Moje problemy zaczęły się ponad rok temu:
bardzo źle się czułam,zawroty głowy,aż poszłam do neurologa i to
dzięki niej zrobiłam TSH,bo ona sugerowała mi tarczycę.
TSH-6,04 norma: 0,4-4,0.
Byłam u endo i on zlecił mi wyniki:
TSH-2,98 norma: 0,3-4,5.
Ft4-18,04 norma: 12-22
P-ciała anty TPO-165,70 norma: do 35,00
P-ciała anty Tg-650,50 norma: do 110,00
Wtedy lekarz powiedział,że moim problemem są tylko podwyższone
przeciwciała,ale TSH jest w normie,więc jak lekarz będzie widział
taką potrzebę,to niech za pół roku da mi skierowanie na TSH,bo z
tego może zrobić się niedoczynność.
Źle się czułam,ale najgorsze było przed mną.
Z objawów to miałam:bardzo mocne zawroty głowy,omdlenia,ciągle
spałam i byłam zmęczona.
Wytrzymałam 4 miesiące,bez leczenia,bo tabletek mi nie dał
Po 4 miesiącach było gorzej,nie mogłam rano się dobudzić,ile godzin
bym nie spała,ciągle byłam śpiąca,doszły mi stany
depresyjne,lękowe,i to było chyba najgorsze,byłam nerwowa,trzęsły mi
się ręce,wypadały włosy garściami,szybki puls,nadciśnienie,a na
zawroty poszłam po tabletki,bo nie byłam w stanie pracować,problemy
z koncentracją,pamięcią
Więc zrobiłam wyniki i były:
TSH-3,42 norma: 0,4-4,0
Ft3-3,76 norma: ,5-4,1 87%
Ft4-1,51 norma: 0,8-1,9 65%
Niby wyniki w normie,usg też prawidłowe.
Wtedy rosteda mi odpisała,że ja mam chyba początek choroby i miała
rację.
Ciąg dalszy w drugim poście.