reyer_92
19.03.12, 22:26
Przed naszą rodziną big wyzwanie. Długa i męcząca podróż na kontynent azjatycki gdzie zamierzamy zamieszkać. Nasza kota razem z nami. Niestety, nie jest ona miłośniczką jakichkolwiek podróży. Nie znosi (jak większość pobratymców) podróży autem i podobnie (jak sądzę) będzie w przypadku podróży powietrznych. Wszelkie procedury prawno-organizacyjne mamy obcykane i mamy świadomość kolejnych posunięć, step by step. W tym sektorze problemów nie ma.
Chcemy aby kota podróżowała z nami w kabinie. Niestety przy przeraźliwych dźwiękach gardłowo - paszczowych jakie potrafi wydawać przez cały okres podróży, jest to w mojej ocenie nieco karkołomne przedsięwzięcie. Ja jestem zwolennikiem ogłupienia koty i lekkiej, lub nieco mocniejszej szprycy. Oczywiście z pomocą weta. Żona zaś, obawia się podania kocie jakichkolwiek środków ogłupiających. W mojej opinii, bez tego podróż będzie drogą przez mękę.
Stąd też i moje pytanie.
Chciałbym prosić wszystkich, którzy mają już za sobą doświadczenie i bagaż mil wraz z kotem w powietrzu o krótką relacje. Czy kot otrzymywał jakiekolwiek środki uspokajające? Co to ewentualnie było? Jak się zachowywał, itp.? Generalnie za wszelkie wrażenia będę bardzo wdzięczny.
Proszę jednak o konkrety i wypowiedzi osób, które posiadają doświadczenie z kotem na pokładzie samolotu, a nie na zasadzie "ja nie, ale mojego znajomego kuzyn..." lub " moja koleżanka mówiła, że..."
Dzięki za ewentualną pomoc.