłe zmęczenie
        -utrata apetytu
        -chudniecie
        -nudności
        -wymioty
        -biegunka
        -osłabienie siły mięśni i ich skurcze
        utrata sodu-a tym samym upodobanie do słonych pokarmów
        -rozdrażnienie
        -przygnębienie
        ściemnienie skóry
        -podwyższony poziom potasu i niski sodu we krwi
        -nieprawidłowe Ekg
        -bóle pleców
        to rzadka choroba wystepująca u 10 osób na 1 mln.

        Leczy się ją podając steryd hydrokortyzon.
        • rosteda Re: Śmiać się?... 18.04.08, 23:17
          Up.
        • anna_sla anutek 19.04.08, 14:19
          ale mnie wystraszyłaś.. czy wszystkie te objawy muszą występować? A nudności i
          wymioty to tak codziennie?? Bóle pleców? W którym miejscu? Całe? Kurcze, bardzo
          dużo objawów do mnie pasuje, zwłaszcza to upodobanie do słonych pokarmów,
          strasznie chce mi się soli, przesolonych frytek, słoneczniku. Już w ciąży
          okropnie chciało mi się soli..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka