Mam problem z moja 6miesieczna kotka.
Jak ja kupilam miala 8 tygodni. Pochodzi z biednej rodziny ale bardzo o nia dbali i dawali duzo milosci. Rodzice mojej malej byli bardzo spokojni, oboe bardzo przyjazni do ludzi.
Mala od razu w domu po przyniesieniu widac bylo,ze sie przwyczaila. Obwachala i poszla spac. Kuwety nauczylam ja niemla od razu. Wstawilam po jedzeniu i oddtad juz sama chodzila. Budzila mnie rano, podgryzajac delikatnie badz kladac sie na mnie i ''calujac'' mnie w usta

6am czy 8am wstawalam,dawalam jesc i szlam spac. Bawialam sie z nia caly czas, w ciagu dnia wieczorem itp. Glownie w domu bylam wiec sama nie byla. Ale powoli zaczela sie zmieniac. Przestala podchodzic. Mila byla i sie lasila juz tylko z rana. W dzien juz jak sie ja na spiaca wezmie na rece to jeszcze da sie poglaskac i podrapac ale jak ja cos ubudzi, jakis halas szmer.. to zaraz ucieka. W ciagu dnia nie ma szans by ja wziac na rece. Rozumiem jak jest w swoim zywiole i szlaeje bo gdzie jej wtedy glaskanie w glowie ale np. wieczorem jak jest spiaca. Nie przyjdzie sama juz nigdy. Usiadzie obok. Kazda proba podniesienia jej konczy sie ucieczka. Nawet jak lezy i chce ja poglasakac to sie odwaraca badz odtraca moja reke.
Nikt nigdy jej nie uderzyl. Nikt na nia nie krzyczy. Dostaje dobre jedzenie i przysmaki raz na jakis czas. Ja ja uwielbiam ale naprawde nie wiem co mam zrobic by zmienic jej stosunek by przestala uciekac, odtracac reke.
Ona za mna chodzi wszedzie. Jesli robie cos w sypalini wezmie zabawki i bawi sie kolo mnie. Jesli np. przeniose sie do salonu to samo. Albo bedzie spala kolo mnie. Jak dam ja np. do pokoju by spala sobie w ciszy jak ja np. ogladam cos to chwile przychodzi i spi na fotelu obok ( nigdy na moich kolanach czy wtulona itp)
jest przeslodka naprawde. Wiem,ze nas bardzo lubi ale wlasnie nie rozumiem tego zachowania - nie dotykaj ja tylko bede tam gdzie ty.
Co wieczor spi z nami albo w nogach albo na parapecie. Jak wstaje to zaraz za mna biegnie. Nawet sama sie wykapac nie moge bo juz musi ze mna do lazienki isc. Czesto do mnie ''mowi'' nie miaucze nie mruczy tylko tak ''grucha'' taka paplanina slodka. Przychodzi i prosi o cos a to o zabawe czy przekaske. Staram sie tez moderowac i nie dawac jej za duzo jedzienia. Dostala wszystkie szczepienia, co miesiac dostaje advokata. Jest zdrowa i ma badania u weta.
Czy robie cos zle?? Dodam,ze kotka mojej mamy czetso podchodzi siada no kolanach i albo sie wtula i spi albo domaga sie glaskania. Czesto tez przychodzi i chce spac kolo mojej mamy.(Ona ja akurat odgania).
Nie mamy dzieci, innych zwierzat itp. Wiec nikt jej w domu nie meczy, nie ciagnie itp. Teraz bedzie sterylizowana w przyszlym tygodniu. Boje sie,ze po tej sterylizacji totalnie sie zmini i juz w ogole przestanie okazywac cokolwiek nam

Za nic w swiecie jej nie oddam. Jesli bedzie taka totalna indywidualistka trudno- bedzie taka. Wzielam ja na cale zycie i jakas sie anucze z tym zyc ,ze mnie kot nie kocha

)
Ale wolalabym z nia popracowac- nauczyc jesli sie w ogole da. ktos sie spotkal z takim problemem??