2 tygodnie temu zniknąl mi kocuerk. Zawsze sobie wychodził na dworek wieczorem , siedział na podwórku, lubił gdzieś sobie łazić, ogólnie kot wędrownik, ale zawsze rano między 6-7 przychodził do domu, miaucząć zawsze go wpuszczała i słodko spał. Tego feralnego dnia już nie wrócił. Szukałam go dałam ogłoszenia, ale niestety wskazówki ludzi były niewłaściwe. Jak miał 6 mieścię został wykastrowany. Myślałam że w ten sposób zostanie przy mnie ne odejdzie. Ale myliłam sie. Moze kastracja została źle przeprowadzona czy co. Przeciez ot po kastracji nie powinien lazić na kotki, czy wędrować. Miał wszystko ciepły domek, jedzonko. Nie zapomne tego dnia kiedy osttani raz go widziałam, wyszedł, za jaieś 20 min przyszedł spojrzałm na mnie pomruczał i wyszedł i nie wrócił

Sama nie wiem co myśleć, tak mi go brakuje Mam omamy rno budze się zwyke ( dzis słyszalam miauczenie, to mnie obudziło wyszłam sprawdzić a tiu cisza,) ja przez niego robię się obłakana.