Dodaj do ulubionych

kocurek znikł

16.08.11, 20:26
2 tygodnie temu zniknąl mi kocuerk. Zawsze sobie wychodził na dworek wieczorem , siedział na podwórku, lubił gdzieś sobie łazić, ogólnie kot wędrownik, ale zawsze rano między 6-7 przychodził do domu, miaucząć zawsze go wpuszczała i słodko spał. Tego feralnego dnia już nie wrócił. Szukałam go dałam ogłoszenia, ale niestety wskazówki ludzi były niewłaściwe. Jak miał 6 mieścię został wykastrowany. Myślałam że w ten sposób zostanie przy mnie ne odejdzie. Ale myliłam sie. Moze kastracja została źle przeprowadzona czy co. Przeciez ot po kastracji nie powinien lazić na kotki, czy wędrować. Miał wszystko ciepły domek, jedzonko. Nie zapomne tego dnia kiedy osttani raz go widziałam, wyszedł, za jaieś 20 min przyszedł spojrzałm na mnie pomruczał i wyszedł i nie wrócił sad Sama nie wiem co myśleć, tak mi go brakuje Mam omamy rno budze się zwyke ( dzis słyszalam miauczenie, to mnie obudziło wyszłam sprawdzić a tiu cisza,) ja przez niego robię się obłakana.
Obserwuj wątek
    • k1234561 Re: kocurek znikł 16.08.11, 21:17
      Jedyne co mogę napisać to,to, że bardzo Ci współczuję i mocno ściskam.Może jeszcze wróci,może jeszcze się znajdzie....Trzymam kciuki,ze wszystko będzie dobrze.Wiem jak to boli,kiedy ukochany zwierzak nagle znika.
      U mnie były to zwykle psy,ale jakos się znajdowały po dłuższym lub krótszym czasie.Kota też wykastrowanego za namową mojego kuzyna weterynarza,nie wypuszczam z domu,właśnie z tego powodu.
      • wladziac Re: kocurek znikł 16.08.11, 22:48
        kastrowane kocury tak samo lubią wędrować jak się do tego przyzwyczają jak i te nie kastrowane,ja swojego od początku pilnuję i na noc zabieram do domu,nie ma zmiłuj kot spędza noce w domu bo wtedy właśnie jest najbezpieczniej chociażby dlatego że nie mogę go w ciemnościach odnaleźć gdyby się coś działo,przyzwyczaił się przez lata do takiego rytmu życia mniej kociego ale koty naprawdę można wiele nauczyć i z czasem przyzwyczaić do ludzkiego rytmu życia,kastracja powoduje to że nie biega za kotkami ale sam dobrowolnie nie będzie trzymał się domu jeżeli się samemu pozwala bywać na nieograniczonym terenie,mam nadzieję że kotek niedługo wróci stęskniony
        • 0ffka Re: kocurek znikł 16.08.11, 23:31
          Mojego znajomego wykastrowany młody kocurek też przepadł bez wieści. Był wychodzący.
    • seidhee Re: kocurek znikł 17.08.11, 08:35
      Szukaj go! Może się zgubił, może go ktoś zabrał?
      Oczywiście wychodzące koty są narażone na różne niebezpieczeństwa, o czym chyba wszyscy wiemy, ale może twojemu kotu nic się nie stało, tylko się zgubił?
      Czasem kot odnajduje się po kilku miesiącach, ale trzeba go aktywnie szukać, robić mu ogłoszenia, pochodzić po okolicy wieczorami czy nad ranem.
      • happy2709 Re: kocurek znikł 17.08.11, 11:33
        Szukałam go na własna reke dałam ogłoszenia wszędzie, ludzie zgłaszali się. Ale błędnie wskazywali. Jeden myślał że mój kot jest czarno biały a fotka wskazywała na czarnego kotka.
        Niestety były koty podobne lecz nie on. Zaprzestałam szukać bo nie ma sensu, wszytko co było sprawdziłam.
        Teraz winię się że mogłam go nigdy z domu nie wypuszczać, nie miałam nigdy kota lecz kotki, one zawsze trzymały się domu. A jednak koty nie umieją.
        • k1234561 Re: kocurek znikł 18.08.11, 17:59
          A może tak jak radzie seidhee wybierz sie jeszcze na poszukiwania wczesnym rankiem lub późnym wieczorem.
          Może chłopak gdzieś się błąka?Może jest tak wystraszony,że tylko nad ranem się gdzieś pokazuje i boi się zanadto wychylić.Poszukaj jeszcze.Może się znajdzie.Trzymam za Was kciuki!
          • happy2709 Re: kocurek znikł 18.08.11, 20:45
            Niestety poszukiwania nic nie dały. Chodziłam rano 5-7 i od 22 do 24 i nic. Nie ma go w okolicy i dalej. Dzis na ulicy podobnego spotkałam myślałam że to on, a tu takie rozczarowanie. Nie wiem , czasem myślę że zmarł gdzieś dlatego wyszedł sad
            Brat mnie pociesza mówił że jego kot tez wyszedł ale chyba na panienki bo mimo kastracji je lubił i wrócił po 3 miechach, a on zdążył sobie innego kotka załatwić. Teraz ma 2. Oby z moim tak było.
            Sama też rozglądam się za małym kotkiem, ale żaden mi nie pasuje żaden nie podoba. Bo może gdyby malucha przygarnęła on by wrócił.
    • kokosanka_82 Wiem co czujesz.. 18.08.11, 23:28
      Współczuję Ci, ponieważ doskonale wiem, co czujesz...
      Miałam ślicznego kocurka.. uparliśmy się, że musi być ruda kotka.. Szukaliśmy baaardzo długo.. w końcu znaleźliśmy wink po miesiącu okazała się być kocurem... Kot był wychodzący, nie był kastrowany, ale zachowywał sie jak kotka, nie kocur. Łasił się, nie wojował z kotami, wracał wieczorami do domu, był strasznie milusiński itp.. Niestety popełniłam błąd!! Wzięłam z domu rodzinnego swojego pieska (wówczas ok 10 letniego)... i kot nie chciał go zaakceptować.. przez 2 czy 3 dni nie wypuszczałam go z domu.. ale kolejnej nocy było ciężko.. tak miauczał o 4 rano, ze chce wyjść.. no i go wypuściłam... i już nie wrócił.. To było na 10 dni przed naszym ślubem..
      Też były ogłoszenia, szukanie... Następnego dnia od razu w złości pieska zawiozłam znów do rodziców.. byłam na niego zła crying(

      Oczywiście ostatnie przygotowania ślubne były przeplatanie płaczem za kotem, ogłoszeniami, telefonami, poszukiwaniami po okolicy...
      Nic to nie dało... Po miesiącu przyszły 3 dziewczynki i powiedziały, że znalazły naszego kotka i on jest u takiej pani, która ma dużo kotów i tam go zaniosły... Jezuu. jak ja skakałam z radości.. szybko poszliśmy (3 minutki drogi od domu).. ale gdy weszłam to sie dobiłam... to nie był nasz Tofik.. sad
      Wzięliśmy więc tego kota, poprosiłyśmy by dziewczynki nam wskazały, skąd wzięły kota.. zanieślismy go tam....
      Ale dzieciaki zaczęły go gonić.. on widać było, że się boi... próbował się załatwić, a one mu to uniemożliwiały.. miał biegunkę.. W końcu stwierdziliśmy, że zabieramy go do siebie, nakarmimy i wypuścimy ( nasz poprzedni kot miał drabinkę z okna na podwórko).
      więc wzięliśmy go do domu.. dostał jedzenie.. pochodził sobie po mieszkaniu..
      Potem otworzyliśmy okno i go wypuściliśmy.. A on wrócił... znów dostał jedzenie itp.. wyszedł.. i znów wrócił...
      I tak już z nami został wink) wyleczyliśmy jego biegunkę.. musieliśmy wykastrować (mąż bardzo nie chciał) ponieważ strasznie wojny toczył z kotami na podwórku i wracał podrapany, zakrwawiony, z wyrywanymi pazurami...
      Ale teraz jest już nasz.. nasz kochany kotek wink
      Jest z nami od października 2005 roku.. właśnie leży sobie w łóżku obok mnie na podusi, przykryty pierzynką wink)

      Nie chcę mówić, byś nie traciła nadziei, ale to juz 2 tygodnie.. to długo...
      Trzymam kciuku, by kotek się znalazł.. wiem, co to znaczy te nerwy, ten stres i te myśli.. co się stało, gdzie on jest.. do tej pory myślę, co się stało z Tofikiem.. crying( nawet teraz ciężko mi pisać...
      Z naszym obecnym kotkiem mieliśmy raz taką sytuację.. wyszedł wieczorem i nie wraca.. 22, 23.. szukamy go po okolicy, wołamy.. chodzimy z latarkami.. 24 , 3, a jego nie ma...
      Chodziłam, płakałam... rano od 7 zaczęłam już szykować ogłoszenie... potem do łazienki się ogarnąć.. i mąż krzyczy "chodź tu" ... wychodzę.. a on trzyma na rękach naszego futrzaka.. całego brudnego.. czarnego.. wlazł gdzieś do czyjejś piwnicy i ktoś go zamknął... crying(((
      i tak jak się poryczałam wówczas, tak samo teraz na wspomnienie tamtej sytuacji.. nie pisze już, bo wyję crying((

      życzę Ci z całego serca by kotek się znalazł.. szukaj w schroniskach, ogłoszenia wieszaj w sąsiednich dzielnicach.. może daj ogoszenie na stronie jakiejś lokalnej gazety..
      A jeśli kotem się nie znajdzie.. to mam nadzieję, że przybłąka się inny, którym wspaniale się zajmiesz..

      Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka