Dodaj do ulubionych

Podroze z kotem

20.01.13, 20:19
Drodzy kociarze,
Przymierzam sie do nabycia kota/kotow - na razie teoretycznie - i mam pytanie: jesli zabieracie futrzaka w podroz, np. pociagiem, to co robicie kiedy kotek musi udac sie do toalety, elegancko mowiac?
Z gory dziekuje za oswiecenie.
Obserwuj wątek
    • deszcz.ryb Re: Podroze z kotem 21.01.13, 01:10
      Jeżeli podróżujesz często i długo to albo nie bierz kotów, albo już teraz zastanów się, kto się nimi zaopiekuje w domu, kiedy ciebie nie będzie. Koty NIE LUBIĄ podróży i zdecydowanie lepiej znoszą samotny pobyt w domu.

      A co do kota w pociągu: powinien być szczepiony na wściekliznę, mieć książeczkę zdrowia i znaczek po szczepieniu, zakładasz mu szeleczki [na szeleczkach umieszczasz kapsułkę z adresem i nr telefonu], pakujesz go do kontenerka i jedziesz. Zanim wejdziesz z kotem do przedziału, powinnaś zapytać współpasażerów, czy im to nie będzie przeszkadzać. Możliwe, że nawet pozwolą ci go wypuścić [wówczas powinnaś mu podłożyć kocyk na siedzeniu żeby nie owłosił]. Oczywiście go pilnujesz, nie dajesz mu np. chodzić po współpasażerach itp.

      Nie karmisz kota przed podróżą i modlisz się, żeby nie chciało mu się kupę czy siku. Tyle.

      Ale najlepiej nie podróżować z kotem.
      • mitta Re: Podroze z kotem 21.01.13, 12:27
        Ja czasami jeździłam z trzema kotami autem, na szczęście było to combi, bo musiałam zmieścić trzy transporterki plus odkrytą kuwetę i worek żwirku. Transporterki wykładałam gazetami, sianem itp. Podczas pięciogodzinnej podróży raczej się nie załatwiały, a jeśli już to wywalałam tę podściólkę. Koty rzeczywiście nie lubią podróżować. Jedna z moich kitek przez całą drogę potrafiła się głośno drzeć, aż uszy bolały. Nie wiem, czy w pociągu ktoś by to wytrzymał. Bez transpotrera w ogóle nie można, bo kot w czasie jazdy jest nieobliczalny - potrafi wczepić się w coś, ale i w człowieka, pazurami, biegać w popłochu i skakać po głowach. Nie można bez szelek wysadzać go w obce miejsce na sikanie, bo zniknie na zawsze. A z szelkami nie chce się załatwić. Na nowym miejscu aklimatyzuje się dość szybko, samopas jednak nie może wychodzić.
        Jeżeli wyjeżdża się na dłużej i nie ma kto przychodzić do kota - jest to jakieś wyjście, by zabrać go ze sobą. Jedno, dwudniową nieobecność właściciela zniesie sam w domu, trzeba mu tylko zapewnić picie, jedzenie i wstawić dodatkową kuwetę, chociażby prowizoryczną z kartonu.
        Jeżeli masz kogoś, kto przychodziłby przynajmniej raz na dwa dni do kota, to lepiej go zostawiać.
        • ajaksiowa Re: Podroze z kotem 21.01.13, 13:36
          Mój najstarszy podczas jednej z pierwszych podróży samochodem/kontenerek/poprosty skupił się tam gdzie był.Podczas następnych-i tak jest do dziś jest niesamowity miauk wszystkich kotów.Nie wyobrażam sobie moich kotów w podróży pociągiem,ale może są i takie które to lubią?smile
    • asfo Re: Podroze z kotem 22.01.13, 00:40
      Unikam wożenia kotów, wolę zapewnić im dochodzącą opiekę podczas mojej nieobecności w domu.

      Na mniejsze dystanse kota umieszczam w transporterku wyłożonym starym ręcznikiem - jak się zsika, to trudno - później można uprać/umyć. Jadnak kot potrafi wytrzymać dość długo bez sikania, jeśli nie ma po temu odpowiednich warunków, w postaci kuwety do jakiej jest przyzwyczajony i nigdy mi się nie zdarzyło, żeby faktycznie się zsikał podczas transportu. Odradzam wypuszczanie kota z transporterka żeby go pocieszyć/wysikać - jeśli przy okazji ucieknie to może się dla niego skończyć dużo gorzej niż tylko mokrym tyłkiem.

      Jednego z moich kotów można przewozić w szelkach, przypiętego smyczą do wtyczki od pasów bezpieczeństwa i podczas podróży trzymam go na kolanach. Niektóre koty można przyzwyczaić do noszenia szelek.

      Przestrzegam jednak przed próbą transportowania w szelkach kota który tego nie lubi - jest szansa, że zdoła się wyślizgnąć nawet z teoretycznie dopasowanej uprzęży.

      Inną opcją jest wożenie kota w dużej klatce wyposażonej w kuwetę, legowisko i miski.
      • deszcz.ryb Re: Podroze z kotem 22.01.13, 09:38
        >Odradzam wypuszczanie kota z transporte
        > rka żeby go pocieszyć/wysikać - jeśli przy okazji ucieknie to może się dla nieg
        > o skończyć dużo gorzej niż tylko mokrym tyłkiem.

        Ja wypuszczam, jeżeli mogę, bo po jakimś czasie moja małpa zaczyna drzeć ryja. Ciężko to wytrzymać, więc staram się wypuszczać i pocieszać. smile

        >Niektóre kot
        > y można przyzwyczaić do noszenia szelek.

        Myślę, że każdego kota warto do tego przyzwyczajać, to bardzo ułatwia sprawę np. kiedy kot jedzie do weterynarza - łatwiej przytrzymać takiego podczas zabiegu, łatwiej wyciągnąć z kontenerka itp. I myślę też, że przy odpowiedniej dozie cierpliwości właściwie każdy kot może się nauczyć nosić te szelki.

        > Inną opcją jest wożenie kota w dużej klatce wyposażonej w kuwetę, legowisko i m
        > iski.

        Nie wyobrażam sobie tego w pociągu [co najwyżej w prywatnym samochodzie], nie chciałabym narażać współpasażerów na widok wydalającego kota. Sama jeżdżę z kotem pociągiem, ale jak dla mnie nie ma takiej opcji, nie zgodziłabym się na taką klatkę w przedziale w którym jadę. Może mogłaby stać w przedziale dla rowerów o ile jest miejsce.
        • asfo Re: Podroze z kotem 23.01.13, 18:20
          Oczywiście że klatka tylko do samochodu.
    • viki711 Re: Podroze z kotem 25.01.13, 21:37
      Mój kot chyba z innej bajki, często jeżdzi z nami samochodem, leży wtedy spokojnie na siedzeniu lub na kolanach, zwykle u mnie lub córki, jeździł też pociągiem, były to podróże 15 godzinne, brałam wtedy cały przedział sypialny, kuwetę kładłam na podłodze, w nocy kot spał ze mną, w godz dziennych, gdy łóżka były złożone, leżał wyciągnięty na oparciu siedzenia. Bardzo spokojnie znosi wszelkie podróże.
      • deszcz.ryb Re: Podroze z kotem 26.01.13, 23:32
        Rzeczywiście dziwak jakiś. wink
        • mitta Re: Podróże z kotem 27.01.13, 12:00
          Furtive, mam jeszcze taką radę nie związaną z podróżami. Jeżeli rozważasz wzięcie kota/kotów to weź od razu dwa z jednego gniazda. Każdy ci powie, że dwa o wiele lepiej się chowają, niż jeden, łatwiej znoszą samotność spowodowaną wyjściem właścicieli do pracy, czy wyjazdem, a obserwowanie ich wspólnych zabaw to dużo lepsze niż najlepszy film przyrodniczy i komedia razem wzięte smile Wiele osób, które wzięło jednego kota po jakimś czasie stwierdza, że przyjemniej mieć dwa, niestety dokocenie zawsze jest problemem, niekiedy bardzo poważnym z bójkami kotów, stresem, czy obsikiwaniem mieszkania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka