Ponieważ moje dziecko nie przepada za klasycznym memory, więc długo szukałam gry, opartej na podobnych zasadach, ale nieco urozmaiconej i natrafiłam na genialną w swojej mechanice grę Nanu.
W Polsce nie widziałam, ale można ją bez problemu wykonać samemu z tym plusem, że graficznie każde wykonanie będzie estetyczniejsze niż nasz oryginał
W niewielkim pudełku znajduje się kostka z 5 kolorami (i jokerem) oraz bodajże 25 żetonów, na których narysowane są różne przedmioty, zwierzęta, rośliny, warzywa itd. jak tu
, tyle, że my mamy najwyraźniej inne wydanie, a te obrazki na zdjęciu wydają mi się całkiem przystępne. Rozkładamy żetony tak, abyśmy widzieli obrazki, a następnie pięć z nich nakrywamy kolorowymi krążkami. Rzucamy po kolei kostką i zadaniem jest odgadnięcie, jaki obrazek znajduje się po krążkiem, którego kolor wyrzuciliśmy kostką. Jeżeli uda nam się zgadnąć, wówczas zabieramy obrazek a krążek układamy na innym żetonie. Gdy wyrzucimy jokera, wówczas sami decydujemy o kolorze krążka, którego obrazek chcemy odgadnąć. Gra kończy się, gdy wszystkie żetony znajdą się u graczy a wygrywa oczywiście ten z największą ilością obrazków.
Urzeka w niej prostota zasad i ogromna satysfakcja samej gry.
Fajna też jest sama nazwa - Nanu? (czytamy jak napisane, akcent na drugiej sylabie, tak, jak na tym video
www.youtube.com/watch?v=92wy45UlbzE - powiedzcie to sobie głośno kilka razy z odpowiednią intonacją

działa?) to taka odzywka po niemiecku, gdy coś okazuje się inne, aniżeli myślieliśmy - na tej grze świetnie można sobie przećwiczyć to słówko