ewa.c3
12.08.09, 21:48
Mam 2 letniego rudzielca u którego stwierdzono zapalenie pęcherza i złogi.
Jest po wstępnym leczeniu. Już zapalenie zostało opanowane. Wiem, że musiało
się kocisko nacierpieć, ale... No właśnie tu zaczyna się problem. Na początku
zaczął sikać gdzie popadnie - bolało go, rozumieliśmy, sprzątaliśmy,
zaciskaliśmy zęby. Po leczeniu sikanie po wszystkim mu pozostało. Zaczęło to
być na tyle uciążliwe, że wszyscy mamy dość. Najgorsze, że idą za tym spore
straty. Nie wspomnę o butach i ubraniach, ale : obsikany telewizor ( tak,
płaski a zasikany aż było zwarcie), porządny turystyczny plecak w chwilę po
powrocie córki z obozu, 2 dywany ( pranie jednego 70 zł a zapach zostaje),
dywaniki (ale te poprałam sama) dziś doszła sofa i kolejne skórzane buty.
Sikanie po podłodze najmniej kosztowny interes. Nie daje nic zamykanie pokoi (
czeka na momenty by wpaść między nogami)chowanie butów wyżej (wlezie i tak).
Sofy z dużego pokoju nie wyniosę...zresztą chcę mieszkać we własnym domu a nie
w koszarach. Oj pożaliłam się, a nie o to chodziło. Wiem, że kot ma złe
skojarzenia z kuwetą, myślimy o jej zmianie ( na dwoje babka wróżyła),ale może
poradzicie lub mieliście podobne sytuacje i ktoś mnie podniesie na duchu.
Małżonek napomyka, że wywiezie dziada na działkę, a to nie jest rozwiązanie. Z
drugiej strony nie stać nas na wymianę wszystkiego co jest w domu. Kropelki
odstraszające- nie działają. Podobno są jakieś zioła, które uspokajają
zwierzęta. Macie jakieś pomysły?