Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czy to normalne???

    30.09.08, 14:05
    zaczełam terapię. Miałam drugie spotkanie z terapeutką. Ona zadaje mnóstwo
    pytań, drąży... ma to na celu uładzenie rozpoznanie moich emocji tego co się
    dzieje w moim wnętrzu.

    I mimo tego że pił ojciec to chyba najbardziej destrukcyjny wpływ na moje
    życie miała moja mama.

    Ponieważ ojciec jest alkoholikiem niepijącym od wielu lat zastanawiam się czy
    nie jest to kwestia jakiejś wdzięczności ( nie jestem pewna czy to dobre
    słowo)ze przestał, że skończyło się i jakieś idealizowanie go przez to???

    A jeżeli to ona była/jest toksyczna to czy terapia dda mi pomoże???
    Obserwuj wątek
      • ladynemeyeth Re: czy to normalne??? 30.09.08, 14:13
        Wydaje mi się, że to normalne.
        Ja mam mnóstwo pretensji zarówno do mojego ojca, jak i do mojej
        matki. Ona musiała być toksyczna, skoro zdecydowała się na
        mąłżeństwo z moim ojcem - alkoholikiem i w tym małżeństwie
        pozostała. Była również agresywna i używała przemocy - słownej i
        fizycznej. Na pewno była zaburzona i wyrządziła mi wiele krzywdy,
        mimo że wybielała się zawsze tym, że to nie ona pije i że jest
        biedną ofiarą.
        Wcale taka biedna nie była i potrafiła być naprawdę wredna, władcza,
        podła, kontrolująca, zaborcza. Miała ogromną chęć władzy nad nami
        (swoimi dziećmi), wciągała nas w swoje problemy emocjonalne, a kiedy
        ich nie rozumieliśmy (jak to młodzi ludzie), to nas za to
        krytykowała i mówiła, że jesteśmy złymi i podłymi ludźmi.
        A ja przecież nie mam obowiązku być przyjaciółką od serca mojej
        matki, bo to nie ten wiek, nie ta skala problemu i w ogóle nie ta
        relacja.
        Wiec jak najbardziej mam jej wiele do wypomnienia.
        • mamamisiasia Re: czy to normalne??? 30.09.08, 23:01
          nie wiem jak bylo u Ciebie, ale ja nie mialam kontaktu z ojcem zadnego. Byl, ale
          go zarazem nie bylo.Nawet jak przestal pic, to rodzina go wcale nie
          interesowala. Dawal pieniadze, mieszkal razem, mial problem z pytaniem: do
          ktorej klasy chodza jego dzieci. Wszystko spoczywalo barkach mojej mamy. Nie
          bede powtarzac, bo dokladnie o swojej mamie moge napisac to co ladynemeyeth
          napisala. Nawet teraz kilka dni pobytu w jej towarzystwie to za duzo. Podobno
          czesto tak jest, ze najbardziej zycie zatruwa niepijaca osoba. Jestem
          szczesliwa, ze juz nie mieszkam z nimi, nie musze sie czesto kontaktowac, nawet
          czesto telefon do nich psuje mi humor. Bo dalej w kontaktach nie czuje sie
          podmiotem, tylko przedmiotem.
      • anhes Re: czy to normalne??? 01.10.08, 18:55
        no własnie, ona własnie dziś jest najbadrdziej destrukcyjna,a najlepszy kontakt
        z nią miałam jak mieszkałam 200 km od niej ;-/

        Cokolwiek bym nie zrobiła, zawsze jest źle, zawsze znajdzie powód by
        zdeprecjonować moje sukcesy, zawsze znajdzie powód do krytyki. I co jest
        najdziwniejsze ta krytyka mnie bardzo dotyka.
        • mamamisiasia Re: czy to normalne??? 01.10.08, 22:24
          teraz kontaktuje sie czesciej dla moich dzieci. Chociaz tydzien to juz za dlugo
          zeby byc dobra babcia. Dopoki dzieci male i slodkie, to jest fajnie, a jak
          zaczynaja miec wlasne zdanie to juz zle. Juz moj charakterny synek jest
          rozpuszczony, a jak powiedzialam kiedys, ze podejrzewam, ze przedszkolanka go
          uderzyla, to uslyszalam: przeciez ci go nie zabila!!! Niektorych rzeczy nie
          potrafie zrozumiec. Powtorka z rozrywki.
          • ladynemeyeth Re: czy to normalne??? 02.10.08, 09:34
            Kiedyś bardzo mi zależało na tym, żeby zmienić moją rodzinę!
            Myślałam, że ich się jeszcze uda uratować i zbawić, że jeszcze
            możemy być kochającą rodziną.
            Na terapii zrozumiałam, że ci ludzie nie są w stanie mi dać mołości,
            dobroci, zrozumienia, ponieważ nie umieją i nie chcą się za bardzo
            nauczyć.
            Porzuciłam te nedzieje i zaczęłam żyć dla siebie!
            Bo tak naprawdę po co mi akceptacja mojej matki? Czy ona jest dla
            mnie takim niedoścignionym wzorem?
            Nie! Nie chciałabym być ani taką żoną, ani taką matką czy w ogóle
            kobietą!
            Po co mi akceptacja mojego ojca? Z niego to już w ogóle bym nie
            chciała brać przykładu! On się nie nadaje. I sposób, w jaki on
            wyrabia sobie opinie na różne tematy, o innych ludziach ... Totalny
            kretynizm!
            Czemu więc ma mi zależeć na ich zdaniu, skoro to właśnie mi się
            udało stworzyć życie, o którym oni mogą tylko pomarzyć, a jeszcze
            tyle przede mną?
            Jak byłam w pracy, w której szefowa stosowała mobbing, moja matka
            skwitowała to stwierdzeniem, że szef musi krzyczeć na swoich
            pracowników.
            Popukałam się tylko przy niej w głowę i zapytałam, czy ona się
            kiedykolwiek zastanawia nad tym, co mówi i co myśli?
            Ona po prostu przywykła do tego, że się ją traktuje jak śmiecia i
            wypierdka, więc czemu nie jej dzieci?
            Ale czy ja muszę myslec tak samo?
            Nie, nie muszę i nie myślę i w ten sposób nie postępuję!
            • anhes Re: czy to normalne??? 02.10.08, 13:45
              wow ;-)))
      • magnetx Re: czy to normalne??? 03.10.08, 00:19
        Nie wiem czy "normalne" to wlasciwe slowo. Moze po prostu mamy wieksze pretensje do rodzica, ktory nas bardziej skrzywdzil... Moj ojciec pil i mam do niego duzo zalu, ale do matki mam wiecej, bo gnebila mnie psychicznie praktycznie codziennie, z czego w duzej mierze dopiero teraz sobie zdaje sprawe, ze to czy owo bylo wypaczone w jej zachowaniu. Ojciec jest i byl strasznym egoista, ale jak zniknal na kilka tyg. to go nie bylo razem z jego zalosnoscia, a matka miala ze mna kontakt codziennie, niestety...
        • magnetx Re: czy to normalne??? 03.10.08, 00:22
          Aha, i jeszcze jedno. Latwiej uporac sie z jawna niesprawiedliwoscia i zlym
          traktowaniem, ale ja np. od matki dostalem sporo "ukrytych niewypowiedzianych
          wprost szpil" w zyciu. Tylko na pierwszy rzut oka po powierzchownej analizie moj
          ojciec byl "gorszy".
      • rrosemary Re: czy to normalne??? 03.10.08, 00:54
        u mnie to samo co napisały osoby powyżej:
        pijący ojciec był nieobecny więc mniej zrobił krzywdy (bo w sumie nie był
        agresywny, a do mojego 10 roku życia interesował się mną i było dużo fajnych
        momentów,potem w sumie pomagał mi jak umiał, na swój sposób, kasę zawsze dał,
        gdzieś podwiózł, ale np uczucia wyrażał tym, że kupował mi chipsy)Matka za to
        jakby wzięła na siebie obie role, ciągle czułam, że jest ojciec vs my czyli
        matka,ja i brat. MAtka była i jest toksyczna (tez sie da z nią pogadać i
        pośmiać, są dobre dni) ale jak ona potrafi szpile wsadzić, potrafi w kłótni
        wyciągnąć rzeczy, które mówiłam jej w zaufaniu i radziłam się, potrafiła się
        awanturować o byle g...., nie szanowała mojej ani brata prywatności i te jej
        szantaże emocjonalne- klasyka gatunku.
        Może to wynika z tego, że pijący rodzic usuwa się w cień i wyskakuje co jakiś
        czas, a niepijący -sfrustrowany oddziałuje cały czas?
        • ladynemeyeth Re: czy to normalne??? 03.10.08, 11:48
          No właśnie ...
          Moja matka wielokrotnie zawiodła moje zaufanie wywlekając sprawy,
          które mówiłam jej w sekrecie. Zero szacunku dla prywatności,
          intymności, bliskich więzi. Chyba jej po prostu nie zależało na
          bliskiej więzi i nie umiała jej z nikim nawiązać, również ze swoimi
          dziećmi.
          Poza tym moja matka jest baaaardzo podatna na wpływy z zewnątrz, na
          to, co powiedzą ludzie, zwłaszcza jej rodzina (rodzeństwo).
          Potrafiła mnie "zdradzić", mówiąc coś przeciwko mnie w obecności
          drugiej osoby tylko po to, żeby tej osobie zaimponować siłą, jaka to
          ona jest zdecydowaną i pewną siebie matką!!!
          No i całe życie wysłuchiwałam, jacy to wszyscy są dla niej
          niedobrzy, jak ją dobijają, jak chcą dla niej źle, chcą ją
          zniszczyć. Ale nigdy nie widziałam żadnych kroków w tym kierunku,
          żeby tę sytuację jakoś na lepsze zmieniać. Tylko narzekanie i
          utyskiwanie! Mam dosyć! Mam dosyć obgadywania ludzi! Bo w jej oczach
          niewielu ludzi było dobrych!
          Tak sobie myślę, że osoba z takim charakterem, jak ona, nie była w
          stanie przyciągnąć do sibie kochającego, dobrego męża. Nie mówię po
          to, żeby jej dowalić, tylko żeby jakoś ocenić rzeczywistość.
          I tak cały czas pogrążała rodzinę mojego ojca (babkę, jego braci i
          siostry), a wybielała i idealizowała swoją. A ja tak sobie myślę, że
          u niej w rodzinie tez mogła być jakaś jazda z alkoholem, tylko się
          do tego nie przyznaje i sama siebie okłamuje!
          Kiedyś bardzo to wszystko przeżywałam, teraz już dużo mniej,
          ponieważ widzę to raczej z perspektywy obserwatora, niż uczestnika
          tych wydarzeń.
          Mam wrażenie, że ona przybiega do mnie i mówi mi to wszystko, żeby
          ją ktoś w końcu uratował od całego tego syfu, bo ona nie chce
          powiedzieć "nie, nie zgadzam się na to czy na tamto", nie chce wyjść
          na niedobrą i najlepiej, żeby ktoś za nią to zrobił.
          Ale tak się przecież nie da.
          • magnetx Re: czy to normalne??? 05.10.08, 00:38
            Heh, wlasnie mi sie przypomnialo, ze raz podczas klotni z ojcem on chcial mi dokopac i powiedzial cos w stylu:
            "A zebys mial zone taka jak matke".
            Cos w tym jest okrutnego...
            • ladynemeyeth Re: czy to normalne??? 05.10.08, 17:06
              Ja kiedyś w kłotni z matką powiedziałam, że nigdy nie będę miała
              takiego męża, jak mój ojciec, na co ona odpowiedziała:
              - "zobaczymy!"
      • ladynemeyeth Re: czy to normalne??? 05.10.08, 17:33
        Widzę, że w tym tygodniu na forum jedzie się na matki ... I to
        rzeczywiście daje do myślenia. Albo raczej do wspominania ...
        Na moją matkę nigdy nie mogłam liczyć. Może ona by nawet i chciała
        być pomocna, ale nie wychodzi jej to. Jej rady nie są życiowe.
        Więcej w nich patosu, niż konstruktywnego podejścia do rozwiązywania
        pewnych spraw. Wydaje mi się, że formułując swoje opinie, bardziej
        jej zależy na tym, żeby ludzie ją uważali za mądrą, niż żeby mi
        pomóc.
        O moich rzeczywistych problemach nie mogę jej powiedzieć, ponieważ
        jest nie dość inteligentna, żeby wiedzieć, o co mi chodzi. Podobnie,
        kiedy chcę opowiedzieć o moich planach i marzeniach.
        Ona w ogóle nie czai takich klimatów. I nic nie rozumie. Brzydko to
        zabrzmi, ale uważam, że jest na to za głupia niestety.
        Poza tym uważam jej metody wychowawcze za beznadziejne. Może bym się
        ich tak nie czepiałą, gdyby ona sama nie grała takiej wspaniałęj
        pani pedagog, któea ma świetne podejście do wychowania.
        Akurat!
        Nasłuchałam się o tej jej wspaniałości tyle, że rzygać mi się chce,
        bo to nie ma nic wspólnego z prawdą!!! I chyba bardziej mnie wkurza
        to jej zarozumialstwo i zakłamanie, niż jej błędy wychowawcze! I ta
        zerowa skrucha! I to ciągłe żadanie wywindowanego szacunku!
        Tylko za co jej się należał ten szacunek?
      • 261m Re: czy to normalne??? 05.10.08, 22:38
        Będąc z rodziną w tym roku nad morzem, wyrwałam się sama na spacer
        brzegiem morza. Szłam tak 2 godziny bo chciałam porozmawiać z Bogiem
        o mojej matce. Zawsze podczas tego typu rozmów czuje , że ktoś mówi
        do mnie rzeczy jakie tkwią gdzieś najgłębiej we mnie. Pytałam go
        dlaczego moja matka nie chce mnie wspierać? Dlaczego mnie nie
        wspiera skoro tego wsparcia brakuje mi najbardziej na świecie. Wtedy
        uslyszalam, ze dopoki twoja matka bedzie zyla bedzie cie
        wspierac ,ale nie w sposob jakiego ty oczekujesz, ale w sposob jaki
        ona potrafi... I tak rzeczzwiscie jest, co nie znaczy ze jo
        akceptuje tako jako jest, wrecz przeciwnie . Przepraszam za
        czcionke , cos mi sie poprzestawialo. Ciogle z nio walcze, mam
        nadzieje ze bedzie mnie kochac tak jak tego potrzebuje, wspierac,
        jak trzeba modrze poradzic, a ona - a ona kocha mnie tak jak
        potrafi, wspiera tak jak potrafi , radzi jak potrafi. Robi to,
        owszem, ale ,,tylko'' tak jak moze. W tej chwili to dla mnie za
        malo. Tak mi brakuje matczynej milosci, tak strasznie brakuje mi jej
        milosci. Gdzie mam jej szukac?
        • moniczka72 Re: czy to normalne??? 06.10.08, 07:58
          261m, zadaje sobie podobne pytania. Tylko ze ja juz prawie (pisze prawie bo
          jeszcze zdarza mi sie jakis szalenczy poryw nadziei) nie licze na zadna zmiane.
          Tlumacze sobie ze moja mnie kocha najlepiej jak potrafi, a ze nie kocha mnie tak
          jak ja bym chciala? No trudno. Zreszta teraz to bz nic nie zmienilo.
          Mysle ze w moim przypadku, to ja milosci powinnam szukac w sobie, sama siebie
          pokochac, tak jak chcialabym byc kochana przez matke i innych ludzi.
          Zaakceptowac siebie. Na razie jest to dla mnie trudne niestety
      • 261m Re: czy to normalne??? 06.10.08, 08:43
        Świetnie napisane - pokochać i polubić siebie. Mi się wydaje, że
        chyba tylko przy pomocy Boga można to uczynić. Bo skądś ta milość
        musi płynąć. To źródło musi być. We mnie samej chyba nie ma tylu
        dobrych, ciepłych, wzniosłych uczuć. Pozdrawiam serdecznie. Marta.

        • ladynemeyeth Re: czy to normalne??? 06.10.08, 09:34
          Są, tylko trzeba się do nich "przekopać" przez hałdy złych
          wspomnień, chęć zemsty, ból, żal, pretensje, złość, itd.
          Wzniosłe uczucia są tak samo dla człowieka naturalne, jak te nie
          wzniosłe!
      • 261m Re: czy to normalne??? 06.10.08, 11:04
        ladymeyeth a czemu nie w pracy? Po 9.00 a ty jeszcze w domu?
        • ladynemeyeth Re: czy to normalne??? 06.10.08, 11:15
          Ależ jak najbardziej w pracy :-)
      • 261m Re: czy to normalne??? 06.10.08, 12:14
        Dybiesz moja droga na obowiązki zawodowe, to ci powiem! W czasie
        napisania swego postu mogłabyś wykonać kolejną czynność zawodową, a
        tak to co... NIC! Tylko Martusię pokrzepiłaś, niestety twój
        pracodawca nic z tego nie ma . Straty , straty, same straty...
        Bardzo nieładnie z twojej strony, naprawdę przemyśl swoje
        postępowanie jeszcze raz, wiesz?
        • ladynemeyeth Re: czy to normalne??? 06.10.08, 12:23
          Na szczęście Martusi nic do moich obowiązków zawodowych! Grunt, że
          sama je potrafię pogodzić z innymi ciekawymi czynnościami ;-)
          A czy pracodawca traci na moim rozwoju osobistym?
          Powiedziałabym, że wręcz zyskuje, bo moje samopoczucie ma ogromnie
          pozytywny oddźwięk na wykonywanych zadaniach.
          Tam gdzie Ty widzisz stratę, ja widzę pozytywy!
      • 261m Re: czy to normalne??? 06.10.08, 13:53
        Cóż, strata nie dla mnie lecz dla pracodawcy. Lecz skoro twój rozwój
        osobisty przekłada się na rozwój zawodowy, nic nagannego w tym by
        rozwijać się w pracy! Pozdrawiam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka