Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem...

    10.02.07, 18:08
    Witam serdecznie wszystkich. Od jakiegos czasu dziennie zagladam na stronke i
    czytam, szukam podobnego problemu do mojego, jest duzo podobnych, ale moj tak
    mnie pożera, ze zwariuje psychicznie, wykoncze sie fizycznie. Od zeszlego
    sierpnia dowiedzialam sie o DDA i ze jestem takim dzieckiem. Szoku nie bylo,
    ale ulga, nagle dowiedzialam sie skad moje problemy w kontaktach z mama i
    problemy z zwiazkach. Od prawie 12 miesiecy jestem w toksycznym zwiazku,
    wiecznie klotnie, placz, prosby, targanie sie odejsc czy zostac?? Moj chlopak
    daje mi powody do stresów, oklamal nie raz i to nie w byle jakiej sprawie,
    wiec z moim zaufaniem wobec niego jest kiepsko, zawsze obiecuje, ze juz tego
    nie zrobi (czegos co niepowinien) a za chwile powtorka z rozrywki :( ja przez
    jego zachowanie stalam sie bardzo zazdrosna, zaborcza i wiem ze to jest
    uciazliwe dla zwiazku, ale ilekroc chce to ograniczyc on robi cos co
    wyprowadza mnie z rownowagi np, umawia sie, ze bedzie po mnie o 20 a
    przyjezdza o 2 w nocy... on sam jest agresywny i wybuchowy, ile razy juz
    tlumaczylam, ze boli mnie takie traktowanie, ze niech mnie zostawi jesli mu
    nie pasuje, ale on zawsze twierdzi ze chce ze mna byc a i tak zyje po
    swojemu, manipuluje mna, bo wie, ze bardzo mi zalezy na nim! kazdy dzien to
    jak wyrocznia o ktorej sie zjawi, czy w ogole sie zjawi, bedzie trzezwy czy
    po piwku, czasami boje sie odezwac nawet jak mam uzasadnione pretensje, bo
    wiem ze zrobi klotnie i oczywiscie tak pokieruje abym to ja sie czula winna.
    Nie potrafie jesc, spac, cieszyc sie zyciem, wyjsc ze znajomymi, caly dzien
    mysle o nim, co robi, z kim i gdzie? Wiecznie podejrzewam go o zdrade, boje
    sie ze jest ze mna, ale szuka sobie innej.ON ma swoje mieszkanie, mowi abym
    sie wprowadzila tak na serio, bo teraz tylko spie u niego, ale ilekroc jest
    klotnia on che mnie odstawic do domu jak niepotrzebna zabawke, wiec obawiam
    sie przeprowadzki, bo nie wyobrazam sobie aby za kazdym razem kiedy sie
    poklocimy on bedzie kazal mi sie wynosic...Nie wiem juz sama dlaczego ciagne
    ten zwiazek czy go kocham i na wszystko sie zgadzam, wybaczam, czy tak bardzo
    boje sie samotnosci. sama nie potrafie zerwac a kiedy zanosi sie, ze on chce,
    tez nie chce konca zwiazku! Zaczynam nienawidzic siebie samej... rok temu
    bylam calkiem inna osoba: wesola, usmiechnieta, spontaniczna, mialam swoje
    zajecia..a teraz zostal cien.. chodze na terapie, ale zostal mi rok do
    zakonczenia. Teraupetka obwinia, ze to moja wina, bo zgadzam sie na takie
    traktowanie i powinnam podjac decyzje-ok, ale dlatego sie tam zglosilam bo
    nie potrafie podjac owej decyzji, nie czuje sie na tyle pewna siebie. Gdyby
    bylo to takie oczywiste jak fakt, ze zwiazek jest toksyczny dawno bym
    zerwala. Jestem juz u schyłku sil.. nie wiem co robic.. Chcialabym moc mu
    pokazac, ze juz nie bedzie ze mna robil co chce, ze mam swoje zdanie i go
    dotrzymam, ale tak nie jest :o( ( w moim domu pil tata (od 10 lat nie zyje),
    przez to rodzice sie rozwiedli, mama upija sie na imprezach. Z nia tez nie
    potrafie sie dogadac, tlamsze zlosc nie potarfie powiedziec jej wprost co
    mnie boli..
    Obserwuj wątek
      • melania_ania Re: PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem... 13.02.07, 12:42
        Daj sobie czas po prostu...Dobrze ze jestes na terapii...To daje szanse ze za
        jakis czas bedziesz na tyle silna ze zechcesz uwolnic sie od niego...Albo
        podejmiesz inna dezycje. Ale bedzie to Twoj swiadomy wybor. Ale to wszystko
        wymaga czasu. Tymczasem polecam swietna ksiazke, wlasnie ja czytam - Melody
        Beattie 'Język wyzwolenia. Jak sobie radzic w trudnych zwiazkach'. Jest
        naprawde niezwykla i pomaga w trudnych chwilach.
        Pozdrawiam :)
        • mena_25 Re: PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem... 13.02.07, 14:32
          czesc

          dziekuje ze odpisalas, kazda odp dodaje mi otuchy, ze ktos mnie rozumie.
          Dziekuje za newsy o tej ksiazke, ja wlasnie mam ksiazke tej samej autorki o
          tytule-koniec wspoluzaleznienia -czytam ja niestety w wolnych chwilach i
          przewaznie nie pamietam o czym czytalam wczesniej, bo mam ostatnio problmy z
          pamiecia i koncetracja :( ponoc tez jest dobra. Na terapii nie polecali czytac
          tego typu ksiazek, ale nie potrafie wytrzymac, przeczytalam juz wiele i troszke
          mi lepiej, lepiej niz w trakcie terapii. Jelsi bys chciala cos jeszcze dopisac
          bedzie mi bardzo milo :) pozdrawiam
          • melania_ania Re: PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem... 13.02.07, 15:14
            :))
            To prawda, 'Koniec wspoluzaleznienia' jest swietna ksiazka, ale tez trudna. Ta,
            ktora Ci polecilam jest przede wszystkim w innej formie napisana, tak na kazdy
            dzien jest jakis tekst. Teksty dotycza roznych problemow i sa baaardzo
            wspierajace. No i sam tytul, mowi za siebie :)

            Coz jeszcze...badz dobra dla siebie, nie miej za duzo wymagan od razu.
            Rozpieszczaj sama siebie, rob sobie jakies przyjemnosci. Pomysl o tym co
            lubisz, i rob to.
            Długo jestes w terapii?
            • mena_25 Re: PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem... 13.02.07, 15:19
              co do terapii to ukonczylam juz pierwszy stopien-edukacyjny- dzis mam drugie
              spotkanie terapii poglebionej- ktora trwa rok czasu - obawiam sie, ze za rok to
              calkiem zwiedne :( w tej grupie nowi ludzie, nowi prowadzacy znow musze sie
              oswoic... a co do tej ksiazki, ktora mi polecilas -czy jest latwo dostepna? W
              ksiegarniach widze tylko ta, co ja posiadam -koniec wspol..
              • melania_ania Re: PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem... 13.02.07, 15:32
                Jest dostępna bo koleżanka ja kupila a ja nawet w bibliotece dostalam :)
                Czemu mowisz ze zwiedniesz? Czujesz sie gorzej zamiast lepiej, tak? Napisz cos
                wiecje o tej terapii, to ciekawe. To terapia dla dda, tak? Z tego co piszesz to
                brzmi profesjonalnie...:)
                • mena_25 Re: PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem... 13.02.07, 15:53
                  nie wiem czy czuje sie lepiej czy gorzej, jak by bez zmian. Powiedziano mi, ze
                  ten 1 etap terapii to jest tylko przerwa mileczenia -jets to 8 spotkan raz w
                  tyg- teraz zaczelam terapie poglebiona, ktora trwa rok czasu -podobno ona
                  zmienia spoosb myslenia o ile oczywiscie sie chce tej zmiany, ale potrzeba
                  czasu, co jest logiczne, skoro tyle lat myslalam moimi schematami, ale jestem
                  niecierpliwa... :( co do zwiedniecia, to mialam na mysli moj zwiazek ..caly cas
                  sama sobie szyje z nudów rozne mysli, juz czasami sama sie guie czy moj chlopak
                  jest taki zly dla mnie, czy sama go sobie tak wymyslam, albo moim zachowaniem
                  (zazdroscia) sama go prowokuje do takiego postepowania... Ale zastrzege, ze
                  gdyby mi nie dawal powodow do zazdrosci to azztak bym nie reagowala. W ogole
                  odkad chodze na terapie, to stalam sie jak by jeszcze bardziej wrazliwa, kazde
                  moje zachowanie zrzucam na cechy DDA. Boje sie zmiany mojej postawy, boje sie
                  tego co by sie stalo, kiedy ja pokaze, ze nie moze juz ze mna "rzadzic", boje
                  sie, ze mnie zostawi...

                  Mam tez problem z mama, ona nie wiem, ze konkretnie chodze na terapie DDA-nawet
                  nie wie co to DDA- i mam blokade jej o tym powiedziec. Ona tez ma problemy
                  alkoholowe na imprezach... przez to jest wiele zlosci we mnie do niej...
                  latwiej mi odpysknac cos, anizeli wyrzucic z siebie co mnie boli. Wiem ze by
                  sie obrazila, albo by nie zrozumiala, zaczela by sie obwiniac ze to znowu przez
                  nia, a on ana moim pkt jest wrazliwa..ah dlugi temat.. chcialabym miec znia
                  kontakt jak z przyjaciolka,ale to chyba niemozliwe... :(
                  • mena_25 Re: PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem... 13.02.07, 15:56
                    teraz znikam juz na terapie-3godz trwa- odp jutro okolo poludnia.
                    Napisz cos o sobie, czy tez jestes DDA czy tylko czytasz forum? Jak TY sobie
                    radzisz..?

                    milego wieczorku

                    ps. przepraszam za bledy, ale pisalam na szybko:)
                    • melania_ania Re: PODJĘCIE DECYZJI - wielki problem... 13.02.07, 16:01
                      Pewnie ze jestem :)) A radze sobie raz lepiej, raz gorzej...Napisze do Ciebie
                      maila.Pozdrawiam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka