verdana
01.09.10, 14:44
Wątek trochę OT, ale pani MM jakos nic nie pisze, a forum zyć musi:)
Zainspirowana starożytnym filozofem przechadzałam się niedawno po
supermarkecie z córką i zaczęłysmy sie zastanawiać, ilu rzeczy z
tegoż kompletnie nei potrzebujemy. Więcej nawet - nie chcemy.
Jeszcze więcej - ile z dobr, uznanych za pożadane, byloby dla nas li
i jedynie obciążeniem. Nie tylko z supermarketu, ale w ogóle. Za
nic.
No i doszłam do wniosku, ze za nic nie chcę mieć:
- przepięknej działki w cichym zakątku lasu nad jeziorem, ani w
żadnej działki gdziekolwiek
- domu wolnostojącego, choc moje mieszkanie jest z okresu
gomułkowskiego i nadaje się tylko dla osób niskich i szczuplych
-samochodu
-jachtu, zaglówki itd
-kina domowego
-grilla ogrodowego
Nie chcę jeszcze wielu innych rzeczy, ale akurat tych nie chcę nawet
za darmo:) Chyba, ze w celu spieniężenia i nabycia czegoś innego.