Grę kupiliśmy kiedyś podczas likwidacji krakowskiego Empiku za jakieś grosze. Potem zagraliśmy kilka razy, ale gra nużąca i wobec istnienia lepszych nie graliśmy w nią zbyt często, choć córka bardzo ją lubi, gra z koleżankami, a od wczoraj odświeżyła swoją miłość do niej po dłuższej przerwie - do tego stopnia, że dzisiaj wyciągnęła sobie grę i gra sama ze sobą jako wszyscy gracze po kolei
To typowa planszowa przygodówka, u dzieci budzi dużo emocji. Zamiast kości mamy koło (Fortuny

). Dużo jest tu losowości: wiele zależy od tego, jaki wylosujemy sobie zawód, bo potem możemy mieć lub nie mieć pieniędzy na domy i bogacenie się. Jesteśmy skazani na kupno domu, ślub, dzieci

Na każdym polu coś nas czeka. Niektórych pól nie można ominąć. Jeśli nas na coś nie stać, trzeba wziąć oprocentowaną pożyczkę z banku. Po drodze spotykają nas takie atrakcje, jak np. wizyta na premierze w Hollywood (za co dostajemy bonusowy żeton życia, czyli kasę, która wlicza się do końcowej sumy, od której zależy nasze zwycięstwo) albo dostajemy nagrodę Nobla (za co już nie mamy bonusa, hmmm

). W niektórych miejscach można wybrać Ścieżkę Ryzykowną albo Rodzinną, ryzyko może dodać trochę pikanterii rozgrywce. Jednak działa to mniej więcej tak, że albo mamy szczęście od początku i mając dobrą pracę idziemy jak burza mnożąc swój majątek, albo mamy marną pracę i ciężko nam powiązać koniec z końcem. Na planszy kilka razy jest pole "Zmień zawód", co może być bardzo pomocne albo wręcz przeciwnie...
U nas jest to gra, w którą gramy tylko ze względu na dziecko; dorosłych i nastolatków męczy, ale tak, jak pisałam: córce bardzo się podoba i gra w to z wypiekami na twarzy od ok. 8 roku życia. Żeby dobrze się grało, dziecko powinno już raczej umieć czytać i przeliczać tysiące i miliony

Powinno też chyba wykazywać pewną odporność emocjonalną na porażki podczas gry