Dodaj do ulubionych

Potrzeby..

16.06.06, 11:44
Każdy człowiek czegoś tam od życia potrzebuje.. Potrzebuje rozmów, czułości,
ciepła, zrozumienia...
Dlaczego dzieje się tak, że czasami od całkiem obcych osób dostajemy to
wszystko, a nie możemy otrzymac tego od ludzi, na których nam zalezy, od
tych, od których własnie chcielibyśmy to dostawać..?
Jak sprawić, by zaspokajanie naszych potrzeb nie odbywało się kosztem
poświęcania się innych..?
Albo inaczej - jak nie chcieć pewnych rzeczy własnie od bliskiej nam osoby..?
I wreszcie jak sprawić, by nasza "druga połówka" była jednoczesnie
Przyjacielem..?

Jeśli macie cos na ten temat do powiedzenia, zapraszam...

Pozdrawiam serdecznie..

Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: Potrzeby.. 16.06.06, 13:30
      Musisz go nauczyc kochac Siebie. Bez tego trudno dawac czulosc, zrozumienie czy
      akceptacje. Te osoby ktore potrafia dawac te rzeczy kochaja siebie, dlatego tak
      latwo im przychodzi dawac to ba maja w sobie wiele milosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • czakra_serca Re: Potrzeby.. 16.06.06, 13:34
        Myślę, że coś w tym jest... ale jak nauczyć innych kochania siebie? przecież
        nie mogę na nikim niczego wymuszać..
        • eevvaa Re: Potrzeby.. 16.06.06, 13:39

          -Możesz go dowartościować.Osoby niedowartościowane mają bez przerwy do siebie i
          do innych o wszystko pretensję.
          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
          • czakra_serca Re: Potrzeby.. 16.06.06, 13:45
            Uwierzcie mi, że robię to często.. cały czas zwracam uwagę na sytuacje, czy
            zachowania, które mi się w nim podobają.. cały czas staram się pokazywać i
            zaznaczać, że jest wspaniałym człowiekiem.. bo jest...

            ale tak naprawdę to nie w tym sęk.. bo kiedy przydarzy się sytuacja, w której
            czegoś mi zabraknie, w której to jego zachowanie mi się nie spodoba lub sprawi
            mi ból i kiedy powiem mu o tym, do niego dociera jedno - że jest do niczego...
            koło się zamyka, bo ja nie otrzymuję tego, na czym w danym momencie mi
            zależało, a on czuje się poniżony, czy bezużyteczny..

            więc sęk w tym, bym nie chciała niczego... bym akceptowała go takim jakim
            jest... czy tak się da? jeśli tak, to JAK?
        • ollaboga77 Re: Potrzeby.. 16.06.06, 13:46
          MOżesz mu powiedzieć, ze kochasz go takim jakim jest....... nie musi się
          zmieniac jeśli tego nie chce!!!

          Że urodził się doskonały..... taki jak ma być....

          Że ma w sobie miłość, którą niech pokazuje światu .... smile)))

          Niech wyłuskuje z siee najlepsze cechy charakteru.... i je pogłebia... by cień
          zszedł głeboko!!
          • eevvaa Re: Potrzeby.. 16.06.06, 13:58

            Może widzi obok siebie same doskonałe osoby. Powinien zrozumieć, że nikt nie
            jest doskonały i on oczywiście też. Taki właśnie ze swoimi wadami Tobie się
            spodobał i takiego kochasz, nie chcesz, żeby się zmienił. Możliwe, że mąż ma
            tendecje do porównywania się z innymi. W takich porównaniach przeważnie zawsze
            jesteśmy na staconej pozycji, bo zawsze ktoś okaże się od nas lepszy. Każdy
            człowiek jest niepowtarzalną istotą i to właśnie jest piękne. Nie powinniśmy się
            upodobniać do innych, tylko zaakceptować siebie ze wszystkimi wadami i zaletami.
            ewa
            Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
            • eevvaa Re: Potrzeby.. 16.06.06, 14:01

              Poprostu niech przestanie skupiać się na sobie, a zainteresuje się światem.
              I tak jak Olla napisała kocha, bo miłość na wszystko jest lekarstwem.Ty kochaj
              jego to wszystko się ułoży.
              ewa
              Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
              • czakra_serca Re: Potrzeby.. 16.06.06, 14:04
                wolałabym i ja nie skupiać się na jego osobie, bo na to, jak kto będzie
                podchodził do życia, czy bedzie sie skupiał jedynie na sobie, czy będzie
                kochał, wpływu nie mamy..
                wolałabym to ja zmienić coś w sobie, tak przeobrazić siebie, by przestać
                wymagac, a jedynie kochać i akceptować...
                • eevvaa Re: Potrzeby.. 16.06.06, 14:09
                  czakra_serca napisała:
                  wolałabym to ja zmienić coś w sobie, tak przeobrazić siebie, by przestać
                  wymagac, a jedynie kochać i akceptować.
                  • eevvaa Re: Potrzeby.. 16.06.06, 14:14

                    A może ta strona Ci pomoże. Wydaje się ciekawa.
                    radykalnewybaczanie.com.pl/zalozenia.htm
                    ewa
                    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
                • taischa Re: Potrzeby.. 16.06.06, 22:25
                  Jeśli za bardzo skupiamy się na tym czego nam brakuje w zwiazku, czego nie
                  otrzymujemy (najczęściek czułości i uwagi na nasze potrzeby) to rośnie w nas
                  niezadowolenie i najczęściej jest tak ,że za bardzo skupiamy sie na tych
                  brakach i wyławiamy te sytuacje z codzienności i nadajemy im coraz większego
                  znaczenia i otrzymuje od drugiej osoby zazwyczaj to, czego oczekujemy. A potem
                  jesteśmy nieszczęśliwe i nie potrafimy tego zmienić. Proponuję skupić się na
                  sobie i nie oczekiwać od partnera,że jeśli my obdarzamy go np. czułością to
                  powinien nam się zrewanżować tym samym. Proponuję odpuścić i cieszyć się
                  radośnie tym ,że kochamy, obdarzać i nie oczekiwać nieczego w zamian, a jak
                  nacisk z twej strony choćby podswiadomy minie to może sie zmienić i
                  spontanicznie z potrzeby jedynie jego serca, a nie twoich potrzeb może się
                  zdarzyć ,że otrzymasz to wszytko co jest dla ciebie ważne w zwiazku z byciem
                  blisko siebie. Powodzenia
                  • bioemin Re: Potrzeby.. 16.06.06, 22:54
                    Cierpliwość - a i owszem.
                    Miłość (o ile rozumiem i czuję pojęcie) - jak najbardziej.
                    Obdarzać i nie oczekiwać niczego w zamian - to oznacza wg mnie również gotowość na każdy efekt (ponieważ nie ma działania bez konsekwencji - reakcji), to oznacza otwartość - szczerą radość z doświadczania (dobrego i złego). To oznacza życie "tu i teraz" (bez przeszłości i przyszłości). To obserwacja w pustce (poza potrzebami "ciała").
                    Ponadto, jesli chodzi o mnie, to nie wiązałbym wielkich nadziei z "potrzebami serca" i "spontanicznością" życiowego partnera (no chyba, że komuś odpowiada rola "matki" wobec takowego).
                    Apeliję o zachowanie równowagi pomiędzy "potrzebami serca", a "potrzebami umysłu" (pomóżmy miłości!).
                    • taischa Re: Potrzeby.. 16.06.06, 23:31
                      pomóżmy miłości piszesz....a w jaki sposób? może petraktować z partnerem,
                      negocjować , wymagać, mówić o swoich potrzebach, ech chyba nie tędy droga.
                      Poczuje się wówczas postawionym pod ściana i zmuszany. Matkowanie natomiast, to
                      nie jest to, czego się oczekuje w związku. Proponuje wyłączyć "potrzeby umysłu"
                      to schematy ,które nam wmówiono to socjalizacja uważam ,że najlepszym jest
                      skupienie sie na sobie i po prostu kochać, a nie uzależniać swej miłości od
                      tego czy zobaczymy tą miłość w oczach drugiej osoby. Zresztą jeśli czujemy ,że
                      ona kocha nas tylko nie okazuje jej nam w sposób przez nas pożądany np. nie
                      czyta wierszy itd. to kochajmy i akceptujmy to. No chyba ,że jest inaczej brak
                      jest uczucia itd, wówczas pozostaje akceptacja tej sytuacje tego nie da sie
                      zmienić lub należy odejść. A swoją drogą ja zawsze mówie sobie ,że nie jestem
                      niczyją połówka ale pełnością totalną, zresztą obydwoje partnerzy to integralne
                      i indywidualne świadomości.
                      • bioemin Re: Potrzeby.. 17.06.06, 00:26
                        "Potrzeba umysłu" jest jedną z potrzeb, które zaspakajamy w trakcie przebywania z ludźmi. Dla mnie potrzeba umysłu, to nie to samo, co potrzeby "ciała" (ego, czy też alterego) - to potrzeba porozumienia i zrozumienia (nie empatia, ale komunikacja - bodziec poruszający człowieczeństwo).
                        Czym innym jest akceptacja odmienności, a czym innym zaspokajanie własnych (uświadomionych) potrzeb.
                        "Integralne i indywidualne świadomości" potrafią być same (kochają siebie i nie nudzą się w swoim towarzystwie), natomiast, na podstawie wyboru polegającego na byciu z "kimś", podejmują pewne zobowiązania. Każdy, kiedyś staje przed wyborem: być z nim, czy też szukać (nie szukać) dalej.
                        Ww. nie stoi w opozycji do uczucia (miłości, czy też przyjaźni), niemniej świadomość m.in. to uczucie wspomaga (pomaga miłości i np. przyjaźni).
                        Wg mnie schematem jest traktowanie miłości, jako panaceum (usprawiedliwienia) dla czegokolwiek. To taka sama utopia jak racjonalizm, czy też logika. Ja odróżniam przemijające zauroczenie (nawet najmocniejsze) od świadomej miłości (pozostającej w relacji z umysłem).

                        P.S.: Być może to co napisałem jest zbyt indywidualnym spojrzeniem na zagadnienie. Dopuszczam tym samym odmienności w ww. i nie będę się niepotrzebnie upierał przy swoim (ludzie są różni, chociaż to ta sama energia...). Po prostu chciałem pomóc. |:^)
                  • czakra_serca Re: Potrzeby.. 17.06.06, 09:27
                    bardzo mi się podoba Twoja wypowiedź i sądzę, że rzeczywiście jest w tym wiele
                    racji...
                    postaram się teraz skupiać na tym, co mam, a nie na tym, czego mi brak...

                    zresztą gdzieś jeszcze zasłyszałam powiedzenie, że z czym walczymy, to
                    wzrasta...
                    • eevvaa Re: Potrzeby.. 17.06.06, 10:18
                      czakra_serca napisała:
                      --zresztą gdzieś jeszcze zasłyszałam powiedzenie, że z czym walczymy, to
                      wzrasta...

                      Dokładnie.

                      Serdecznie pozdrawiam smile
                      ewa
                      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • bioemin Re: Potrzeby.. 16.06.06, 14:19
      Jeżeli to oznacza, że twój partner nie zaspakaja Twoich potrzeb (tych najważniejszych dla Ciebie), to powstaje nierównowaga - przyczyna rozstania. Generalnie źródło ww. ma swoje korzenie w nieswiadomości ról (funkcji) jakie partnerzy chcieliby pełnić w związku. Żeby taką swiadomość uzyskać należy zacząć od rozpoznania siebie. Kiedy już dowiemy się kim jesteśmy (i tym samym zasymilujemy swój cień - a nie wyprzemy) możemy spróbować ułożyć sobie relacje z partnerem (miłość przepięknie katalizuje te procesy, ale nie załatwia problemów). Aby sobie te relacje ułożyć niezbędny jest dialog między partnerami (w miłej atmosferze, bez złości wynikającej z manifestującego się wypartego cienia osobowości).
      Podstawą udanego związku (poza porozumieniem) jest wymiana pomiędzy partnerami swoich ról (np. jeżeli Ty zawsze gotujesz, to partner co jakiś czas, niech też coś upichci) - następuje zrównowarzenie, poczucie opieki, zadośćuczynienie, przełom w stagnacji.
      Ja proponuję następujące doraźne środki: codziennie 5 minut dla każdej strony swobodnego monologu (jedno mówi - drugie uważnie słucha) na temat tego, co chciałoby się od partnera dostawać (unikać jak ognia swormułowań typu "ty jesteś taki to, a taki..., a powinieneś być TAKI"). W ww. spsób (przy założeniu, że odbędzie się to bez negatywnych emocji) upuści się napięcie, a partnerzy będę na wzajem wiedzieć, czego się po sobie spodziewają i będą mogli ocenić swoje możliwości.
    • czakra_serca Re: Potrzeby.. 17.06.06, 09:26
      dziękuję Wam wszystkim za pomoc... przeczytałam każdą wypowiedź bardzo
      dokładnie.. wiele mi to dało już teraz.. więc jeśli pewne rzeczy zacznę również
      wprowadzać w życie zapewne uda mi się osiągnąć to, o co mi chodzi...
      wczoraj miałam urodziny i podczas dmuchania świeczek wypowiedziałam bardzo
      ważne zyczenie, prosząc oczywiscie o wsparcie Górę... jestem dobrej myśli smile

      dzięki raz jeszcze (proszę o więcej! smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka