trudne tematy

18.04.05, 03:17
Zakladam taki temat: jak rozmawiac na trudne tematy z bliskimi, czy w ogole
mamy prawo udzielac rad?

Rozwoj duchowy, to rowniez pobieranie madrosci. Czy madrym jest mowienie "ja
bym na Twoim miejscu zrobila to_czy_tamto"?
Z drugiej strony ktos prosi o rade w trudnym temacie, albo nie prosi i na
koncu jezyka mamy cos, co chcielibysmy powiedziec.

Kazdemu czlowiekowi wydaje sie ze jest w jakims sensie madry. Widzac drugiego
czlowieka robiacego glupoty mamy dwa wyjscia:
1. wspomoc rada
2. nie ingerowac, w koncu on tez w jakim sensie jest madry.

Rozum mowi: "nie strzep jezyka i tak cie nie poslucha", serce zas: "nie wolno
zostawiac nikogo w potrzebie".

Gdy na mojej drodze staje ktos w beznadziejnej sytuacji (niezaleznie od tego
czy sam sie w to wkopal czy czynniki zewnetrzne) mam takie mysli, ze to moja
karma, ze trzeba ja jakos wypelnic. Jakos. No wlasnie, jak?
    • oldpiernik Re: trudne tematy 18.04.05, 07:16
      dawanie rad nie jest łatwe
      czy nie łatwiej zapytać?

      OLD
      • perfectum Re: trudne tematy 18.04.05, 21:42
        Jasne, że pytać, od tego powinno się zacząć..
        Uszczęsliwianie kogos na siłę może odbic się czkawką na bardzo długo smile
        Mozna ewentualnie delikatnie perswadowac, ale trzeba mieć wyczucie i takt... Nie każdy pomimo trudnej sytuacji życzy sobie pomocy...
    • olek13 Re: trudne tematy 18.04.05, 07:23
      Jeśli potrafisz pomóc z miłością - to pomagaj.
      Jeśli zaś masz przymus, pragnienie pomocy - to się z tego oczyść.
    • llukiz Re: trudne tematy 18.04.05, 14:20
      nie ulega watpliwosci ze sa ludzie madrzejsi i glupsi. Wskazane jest wiec by rad
      udzielali ci pierwsi tym drugim. Rad zawsze warto udzielac, bo przeciez kazdy i
      tak ma wolny wybur i moze po prostu z rady nie skorzystac
    • m_ka_4 Re: trudne tematy 18.04.05, 14:27
      Dobrze jest wysłuchać i jeśli to możliwe, poprowadzić rozmowę w ten sposób, aby
      pytający znalazł nowy materiał do znalezienia własnego, dobrego rozwiązania.
      Samo głośne wyartykułowanie swojego problemu może pozwolić "usłyszeć" jego
      sedno.

    • sc200 Re: trudne tematy 18.04.05, 19:22
      Witaj smile

      Ja był dał (1) i dodał jeszcze jedno: JEŚLI O TO POPROSI DANA OSOBA. Wszystko
      zgodnie z wolną wolą.
    • eevvaa Re: trudne tematy 18.04.05, 19:32

      Był czas, że starałam się pomóc komuś dobrą radą. Zauważyłam jednak, że
      najbardziej człowiek potrzebuje, żeby go ktoś wysłuchał. Wtedy potrafi spojrzeć
      z dystansu na swoje problemy i o dziwo sam znajduje rozwiązanie. Każdy sam wie
      co jest dla niego najlepsze.

      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
      • oldpiernik Re: trudne tematy 18.04.05, 20:41
        Więc jednak pytać?
        Słuchać, oczywiście, przede wszystkim.
        Na pewno.

        OLD smile
        • eevvaa Re: trudne tematy 18.04.05, 21:29

          Pytać, ale może nie wprost. Nie każdy lubi jak ktoś "wchodzi w jego życie z
          butami" - można zostać posądzonym o zbytnią ciekawość. Wydaje mi się, że można
          wyczuć intuicyjnie, czy pytać ( naprowadzać na taką rozmowę) - potrzebny jest
          duży takt i wyczucie.
          Jednak trzeba pytać, interesować się , bo nie każdy człowiek sam odważy się
          zwierzać. Tak mi się przynajmniej wydaje.

          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • anahella Re: trudne tematy 19.04.05, 03:01
      Dziekuje za wszystkie posty,odpowiem hurtowo:

      Nie mam misji pomagania. Nie ukrywam, ze napisalam to z powodu konkretnego
      problemu. Sprawa polega na tym, ze osoba prosi o rade, ale za kazdym razem ja
      odrzuca. Ma prawo to robic, nie zamierzam narzucac nikomu swojej woli, ale ona
      domaga sie kolejnej, bardziej po jej mysli. Za kazdym razem usiluje mi
      udowodnic, ze moja rada jest do niczego i zada bym przyznala jej racje.

      Moge napisac o co chodzi. Pewna osoba otwarcie deklaruje niechec do pracy. W
      sumie jej sprawa, nic mi do tego. Jednak brak pracy = brak pieniedzy i tu
      zaczyna sie polka. Za kazdym razem gdy ta osoba zali sie na swoja biede, mowie
      ze jedynym rozwiazaniem jest znalezienie sobie pracy, nie tylko ze wzgledow
      finansowych ale rowniez na gnusnienie w domu. Osoba ta odmawia kategorycznie
      poszukania sobie czegos, bo "pracodawcy malo placa i nie szanuja pracownikow, a
      do tego szefowie sa zli, glupi i podli".

      Zaczynam popadac w kretynskie sytuacje, w ktorej czuje sie winna ze mam prace,
      a co za tym idzie - co miesiac wyplate. Nie mam z pracy kokosow ale na zycie mi
      starcza. Zale do zycia z powodu braku pieniedzy (nie pracy!) sa bardzo meczace,
      mam wrazenie ze ida w kierunku wyciagniecia ode mnie drobnych sum.

      I teraz robie sobie bilans:
      z jednej strony:
      1. stac mnie by dac tej osobie od czasu do czasu np. 20 czy 50 zlotych.
      2. Przeciez przyjaciol nie opuszcza sie w biedzie.

      a teraz z drugiej:
      ad. 1. Zostalam wychowana w kulcie pracy (nie placy!) i nauczylam sie ze
      darmowych rzeczy sie nie szanuje. A tam gdzie zaczynaja sie pieniadze konczy
      sie przyjazn.
      ad. 2. Moja przyjazn deklaruje poprzez aktywne dzialanie (daje okazje
      zarobienia drobnych sum dorywczo, podsuwam mozliwosci znaleznia pracy).
      Natomiast stawiane mnie w takiej sytacji, gdy teoretycznie prosi sie o rade a
      jednoczesnie narzuca jej tresc stanowi niewygodna sytuacje, bo nie lubie nikogo
      oklamywac.

      Zeby nie bylo ze to temat na forum Psychologia: nie prosze Was o rade, bo
      podjelam decyzje wobej tej osoby. Za kazdym razem zapytana o ten temat, bede
      namawiac na znalezienie sobie zajecia.

      Zastnawia mnie jednak to z punktu widzenia karmicznego. Czy kompletne
      odpuszczenie sobie tej znajomosci (jestem na tyle asertywna by to zrobic) nie
      jest przypadkiem walkowerem w moim rozwoju? Gdy napotykam takie twarde orzechy
      do zgryzienia od razu zapala mi sie czerwone swiatelko, ze cos *ja* mam z ta
      osoba do przerobienia?

      No i nasuwa sie kolejne pytanie: czy rozwoj duchowy ma cos wspolnego z praca?
      Nie z praca nad soba, ale z praca zawodowa: kopaniem rowow, zarzadzaniem firma,
      obslugiwaniem klientow w sklepie czy restauracji.

      A wracajac do opisywanej sytuacji: padla oczywiscie prosba o zrobienie
      horoskopu i polozenia kart w temacie: "pieniadze". Z horoskopu tej osoby
      wynika, ze powinna jednak zajac sie praca, bo to da poczucie spelnienia. Tarot
      byl bardzo jednoznaczny: "Chcesz pieniedzy? To idz do pracy".
      • olek13 Re: trudne tematy 19.04.05, 07:39
        > Zastnawia mnie jednak to z punktu widzenia karmicznego. Czy kompletne
        > odpuszczenie sobie tej znajomosci (jestem na tyle asertywna by to zrobic) nie
        > jest przypadkiem walkowerem w moim rozwoju? Gdy napotykam takie twarde orzechy
        > do zgryzienia od razu zapala mi sie czerwone swiatelko, ze cos *ja* mam z ta
        > osoba do przerobienia?

        Jeśli wszystko, co nas spotyka, pokazuje nam nasze wnętrze, a wszelkie
        przejawy problemów są kolejną szansą na dostrzeżenie i uzdrowienie ich,
        to właśnie masz szansę uwolnienia od poczucia winy za to, że Ty masz
        wobec tych, którzy nie mają. Twoim zadaniem jest tylko dostrzec, że inni
        mają taki sam potencjał jak Ty, zauważyć i ugruntować w sobie przekonie,
        że każdy posiada własne zasoby, pozwalające mu wieść dostanie życie, a jedynie
        z własnego wyboru nie korzysta z tego. Zatem uważam, że karmiczne to (jak
        zwykle) masz do uzdrowienia tylko własny problem.

        > No i nasuwa sie kolejne pytanie: czy rozwoj duchowy ma cos wspolnego z praca?
        > Nie z praca nad soba, ale z praca zawodowa: kopaniem rowow, zarzadzaniem firma,

        Dla mnie rozwój duchowy to osiąganie spełnienia we wszelkich sferach, także
        w pracy. Uważam, że rozwinięty duchowo człowiek posiada umiejętność pracowania
        dla przyjemności, a przy tym zarabia tyle pieniedzy, ile potrzebuje i czuje,
        że w pełni na to zasługuje. Ludzie mu chętnie płacą za to, co daje jako owoce
        swej pracy.

        Pozdrawiam
        • anahella Re: trudne tematy 19.04.05, 18:29
          olek13 napisał:

          > Uważam, że rozwinięty duchowo człowiek posiada umiejętność pracowania
          > dla przyjemności, a przy tym zarabia tyle pieniedzy, ile potrzebuje i czuje,
          > że w pełni na to zasługuje. Ludzie mu chętnie płacą za to, co daje jako owoce
          > swej pracy.

          To bylaby idealna teoria. Znam ludzi, ktorzy dostaja marne grosze a kazda prace
          wykonuja z radoscia.
          • olek13 Re: trudne tematy 19.04.05, 20:10
            Teoria? To po co cały tzw. rozwój? By sie dowartościować i "uduchowić"?
            Dla mnie rozwój duchowy to droga ku spełnieniu, a nie cierpienia ubóstwa.
            Myślę, że jak ktoś pracuje za marne grosze i z tego powodu cierpi niedostatek,
            to ma tym samym widomy dowód na problemy do przepracowania.
            • sc200 Re: trudne tematy 20.04.05, 08:30
              Exactly smile
              To samo dotyczy tzw. rozwijających się duchowo ogarniętych setkami chorób smile

              Nie ma się co czarować.
              Rozwój Duchowy to sięganie gwiazd, to m.in. wykorzystywanie swoich potencjałów.
              A jeśli się tylko chce to Bóg wszystko daje jak na tacy smile
              • llukiz Re: trudne tematy 20.04.05, 16:09
                > A jeśli się tylko chce to Bóg wszystko daje jak na tacy smile
                optymizm jest potrzebny. Jednak czym wytłumaczysz wszystkie światowe
                nieszczęścia. W zetknięciu z nimi teoria Twoja ma marną szansę przetrwania.
                • sc200 Re: trudne tematy 20.04.05, 17:22
                  Znaczy się jakie światowe nieszczęścia?
              • anahella Re: trudne tematy 20.04.05, 23:00
                sc200 napisał:

                > A jeśli się tylko chce to Bóg wszystko daje jak na tacy smile

                Ja tez sie zgadzam, ale mimo to bede sie klocicsmile))))
                Pojecie "dostatniego zycia" jest rozne dla roznych osob, tak samo jak potrzeby
                materialne. Wiadomo: trzeba jesc, placic za mieszkanie, prady, gazy i telefony,
                zima sie ubrac cieplo, latem lekko. Dla jednego wazna potrzeba bedzie ciuch od
                Armaniego a dla drugiego super wypasiony komputer. Jeszcze inny oszczedzi na
                czyms, by raz w tygodniu isc do kina.
                Poza tym: czlowiek dobrze pracujacy moze trafic na pracodawce - koszmarna
                sknere, ktory wszedzie robi oszczednosci. Oboje ucza sie czegos od siebie
                wzajemnie, wiec tu mamy potrzebe przerobienia pewnych spraw.
                Gdyby bylo tak jak piszecie, wszyscy bylibysmy piekni, mlodzi, zdrowi i bogaci.
                • olek13 Re: trudne tematy 21.04.05, 07:27
                  Anahello,
                  w tym rzecz, by się nauczyć być pięknym, młodym, zdrowym i bogatym...
                • sc200 Re: trudne tematy 21.04.05, 08:43
                  Anahella a co stoi na przeszkodzie abyśmy byli zdrowi, piękni i bogaci? smile
                  (oczywiście poza własnym lenistwem suspicious)
                  • anahella Re: trudne tematy 21.04.05, 09:39
                    sc200 napisał:

                    > Anahella a co stoi na przeszkodzie abyśmy byli zdrowi, piękni i bogaci? smile
                    > (oczywiście poza własnym lenistwem suspicious)

                    Ze zdrowiem - zgadzam sie - duzo zalezy od nas. Uroda - podobnie. Ale z
                    bogactwem to sprawa bardzo osobista. Nie czuje sie biedna, a mimo to nie mam:
                    telewizora, wideo, kuchenki mikrofalowej, samochodu, dzialki, wypasionego domu
                    itp. Gdyby mi przyszla ochota to sobie kupic (a niewykluczone ze kiedys
                    przyjdzie) to nie znajde sumy by nabyc to wszystko w przeciagu kilku miesiecy.

                    Rowniez nie czuje sie bogata, bo tez zdobywanie dobr i pieniedzy samo w sobie
                    nie bylo nigdy moim celem. Wprost przeciwnie: przez dlugi czas oduczalam sie
                    ich gromadzenia, bo nie lubie przebywac wsrod duzej ilosci przedmiotow.
                    Zagracanie sobie domu czesto laczy sie ze strata czasu. Wystarczajaco duzo
                    zabiera mi internet. Gdyby dolozyc do tego np. telwizor w ogole nie mialabym
                    czasu na swoje pasje.
                    • sc200 Re: trudne tematy 21.04.05, 09:52
                      Zaraz zaraz, więc powinnaś napisać że nie czujesz się bogata bo tak wybrałaś.
                      Wiadomo że zasada wolnego wyboru jest najważniejsza.
                      Ja tylko chciałem wskazać że nic nie istnieje na przeszkodzie realizowania
                      swoich pomysłów/pragnień.
                      smile
                      • anahella Re: trudne tematy 22.04.05, 23:53
                        sc200 napisał:

                        > Zaraz zaraz, więc powinnaś napisać że nie czujesz się bogata bo tak wybrałaś.

                        Bo nie mam takiej potrzeby - to jest roznica. Nigdy szczegolnie bogata nie
                        bylam, biedna tez nie. W moim domu rodzinnym bylo raz lepiej, raz gorzej ale
                        generalnie nigdy nie bylam glodna czy obdarta. Nie mialam wyboru - nie znalam
                        ani biedy ani bogactwa, wiec nie mialam miedzy czym wybierac. Po prostu jest
                        jak jest, a ja nie daze do zmiany.

                        Jak do tej pory okresy biedniejsze wynikaly tylko i wylacznie z mojej glupoty.
                        Zeby byc bogata musialabym:
                        1. popelnic przestepstwo - a do tego sie nie nadaje
                        2. wymyslec jakis biznes dajacy rzeke pieniedzy - nie zrobie tego z przyczyn
                        ww. Interesu trzeba ciagle pilnowac, czlowiek majacy wlasna firme ciagle jest w
                        pracy. Takiego zycia nie chce.
                        3. Wiecej pracowac. - nie chce mi sie. Wystarczajaco sie w zyciu nazasuwalam po
                        12 albo wiecej godzin na dobe. Po trzydziestce odkrylam ze oprocz pracy zycie
                        sklada sie z wielu przyjemniejszych rzeczy i nie wiaza sie one z pieniedzmi.


                        > Ja tylko chciałem wskazać że nic nie istnieje na przeszkodzie realizowania
                        > swoich pomysłów/pragnień.

                        Dobrze, a jak bys to powiedzial bezrobotnej kobiecie z regionu z najwyzszym
                        bezrobociem, mezem pijakiem i gromadka dzieci i bez matury?

                        My tu sobie mozemy dyskutowac, bo jestesmy jako tako wyksztalceni, w wiekszosci
                        pewnie mamy prace albo studiujemy, stac nas na komputer i internet, nie
                        zastanawiamy sie co dzien czy kupic chleb i mleko w supermarkecie na koncu
                        miasta czy "poszalec" i kupic bulke pod domem.
                        • sc200 Re: trudne tematy 23.04.05, 16:30
                          anahella wyczuwasz istotną różnicę miedzy tym jak jest, a co bym powiedział tej
                          kobiecie?
                          To są dwie różne sprawy
                          Bo miałbym dwa wyjścia:
                          1) wale prosto z mostu
                          Jest Pani leniem, to jest Pani wybór tkwić przy pijaku, gdyby poświęciła Pani
                          półgodziny dziennie na naukę języka (są darmowe biblioteki również na wsiach)
                          to po kilku latach włada pani jednym może dwoma językami i ma pani na szansę na
                          pracę za granicą, a może Pani otworzy gospodarstwo agroturystyczne (na
                          wschodzie jest wiele pięknych terenów nieskażonych - wiem to z autopsji smile )
                          i na ten cel jest kilka funduszy. Na prawde wystarczy się tym zainteresować i
                          CHCIEĆ!!!

                          2) robie to co większość pewno Jej koleżanek/kolegów
                          Mówie: Tak to już Mariola jest, pewno w tym ma Bóg jakiś cel (zauważyłem że
                          jest to ulubione hasło ludzi nie chcących wziąść życie swoje we własne ręće
                          (przypowiedź autora suspicious)) to taki cel Boga abyś cierpiała (sic!), ale musisz to
                          wytrzymać pewno się kiedyś polepszy.
                          I może za kilka lat korzystając z dobrej karmy (np. odpowiednich układów planet
                          itp) coś się Jej trafi. Ale równie może to być za 20, 30 lat jak i nigdy.

                          "Największym ryzykiem jest brak działania i chęci" Henry Ford

                          I nie ma się co spierać. Zawsze jest coś do zrobienia, na poziomie każdego
                          wykształcenia...
                          To takie nawyki z LO i studiów, że po studiach jest człowiek najmądrzejszy i
                          zawsze mu się uda. A po podstawówce już nie smile czy po LO. I później tacy
                          ludzie się dziwią że po MBA nie mają pracy a ich koledzy po LO robią "biznes".

                          Piszesz:
                          " Zeby byc bogata musialabym:
                          1. popelnic przestepstwo - a do tego sie nie nadaje
                          2. wymyslec jakis biznes dajacy rzeke pieniedzy - nie zrobie tego z przyczyn
                          ww. Interesu trzeba ciagle pilnowac, czlowiek majacy wlasna firme ciagle jest w
                          pracy. Takiego zycia nie chce.
                          3. Wiecej pracowac. - nie chce mi sie. Wystarczajaco sie w zyciu nazasuwalam po
                          12 albo wiecej godzin na dobe. Po trzydziestce odkrylam ze oprocz pracy zycie
                          sklada sie z wielu przyjemniejszych rzeczy i nie wiaza sie one z pieniedzmi.
                          "

                          Bo powiedzmy sobie w 4 oczy smile NIE CHCESZ BYĆ BOGATA. I koniec kropka wink
                          Wiadomo 1 punkt jest nieetyczny
                          dugi i trzeci to Twoje wzorce podświadomościowe, które jak pies Pawłowa reagują
                          na skojarzenia typu

                          "DOBRE ZAROBKI = DUŻO GODZIN I HARÓWY W PRACY"
                          "DOBRE ZAROBKI = TRZEBA SIĘ POŚWIĘCIĆ WŁASNEMU BIZNESOWI"

                          Wiesz aż mi się kłania cytat od Luis Hay
                          Jest taka afirmacja, którą pewien człowiek z Jej kursu w Kanadzie wypowiadał
                          (pracował nad nią)
                          "Im mniej pracuję, tym więcej zarabiam"
                          Jakie masz pierwsze odczucie po tej afirmacji? Pewno takie: nieprawdzie, bzdura
                          smile
                          Jego podświadomosć też się tak buntowała.
                          Obecnie ten człowiek jest multimilionerem. A jego firma rocznie podwaja
                          dochody. On nie pracuje w tej firmie. Prowadzi ją firma zarządcza...
                          Zaczynał od ZerA.
                          • anahella Re: trudne tematy 24.04.05, 22:23
                            sc200 napisał:

                            > Jest Pani leniem,
                            mowic bezrobotnemu szukajacemu pracy, ze jest leniem?

                            > to jest Pani wybór tkwić przy pijaku,

                            chyba nie znasz polskiego spoleczenstwa: na prowincji czesto pokutuje mit, ze
                            lepiej byc z kims niz samemu, bo matka tkwila przy pijaku, babcia, ciotka,
                            stryjenka i tak zyja tez sasiadki. Trudno wytlumaczyc czlowiekowi zahukanemu,
                            ze istnieje inny swiat. Zreszta: ona wyrzuci pijaka a jutro on ja i dzieci
                            podpali... ladna perspektywa.

                            > Na prawde wystarczy się tym zainteresować i
                            > CHCIEĆ!!!

                            Tu sie zgodze: trzeba chciec. Ale chciec to nie wszystko: trzeba sie odwazyc.

                            > Bo powiedzmy sobie w 4 oczy smile NIE CHCESZ BYĆ BOGATA. I koniec kropka wink

                            Nie krzycz na mnietongue_out
                            Fakt, nie chce byc bogata, bo co ja bym z majatkiem robila? Musialabym kolo
                            niego chodzic albo by zmarnial. To ostatnie byloby nieetyczne, a to pierwsze -
                            nie chce mi sie. Dobrze mi jest tak jak jest.

                            > Obecnie ten człowiek jest multimilionerem. A jego firma rocznie podwaja
                            > dochody. On nie pracuje w tej firmie. Prowadzi ją firma zarządcza...
                            > Zaczynał od ZerA.

                            No dobrze, a jaki jest sens samego posiadania milionow? Przeciez: kupowanie
                            ciagle nowych i lepszych przedmiotow nie moze byc sensem zycia, bo czlowiek
                            moze poleciec w pusta pogon za rzeczami, ktore sa tylko dodatkiem do zycia. Nie
                            chcialabym zeby reczy byly jego sensem.
                            Jezeli mialabym firme to chcialabym w niej pracowac, dawac cos z siebie.
                            • sc200 Re: trudne tematy 25.04.05, 09:49
                              Anahella mnie nie interesuje jak wygląda polskie społeczeństwo. Bo w tym
                              ostatnim znajde Ci setki osób które stosują się do starych jak świat zasad jak i
                              tysiące, które mają to w nosie. Bo chcieć to każdy chce smile Ale działać to już
                              nie każdy.
                              To wynik nauki/edukacji a takze wielu bzdurnych przekonań wyniesionych od
                              najmłodszych lat.
                              Kłania się m.in. brak wiary w siebie, w swoje możliwości, większość ludzi uważa
                              siebie za beztalencie (o zgrozo!).

                              Anahella jeszcze jedno. Mów za siebie. Nie mów za ludzi na prowincji. Bo taka
                              teoretyczna rozmowa. A ja nie lubie teoretycznych rozmów w imieniu kogoś smile Tzn.
                              sama wiesz, że są różne ograniczenia jakimi ludzie podlegają. I jako astrolog
                              również wiesz że każdy w życiu ma swoje 5 minut. A to 5 minut może trwać
                              długo... jak ktoś zechce.

                              Również nie mówie że gromadzenie milionów ma sens. Wyciełaś słowa z kontekstu.
                              Tam chodziło mi o to, że wcale nie trzeba dużo pracować aby być zadowolonym
                              materialnie. Pan Icek będzie zadowolony z 5000 zł miesiecznie a Pan Kowalski ma
                              ambicje mieć 25000 miesiecznie. Każdy ma inne marzenia i wymagania.
                              Rzecz jest w tym, że chce uświadomić że KAŻDY moze WSZYSTKo co zechce. Tylko
                              trzeba chcieć smile (z czym się zresztą zgodziłaś)

                              Anahella nie jest istotne ile każdy z nas zarobi, czy gdzie pojedzie, czy będzie
                              sprawny fizycznie czy miał kochającą rodzine.
                              Jest istotne aby każdy wiedział że wszystko stoi przed nim otworem. Taki jest
                              sens tego co pisze.
    • wicca11 Re: trudne tematy 24.04.05, 12:58
      Witaj anahello! smile
      Sama zastanawiam sie czesto nad kwestia pomagania innym, co czesto wiaze sie
      z "uszczesliwianiem ich na sile".
      Uslyszalam kilka madrych rad:
      Wzne, zeby potrzebujacy poprosil o pomoc. I wtedy:
      Jesli wiesz na pewno co zrobic - zrob to
      Jesli nie jestes pewna - nie rob nic.
      Kazdy z nas ma swoja karme, ale ma rowniez wolna wole.
      Karma prowadzi nas w pewne miejsca, gdzie sami podejmujemy decyzje i odtad
      zycie toczy sie zgodnie z decyzja, jaka podjelismy - nadal uwarunkowane karma,
      ale juz po tym wyborze, ktorego dokonalismy.
      Nie wiemy, co jest najlepsze dla kobiety, ktora meczy sie z mezem pijakiem albo
      dla osoby, ktora pomimo brakow finansowych nie chce zdecydowac sie na prace.
      Nie mozna nikogo wyrywac na sile z jego srodowiska a nawet jego klopotow.
      Wazna jest milosc i wspolczucie, ale tez nie pozwalanie na to, by ktos obciazal
      nas swoimi problemami, chyba, ze zostalismy poproszeni o pomoc i wiemy co robic.

      Wiele osob nie chce zastanawiac sie nad rozwojem duchowym. Sami zaprzegli sie
      do codziennego zycia i ekscytuja sie nim wlaczajac w to porazki, klopoty,
      choroby itd. Patrz: starsze panie, ktore przy kazdym spotkaniu licytuja sie
      iloscia przyjmowanych lekow. To bardzo smutne, jak dla mnie, ale niewiele mozna
      poradzic. P.S. Jest tez wiele wspanialych starszych pan!

      Moim zdaniem jesli ktos nie ma za co zyc to raczej beda go zaprzataly problemy
      dnia codziennego a nie rozwoj duchowy. Ale! Mam nadzieje, ze rozwoj duchowy,
      taki prawdziwy, a nie "podrecznikowy" zwiazany jest rowniez z dostatkiem we
      wszystkich sferach zycia. (Dla jednego dostatkiem jest samochod za ogromne
      pieniadze, dla drugiego - mozliwosc posiadania internetu).
      Kazdy ma prawo do zdrowia, szczescia, milosci,dostatku. I kazdy to definiuje po
      swojemu. Bo tak naprawde to wielu ma to wszystko, ale jeszcze pracuje po 15h na
      dobe, zeby osiagnac cos wiecej, co wydaje im sie istotne. I oni maja takie
      prawo.

      Chyba za bardzo sie rozpisuje jak na pierwszy raz smile
      Pozdrawiam Ciebie i wszystkich uczestnikow rozmowy bardzo serdecznie
      w.

      • anahella Re: trudne tematy 24.04.05, 22:25
        Witaj, to fajne co napisalas. Oczywiscie nie chce nikogo uszczesliwiac. Kazdy
        sam buduje swoje szczescie - dlatego napisalam o tym problemie.
        • wicca11 Re: trudne tematy 27.04.05, 23:53
          Dziekuje smile
          Ja tez mam sporo spraw, nad ktorymi sie zastanawiam. Dobrze, ze sa osoby i
          miejsca, gdzie mozna o tym rozmawiac. Samemu do pewnych prawd dochodzi sie
          dluzej smile
          Jesli jeszcze kiedys sie odwaze to zajme odrobinke przestrzeni na tym forum
          moja skromna osoba. A czytac bede na pewno smile
          Wszystkiego, co najlepsze...
          w.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja