Dodaj do ulubionych

miłośc bezwarunkowa

07.02.08, 10:41
-jak to właściwie jest --kochać wszystko wszystkich--czy to wogóle
możliwe?
mamy dobry dzień-madytacja sie udała, nic nie boli, nie ma
kłód,wokół sie uśmiechają---świat jest piękny--kocham wszystkich i
wszystko--ale wystarczy że zgrzyt,potknięcie-już mniej kocham--
staram sie ale ciężko--a najbardziej wtedy--kiedy tym, których tak
ciepło traktowaliśmy---oddają nam tęgim mrozem,albo i nawet warczą,
oszukują..
niesprawiedliwe..
i jak tu przmóc sie i kochać?
a może to wcale nie tak ---może--bezwarunkowo znaczy-jak mądry
sędzia--nalezy ci sie reprymenda,...hola z daleka ode mnie---ale
razem z "powodzenia","błogosłaie cie"...itd..
zdrowa reakcja nie ocena,obrona nie kontynuacja szermierki--
odpuszczam--odczuwam spokój--masz prawo żyć i być jak chcesz..!?
jesli czuje sie że prosto kochać nie da sie bez poświęceń?..ale też
nie da sie [i to mocno czuje]--żyć "niesobą"--bo czuje sie swad
trupka od samego siebie...
jak kochać--tych co nas nie rozumieją, nie odwzajemniają,,nie czuja--
że im dobrze życzymy?
choć odrobine tej strawy wzajemności mieć..?
Obserwuj wątek
    • daaar0 Re: miłośc bezwarunkowa 07.02.08, 19:15
      No właśnie. Też się nad tym od dawna zastanawiam.
      Ludzie z natury są dobrzy. Ich uczynki nie zawsze.
      Mam taką przypadłość, że kiedy na kogoś jestem wściekły staram się spojrzeć w
      niego głębiej. Odsunąć na chwilę na bok to przez co jestem akurat w tym momencie
      na tą osobę zły.
      Przykład: Żona poprosiła mnie kiedyś o kupno gazetki, do której dołączony miał
      być gadżet w postaci torebki. Udałem się do najbliższego sklepu znanej sieci.
      Wziąłem gazetkę, zapłaciłem i uprzejmie zapytałem o torebkę. Pani wyjaśniła mi,
      że takich z torebką już nie ma. W takim razie chciałem z gazetki zrezygnować.
      Tutaj pani strasznie się zdenerwowała. Ona już skasowała, wycofać się tego nie
      da... Trochę zdziwiony (przecież czasem zostawiałem coś przy kasie, kiedy
      zabrakło mi na to pieniędzy) próbuję pani wytłumaczyć, że żona, że głównie
      chodzi o torebkę, że po co mi w tej sytuacji gazeta... Pani łamiącym się głosem
      mówi coś o dzieciach, którym mogłaby kupić cukierki, a tak będzie musiała z
      własnej kieszeni wpłacić do kasy...
      Zdziwienie powoli zaczyna przeradzać się w irytację. Pani robi sobie ze mnie
      jaja. Już mam jej to niedwuznacznie zakomunikować, ale stają mi przed oczyma te
      biedne pozbawione (z mojego powodu)cukierków dziatki. A poza tym mam się
      wykłócać o te 5 PLN ? Odwracam się i wychodzę. Pani woła jeszcze za mną, że nie
      zabrałem mojej gazetki. Dziękuję grzecznie i proszę żeby ją sobie zatrzymała.
      Tym razem to ona jest jeżeli nie w szoku to co najmniej zdziwiona.
      Myślę, że zrobiłem swoje. Czy pani wyciągnęła z tego jakąś naukę ?
      Nie wiem. Jej sprawa.
    • zbigniew31 Re: miłośc bezwarunkowa 07.02.08, 20:38
      i33 napisała:


      > jak kochać--tych co nas nie rozumieją, nie odwzajemniają,,nie czuja--
      > że im dobrze życzymy?


      ... bez egoizmu i zaczac od siebie smile
      pozdrawiam
      z



      • i33 Re: miłośc bezwarunkowa 08.02.08, 08:42
        wiem wiem zbyszek---jak sie kocha siebie dostatecznie dobrze i mocno-
        --to wielkich problemów z bólem niedostatku odwzajemniania nie mamy..
        tak myśle że wtedy nie ma..
        ale ilu z nas kocha siebie tak "prawidłowo" by i innym na miejscu z
        mety przebaczać---jak i z powodu gadżetu do gazetki ..czy z
        większych powodów
        ego w nas silne--a i po coś jest ono potrzebne..nie 3 migdałek!!!
        gazetki, czy nieoddane na czas pieniądze to banałki, dla mnie
        irytujące w danym momencie--dzień dwa---przechodzi---bo zauważam i
        ja swoje niedorzeczności we własnym zachowaniu, jak nie obecnym to
        przeszłym---widzenie własnych wad,potknięć,"egowybuchów"--bardzo
        pomaga w utrzymywaniou tolerancji czy puszczeniu w niepamięć
        incydentu...ale co z tymi długofalowymi draństwami?
        nikomu nienawiść nie pomaga ani nosicielowi słusznego gniewu ani
        prowokatorowi--sama sie przekonałam na własnej skórze--to jednak
        bywa trudne---opanowanie...świeta równowaga..
        i te granice pomiędzy własną konieczną obroną a ustąpieniem dla
        dobra sprawy...
        • i33 Re: miłośc bezwarunkowa 08.02.08, 10:09
          "kochanie bezwarunkowe wcale nie polega na kochaniu całego świata,
          na akceptowaniu wszystkich i wszystkiego wokół----k.b.-to-
          ...serdeczne i życzliwe--i rozumne postrzeganie ludzi, świata,
          zjawisk.Skupianie sie na pozytywach -nie negatywach.To kochanie nie
          traktuje przykrych dla siebie barw istnienia jako sił mu
          zagrażających, BOWIEM CZUJE SIE OD NICH SILNIEJSZE.."
          właściwie to ten tekst był inspiracja do ruszenia tego tematu--
          wielkiej rzeki---w którą chcemy wejść--a niełatwo sie w niej
          utrzymać...
          • i33 Re: miłośc bezwarunkowa 08.02.08, 10:36
            pozwalam sobie tak głośno myśleć-
            jeśli miłośc bezwarunkowa jest wielkim optymizmem---to warto do niej
            dążyć, utrzymywać sie w jej nurcie-bo jest ona lekarstwem na
            wszystko co nas trapi, lęki, choroby,żale...........
            wchodzimy do tej rzeki--i jesteśmy obmywani--do czysta
            zmienia sie patrzenie na świat i zmienia sie tak naprawde świat...
            wrogowie,wredziochy...tajne organizacje.....?!

            ta miłość jest egzorcyzmem na wszelkie zło-głupotą byłoby nie chcieć
            nauczyć sie tak kochać..
            zacząć od siebie!-tak-czyli być optymista w stosunku do siebie--
            przede wszystkim--kocham siebie jaka jestem ---
            jestem właśnie taka jaka powinnam być-ba ale jak chce to moge
            sie "modelowac" ....miłścia!!!
            moge dużzo ..własciwie wszystko...
        • zbigniew31 Re: miłośc bezwarunkowa 23.02.08, 22:16
          i33 napisała:


          > ego w nas silne--a i po coś jest ono potrzebne..nie 3 migdałek!!!

          wlasnie ! Silne i powszechne jest ego , czy zatem potrzeba nad jego rozwojem pracowac ?

          Najbardziej egoistycznym stanem milosci jest zakochanie , co do tego stopnia determinuje obiekt i samo uczucie , ze nadaje obietowi cechy w nim nieobecne , zamyka w klatce doskonalosci/ilizji i jakczesto nie spelnienie warunku , odstepstwo od formy zabija milosc .
          Wyzbycie sie egoizmu w milosci to otwarcie wszelkich klatek , kochanie wlasnie bez wstepnych warunkow i jedna miloscia karzdego ...

          pytasz:
          jak kochać--tych co nas nie rozumieją, nie odwzajemniają,,nie czuja--
          że im dobrze życzymy?
          ... czy mozesz powiedziec , ze Ty wszstkich rozumiesz , ze rozumiesz kogokolwiek ? A przeciez ci niezrozumiani moga Cie kochac nawet wiedzac , ze ich nierozumiesz .

    • motyvvacja Re: miłośc bezwarunkowa 08.02.08, 15:07
      Czesc Iczkasmile

      ''jak sie kocha siebie dostatecznie dobrze i mocno-
      --to wielkich problemów z bólem niedostatku odwzajemniania nie mamy..
      tak myśle że wtedy nie ma..
      ale ilu z nas kocha siebie tak "prawidłowo" by i innym na miejscu z
      mety przebaczać---jak i z powodu gadżetu do gazetki ..czy z
      większych powodów''

      Ja tak jakos czujesmile Ze kochajac sie dostatecznie mocno nie ma komu
      czego wybaczac,poniewaz nie ma obrazy,zadry,czy nerwow do swiata
      ZEWNETRZNEGO.zyjesz sobie w dobrych ukladach z sama soba,i wiesz ze
      nic na zewnatrz nigdy nie bylo i nie jest w stanie cie
      skrzywdzic,dobrze wiesz ze to co cie skrzywdzilo to twoje
      interpretacje zdarzen.
      Nie mowie teraz o bolu fizycznym ,bo powiedzmy idziesz sobe ulica, a
      tu boooh!!! ktos ci daje kopa w 4 litery..Bola cie twoje cztery
      litery przez powiedzmy 2 godziny w zaleznosci od mocy tego
      kopniakasmile.
      Po 2 godzinach bol puszcza i powinno zostac tylko doswiadczenie:
      ktoredy szlam? co zrobilam? jak sie odezwalam,co mialam ze soba...ze
      tego kopa mi zaserwowanosmile..Omijamy te dzielnice,tych ludzi i nie
      nosimy ze soba cennych rzeczy..itd...
      ALe widzisz dochodza do tego jeszcze interpretacje..Ten pajac !! Ja
      mu tego nie wybacze!.. osmieszyl mnie!! ludzie sie ze mnie
      smieja!..Odwdziecze sie...Planuje odwyt...Zaplace platnym rozbijaka
      zeby go zmartretowali..Nie musza byc tak drazstyczne te
      przemyslenia..kazdy ma inne i kazdego co innego boli..

      w milosci do siebie nie dopuszczasz negatywnych
      emocji,przemyslen,energii..Poniewaz kochajac siebie nie pozwalasz
      sie jeszcze bardziej PSYCHICZNIE maltretowac swoim mysla,czy
      emocja.Pzreciez te niskie energie poprostu nas bola i popychaja do
      zlych rzeczy..No a potem to juz cala fontanna czy karma, jak kto
      woli.No reaction bez action.I tyle.


      Dlatego moim zdaniem milosc jest madra,poniewaz pokazuje ci, otwiera
      oczy na processy ktore w nas zachodza.Nie warto rozpamietywac,czy
      zazdroscic czy cokolwiek.Poprostu to sie nie kalkuluje i zabija mi
      radosc wewnetrzna.A wszystko zaczyna sie od interpretacji-i tu ta
      praca nad soba.Zeby sie dobrze czuc trzeba przedewszystkim sie
      zesrodkowac i kochac siebie kochac i jeszcze raz kochac.Dlatego tez
      kochajacy sie czlowiek nie bedzie mial ochoty i potzreby (ze zwgledu
      na to ze sie kocha i nie ma ochoty sie krzywdzic negatywnym
      mysla) ,nie bedzie mial ochoty nikogo skrzywdzic.To poprostu nie w
      jego interesie...

      buzka
    • neptus Re: miłośc bezwarunkowa 09.02.08, 02:48
      Znam taki przypadek. Bandzior od małego. W poprawczaku zamordował
      kolegę, potem więzienie. Kompletna degeneracja. Kiedy wyszedł z
      więzienia znalazł się człowiek, ktoowiedział "pomoge ci". Załatwił
      mu pracę i mieszkanie. Od tej pory nikt o bandzorze nie słyszał.
      Ozenił sie, ma rodzine, uczciwie pracuje, nikogo nie krzywdzi.
      Człowiek czasem postępuje źle. Czasem nawet bardzo źle. Ale to
      przecież człowiek - istota, ktora czuje tak samo jak ja. Mogę nie
      pochwalać jego postępowania ale zastanawiam się, dlaczego to robi.
      Najczęściej to wołanie o pomoc, o miłość, o akceptację. Tak jak
      dziecko krzyczy "Nienawidzę cię! Idź sobie!" i liczy na to, że mama
      jednak go przytuli.
      Czasem ktoś mnie zezłości i mu nawymyślam. Moze to sie zdarzyć wobec
      obcego człowieka albo najbardziej kochanego. To tylko emocje. To nie
      uczucia. Potem myślę, ze niepotrzebnie dałam się wyprowadzić z
      rownowagi.
      Nie można kochac każdego jakimś strasznie płomiennym uczuciem ale
      mozna ciepło mysleć o każdym człowieku, zwierzęciu czy nawet kamyku.
      Czy człowiek, który nie umie być dobry albo zdarzyło mu się być
      niedobrym, nie zasługuje na nic? Czy ja zawsze jestem dobra i
      doskonała? Też nie. Nie godzę się na złe traktowanie ale je
      wybaczam. Ludziom złym współczuję. Ciężko jest żyć bez miłości. Czym
      innym jest chronienie siebie, a czym innym żądza zemsty.
      Kiedy moja kotka mnie podrapie, to jej nawymyślam. Ale nie przestaję
      jej kochać z tego powodu, że jako kot ma ostre pazurki.
      • abasia471 Re: miłośc bezwarunkowa 09.02.08, 12:43
        Powiedziałabym tak, miłość warunkowa jest tylko reakcją na coś, co
        dostajemy, albo odczuwamy a miłość bezwarunkowa jest sztuką i aby ją
        posiąść trzeba praktyki. Miłość bezwarunkowa jest możliwa na pewnym
        etapie rozwoju osobistego, który sam z siebie nie przychodzi. Dla
        ludzi wierzących najlepszym przykładem miłości bezwarunkowej jest
        Bóg. Nie chcę nikogo przekonywać do wiary, ale to, że wiara wiele
        ułatwia jest dla mnie dość oczywiste. Myślę, że to, co w nas
        najlepsze jest takim elementem boskości, który dostaliśmy całkiem za
        darmo, ale jeżeli chcemy go rozwijać musimy ponieść pewien koszt a
        tym kosztem jest nasza praca nad sobą. Miłość jest największym
        dobrem, jakie możemy dać i jakie możemy otrzymać. Bóg, to rodzaj
        idealnego wzornika tej miłości, do którego możemy przymierzyć
        wszystkie swoje reakcje, oczekiwania, dlatego bliska mi jest myśl
        św. Teresy z Avila.

        "Zawsze będzie istnieć wątpliwość czy naprawdę kochamy Boga czy też
        nie. Ale nigdy nie będzie wątpliwości czy kochamy swego bliźniego
        czy też nie." Możemy oszukiwać samych siebie mówiąc: " Kocham Boga,
        kocham Jezusa", wciąż zachowując nienawiść do każdego, kto ośmieli
        się "zagmatwać" naszą idealną podróż ku Bogu. Miłość do Boga jest
        teorią. Miłość do bliźniego swego jest praktyką. Jeśli nie potrafisz
        zobaczyć Boga we wszystkich, w ogóle nie potrafisz zobaczyć Boga."

        Myślę, że nawet osoby niewierzące mogą coś wynieść dla siebie z tych
        słów, bo zamiast Boga mogą w tym miejscu postawić siebie i zadać
        sobie pytanie: Czy naprawdę kocham siebie, jeżeli potrafię
        nienawidzić innego człowieka? Czy naprawdę kocham siebie, jeżeli
        robię innym takie rzeczy, które umniejszają mnie we własnych oczach?
        Czy naprawdę kocham siebie, jeżeli czynię zło, które sprawia, że
        świat, w którym żyję jest gorszy? Tych pytań, które można sobie
        zadać jest bardzo wiele. Uważam, że w najlepiej rozumianym własnym
        interesie człowiek powinien się kierować tym, co dobre, miłość jest
        bezsprzecznie dobrym uczuciem a miłość bezwarunkowa to kwintesencja
        dobroci.
      • marian770 Re: miłośc bezwarunkowa 09.02.08, 13:39
        >Nie godzę się na złe traktowanie ale je
        >wybaczam.

        otóż to. umiejęność szczerego wybaczania za krzywdy to swego rodzaju
        akt miłości do bliźniego ale również dla samego siebie!. a ma on
        cudowne działanie- oczyszcza nas ze złych emocji i dzięki temu
        czujemy się szcześliwsi.
        to jest właśnie główny klucz do oczyszczania się z destrukcyjnych
        wzorców zakodowanych w podświadomości, które z kolei odbijają się na
        jakości naszego życia.

        osobiście staram się wczuć w sytuację danego człowieka, zroumieć i
        zaakceptować powody takiego a nie innego postępowania. oczywiście
        nie twierdze że to przychodzi mi łatwo, cały czas pracuje jeszcze
        nad wybaczaniem np. moim rodzicom - czasami wydaje mi się że już
        jest ono pełne ( wybaczenie ) aby później wywalić z podświadomości
        ukryte żale.
    • raveness1 Re: miłośc bezwarunkowa 13.02.08, 15:41
      A to jest jeszcze milosc "warunkowa"? To chyba jakis marny substytut
      milosci...
    • sagaretia Re: miłośc bezwarunkowa 23.02.08, 17:47
      ...."Miłość bezwarunkowa, to miłość, która nie zna potrzeb,
      oczekiwań i zazdrości. To miłość, która stara się nikomu nie
      zaszkodzić, nikogo nie skrzywdzić. To miłość, która nie rani, ale
      goi, która nie dzieli, a łączy, która nie krzywdzi, ale naprawia
      krzywdy, która nigdy nie przynosi smutku, ale zawsze jest źródłem
      szczęścia i radości. Miłość taka gdy jest dawana, zawsze powraca w
      zwielokrotnionym natężeniu"....
      Nie do końca zgadzam się z ostatnim zdaniem....często zdarza się ,że
      Ci których darzymy właśnie tym rodzajem miłości ,ranią nas
      najdotkliwiej.Może więc należy wierzyć ,że zwróci nam się to
      wszystko nie w życiu doczesnym ,a pozagrobowym?
      Ale to już chyba inny temat...
      Chyba nie kocham całego świata,aż tak wielkiego serca nie mam,
      ale wiem że do nikogo nie czuję nienawiści i nikomu nie życzę
      źle....nawet robaczkowi w jabłku wink)
      • i33 Re: miłośc bezwarunkowa 26.02.08, 00:55
        .o miłości prawdziwej-duchowej-mozna mówić wtedy, gdy-
        "..jednostka wznosi sie ponad swój egoizm-troszczy sie wyłacznie
        o wyrażanie miłości, wydobywając z siebie najwiecej jak tylko to
        możliwe..."
        "..osoba, która kocha [naprawde]]-osiąga obfitość w
        Nieskończoności.."
        z radościa wyciagniete!-z nauczania kabały...
        polecam art. o miłości bezwarunkowej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka