Ja rozumiem, że czasem trzeba zrobić remont, ok. Ale żeby od listopada borować w kawalerce od rana do późnego wieczora, nawet niedziel nie omijając, to już jest, do diabła, zbyt wiele, jak na moją wytrzymałość. Pracuję w domu i jakoś trudno mi się skupić, jak mi mózg rozwierca tym hałasem. No i mam wizję sąsiada, który się przewierca przez ścianę i ląduje u mnie w mieszkaniu. Sąsiad w sumie niczego sobie

, ale mam tego serdecznie dość. A, chodzić na rozmowy nie będę, cała klatka już do nich pielgrzymowała z prośbą o litość, nie pomogło.