Dodaj do ulubionych

Minimalizm

01.09.10, 14:44
Wątek trochę OT, ale pani MM jakos nic nie pisze, a forum zyć musi:)
Zainspirowana starożytnym filozofem przechadzałam się niedawno po
supermarkecie z córką i zaczęłysmy sie zastanawiać, ilu rzeczy z
tegoż kompletnie nei potrzebujemy. Więcej nawet - nie chcemy.
Jeszcze więcej - ile z dobr, uznanych za pożadane, byloby dla nas li
i jedynie obciążeniem. Nie tylko z supermarketu, ale w ogóle. Za
nic.
No i doszłam do wniosku, ze za nic nie chcę mieć:
- przepięknej działki w cichym zakątku lasu nad jeziorem, ani w
żadnej działki gdziekolwiek
- domu wolnostojącego, choc moje mieszkanie jest z okresu
gomułkowskiego i nadaje się tylko dla osób niskich i szczuplych
-samochodu
-jachtu, zaglówki itd
-kina domowego
-grilla ogrodowego
Nie chcę jeszcze wielu innych rzeczy, ale akurat tych nie chcę nawet
za darmo:) Chyba, ze w celu spieniężenia i nabycia czegoś innego.
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: Minimalizm 01.09.10, 15:01
      Z jednej strony nie mogę absolutnie powiedzieć o sobie, że jestem
      minimalistką, ale jak się tak zastanawiam, to nie mam wielu rzeczy,
      na które mogłabym sobie spokojnie pozwolić, ale uważam, że ich nie
      potrzebuję.
      Nie mam telewizora plaskatego na ścianie, tylko zwykły.
      Nie mam kina domowego, tylko małe DVD.
      Nie mam wypasionych gadżetów kuchennych, tylko mikrofalówkę 13-
      letnią (w końcu cały czas działa, to po co mi nowa). Mam owszem
      zmywarkę, ale to przecież w dzisiejszych czasach żaden wypas, nawet
      Borejki mają ;)
      Nie mam wypasionego telefonu, bo wystarczy mi taki, przez który
      można rozmawiać, wysyłać zdjęcia i sms-y.
      Nie mam i co ważniejsze nie mam zamiaru nigdy mieć domku
      wybudowanego, a 52-metrowe mieszkanie w bloku bez windy jest dla
      mnie moim idealnym miejscem do życia.
      Mam samochód służbowy, ale gdybym przestała go mieć, to przez
      wiekszość czasu nie miałabym problemu z korzystaniem z komunikacji
      miejskiej.
      I tak dalej, i tak dalej.
      Owszem, zafundowałam sobie dwa tygodnie na Krecie (wyjazd juz za
      trzy tygodnie). Ale to są moje takie PIERWSZE wakacje w życiu.
      Serio. Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę!!!

      I naprawdę zupełnie fajnie żyje mi się bez tego wszystkiego, czego
      nie mam :)
    • nikusz Re: Minimalizm 01.09.10, 15:09
      hehe, otworzylam w dwóch zakladkach ten wątek i ten o "sztuce kochania", nie
      spojrzałam, który zaczęłam czytać i tak się zdziwiłam przez chwilę, co ma
      niechcenie działki do sztuki kochania...

      działce, domkowi i grillowi mówię zdecydowane nie. co do jachtu, to pomarzyć
      fajnie, ale realistycznie też bym nie chciała.
      tylko czy to się kwalifikuje jako minimalizm, kiedy wydaje mi się, że z
      wymienionymi rzeczami więcej jest kłopotu niż przyjemności?
      • verdana Re: Minimalizm 01.09.10, 15:16
        Chyba tak. W rozumieniu starożytnych, którym własnie chodziło nie o
        ascezę, ale o satysfakcję, ilu to im rzeczy do szczęśćia po prostu
        nie potrzeba:)
        • nikusz Re: Minimalizm 01.09.10, 15:29
          ale ciągle mam wrażenie, że jest różnica między "nie chcę jachtu, bo to tyle
          użerania się" a "nie chcę lepszego jachtu, bo zadowolona jestem z tego, który
          mam". i żadnej z tych postaw nie określiłabym jako ascezy, tylko po prostu jeśli
          widzę posiadanie czegoś jako kłopot, to nieposiadanie tego czegoś trudno mi
          określić jako minimalizm.
        • soova Re: Minimalizm 01.09.10, 15:30
          Mnóstwa w gruncie rzeczy nie potrzeba nam do szczęścia. Ale z nich korzystamy, najczęściej chyba z lenistwa lub dla rozrywki. Mój małżonek pracujący właśnie w sektorze dostarczającym takie rzeczy zgoła niepotrzebne, ale za to niesamowicie popularne i wykorzystywane, :) mawia, że człowiek jest niesamowicie kreatywny, jeśli chodzi o wymyślanie czegoś, co uprości mu życie. I z tych rzeczy zwykle powstaje coś przydatnego i pożytecznego. Weźmy latanie. Człowiek od zawsze chciał latać jak ptaki, mimo że natura tego nie przewidziała. Zaspokajając swe pragnienie skonstruował w koncu balon, potem samolot, zaczął te samoloty udoskonalać i po pewnym czasie okazało się, że możliwe jest pokonywanie nimi w krótkim czasie ogromnych odległości, a przecież niekoniecznie to było pierwszym celem tych, którzy o statku latającym pomyśleli. Stąd wniosek: nawet rzeczy pozornie fanaberyjne, bez których możemy się obejść (bo czy człowiek naprawdę musi latać?), przynoszą pożyteczne owoce.
          • verdana Re: Minimalizm 01.09.10, 15:39
            Ależ mnie nie chodzi o to, aby obywać się bez przyjemnosci! Albo je
            ograniczać w imię czegokolwiek czy rezygnować z rzeczy
            niekoniecznej, acz przyjemnej. Nie o rezygnację z fanaberii, tylko o
            nieposiadanie rzeczy, ktore NAM życia nie uprzyjemnią, choć innym
            tak.
            Czyli rzeczy, ktore są raczej pożądane, w ich posiadanie byłoby dla
            Was udręką.
            • soova Re: Minimalizm 01.09.10, 15:55
              verdana napisała:
              Nie o rezygnację z fanaberii, tylko o nieposiadanie rzeczy, ktore NAM życia nie uprzyjemnią, choć innym tak.

              Dlatego oddałam i mam zamiar oddać pewne AGD, które okazały się zupełnie dla mnie nieprzydatne. ;) A co innych rzeczy, to owszem, nie mam działki, psa, mikrofalówki, kompletu wypoczynkowego i regałów z podświetlanymi witrynkami, balejażu i brwi wyskubanych u kosmetyczki, ;) jachtu czy choćby łódki do żeglowania po Mazurach. Tylko wg mnie jest to nie tyle minimalizm, ile dostosowywanie potencjału nabywczego do potrzeb. :)
        • ananke666 Re: Minimalizm 01.09.10, 15:51
          verdana napisała:

          > Chyba tak. W rozumieniu starożytnych, którym własnie chodziło nie o
          > ascezę, ale o satysfakcję, ilu to im rzeczy do szczęśćia po prostu
          > nie potrzeba:)

          Oczywiście, asceza to przecież coś zupełnie innego.
        • baba67 Re: Minimalizm 02.09.10, 19:20
          Lejecie mniood na ma dusze... a juz myslalam ze ja jakis nienormalna jestem...
          Zrobilam soie nawet znbio KUKULCZYCH JAJ bo tak podobno psychologowie okreslaja
          marzenia jakie ludzie "maja" pod wplywem kolorowego badziewia i sasiadow Ja sie
          ich pozbylam.Oto ona -dotyczy nie tylko rzeczy materialnych
          -58 kg wagi(chuda krowa to nie sarenka)
          -wyjazdy na narty (nie znosze zimna)
          -samochod(mieszkam w swietnym punkcie, wiekszosc roboty wykonuje w domu)
          -mnostwa ciuchow \organicznie przywiazuje sie do 10 szmat noszonych az spadna)
          -bujne zycie towarzyskie(gadanie o maryninej sempiternie i-wole poczytac)
          -design w domu plus muzealny porzadek (szkoda zycia na sprzatanie, najlepiej
          dekoruja ksiazki)
          -dzialka nad jeziorem (trzeba sie najpierw pakowac potem rozpakowac, cala masa
          roboty no i miec samochod)
          domku(szkoda czasu na sprzatanie a kasy na grzanie)
          No i tak by sie tego jeszcze sporo zebralo-ciesze sie ze nie jestem sama :-)))
          _
    • mankencja Re: Minimalizm 01.09.10, 15:39
      Nigdy nie uważałam się za minimalistkę, dlatego też zdziwiło mnie, ilu rzeczy
      nie chcę.

      > - przepięknej działki w cichym zakątku lasu nad jeziorem, ani w
      > żadnej działki gdziekolwiek

      nie chcę. hodowla roślinek mnie nie interesuje, a czas na łonie przyrody mogę
      spędzać w miejscach ogólnodostępnych

      > - domu wolnostojącego

      też nie jest mi do niczego potrzebny. mieszkanie zdecydowanie wystarczy.

      > -samochodu

      samochód niby bym chciała, ale i tak nie używałabym go szczególnie często

      > -jachtu, zaglówki itd

      jeżeli w "itd" mieści się materac dmuchany, to chcę. nic większego i bardziej
      skomplikowanego mnie nie interesuje

      > -kina domowego

      ba - ja nie chcę nawet telewizora.

      > -grilla ogrodowego

      grilla mam. kosztował jakieś 40pln i jak dotąd został użyty raz.

      ponadto nie chcę mikrofalówki (no dobra - nie chcę jej dlatego, że mam kuchenkę
      i piekarnik, ale ludziom zazwyczaj posiadanie powyższych przy zakupie
      mikrofalówki nie przeszkadza)

      a teraz idę się zastanawiać, czy to juz wszystko
      • nikadaw1 Re: Minimalizm 01.09.10, 16:05
        uśmiejecie się. mnie od pewnego czasu nawiedzają myśli, czy naprawdę potrzebuję
        tylu książek. tak naprwadę niewiele jest nowych tytułów, które rozpalają moją
        wyobraźnię i zmuszają do dylematów w księgarni "osiołkowi w żłoby dano". klasykę
        z grubsza przeczytałam i nie mam ciśnienia, żeby braki na siłę nadrabiać.
        zapisałam się do biblioteki i to na razie zaspokaja moje potrzeby.

        stwierdzam też, że mam za dużo ubrań, w większości nie chodzę, za dużo torebek,
        butów, talerzy i takich tam. z dóbr materialnych najbardziej pragnę teraz
        foremki do ciasta. nie chcę mikrofali, telefonu i nowych spodni. chcę żeby mnie
        przedmioty nie przytłaczały. i chciałabym mieć własne mieszkanie, żeby było moim
        "korzeniem" i żebym nie musiała się przeprowadzać ciągle. i chciałabym mieć czas
        na podróże.
        • verdana Re: Minimalizm 01.09.10, 16:32
          No, dobra, dobra.
          Ale mnie przede wszystkim nie chodzi o rzeczy, bez ktorych możemy
          się obyć, albo którycjh mamy za duzo.
          Ale te, ktorych posiadanie by nas unieszczęśliwiło:)
          • soova Re: Minimalizm 01.09.10, 16:40
            Ale po co mieć rzeczy, których posiadanie nas unieszczęśliwia? Owszem, do szkoły
            byłam ubierana w koszmarny golfik z jakiejś sztucznej tkaniny, który drapał mi
            szyję, :( ale to było w czasach niedoborów rynkowych i większego wyboru nie
            było. Czy teraz ktoś ma takie problemy?
            • verdana Re: Minimalizm 01.09.10, 16:48
              Yyy... To ja już nie wiem, jak tłumaczyć.
              Nie należy ich mieć własnie.
              Jeszcze raz.
              Zadaje pytanie - jakie rzeczy, z ogólnie pożądanych, czyli takich,
              ktore wiekszość ludzi chce mieć i cieszy się z nich - dla Was byłyby
              w razie na przyklad ich otrzymania w drodze darowizny, spadku,
              zacmienia umysłu itd - dopustem bożym?
              Na prostym przykladzie - wiele osób uwaza, ze samochód jest dobrem
              cennym, jest sklonna wziąć pożyczkę, marzy o dobrym, niezawodnym,
              solidnym samochodzie. Dla mnie konieczność posiadania samochodu
              bylaby raczej koszmarem, niż przyjemnością.
              • soova Re: Minimalizm 01.09.10, 17:02
                jakie rzeczy, z ogólnie pożądanych, czyli takich,
                ktore wiekszość ludzi chce mieć i cieszy się z nich - dla Was byłyby
                w razie na przyklad ich otrzymania w drodze darowizny, spadku,
                zacmienia umysłu itd - dopustem bożym?


                Aaa, to ja już rozumiem. Chodzi nie o rzeczy potrzebne nam, ale pożądane przez innych. Jest ich cały katalog:
                - samochód klasy wysokiej, taki, co to ma świadczyć o zamożności właściciela - zdecydowanie mi niepotrzebny, jako że najważniejsze dla mnie cechy pojazdu to wygoda i bezawaryjność,
                - mikrofalówka - uważam, że stałe jej używanie niekoniecznie jest zdrowe, a za mało mam miejsca w kuchni na to, żeby mieć sprzęt wykorzystywany rzadko,
                - parowar - argument logistyczny jw.
                - wanna, czy to zwykła czy jakaś superwanna z bąbelkami;) - naprawdę, wolę prysznic
                - pies rasowy lub nie - lubię psy, ale nic mnie nie zmusi, żeby w taką pogodę jak dzisiaj zrywać się rano, doprowadzać do stanu umożliwiającego wyjście z domu i wyprowadzać na siusiu :)
                - i wiele, wiele innych...

                Acz w dalszym ciągu nie uważam tego za minimalizm, ile za dogadzanie swoim potrzebom życiowym. Minimalizm byłby wtedy, gdybym stwierdziła: nie, jazda wygodnym, ale paliwożernym kombiakiem jest szkodliwa dla środowiska, przesiadam się w Renault Clio. ;)
    • nessie-jp Re: Minimalizm 01.09.10, 17:03
      A ja całkiem odwrotnie. Po bardzo minimalistycznym dzieciństwie i młodości --
      dziękuję bardzo, chętnie przyjmę wolnostojący dom, w którym będę się mogła
      wreszcie normalnie ruszyć, nie obijając o łóżko, szafę i biurko z jednej strony,
      a biblioteczkę z książkami i stołek z drugiej. Dom z kuchnią, w której mogłabym
      nie tylko robić, ale i trzymać przetwory. Z ogrodem, w którym mogłabym hodować
      porzeczki, żeby z nich zrobić kompoty i konfitury na zimę. I mieć gdzie te
      konfitury trzymać.

      Supermarkety to raczej zbiorowisko rzeczy tanich i osoby zamożne przeważnie
      większości JUZ nie potrzebują, ale zastanów się uczciwie, jak długo chciałabyś
      się obywać bez takich dostępnych w supermarkecie dóbr jak:

      - łyżki i widelce
      - pościel, koce, kołdra, poduszka
      - ręczniki
      - mydło
      - mleko, ser, warzywa, jajka
      - kawa, herbata
      - książki
      - artykuły piśmiennicze
      - komputer (!)

      itp., itd.

      Łatwo pozować na minimalizm, jak już się to wszystko ma...

      Rezygnacja z kina domowego na rzecz komputera albo z działki na rzecz książek to
      nie żaden minimalizm, tylko zwyczajny, świadomy wybór takich form rozrywki,
      które ci bardziej pasują.
      • nikadaw1 Re: Minimalizm 01.09.10, 17:36
        nie oszukujmy się, minimalizm to dziś cnota ludzi dobrze sytuowanych... podobnie
        było pewnie w starożytności (niewolnicy myli naczynia). tymczasem bez pewnego
        minimum nie da się obejść. można sobie odmawiać np. kolejnej okolicznościowej
        solniczki na Boże Narodzenie albo serwetek na Walentynki. prawdziwym
        minimalizmem byłoby świadome ograniczanie potrzeb życiowych bo nie pasują do
        światopoglądu. np. rezygnacja z kupowania plastikowych rzeczy albo pakowanych w
        plastik, co oznacza własną produkcję szamponu, zamiast samolotem to pociągiem,
        bo zużywa znacznie mniej paliwa... widziałam kiedyś film o takim facecie co
        przez rok chciał żyć ekologicznie. ale żeby zrezygnować, trzeba najpierw mieć.
        człowieka, który nie ma i się nie stara, i wygodnie mu żyć za 800 zł, inaczej
        nazywamy :)
        • ewaty Re: Minimalizm 01.09.10, 18:56
          Jakieś dwa lata temu brałam udział w spływie kajakowym Pilicą. Okropna burza nas
          złapała, zatrzymaliśmy się przy jakimś gospodarstwie, gdzie nas zaproszono pod
          dach i poczęstowano herbatą. Senior rodu wyplatał koszyki z korzenia jałowca,
          gdy go zapytałam, dlaczego nie wystawi mikro stoiska przy rzece, kajakarze może
          by kupili, odpowiedział:"Pani, ja to robię dla przyjemności. Przecież ja mam
          1000 zł emerytury. To ja tego nie przejem"
          Trzeba było widzieć miny nas, miastowych...

          Moja rodzina należy do grupy nie wyrzucającej niczego. I te przydasie zalegają w
          całym mieszkaniu, ja co pewien czas się dorywam i robię remantent. Ostatnio
          wyczyściłam jedną szafotę, zwaną Bieszczadami. I refleksja mnie naszła: ile kasy
          tu leży zmarnowanej. Bo coś było kupowane na zaś (tak ma pokolenie moich
          rodziców- nie wiadomo kiedy coś rzucą), wtykane, żeby było pod ręką i zapomniane
          (jak 6 pudełek proszku Pollena).

          A swoją drogą znalazłam przepiękną secesyjną paterę na owoce i tajemnicze coś,
          co się okazało przedwojenną pułapką na osy, której model współczesny znalazłam
          dziś w katalogu sprzedaży wysyłkowej jako ekologiczną nowość...
          • nessie-jp Re: Minimalizm 01.09.10, 19:37
            > Trzeba było widzieć miny nas, miastowych...

            No tak, was
            • ewaty Re: Minimalizm 01.09.10, 20:40
              Nessie, ja o tym wszystkim wiem, pan akurat był w wieku 80+, więc mam nadzieję,
              że nie tyrał w ogrodzie, sadzie i na polu nadmiernie, była jednak rodzina, która
              wspólnie pracowała na codzienne papu. Chodzi mi raczej o to, że nie tylko na
              papu się wydaje.1000 zł gotówki, to nie jest mega kasa do szastania, da się to
              łatwo wydać. Jednak myślę, że ludzie na wsi są na to bardziej odporni.Emerytów w
              mieście, mających 1200 kasy na miesiąc i będących ciągle zadłużonych w banku, bo
              coś się kupiło na raty znam całkiem sporo.
            • staua Re: Minimalizm 01.09.10, 20:50
              Mysle, ze taki minimalizm dla pokolenia naszych dziadkow jest
              naturalny - przynajmniej moja Babcia zyje skromnie, ma male
              potrzeby, ale zawsze wszystko jest wyczyszczone, wysprzatane i
              Babcia jest bardzo zadowolona, ciagle ma cos do roboty i zyje pelnia
              zycia. Musze przyznac, ze jest dla mnie wzorem (niedoscignionym).
              Wydaje na ksiazki (ignacyzm?) ale zapewniam, ze nie jest to
              snobistyczny minimalizm wynikajacy z bogactwa.
              • nessie-jp Re: Minimalizm 01.09.10, 21:10
                > Wydaje na ksiazki (ignacyzm?) ale zapewniam, ze nie jest to
                > snobistyczny minimalizm wynikajacy z bogactwa.

                Nie. Nie jest. Snobistyczny minimalizm wynikający z bogactwa polega na
                wyśmiewaniu marzeń innych ludzi, którzy nie mają własnego domu czy mieszkania,
                działki, samochodu, telewizora, grilla, czy co tam jeszcze chcą mieć, oraz
                utwierdzaniu się w poczuciu wyższości, że oto ja, jako wielka minimalistka,
                zupełnie tych marzeń nie podzielam.

                Mogłabym upierać się, że jestem minimalistką, bo mieszkam i pracuję w pokoju o
                powierzchni 2 x 3,2 m w którym nie mam telewizora, kina domowego, wieży hi-fi
                czy czego tam jeszcze. Ale patrząc na siebie krytycznie widzę, że mam za to
                mnóstwo innych rzeczy, które mi sprawiają frajdę i wcale nie są ani gorsze, ani
                lepsze od tego telewizora. Mam na przykład komputer z dużym monitorem, suszarkę
                do włosów, 8 toreb z włóczkami, tony spadających mi na głowę książek, szafę
                ciuchów, pluszowe zwierzątka, żywe zwierzątka, kosmetyki, lusterko, biżuterię,
                krzesło na kółkach. Manie lub niemanie telewizora, o którym marzy wiele osób,
                nie ma tu żadnego znaczenia
                • staua Re: Minimalizm 01.09.10, 21:35
                  >8 toreb z włóczkami,

                  O, mamy wspolna ceche :-)

                  Pluszakow za to nie lubie.
                  • nessie-jp Re: Minimalizm 01.09.10, 21:57
                    > Pluszakow za to nie lubie.

                    Pluszaki to relikty, z dawnych czasów, zanim w domu pojawiły się koty. Ale
                    wyrzucić szkoda... Jestem sentymentalna, a to całkowite zaprzeczenie minimalizmu.
                    • staua Re: Minimalizm 01.09.10, 22:16
                      Owszem, mam tak ze zdjeciami - maz zaproponowal, zebysmy wszystko
                      zeskanowali, uporzadkowali w komputerze i wyrzucili zawalajace polki
                      ciezkie albumy, ale ja nie moge...
        • iwoniaw Spod kllawiatury mi Niko wyjęłaś! 02.09.10, 16:58
          Cytatnikadaw1 napisała:

          > nie oszukujmy się, minimalizm to dziś cnota ludzi dobrze sytuowanych... podobni
          > e
          > było pewnie w starożytności (niewolnicy myli naczynia).



          O toto! Wspomniany na początku wątku jegomość napawający się na starożytnym targu własnym
          minimalizmem jakoś nie czuł wstrętu do trybu życia pod hasłem "wieczna impreza u najbogatszych
          Ateńczyków" Nawet własnych niewolników do mycia garów nie musiał mieć, jadał cudze na cudzym
          ;-)
    • staua Polecam 01.09.10, 17:30
      Ten blog (i okolice)
      mnmlist.com/
      Od jakiegos czasu interesuje mnie minimalizm, ale do osiagniecia
      minimalizmu (pozbycia sie rzeczy i czynnosci niepotrzebnych) jeszcze
      mi daleko. Moj maz jest w tym o wiele lepszy.
      • soova Re: Polecam 01.09.10, 17:36
        Impressed, totally impressed. ;)

        Sądząc po liczbie postów, autor osiągnął już chyba stan nirwany.
        Minimalistycznej oczywiście. :)

        A tak poważnie - tak, zgadzam się, sporo rzeczy nabywa się z powodu oczekiwań
        społecznych. Zwłaszcza w USA, gdzie, jak się zdaje, przynależność do grupy
        społecznej ocenia się przede wszystkim pod kątem tego, co dana osoba majątkowo ma.
        • filifionka-listopadowa Re: Polecam 01.09.10, 18:05
          Cały ten wątek nieco przypomina mi sytuację w WO z przed kilku tygodni. Była
          artykuł
          (www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102560,8192675,Miesiac_bez_karty.html)
          o rodzinie która postanowiła nie wydawać przez miesiąc pieniędzy. Precyzując
          pojęcie niewydawania:"Meeksowie na jedną kupkę odłożyli sumę potrzebną na
          comiesięczne opłaty - prąd, wodę, telewizję i internet, ratę kredytu. Na drugą -
          250 dol., za które ich trzyosobowa wtedy rodzina zamierzała przetrwać miesiąc.
          250 dol. na podstawową, potrzebną do przeżycia żywność, benzynę, środki
          czystości, kosmetyki, wydatki awaryjne."

          W następnym tygodniu redakcja wydrukowała list od dziewczyny u której dochód i
          podstawowe wydatki są prawie równe, więc dla mniej takie kombinacje to
          codzienność, ale i tak jest szczęśliwa.

          BTW dla mnie interesujący eksperyment, w kwestii zastanowienia się "Czy ja
          naprawdę tego potrzebuję", bo zdarza mi się kupić coś niepotrzebnego, tylko ,że
          w moim wypadku oznacza to, że nie będę miała na coś innego.
          _____________________
          Powiedziała Rebeka Dew umykając do kuchni, zanim do siedzących przy stole
          zdążyła dotrzeć treść jej słów.
          • nessie-jp Re: Polecam 01.09.10, 19:42
            > BTW dla mnie interesujący eksperyment, w kwestii zastanowienia się "Czy ja
            > naprawdę tego potrzebuję", bo zdarza mi się kupić coś niepotrzebnego, tylko ,że
            > w moim wypadku oznacza to, że nie będę miała na coś innego.

            Tylko że tak naprawdę listę rzeczy, których się nie potrzebuje, można ciągnąć
            dowolnie długo. Można na przykład napisać, że nie potrzebuje się papieru
            toaletowego, bo przecież można kupować gazety, nieprawdaż. A zamiast chusteczek
            ligninowych można używać bawełnianych i je prać i prasować (acz nie krochmalić).

            Jedną sprawą jednak jest powiedzenie sobie "ja tego nie potrzebuję, więc nie
            kupię"
            • verdana Re: Polecam 01.09.10, 20:13
              Ależ ja nie twierzę, ze ludzie, którzy czegos konkretnego nie chcą,
              a wydają kasę na to, na co mają ochotę są minimalistami, czy sa
              lepsi od innych!!! Interesowało mnie jedynie, czego nie chcecie
              mieć, choć inni to lubią i chcą.
              • iwoniaw A, to jeśli o to chodzi 03.09.10, 11:00
                to generalnie uważam, że ludzie w znacznym procencie chcą mnóstwa niepotrzebnych rzeczy, zbyt
                tandetnych, zbyt drogich albo wręcz szkodliwych. Oraz nie umieją urządzać gustownie i funkcjonalnie
                mieszkań, ciuchy projektują na nie-wiadomo-kogo, okropne i usiłują potem sprzedać, a inni to kupują
                itd. itp. Tylko że to ani asceza, ani minimalizm, a po prostu odmienne upodobania od tych "ludzi". ;-)
                • marslo55 Re: A, to jeśli o to chodzi 03.09.10, 11:22
                  iwoniaw napisała:
                  "uważam, że ludzie w znacznym procencie chcą mnóstwa niepotrzebnych rzeczy, zbyt tandetnych,
                  zbyt drogich albo wręcz szkodliwych. Oraz nie umieją urządzać gustownie i funkcjonalnie mieszkań"
                  Swego czasu obowiązkowym elementem wystroju w każdym polskim serialu była biała, wąska,
                  skórzana kanapa na metalowych nóżkach. To dla mnie idealny przykład mebla niepotrzebnego do
                  niczego - łatwy do zabrudzenia, trudny do wyczyszczenia, niewygodny, ciężki do przenoszenia,
                  niszczący podłogę...
                  Nie chciałabym też mieć drogiego samochodu. W ogóle nie wiem, co ludzie widzą w
                  samochodach - kawał brzydkiego, świszczącego, nieforemnego żelastwa.
            • croyance Re: Polecam 02.09.10, 02:16
              A swoja droga, fanatyczny minimalizm moze stac sie gorsza forma
              snobizmu, niz rozpasana komercja. Czytalam dwa lata temu bodajze
              reportaz o debilu (przepraszam, ale samo mi sie to nasuwa na jezyk),
              ktory uznal, ze poddal sie terrorowi marki i chce uproscic swoje
              zycie. Byl to jakis, zdaje sie, dziennikarz, z angielskiej upper-
              middle class, a reportaz byl w dodatku weekendowym The Guardian.

              Facet wszystko mial markowe, bylo to dla niego bardzo wazne, i
              postanowil zmienic lifestyle. Jak na razie, wszystko ok, ale w jakiz
              on to sposob zrobil!

              Po pierwsze, postanowil, ze bedzie teraz kupowal rzeczy no-brand, po
              czym zjezdzil chyba cale UK w poszukiwaniu neutralnej szczoteczki do
              zebow bez logo. Jego wypasionej markowej szczoteczki nie mogla
              zastapic bowiem szczoteczka byle jaka, o nie - musiala byc to
              autentycznie bezmarkowa, bezlogowa, biala najlepiej szczotka, ktorej
              poszukiwal przez tygodnie cale.

              Po drugie, postanowil pozbyc sie markowych rzeczy, i rzeczy wartosci
              kilku (czy nawet kilkunastu) tysiecy funtow SPALIL w ogrodku w
              rytualnym, anty-komercjalistycznym rytuale ognia. Miedzy innymi
              spalil swietne, nowe i bardzo drogie buty (po czym rzucil sie na
              poszukiwanie takich bez logo).

              W zyciu nie czytalam o nikim tak pretensjonalnym i durnym :-O
              • staua Re: Polecam 02.09.10, 04:45
                Czy to byl ten sam koles, ktory na rok zamieszkal w komorce do
                przechowywania rzeczy (w storage facility) a prysznic bral, jak
                chodzil na treningi/w pracy (juz nie pamietam dokladnie)? To tez byl
                dziennikarz.
                Tu troche jest takich, ale to jest na potrzeby sensacyjnego artykulu -
                jeszcze inna motywacja niz snobizm.
                • croyance Re: Polecam 02.09.10, 14:12
                  Nie wiem, nie czytalam historii o komorce. Bardzo mozliwe.

                  W kazdym razie dobilo mnie to :-/ Ilez on sie nalatal, zeby kupic te koszulki bez logo np., ale swiecie byl
                  przekonany, ze zaszla w jego zyciu wielka zmiana ...
        • black-apple Re: Polecam 01.09.10, 18:05
          Mogłabyś wyjaśnić co masz na myśli pisząc o USA? Bo jak życie kocham, to nie
          zauważyłabym aby konsumpcjonizm tam demonicznie szalał i podzielał ludzi.
          Zwłaszcza wśród minorities.
          • soova Re: Polecam 01.09.10, 18:14
            Black Apple, powiem to, co słyszałam od ludzi, którzy w USA byli (bo sama dopiero się wybieram) - nie to, że tam mieszkali, ale odwiedzali rodzinę, jeździli w delegację do firmy itp. I mówili, że jest tak, że np. w ciągu kilku lat trzeba zmienić model lodówki, samochodu, a z innej beczki - w pewnych kręgach nie wypada pokazywać się w pontiaku, a właśnie w hybrydzie. I zresztą o tym samym jest na tym blogu: "Sometimes the needs are created by society: the industry you’re in requires you to work until 9 p.m. or dress in impeccable suits. Your neighborhood has certain standards and if you don’t have an impeccable lawn and two BMWs in the driveway, you’ll be judged. If you don’t have the latest iPhone, you won’t have your geek cred or status symbol, and you’ll be jealous of those who do."
            • staua Re: Polecam 01.09.10, 18:29
              Mieszkam w USA i tez nie wiem, o co Ci chodzi. Kregi sa wszedzie, w
              Polsce tez.
              Na tym blogu on posze o iPhone. Bo on bylby zazdrosny, to jest cos,
              czego jemu, jako fanowi elektroniki i gadzetow, brakuje. Innym
              brakuje czego innego. Sa tez polskie blogi minimalistyczne, calkiem
              podobne.
              • soova Re: Polecam 01.09.10, 18:40
                staua napisała:

                > Mieszkam w USA i tez nie wiem, o co Ci chodzi.

                Odnosiłam się do tego:

                Your neighborhood has certain standards and if you don’t have an impeccable lawn and two BMWs in the driveway, you’ll be judged.


                To znaczy co, z tego wynika, że gość mieszkający w dzielnicy dla wyższej klasy średniej, a mający gdzieś stan trawnika i dojeżdżający do pracy 20-letnim rzęchem, jest przez sąsiadów naprawdę bez zastrzeżeń akceptowany? Czy może właśnie musi stosować się do przysłowia o wronach?
                • black-apple Re: Polecam 01.09.10, 18:48
                  Jeśli mu zarośnie ten trawnik, to na bank przykuje uwagę co bardziej
                  pedantycznych sąsiadów :P Nie rozumiem skąd potrzeba kupna akurat dwóch BMW,
                  czyżby ta marka stała się synonimem luksusu w Stanach? :D 20-letnie rzechy,
                  które ledwo jeżdżą to może nie, ale takie stare - w odniesieniu do najnowszych w
                  pełni zautomatyzowanych modeli - są naprawdę modne i nie jest wstydem pokazać
                  się w takim samochodzie, oczywiście lekko zmodyfikowanym dla potrzeb właściciela.
                  • dakota77 Re: Polecam 01.09.10, 22:08
                    No ale europejskie marki sa uymbolem luksusu w USA:). Mercedes, Audi,
                    BMW, taka solidna srednio-wyzsza klasa w Europie to jets ta wysza klasa
                    w USA:). Amerykanie moga zywic poczucie wyzszosci w stosunku do
                    wlasciwie calej reszty swiata, ale jednak do starej europy zywia pewien
                    kompleks nizszosci:)
                    • black-apple Re: Polecam 01.09.10, 23:05
                      Po trochu się zgodzę, po trochu nie. Polecę pewnym uproszczeniem, ale co tam.
                      Jeśli chodzi o Białych, to się zgodzę, ale już Azjaci, Latynosi czy Czarni
                      (wiem, straszliwie to brzmi :D) raczej się nie ekscytują wszystkim co
                      europejskie. Powiedziałabym, że mają dość ambiwalentny stosunek do Europy. Wierz
                      mi, na samym początku owładnięta tęsknotą do Europy przepytywałam każdego
                      znajomego o jego stosunek do Starego Kontynentu i jakie było moje zdziwienie,
                      gdy nikt nie padał plackiem słysząc słowo Europa :D

                      I proszę się odczepić od Nowego Jorku! Gramercy Park to dla mnie najpiękniejsza,
                      ukochana okolica, którą mogłabym porównać z paryskimi uroczymi skwerami i
                      parkami. Z ukochanych miast moich dorzucę Boston, Chicago, Rochester i San
                      Francisco. Samą North Cali wielbię i uwielbiam, a w szczególności Stockton,
                      Oakland czy Stanford.
                • staua Re: Polecam 01.09.10, 20:41
                  Zalezy.

                  Ale wydaje mi sie, ze nie jest to specyfika USA (w Polsce sa osiedla
                  o duzo wiekszych wymaganiach). Tego sie tylko czepiam.

                  Sama mieszkam na osiedlu, gdzie postawienie roweru przed domem (a
                  nie za) to przestepstwo wedlug "community rules". Wydaje mi sie, ze
                  jak sie chce byc minimalista i niestrzyc trawnika, to nie nalezy na
                  takim osiedlu sobie kupowac domu/mieszkania, bo te zasady sie
                  podpisuje, to nie sa jakies tam opinie sasiadow i ich akceptacja,
                  tylko reguly wspolnoty. Na przyklad stan, w ktorym mieszkam, dopiero
                  zabiera sie do obalania reguly, ze wspolnota moze decydowac o tym,
                  ze nie wolno wywieszac prania na zewnatrz ze wzgledu na estetyke.
                  Jak ktos chce wywieszac pranie, moze mieszkac w innej wspolnoscie
                  (na razie, juz niedlugo zadna wspolnota nie bedzie mogla tego
                  dyktowac).

                  Ale wspolnota mojej mamy w Warszawie (blok) tez na przyklad
                  zdecydowala o zalozeniu domofonu. I jak ktos sie wylamal, to mogl
                  miec w mieszkaniu tylko dzwonek i za kazdym razem schodzic i
                  otwierac dzwoniacemu drzwi kluczem. W bloku mojej mamy jednak
                  wszyscy zaakceptowali ten domofon, ale w bloku obok - juz nie i sa
                  tacy, co schodza. Nie obchodzi ich opinia sasiadow.

                  Aha, jesli chodzi o samochody, to nie obserwowalam zadnych regulek,
                  jest cale spektrum w zasadzie wszedzie (sama mam hybryde, sasiadka
                  mercedesa, sasiad dwudziestoletniego chevroleta).

                  Stosowanie sie lub nie do przyslowia o krakaniu to moim zdaniem
                  kwestia osobowosci, a nie miejsca zamieszkania i nie zalezy od
                  kraju.
                  • lezbobimbo Re: Polecam 01.09.10, 21:15
                    staua napisała:
                    > Sama mieszkam na osiedlu, gdzie postawienie roweru przed domem (a
                    > nie za) to przestepstwo wedlug "community rules". Wydaje mi sie, ze
                    > jak sie chce byc minimalista i niestrzyc trawnika, to nie nalezy na
                    > takim osiedlu sobie kupowac domu/mieszkania, bo te zasady sie
                    > podpisuje, to nie sa jakies tam opinie sasiadow i ich akceptacja,
                    > tylko reguly wspolnoty.

                    Ale co maja reguly wspolzycia wspolnoty mieszkaniowej wspolnego ze stanem
                    posiadania i z tematem, co uznajemy za minimum konsumpcyjne?
                    Przeciez wspolnota nie wywali Cie z domu, bo masz nie taki kolor samochodu czy
                    nie ten model Rolexa na lapie?

                    Wyplodzilam elaborat, aby opowiedziec, ze auto od 16 roku zycia i wlasny dom to
                    w Juesej najczesciej wlasnie minimum posiadania, a nie zaden snobizm..

                    O, za to w modzie wnetrzarskiej w domach amerykanskich szczyt smaku i
                    rzeczywiscie snobizm to ciemne "babciowe" szafki w kuchni oraz marmurowe lub
                    przynajmniej granitowe czy ciemnokamienne blaty w tejze kuchni. Srom po prostu
                    tego nie miec :)
                    • staua Re: Polecam 01.09.10, 21:41
                      Moda na wnetrza w USA jest rzeczywiscie zupelnie inna od tego co
                      widze w Polsce czy na forum GW o wnetrzach.
                      Pisze o regulach wspolnoty, zeby podkreslic, ze koszenie trawnika
                      moze do tych regul nalezec, a nie byc wymyslem sasiada. Zatem trzeba
                      miec kosiarke, wiec stan posiadania ma tu znaczenie.
                      Na Twoj elaborat ponizej nie bede odpowiadac szczegolowo, kazdy ma
                      swoje wrazenia, z niektorymi Twoimi obserwacjami zgadzam sie (na
                      podstawie wlasnych doswiadczen), z niektorymi zupelnie nie, bo Stany
                      to jednak naprawde wielki i roznorodny kraj. I moja o nim opinia (za
                      to lubie tu mieszkac) ze mozna sobie pozwolic na duzo wiecej (jesli
                      chodzi o indywidualne dziwactwa) niz w Europie (no dobra, latami
                      mieszkalam tylko w Szwajcarii, ktora jest dosc specyficzna, wiec
                      moze nie wiem. Ale w Stanach mozna sobie pozwolic na wiele, np. na
                      przychodzenie na wyklady w pizamie).
                      • lezbobimbo Re: Polecam 01.09.10, 22:15
                        staua napisała:
                        > Pisze o regulach wspolnoty, zeby podkreslic, ze koszenie trawnika
                        > moze do tych regul nalezec, a nie byc wymyslem sasiada. Zatem trzeba
                        > miec kosiarke, wiec stan posiadania ma tu znaczenie.

                        Ale trawnik mozna skosic taka prosta, staroswiecka i tania metalowa kosiarka bez
                        motoru (dwa kólka z obracajacymi sie nozami miedzy nimi, do tego przyczepiona
                        rączka) :)

                        > Na Twoj elaborat ponizej nie bede odpowiadac szczegolowo, kazdy ma
                        > swoje wrazenia, z niektorymi Twoimi obserwacjami zgadzam sie (na
                        > podstawie wlasnych doswiadczen), z niektorymi zupelnie nie, bo Stany
                        > to jednak naprawde wielki i roznorodny kraj. I moja o nim opinia

                        Ale nie pisalam o mojej opinii na temat Stanów w ogóle, tylko o maniu samochodu
                        i domu, bo jakos tak zeszlo, ze w Stanach trzeba caly czas miec wszystko nowe i
                        2 samochody i po co to komu. To pisalam, po co :)
                        Opinie na temat Stanów mam taka sobie. Podobala mi sie tylko gigantyczna
                        przyroda, nie podobaly mi sie miasta i w ogóle zabudowania ludzkie, oprócz San
                        Francisco i jakis turystycznych miasteczek jak Carmel :)
                        Chcialabym zwiedzic Nju Orleans, Miami i stany poludniowe troche, ale nie jest
                        to priorytet dla mnie. A propos minimalizmu czyli nie chcenia czegos, co
                        pozadaja inni - nie lubie Nju Jorku, chociaz nie bylam - i nie chce go zwiedzic.
                        Nie rozumiem, czemu sie tyle osób tym brzydkim molochem podnieca? Wiem, jestem
                        niesprawiedliwa :P
                        • dakota77 Re: Polecam 01.09.10, 22:24
                          jak to mozliwe, ze nie lubisz NYC, choc tam nie bylas? to uprzedzenie,
                          nie opinia w takim razie:)

                          Bimbo, tylko bez obrazania mojego miasta, OK?:)
                          • staua Re: Polecam 01.09.10, 22:32
                            Nowy Jork polaryzuje - albo sie go uwielbia, albo nienawidzi. Ja
                            raczej jestem w pierwszej grupie, ale moge jednym tchem wymienic wiele
                            cech tego miasta, ktore sa nieznosne i chyba nie trzeba tam jechac,
                            jak sie o nich wie, zeby sobie wyrobic opinie ;-)
                          • lezbobimbo Re: Polecam 01.09.10, 23:21
                            Dakoto, sama rozumiesz, ze nie moge lubic miasta, które lubi Madonna, oraz
                            promuje ta wkuropatwiajaca dziunia z Sex and the Shitty :P

                            Wiem, wiem, jestem potworem, podlym lichem i pomiotem Szejtana, ale nie moge sie
                            do tego miasta przekonac ni zachecic. Oczywiscie to najzupelniej subiektywna i
                            niesprawiedliwa opinia.
                            Ja chce Nju Orleans i San Fran *tupie racica* Albo jeszcze lepiej Barcelone. I
                            Prage. Lubie europejskie starocie, znajduje sie w klaustrofobii i entropii na
                            bruku..
                            • black-apple Re: Polecam 01.09.10, 23:25
                              ha ha witaj w klubie antyfanów SJP i jej "przyjaciółek"!

                              • lezbobimbo Re: Polecam 02.09.10, 00:01
                                black-apple napisała:
                                > ha ha witaj w klubie antyfanów SJP i jej "przyjaciółek"!

                                Przybij pione! Tzn. czarna galazke :)))))

                                O, czekajcie. Kiedys chyba nawet z niejaka sympatia odbieralam Niujork, kiedy
                                ogladalam filmy Woody Allena :D Widac moja opinie neuroza nosi..
                              • croyance Re: Polecam 02.09.10, 02:34
                                Wezcie mi o nich nie przypominajcie nawet ... jakie one niedorozwiniete
                                byly :-O I ten Mr Big, stary chlop, a durny *wciaz przezywa traume po
                                obejrzeniu I cz. filmu*
                        • staua Re: Polecam 01.09.10, 22:29
                          Ja mieszkalam tylko na wschodnim wybrzezu (w dosc kosmopolitycznych
                          miejscach), Kalifornie znam tak jak Ty - z wizyt.
                          I tez jestem zachwycona przyroda, miastami mniej, a suburbiami
                          wcale.
                          Moje ulubione miasta (z dotad widzianych) to Boston i Seattle, anty-
                          ulubione - Buffalo i Providence. Lubie wizyty w NYC, ale nie
                          chcialabym tam mieszkac. Nowy Orlean i w ogole Luizjane mam na
                          liscie, tak jak Nowy Meksyk. Ale pewnie niepredko to nastapi.
                          Najbizszy wyjazd mam do Kolorado.
                          Natomiast nie uogolnialabym, ze konieczny jest samochod od 16 roku
                          zycia, bo w wielu miejscach nie jest i duzo ludzi (a zwlaszcza
                          nastolatkow) samochodow nie posiada. I strasznie duzo ludzi (wiecej,
                          niz moich znajomych w Polsce) jest do bolu oszczednych ("frugal" to
                          komplement).
                          • lezbobimbo Re: Polecam 01.09.10, 23:39
                            staua napisała:
                            > Natomiast nie uogolnialabym, ze konieczny jest samochod od 16 roku
                            > zycia, bo w wielu miejscach nie jest i duzo ludzi (a zwlaszcza
                            > nastolatkow) samochodow nie posiada.

                            Ale posiadanie samochodu w wieku lat 16 nikogo tez nie dziwi i normalne jest
                            wrecz :)

                            I strasznie duzo ludzi (wiecej,
                            > niz moich znajomych w Polsce) jest do bolu oszczednych ("frugal" to
                            > komplement).

                            Tym bardziej oni nie beda szpanowac stanem posiadania... czy beda?

                            > Ja mieszkalam tylko na wschodnim wybrzezu (w dosc kosmopolitycznych
                            > miejscach), Kalifornie znam tak jak Ty - z wizyt.
                            > I tez jestem zachwycona przyroda, miastami mniej, a suburbiami
                            > wcale.

                            WGL, wgl, zagulgocze, ze cala przyroda amerycka mie zachwyca przez swoja
                            niezmiernosc i majestatyczna megalomanie.
                            Za to widok tych nabitych autami osmiopasmówek splecionych w skomplikowane
                            skrzyzowania, z korkociagami estakadami nad tym wszystkim mie jakos schorzal i
                            przerazil.. :D Nigdy wiecej suburbiów!
                            • staua Re: Polecam 02.09.10, 00:49
                              No wlasnie, nie beda - to konkluzja przeciwna do tej z postu Soovy.

                              Nb. u mnie w liceum tez mnostwo uczniow mialo samochody lepsze od
                              nauczycieli ;-)Ale prawo jazdy bylo od 17 lat wtedy.

                              Przyroda amerykanska przekonala mnie do wycieczek na rowni z moim
                              mezem (pisalam o tym w watku o Natalii, nienawidzilam lazenia, nawet
                              ucieklam z obozu wedrownego, a teraz dziarsko sie wdrapuje na szczyty
                              Appalachow). czasem tylko ta przyroda mnie obezwladnia - jak wlazi mi
                              do domu, ciezko ja tu kontrolowac na wlasnym podworku.
                              • hamerykanka Re: Polecam 16.09.10, 18:57
                                W Stanach zdecydowanie wiecej jest miejsc wygladajacych jak nietkniete przez czlowieka-zageszczenie jest mniejsze niz w Polsce. W Arkansas na powierzchni mniej wiecej rownej wielkosci Polski zyje 4 mln ludzi. Stad duzo wiecej pieknych lasow itp. Druga przyczyna jest wiecej sluzb sprzatajacych i jakby jednak wiekszy szacunek. Nie widze tylu smieci porozwalanych wszedzie jak w ojczyznie.
                                Niedaleko, za moim domem zaczyna sie kanion Palo Duro. Wkleilabym zdjecia gdybym umiala:)
            • black-apple Re: Polecam 01.09.10, 18:42
              Właśnie, w pewnych kręgach, ale to nie oznacza, że całe społeczeństwo obrało
              sobie za punkt honoru kupno jak największej ilości produktów i ocenia ludzi
              podług tego czy mają hybrydy czy nie. Nie spotkałam się z nasileniem tego
              zjawiska wśród młodych ludzi, studentów czy wśród przedstawicieli mniejszości,
              czyli środowiska w którym się obracam. Znów, to są moje obserwacje, nie poparte
              żadnymi badaniami. Co do gadżetów, to panuje na nie moda, ale czy i w Polsce i w
              innych krajach nie ma podobnie? Jest, jak najbardziej jest. Wzbudzanie zazdrości
              to nie będę komentować, bo to jest prywatne odczucie pana blogera, które nie
              współodczuwają wszyscy (a jeśli tak, to ja chętnie się z tego schematu wyłamię).

              Na pewno jak tam wrócę na kolejny semestr, to spróbuję przejść się po
              najmodniejszych dzielnicach i zrobić zdjęcia tych pożądanych pontiaków i hybryd :P

              PS: Z ciekawości: Do jakiego stanu się wybierasz?
              • soova Re: Polecam 01.09.10, 19:18
                PS: Z ciekawości: Do jakiego stanu się wybierasz?

                Do Kalifornii. I to częściowo w rejony, w których szykiem są właśnie te hybrydy (tak przynajmniej w GW czytałam). ;)
                • black-apple Re: Polecam 01.09.10, 19:40
                  Do North Cali? Jak tak to hella wspaniale :)
                • lezbobimbo O tym jak strasznie w minimialistycznej Ameryce 01.09.10, 20:21
                  Ale w USA samochód jest conajmniej minimalizmem, jak rower w Europie! Bylam,
                  widzialam i stolowalam w Kalifornii z przyjaciólka, która ma tam rodzine i
                  odwiedza ich co roku, wiec moge sie wypowiedziec.
                  W USA wszystko jest ogromne, sa wiec tez ogromne odleglosci. Najczesciej
                  nie mozna sobie do pracy dojsc w pól godziny ani dojechac rowerem z miejsca
                  zamieszkania - wiekszosc ludzi mieszka w sypialniach-przedmiesciach oddalonych
                  dziesiatki kilometrów od sródmiescia gdzie pracuja, albo od zupelnie innego
                  miasteczka czy obiektu, gdzie pracuja. Sródmiescia sa tez zapchane po brzegi
                  molochami-galeriami, sklepiszczami i oczywiscie drapaczami chmur, a na
                  zamieszkanie moga sobie tam pozwolic tylko najwieksi bogacze. Komunikacja masowa
                  jest tam niezbyt komfortowa i slynie z tego, ze sluzy glównie turystom albo nie
                  majacym na samochód najubozszym.
                  Samochody sa wielgachne i tanie (slynne Hummery, SUVy, etc), benzyna równiez, a
                  przecietne nastolatki dostaja swój pierwszy samochód w wieku lat 16, od kiedy
                  dostaja prawo jazdy.
                  Samochody rzadza calymi Stanami, 8-pasmówki to arterie kazdych miast i
                  miasteczek. Dlatego, gdy skoczyly ceny na benzyne (i tak nadal tansze w
                  porównaniu do europejskich) to Amerykanie odczuli to jako antyamerykanski spisek
                  i najgorszy z mozliwych kryzysów.
                  Ulice z dwoma pasmami sa bardzo szerokie, nawet plyty chodnikowe sa 4 razy
                  wieksze niz w Europie. Sciezki dla rowerów nie sa na tych 8-pasmówkach i
                  szerokich ulicach przewidziane, wiec rowerami jezdza głównie kurierzy w
                  miastach, z narazeniem zycia lawirujac miedzy samochodami w korkach. Dzieci do
                  najblizszych szkól dojezdzaja slynnymi zóltymi autobusami szkolnymi, dopóki nie
                  dostana samochodu.

                  Co do statusu wsród sasiadów - kto ma na samochód, ma tez i na dom. Domy sa
                  równiez wielkie i dosc tanie, a na przedmiesciach sa najczesciej zupelnie
                  jednakowe. Budowane niedawno, z tej samej matrycy wszystkie, wiec nie ma czym
                  szpanowac. Tak samo samochody sa zazwyczaj ladne i nowe. Amerykanie mieszkajacy
                  w tym samym sasiedztwie sa wiec o jednakowym lub zblizonym stanie posiadania, i
                  nie sa tez az tak wscibscy, zeby caly czas kontrolowac sasiadów (no chyba, ze
                  raz na tydzien w kosciele sie jakos pokaza).
                  Przez bita czesc dnia zreszta i tak wszyscy sa w pracy. Amerykanie wydawali mi
                  sie tez o wiele bardziej wyluzowani z tym okazywaniem sobie statusu *chyba ze
                  mialam wyjatkowe szczescie widziec tylko srednia klase i japiszonów* - w
                  Kalifornii nawet milionerzy lubia chadzac w dzinsach i t-shircie i adidasach,
                  wskakuja do jednego ze swoich samochodów i jada po hot doga.
                  Najwazniejszy w takim podmiejskim domu amerykanskim jest spory garaz, w którym
                  najczesciej stoja conajmniej 2 samochody. (W sródmiejskich domach garaze maja
                  głownie miejsce tylko na jeden samochód, drugi stoi na podjezdzie). Jesli
                  pracuja obie osoby w malzenstwie, to najczesciej w dwóch róznych miejscach, wiec
                  oczywiscie musza miec 2 auta. Jesli w malzenstwie pracuje tylko jedna osoba i
                  oczywiscie dojezdza swoim autem do pracy, to druga osoba tez po prostu
                  potrzebuje drugi samochód, chociazby po to, aby pojechac na zakupy oraz aby
                  wszedzie wozic dzieci po szkole (slynna instytucja "soccer mom" czyli dobra mama
                  zapewniajaca pociechom bezustanny dojazd na ich treningi sportowe). Dorosli nie
                  doszliby na nogach nigdzie, a co dopiero dzieci. Supermarkety leza na zadupiach,
                  a w dzielnicach sypialnianych nie ma zieleniaka osiedlowego ani piekarni, wiec
                  nikt nie moze sobie, ot, skoczyc do sklepu na nogach. W dzielnicach podmiejskich
                  sa zazwyczaj centra handlowe, gdzie skupiaja sie rozmaite markety (oczywiscie
                  spore) i Starbucksy, ale tam tez nie da sie dojsc, trzeba dojechac. Zwlaszcza w
                  stanach cieplych lub wrecz goracych caly rok dojscie gdzies na nogach jest
                  utrudnione nie tylko przez odleglosci ale i przez upal lub cieplo. Dojsc z
                  miejsca zamieszkania najczesciej mozna do pobliskiego parku (jesli jest tam
                  takowy).
                  Jesli chodzi zas o ciagla wymiane czegos na nowe, to jest po prostu latwiej
                  kupic cos nowego niz wlec to do naprawy. Popsulo sie, to do kosza i wio do
                  sklepu kupowac nowe, supermarkety sa wszak pelne po brzegi WSZYSTKIEGO taniego i
                  nikt sie nie bedzie cackal z jakimis naprawami (chyba, ze w ubogich dzielnicach
                  i slumsach). Jesli ktos posiada dom (a wielka czesc Amerykanów posiada, jesli
                  nie lwia) to nie jest tez az tak strasznie do tego domu przywiazany - w pracy
                  ceni sie tez mobilnosc - czyli w kazdym momencie mozna dom sprzedac i
                  wyprowadzic sie gdzies indziej, zwlaszcza jesli praca tego wymaga. Przyjete jest
                  wiec miec caly dom up to date, jesli sie ktos czesto przeprowadza.
                  To takie przecietne zycie, jakie widzialam w przecietnych miasteczkach i
                  przedmiesciach kalifornijskich. Kolezanka mieszkajaca w Teksasie potwierdza ze
                  swego auta i opowiada to samo.
                  • nessie-jp Re: O tym jak strasznie w minimialistycznej Amery 01.09.10, 20:31
                    > ceni sie tez mobilnosc - czyli w kazdym momencie
                    > mozna dom sprzedac i
                    > wyprowadzic sie gdzies indziej, zwlaszcza
                    > jesli praca tego wymaga. Przyjete jest
                    > wiec miec caly dom up to date, jesli sie
                    > ktos czesto przeprowadza.

                    Dodam jeszcze, że rzeczy niepotrzebne lub takie, które chce się zastąpić nowymi,
                    po prostu się przy okazji takich przeprowadzek wystawia, żeby sąsiedzi wybrali
                    sobie, czy coś im się przyda.

                    W ogóle bardzo popularne jest oddawanie już niepotrzebnych rzeczy dalej, zamiast
                    je akumulować. Z jednej strony napędza to ten słynny konsumpcjonizm, o którym z
                    takim przekąsem się u nas mówi, a z drugiej
                • dakota77 Re: Polecam 01.09.10, 22:10
                  Ej no, hybrydy to ogolny szyk ostatnio:).Pare lat temu w NYC nie do
                  pomyslenia, teraz dosc powszechne, nawet jako taxi:)
        • onion68 Re: Polecam 01.09.10, 18:11
          > A tak poważnie - tak, zgadzam się, sporo rzeczy nabywa się z powodu oczekiwań
          > społecznych. Zwłaszcza w USA, gdzie, jak się zdaje, przynależność do grupy
          > społecznej ocenia się przede wszystkim pod kątem tego, co dana osoba majątkowo
          > ma.

          Kilka lat temu "Polityka" wydrukowała raport o obyczajach, w tym zakupowych,
          polskiej klasy średniej wyższej. Okazuje się, że przynależąc do niej, należało
          rozważnie i z należytą pieczołowitością dobierać nawet odpowiednio drogie
          szczotki WC.
          Tak zrozumiałam post Verdany - co należałoby mieć, aby potwierdzić swój sukces
          życiowy, a co jednocześnie sprawiłoby, że posiadając to, będziemy żyć w
          niezgodzie ze sobą.
          W moim przypadku byłyby to:
          - skórzane meble - brzydzę się ich, choć nie brzydzę się skórzanych butów,
          - futra - jak wyżej,
          - marmurowe elementy w domu,
          - wypasiona elektronika,
          - samolot.

          Natomiast na stare lata zaczęłam lubić ubrania, choć jest tak, jak pisze Nika -
          chodzi się na ogół w kilku ulubionych zestawach i tak naprawdę bywa tego za dużo.
          • kaliope3 Re: Polecam 01.09.10, 19:40
            Ja stałam się minimalistką w ciągu roku. Okazało się że można żyć bez kuchni
            robionej na miarę przez stolarza, dwóch łazienek i wszelkiego sprzętu
            ułatwiającego życie.Jakby nigdy nic:)Do tego stopnia się zminimalizowałam że
            (oprócz 2 sukienek tego lata,istne szaleństwo)nie kupuję sobie totalnie nic (z
            rzeczy niekoniecznie potrzebnych do egzystencji).Nawet nie wiedziałam że mnie
            stać na taki dystans do rzeczy.Starożytni jednak mieli rację (dobra zza szybki
            nie przyciągają tak naprawdę)
          • verdana Re: Polecam 01.09.10, 19:43
            Nie, nawet nie to, co "należałoby mieć", tylko to, co wiekszość
            ludzi chciałaby mieć, a Wy akurat zdecydowanie nie. Ja tam uwielbiam
            gadzety, IPhona mozecie mi dac natychmiast i wezmę, pieniądze na
            rzeczy kompletnie zbędne, a takie, na ktore mam ochotę wydaję bez
            zalu - ale jest sporo rzeczy, na ktorych mi kompletnie nie zależy.
            Meble się rozpadają na przykład, a mnie sie nie chce kupić nowych,
            po co? Trzeba coś zmieniać, chodzić po sklepach, a mnie meble
            kompletnie nie bawią, w ogóle wyposażenie domu... A już dywan bylby
            koszmarem.
            Był ataki moment, kiedy w domu miałam dwie łyżeczki do herbaty i też
            mi się nie chcialo ich kupić, no ale przynajmniej wizja ich
            posuiadania nie napawała mnie wstrętem.
            Ubrań mam zdecydowanie za malo, ale ubrania też chętnie bym miała,
            tylko mierzyć mi się nie chce.
            • black-apple Re: Polecam 01.09.10, 19:55
              Telewizor. Zdecydowanie. Jakikolwiek, nie mam na myśli tylko najnowocześniejszej
              plazmy. Poza dzieciństwem nie pamiętam kiedy spędzałam parę godzin oglądając
              program telewizyjny. W swoim mieszkanku nie mam telewizji i nie zamierzam kupić,
              u rodziców czy przyjaciół nie oglądam, a jeśli już jestem zmuszona to krótko, bo
              to ustrojstwo strasznie mnie nudzi. Seriale oglądam w Internecie, informacje
              również stamtąd czerpie.

              Dorzuciłabym też wannę. Wolę prysznic. Nie noszę też żadnych szalików,
              rękawiczek czy zimowych czapek, ale nie wiem czy to można podciągnąć pod
              minimalizm, a nie pod zwykłą niechęć.
            • croyance Re: Polecam 02.09.10, 02:30
              Dam Ci dobry przyklad :-) Wiele lat temu mialam stara Nokie i bylam
              szczesliwa. Wszyscy mieli juz jakies wypasione komorki, a ja wciaz te
              Nokie z totalnie podstawowymi funkcjami.

              Ojciec kupil mi komorke z bajerami, co to i zdjecia robi, i cuda
              wianki, droga, sam szal. Jezu, jakie to straszne bylo. Musialam jej
              pilnowac, ciagle sie denerowalal, ze ja ktos ukradnie, denerwowalo
              mnie, ze jest tyle roznych opcji, tesknilam za moja prymitywna Nokia.

              Zycie rozwiazalo sprawe za mnie - ktoregos razu telefon wypadl mi z
              kieszeni na ulicy i samochod go przejechal :-D Jeju, jaka bylam
              szczesliwa :-D Telefonu bylo mi szkoda, bo to prezent byl, ale byl to
              wypadek losowy, wiec z czystym spokojem moglam wrocic do Nokii :-)

              (Chociaz przyznaje, ze jak ojciec mi IPhone'a podarowal w zeszlym
              roku na swieta, to nie protestowalam :-D
      • croyance Re: Polecam 02.09.10, 02:20
        Ja lubie idee minimalizmu, chetnie poczytam tego bloga. Mysle tylko, ze
        - jak w przytoczonej przeze mnie nizej w tym watku historii - trzeba
        uwazac, bo czesto minimalizm moze stac sie nie tyle oznaka skromnosci,
        ale przerosnietego i nadetego ego.
        • staua Re: Polecam 02.09.10, 04:45
          Tak, ten blog ma duzo rozsadnych postow, na temat snobizmu na
          minimalizm tez.
          • croyance Re: Polecam 02.09.10, 14:13
            Przejrzalam sobie bloga wczoraj, fajny. W ogole idea mi sie podoba.
    • szprota Re: Minimalizm 01.09.10, 19:39
      Widzę, że mam podobnie jak Verdana. Telewizor mi niepotrzebny, samochód również,
      wprawdzie mieszkam w domku wolnostojącym z ogrodem, ale to akurat nie był do
      końca mój wybór i naprawdę wolę mieszkanie w blokach.
      Mój minimalizm bierze jednak w łeb przy gadżetach elektronicznych :)
      • verdana Re: Minimalizm 01.09.10, 20:17
        Mój też. Tzn. nie przeszkadza mi szafa, z której wypadaja drzwi 9od
        10 lat), ani dojazd do pracy z trzema przyesiadkami, ale dostaję
        histerii, gdy się o0kazuje, ze na moim komputerze nie wchodzą
        najniowsze gry, bo za słaby. Żeby było bardziej interesująco, to ja
        nawet w te gry nie gram - ale komputer chcę mieć taki, zęby moc grać.
        Telewizor chcę mieć, nie to, zebym używała za częśto, ale chcę. I
        nawet bylam zadowolona, kiedy mały telewizor, na ktorym mogłam
        oglądac tylko filmy z lektorem, bo nie widziałam napisów, zmuszona
        byłam zamienić na całkiem wypasioną plazmę lub coś w rodzaju plazmy
        (nie znam się - duże i płaskie).
        • filifionka-listopadowa Re: Minimalizm 01.09.10, 21:13
          Z paniką uciekam przed różniej maści drobizną elektroniczną ze szczególnym
          akcentem na iPody i jemu podobne, nie cenię zbyt wysoko bardzo wymyślnych (i
          drogich) kosmetyków- produkty Ziaji żądzą! Nie chcę też psa, ani skomplikowanych
          zabawek dla kota (bo on nimi gardzi), bukietów kwiatów i prenumeraty magazynów
          dla kobiet. Tyle mi na szybko przychodzi na myśl.
          • lezbobimbo Re: Minimalizm 01.09.10, 21:54
            Moj minimalizm to awersja do wszystkiego marki Apple.
            Nienawidze, mam po dziurki w nosie i nie chce miec zadnego ajpoda, ajmaka,
            ajfona czy ajpada. Won i apage ode mnie, drogie, syfne, przereklamowane
            mydelniczki popisowe! Jestem z Poznania, wiec ciesza mnie tansze i dzialajace
            poprawnie alternatywy. N.p. do empetrójek wolalabym zwyklego Zenka, albo
            cokolwiek firmy krzak. Pare ostatnich lat spedzilam z muzyka na telefonie.

            W ogóle mam awersje do snobowania markowymi produkty jakimikolwiek tylko ze
            wzgledu na marke. Ma byc dla MNIE ladne, dzialac i mnie sie podobac, nie bylabym
            w stanie pruc sie wylacznie tylko po to, aby epatowac / zwlaszcza majac tania
            alternatywe. Ach, zlotozlotozloto!

            Nie potrzebuje tez samochodu, póki mieszkam w typowo europejskim centrum
            (poszlabym z torbami i mialabym dodatkowo duzo na glowie), komunikacje wybieram
            masowa gdzie tylko sie da.
            Nie chcialabym tez miec grilla, nie lubie grillowania jako rytualu kiedy nie ma
            co robic, nie znosze tego specyficznego smrodu plynu do podpalki i jedzenia
            przypalonego w tym swądzie. Potem wszystko pachnie i smakuje jak po utaplaniu w
            benzynie bezolowiowej, fu. To juz wole nadwęglone pyry z oldchoolowego ognicha
            :) Najbardziej nie lubie, jak ktos swój grill przywlecze na plaze albo do parku
            i caly zadowolony kopci smrodem na okolice. Zasyfia sobie dobre jedzenie, a mnie
            i calemu parkowi powietrze. GRRRROOOARRRR!!!
            • truscaveczka Re: Minimalizm 02.09.10, 10:00
              Bimbuś, pójdź w me ramiona! Jak ja nienawidzę grilla! A ciągle ktoś mi wciska, ze to takie pyszne ;)
            • retro-story Re: Minimalizm 15.09.10, 23:12
              Też jestem anty-fanką jabłek! Po każdej reklamie Ajpada nie mogę się powstrzymać od złośliwego szepnięcia: może to i dizajnerski cud techniki, ale jak się nadepnie/upuści/zgniecie to i tak będzie po ptokach.
          • verdana Re: Minimalizm 01.09.10, 22:21
            O własnie! Ciete kwiatki - nie znoszę, no po prsostu nie znoszę.
            • szprota Re: Minimalizm 02.09.10, 20:37
              verdana napisała:

              > O własnie! Ciete kwiatki - nie znoszę, no po prsostu nie znoszę.

              Też nie przepadam. Szkoda mi ich zawsze.
      • croyance Re: Minimalizm 02.09.10, 02:41
        Ja sie niedawno cudownie poczulam, jak wynioslam do charity shopu
        trzy wielkie torby ciuchow. Niektore z nich nawet lubilam, ale bylo
        cos niezwykle pociagajacego w mysli o tym, ze musze sobie radzic z
        kilkoma rzeczami. Czulam sie taka ... jakbym miala wieksza kontrole
        nad tym, co naokolo, jakbym bardziej panowala nad otoczeniem,
        wlasciwie, jak to pisze, kojarzy mi sie to z jakas zewnetrzna odmiana
        anoreksji.
    • dakota77 Re: Minimalizm 01.09.10, 22:23
      w swietle tego watku wychodze na cholerna materialistke, jednak az
      tak mnie to nie boli, bo zawsze twierdzilam, i zdania nie zmienie, ze
      wole, zeby nazywano mnie materialistka, niz hipokrytka.

      Otoz jestem psoiadaczka dosc sporej i polozonej w duzym miescie
      dzialki budowlanej, na ktorej docelowo na stannac energooszczedny dom
      z pompa ciepla, panelami slonedcznymi, basenem, moze wlasna
      elektrownia wiatrowa, na pewno rekuperacja, centralnym odkurzaczem i
      moze inteligentnym sterowaniem. I nie, nie o snobizm i wykazanie sie
      przed sasaidami chodzi, ale o o, ze lepiej zainwestowac duzo na
      etapie budowy, a potem placic niskie rachunki przez reszte zycia, niz
      odwornie. Nie, nie zamierzam oszczedzac na tym etaoue, choc zlotych
      klamek potem nie palnuje.

      jachtem i samoltem spotowo tustysrtycznym tez bym nie pogardzila,
      gdybym miala srodki. Co w tym zlego?

      Z samochodow tez uznaje wlasciwie sportowe lub terenowe, to jakas
      zbrodnia, ze uwazam, ze samochody, zwlaszcza takie, to fajna rzecz:)


      I na pewno nigdy, przenigdy nie bede oszczedzac na ksiazkach i
      podrozach, o ile uznam, ze mnie na nie stac. I nie bede sie nikomu
      tlumaczyc.

      To co dla jednego jest fanaberia, dla innego moze byc zyciowa
      potrzeba. I nie, nie o snobizm tu chodzi.
      • verdana Re: Minimalizm 01.09.10, 22:28
        Ależ to nie jest wątek - co usiłuje wytlumaczyć po raz dokladnie
        piąty - o materialiźmie i jego wrednych wyznawcach.
        To watek dla materialistów, którzy po prostu nie chcą posiadać
        sciśle określonych rzeczy (a inne mogą magazynować w ilosciach
        hurtowych wydając na to krwawicę pokoleń).
        Bylam ciekawa, czego z dóbr powszechnie pożądanych część osób nie
        pożąda. Tyle.
        • minerwamcg Re: Minimalizm 01.09.10, 22:46
          Telewizora nie mam wcale, bo nie lubię. Dom z ogródkiem rodzinka wcisnęłaby mi z
          rozkoszą, gdybym zgodziła się wynieść na głuche zadupie i włożyła trzyletnią
          pensję i rok harówki w remont. Odpada :)
          Co tam jeszcze było? Superbryka? Zależy, co kto przez to rozumie. Dla mnie
          superbryką jest cudowny mercedes skrzydlak z lat 50, co go kiedyś widziałam na
          Rynku Nowego Miasta. No tak, taki tobym chciała mieć.
          • minerwamcg P.S. 01.09.10, 22:50
            Działka w uroczym zakątku? No, może. Tylko zanim bym taką nabyła, szlag by mnie
            trzykrotny Zeusowy trafił, bo zdecydowanie się - góry, Mazury, białostocczyzna,
            Kaszuby, Kotlina Kłodzka - przekracza moje możliwości.
        • nessie-jp Re: Minimalizm 01.09.10, 23:20
          No przepraszam, zatytułowałaś wątek "minimalizm", a nie "materializm"
          • verdana Re: Minimalizm 02.09.10, 10:08
            Nie podzielanie niektorych pragnień innych jest chyba rzeczą absolutnie powszechną, i w pewnych aspektach
            niemal kazdy z nas jest zatem mninimalistą. Bedąc materialistą jednoczesnie w innych.
            Nie bardzo rozumiem, dlaczego Cię ten watek zdenerwował. Owszem, mnie osoby, które będąc zamożne
            snobistyczne żyją o suchym chlebie też denerwują, ale to zdecydowanie nie jest temat tego wątku.
            • croyance Re: Minimalizm 02.09.10, 15:18
              A tu poruszylas ciekawy problem globalny - bogate spoleczenstwa zachodnie, po latach ulatwiania
              sobie zycia, doszly do wniosku, ze zaszkodzily srodowisku i probuja sie ograniczac (carbon footprint,
              etc.). Ale czy mamy prawo narzucac to samo biednym krajom, ktore nie mialy nigdy takich
              przywilejow, jak my? Wkurzaja mnie niesamowicie tacy ekologiczni faszysci, ktorzy moga pozwolic
              sobie na luksus ekologicznego zycia, a probuja narzucic go ludziom, ktorzy ledwo wiaza koniec z
              koncem i marza o jakims ulatwiajacym zycie gadzecie.
              • black-apple Re: Minimalizm 02.09.10, 15:29
                Ja nie lubię ekstremistów, którzy próbują narzucić swoje poglądy i styl życia
                innym i nie dopuszczają możliwości sprzeciwu czy nawet dyskusji.
              • nessie-jp Re: Minimalizm 02.09.10, 16:32
                > Ale czy mamy prawo narzucac to samo biednym krajom,

                Nie bój żaby, biedne kraje mają tak niewielkie emisje CO2, że z dużym zyskiem
                nimi handlują z bogatszymi. I to jest świetne rozwiązanie. Zwłaszcza, że te
                biedne kraje bogacąc się, wdrażają od razu nowocześniejsze rozwiązania, nie
                takie z 19 wieku, powszechne w krajach bogatych.
                • croyance Re: Minimalizm 02.09.10, 17:16
                  Wiem, ale powiedz to fanatykom, ktorzy nie maja tak naprawde zadnej konkretnej wiedzy, za to
                  wysadzili by biedna babcie z samochodu, bo trzeba ratowac Matke Ziemie.

                  Ale to otymistyczne, co piszesz.
                  • black-apple Re: Minimalizm 02.09.10, 20:00
                    Z fanatykami się nie rozmawia, fanatyków się pali na stosie :)
                    • retro-story Re: Minimalizm 15.09.10, 23:14
                      ...samemu prz tym stając się fanatykiem :P
            • nessie-jp Re: Minimalizm 02.09.10, 16:39
              > Nie bardzo rozumiem, dlaczego Cię ten watek zdenerwował.

              No dobrze, to może pokażę na przykładzie:

              Jakże wielu rzeczy mi nie potrzeba! Na przykład nie mam dziecka, więc nie
              potrzeba mi wanienki do mycia niemowląt, grzechotek, zabawek, kojca, kocyków,
              nocniczka, butelek, smoczków
    • slotna Re: Minimalizm 02.09.10, 01:51
      Dom z ogrodkiem bardzo chetnie, a to po to, zebym mogla halasowac ile chciec, a chlop by mi nie marudzil, ze mu halasuja inni. Wielka wanna, basen nawet, wielkie kino domowe, wszystko przyjelabym z rozkosza, pod warunkiem, ze mialby to kto sprzatac. Jachtem tez nie pogardze, samolot chyba mnie nie jara.

      Natomiast od trzech lat mieszkam w pokoju, w ktorym znajduje sie spore lozko, dwie szafki nocne i tremo. Hotel, mozna rzec. Szafa w postaci wneki w scianie, z normalnymi drzwiami z klamka, nie posiada nic poza rurka do wieszania, zadnej polki. Obok szafy jest lazienka, rowniez bez szafek i polek. Jakies dwa lata temu ojczym kupil mi taki wieszak nakladany na drzwi, metalowa konstrukcje z haczykami, wieszam na tym dzinsy, zeby mi nie lezaly na podlodze, bo mieszaja sie z gazetami, ksiazkami oraz kablem od suszarki do wlosow. Ten wieszak to byla jedyna inwestycja i zupelnie nie z mojej inicjatywy. Tak wiec nie mam niemal mebli, ba! Mam JEDEN komplet bielizny poscielowej. Piore w dni wolne: rano wrzucam do pralki, potem do suszarki, poznym wieczorem oblekam piernaty (nienawidze tego zajecia). Telewizor w domu jest, a nawet trzy, jeden moglabym sobie wziac do pokoju, ale tez by musial stac na podlodze, a poza tym po co. W tym domu z jachtem w ogrodku chcialabym telewizor taki naprawde wypasiony, zeby konkurowal z monitorem przy filmach na dvd, no bo nie do ogladania programow przeciez.

      Wiec z jednej strony duzo rzeczy bym chciala, a z drugiej nic mi sie nie chce miec ;) Ostatecznie moglabym kupic te polki, ale to trzeba isc, wybrac, przywiezc, a pozniej z kurzu wycierac i wogle.
      • croyance Re: Minimalizm 02.09.10, 02:47
        Ja strasznie rozpaczalam, jak moi rodzice kupili dom i musielismy sie
        wyprowadzic z bloku :-) Tak samo uwazam, ze dom, w ktorym mieszkalmy
        teraz, jest za duzy na nas dwoje, i z sentymentem wspominam nasze
        poprzednie mieszkanko. Tu polowy przestrzeni nie uzywam, calosci nie
        ogarniam, do jednego pokoju w ogole nie wchodze, taki tam bajzel, i w
        ogole obiektywnie jest nam lepiej, ale ja czuje sie gorzej :-D
        • slotna Re: Minimalizm 02.09.10, 14:21
          A to nie, mnie sie szalenie spodobala kamienica, ktora tatus kapitalista nabyl w calosci. Ale mielismy
          gosposie, wiec o wyrzucaniu matce smieci i myciu km kwadratowych podlog nie bylo mowy; poza tym
          w poprzednim mieszkaniu lazienka z biezaca woda (!) byla wydzielona drewnianym przepierzeniem z
          kuchni, czyli mielismy luksusy, a cala reszta lokatorow nadal wychodzila z fizjologia na podworko, wiec
          tego.
          • croyance Re: Minimalizm 02.09.10, 15:10
            A ja bylam wielce nieszczesliwa, bo w bloku jezdzilam winda do kumpli, a domek byl daleko :-D Chociaz
            gosposie mielismy zawsze, i w bloku.
            • slotna Re: Minimalizm 02.09.10, 16:55
              Ja mialam tylko meneli za sasiadow. Synowie pijakow z parteru co prawda wyrosli na ludzi, a przynajmniej tak mi sie zdaje, jeden zostal zakonnikiem, a z drugim to sie nawet pare lat pozniej umowilam ;) Z powodu rejonizacji nie mialam natomiast zadnych szkolnych znajomych w okolicy, ani w jednym miejscu, ani w drugim - zapisano mnie podstepnie do szkoly dla rodziny tradycyjnej, jak dla mnie wtedy na cholernym zadupiu. Znajomych w okolicy mialam dopiero, kiedy po rozwodzie rodzicow przeprowadzilismy sie do bloku, ale to juz byla polowa LO.
      • slotna Re: Minimalizm 01.10.10, 20:11
        Moj minimalizm poszedl sie tego, kupilam dwa regalki i plastikowe pudlo z szufladami do szafy. Nie powiem, zadowolona jestem.
        • mamalilki Re: Minimalizm 08.10.10, 13:22
          Mój też poszedł to samo. Kupiłam świetną puchową kurtkę, czapkę i szalik. Szykuję się do zimy. Najchętniej bym minimalistycznie narwała igliwia, zjadła i zasnęła, ale skoro się nie da to do zimy podchodzę maksymalistycznie.
    • staua Re: Minimalizm 02.09.10, 04:50
      Moze wreszcie napsize post na temat wiodacy watku.
      Mnie jakis czas temu znudzilo sie kupowanie nowych ubran, co kiedys
      bardzo lubilam, i chcialabym miec coraz mniej i mniej. Koncentruje
      sie na redukowaniu ich ilosci. Nie potrzebuje tez gadzetow
      elektronicznych (podobaja mi sie, ale przekonalam sie kupiwszy
      kilka, ze ich nie uzywam, wiec przestalam kupowac, telefon mam
      minimalistyczny).
      Ksiazek tez nie kupuje juz od jakichs dwoch lat (BookMooch,
      biblioteka, darmowe egzemplarze recenzenckie, ktore podaje dalej, to
      mi wystarcza. Mam cztery regaly ksiazek i wystarczy na razie) z
      wyjatkiem wizyt w Polsce, wtedy przywoze z powrotem pol walizki
      (najwyzej raz w roku).
      Psa chcialabym miec, bo moj synek bardzo lubi psy. Ale na razie nie
      ma na to szans, bo nie ma nas w domu przez wieksza czesc dnia.
      • jottka protestuje! 02.09.10, 09:34
        przeciwko stawianiu psów czy innych zwierząt w rzędzie "rzeczy, które mogę mieć
        albo się ich pozbyć" - rozumiem, że ktoś może nie chcieć/ nie mieć warunków na
        trzymanie zwierzęcia, ale nie podoba mi się przypisanie ich do w/w kategorii.
        przyjaźń istoty innego gatunku to zaszczyt, do którego trzeba dorosnąć i
        zapracować sobie nań, a nie rodzaj uczuciowego fast fooda.
        • soova Re: protestuje! 02.09.10, 10:01
          protestuję przeciwko stawianiu psów czy innych zwierząt w rzędzie "rzeczy, które mogę mieć albo się ich pozbyć"


          Nie pisałam nic o pozbywaniu się zwierzęcia. Verdana pytała owszem, o rzeczy, których nie mamy, a które inni chcieliby mieć, ale rozumiem, że pies też pod tę kategorię podpada, mimo że oczywiście rzeczą nie jest. Wielu ludzi chciałoby go mieć, a ja osobiście akurat nie. Z pozbywaniem się i z uprzedmiotowieniem nie ma to nic wspólnego.
          • verdana Re: protestuje! 02.09.10, 10:04
            Uważam, że pies (jako nie tyle rzecz, a przedmiot pożądania), ktorej się nie chce, może być. Ja na przyklad nie
            chcę konia, mimo, ze obracam się w towarzystwie, gdzie konia nabywa się dzieciom - nie dla prestizu czy ze
            snobizmu, ale dlatego, ze dzieci są końmi zafascynowane.
            • kanga_roo Re: minimalizm 02.09.10, 14:08
              na wyżyny minimalizmu wspięłam się raz, deklarując w rozmowie n/t wygranych w totolotka, że gdybym wygrała, w
              pierwszej kolejności wyremontowałabym samochód (dziesięcioletni). dopiero osłupienie na twarzach rozmówców
              uświadomiło mi, że chyba powiedziałam coś dziwnego :-).
              z rzeczy powszechnie używanych niepotrzebny mi telewizor jakikolwiek, z rzeczy dla dzieci - wózek i mnóstwo innych
              gadżetów, z własnych - nowe ciuchy. to ostatnie wynika z faktu, że ceny odzieży imo w większości wypadków nie
              przystają do ich wartości, i ja odczuwam normalnie sprzeciw wewnętrzny, kiedy mam zapłacić 50 zł za głupi t-shirt.
    • ananke666 Re: Minimalizm 02.09.10, 21:51
      Czego nie chcę mieć...

      komplet skórzanych mebli (nie znoszę)

      bardzo duży dom, którego nie będę w stanie rozsądnie użytkować ani własnoręcznie
      sprzątnąć (opcja obcej osoby dochodzącej odpada - nie znoszę, kiedy ktoś obcy
      dotyka moich rzeczy, marzę o własnym kawałku podłogi i lubię przestrzeń, ale bez
      przesady)

      bardzo drogi samochód, taki, co to na piękne felgi 20 komplet opon kosztuje
      majątek, a za amortyzator wyżyje przez pół roku rodzina z trojgiem dziatek

      dzieło do powieszenia na ścianę (malarstwo najchętniej oglądam w muzeum albo na
      reprodukcjach - lubię, ale raczej nie na swoich ścianach)

      rzeźba do postawienia (j.w.)

      elegancki serwis obiadowy/kawowy (zawalacz miejsca)

      futro (nie nałożę, chyba, że jest z królika)

      biżuteria złota (nie noszę)
    • mankencja Re: Minimalizm 03.09.10, 21:34
      już wiem, czego jeszcze nie potrzebuję - parasola.

      mam kurtkę z kapturem i kapelusz. sprawdzają się tak samo dobrze, a trudniej zgubić.
      • slotna Re: Minimalizm 15.09.10, 23:54
        > już wiem, czego jeszcze nie potrzebuję - parasola.
        >
        > mam kurtkę z kapturem i kapelusz. sprawdzają się tak samo dobrze, a trudniej zg
        > ubić.

        Ha, nigdy nie uzywam parasola, nigdy przenigdy! W ogole nienawidze miec zajetych rak, dlatego zawsze wedruje z plecakiem, a w ostatecznosci z torba przez ramie. Poza tym mam zle wspomnienia z dziecinstwa, bylam zmuszana do chodzenia do szkoly z parasolem, wiatr parasol ciagnal, a za nim lecialam ja. Ktoregos dnia w koncu szprychy sie wygly i nie wiedzialam, co z tym fantem zrobic, do kosza na smieci sie nie miescil :( Dramat! Odmowilam wtedy noszenia tych paskudztw na wieki wiekow amen.
        • mamalilki Re: Minimalizm 16.09.10, 00:16
          A ja właśnie nabyłam piękny, pancerny parasol i kalosze w kwiatki i obiecałam sobie, że tej jesieni bede miala suche nogi :-)
          • nessie-jp Re: Minimalizm 16.09.10, 01:11
            mamalilki napisała:

            > A ja właśnie nabyłam piękny, pancerny parasol i kalosze w kwiatki

            Ja kalosze w kwiatuszki nabyłam już wiosną :) A potężny parasol na wakacjach
            • mamalilki Re: Minimalizm 08.10.10, 13:19
              Ja kalosze w kwiatuszki nabyłam już wiosną :) A potężny parasol na wakacjach --
              > pierwszego dnia pobytu lało jak z cebra, więc kupiłam parasol. W związku z tym
              > przez następne dwa dni z nieba lał się żar, do tego stopnia, że parasolem zasł
              > oniłam się zgodnie z nazwą
    • retro-story Re: Minimalizm 15.09.10, 23:25
      Nie chcę:

      - motocyklu.
      - nart, wyjazdów na narty, kombinezonów narciarskich, skipassów, NICZEGO NARCIARSKIEGO. Płacenie fortuny za wjechanie na górkę po to, żeby z niej natychmiast zjechać jest - moim zdaniem oczywiście - zupełnie pozbawione sensu.
      - domu i ogródka (a niestety muszę mieszkać w domku z ogródkiem, bo za wynajem mieszkania płaci się, o ironio, więcej)
      - sprzętu grającego. Jak mnie zupełnie przypili, to mogę pożyczyć.
      • slotna Re: Minimalizm 15.09.10, 23:54
        > - nart, wyjazdów na narty, kombinezonów narciarskich, skipassów, NICZEGO NARCIA
        > RSKIEGO. Płacenie fortuny za wjechanie na górkę po to, żeby z niej natychmiast
        > zjechać jest - moim zdaniem oczywiście - zupełnie pozbawione sensu.

        Tak samo jak jazda konna, skoro wszedzie da sie dojechac samochodem albo chociaz rowerem? :P Bardzo lubie bez sensu zjezdzac z gorki, szkoda, ze od wiekow nie bylo mnie na to stac.

        > - domu i ogródka (a niestety muszę mieszkać w domku z ogródkiem, bo za wynajem
        > mieszkania płaci się, o ironio, więcej)

        O, u mnie jest tak samo.
        • nessie-jp Re: Minimalizm 16.09.10, 01:09
          > Tak samo jak jazda konna, skoro wszedzie da sie dojechac samochodem albo chocia
          > z rowerem?

          O, no właśnie, jazda konna. To ja się popiszę ogromnym minimalizmem, bo zupełnie mnie nie kręci cały ten okołojeździecki biznes. Nie chcę mieć toczka, gumowych buciorów imitujących skórę, skórzanych buciorów imitujących gumę, szpicruty, siodła, szelek, uprzęży, ląży, szczotek i zgrzebeł (zgrzebł? zgrzebłów? zgrzebieł?!), widełek do przerzucania produktów końskiego metabolizmu, a przede wszystkim nie chcę mieć KONIA.

          Nie chcę również aparatu do nurkowania głębinowego, motorówki, deski do surfingu, sprzętu do polowania na rekiny albo jakiekolwiek inne żyjątka, kapelusza korkowego ani torebki z aligatora.

          Na nartach biegówkach to bym nawet pojeździła, ale też mogę nie mieć, minimalistycznie, co mi tam. Obejdę się.

          Cholercia, ale ze mnie minimalistka :P
          • slotna Re: Minimalizm 16.09.10, 21:58
            > O, no właśnie, jazda konna. To ja się popiszę ogromnym minimalizmem, bo zupełni
            > e mnie nie kręci cały ten okołojeździecki biznes. Nie chcę mieć toczka, gumowyc
            > h buciorów imitujących skórę, skórzanych buciorów imitujących gumę, szpicruty,
            > siodła, szelek, uprzęży, ląży, szczotek i zgrzebeł (zgrzebł? zgrzebłów? zgrzebi
            > eł?!), widełek do przerzucania produktów końskiego metabolizmu, a przede wszyst
            > kim nie chcę mieć KONIA.

            Lonży. Nie musze oczywiscie dodawac, ze wszystko to (poza koniem i widlami ;)) posiadam wzglednie posiadalam? ;)
            • nessie-jp Re: Minimalizm 16.09.10, 22:33
              > Lonży.

              O! Całe życie się człowiek uczy. Dzięki :)
        • retro-story Re: Minimalizm 16.09.10, 22:53
          > Tak samo jak jazda konna, skoro wszedzie da sie dojechac samochodem albo chocia
          > z rowerem? :P Bardzo lubie bez sensu zjezdzac z gorki, szkoda, ze od wiekow nie
          > bylo mnie na to stac.

          No nie do końca, są miejsca, gdzie koń jest właściwie jedynym środkiem transportu. Co nie znaczy, że sama muszę mieć konia :)
      • mamalilki Re: Minimalizm 16.09.10, 00:14
        Punkt widzenia jednak sie co nieco zmienia i zależy od punktu siedzenia.

        Mam cztery urocze córeczki, które w naszych czterech niewielkich pokojach robią taki jazgot, że wolałabym mieć osiem pokoi i kawał ogródka (oczywiście nie za miastem).

        Mam jedną łazienkę, druga właśnie powstaje z kawałka przedpokoju - świadomość że nie będę musiała wyjść z wanny bo ktoś chce siusiu albo to drugie jest miła

        Mam dwa komputery, co mogłoby się wydawać totalnym zbytkiem, gdyby nie fakt, że jeden okupują dzieci, nawet z sensem, ale okupują.

        Właśnie nabyłam drogie jak nieszczęście, pożądane od dawna nosidło, dzięki któremu udało mi się mieć dziś DWIE wolne ręce do robienia czegokolwiek. Gdyby mi kto pare lat temu powiedział że wydam trzy setki na nosidełko to bym sie popukała w głowe.

        Mam wielki rodzinny samochód. Bardzo wiele bym dała za to, żeby móc mieć też malutki, najlepiej małego fiata, żebym mogła nim pojechać na zakupy i nie potrzebować dwóch miejsc parkingowych. Nie myslałam że mogłabym chcieć mieć dwa samochody.

        Mam od niedawna fajny projektor do puszczania filmów na ekranie. Cała rodzina siedzi wygodnie na kanapie i fotelach. Nikt się nie tłoczy, nie kłóci i nie siedzi mi na głowie, dzięki czemu mogę w spokoju delektować się filmem Madagaskar2.

        I tak dalej.
        Nadal nie pożądam i nie potrzebuję:
        Gadżetów kuchennych, nadal nienawidzę gotować.
        Ozdóbek i durnostojek (aniołków, świeczników, lampek oliwnych, fikuśnych wazoników itd)
        Kosmetyków (mam krem do rąk, do twarzy, mydło i dezodorant i wystarczy. A mam tez szczoteczke do zebów.) kupuje tyle ile mi potrzeba i mnie to w ogole nie kręci.
        Mamuśkowych gadżetów typu dizajnerski wózek, modna torba z przewijakiem (są, naprawde, całe kolekcje),
        Telewizora jako takiego
        Wiecej ksiazek. Mam cały dom książek i muszę powyrzucać, bo utoniemy. Teraz pożyczam.



        • verdana Re: Minimalizm 16.09.10, 16:05
          Po starannym przeliczeniu komputerów (dwoje dzieci mieszka wprawdzie oddzielnie, ale blisko i często wpadają z laptopami) wyszło mi 7. Na 5 osób.
          • rozdzial43 Re: Minimalizm 16.09.10, 20:19
            Za nic w świecie nie chcę mieć takiej wielkiej kanapy, którą chce mieć mój mąż. Trzeba się zdecydować, czy na kanapie ma się siedzieć z nogami dotykającymi podłogi, czy siedzieć z wyprostowanymi nogami na kanapie. Co to w ogóle za pomysł, żeby się mościć, czołgać i męczyć, żeby się z kanapy podnieść.
          • croyance Re: Minimalizm 17.09.10, 13:21
            He, he, u nas dwie osoby, a kompow 5; dwa stacjonarne i trzy laptopy. Przeklinam je wszystkie i ostatnio marzy mi sie, zeby pojechac gdzies, gdzie nie ma pradu i posiedziec sobie w ciszy i przy swieczce.
          • mankencja Re: Minimalizm 17.09.10, 13:28
            czy to znaczy, że mops i kot też mają swoje?
            • verdana Re: Minimalizm 17.09.10, 13:47
              Jeszcze nie:)
              • baculek Re: Minimalizm 01.10.10, 16:12
                Hmm... Dla mnie minimalizm oznacza świadomość własnych potrzeb, umiejętność oddzielenia ich od chwilowych zachcianek... Kto kiedykolwiek stanął przed wyzwaniem przeprowadzki ten rozumie :) Nagle okazuje się, że mieszkanie tonie w śmieciach, choć wcześniej żadnej z tych rzeczy byśmy się dobrowolnie nie pozbyli... a jednak zabrać jej do nowego mieszkania nie chcemy.
                Chwilowa zachcianka sama w sobie nie jest zła, jeśli nie pozostaje później w formie zmaterializowanej na lata... Czym innym jest czerpać przyjemność z podróży, a czym innym jest obrastać w przedmioty zbędne... no i jeżeli nas na nią stać.
                Minimalizm także pozwala mi się wyzwolić od społecznej presji nabywania... teraz pytam siebie czy jest mi to potrzebne, czy to mi przyniesie satysfakcję?
                Nie chcę pracować by kupować różne rzeczy w owczym pędzie, bo szczwany spec od marketingu wmówił mi, że to konieczne. Chcę nabrać dystansu do posiadania czegokolwiek. Zwrócić swoją uwagę ku wartościom niematerialnym... i o ile drażni mnie ludzka zawiść, która towarzyszy wyścigowi o to, kto będzie miał więcej w nadmiarze... drażni mnie to, że ludzie, którzy nabyli już sporo zapomnieli skąd pochodzą i udają, że bez luksusowych towarów nie można się obyć, bez tego to nie życie tylko wegetacja... ale podobnie jak moja przyjaciółka wegetarianka spokojnie patrzy na to jak jem mięso i nie obrzuca mnie za to błotem... i ja staram się żyć wg własnych przekonań i jeśli komuś sprawia prawdziwą satysfakcję kupno ipoda to świetnie, powinien go mieć. Jeśli ktoś uwielbia motoryzację niechaj jeździ porsche. O ile to nie będzie definiowanie siebie przez posiadanie to nie ma czego komentować... robi to co ja tylko w innej formie, bo świat jest różnorodny i dlatego nie jest nudno.
                Nie zamierzam się wyróżniać w tłumie, czuć wyższości nad innymi... chcę tylko czuć się wolna w świecie reklamy i towaru.
                Oczywiście... dla niektórych minimalizm to nowy sposób na lans, inna forma tego co robili dotychczas... "ja mam 100 rzeczy, pozbyłem się tv" itp. takie manifesty rażą...
                Minimalizm do pewnego stopnia ma sens, potem to już tylko sztuka dla sztuki...
                Ktoś pisał, że minimalizm jest pozą bogatych... a co z tymi niezamożnymi, którzy dzięki niemu mogą odgadnąć własne prawdziwe potrzeby i pragnienia i zrzucić jarzmo chęci posiadania coraz więcej?
                A jeśli kogoś stać na spełnienie wszystkich swoich zachcianek, to minimalizm nie wzbrania mu ich spełniania, ale mówi, że w momencie kiedy juz się np. jakimś gadżetem nacieszy i ów gadżet stanie mu się zbędny - pozbył się go w drodze sprzedaży, darowizny... by nie tonął w stercie rzeczy niepotrzebnych.
                Myślę, że każdy niezależnie od majętności znajdzie w minimalizmie coś dla siebie, bo potrzeby są różne. Nie dajmy ich tylko sfabrykować.
                A wracając do tematu: mogłabym się obejść bez tv, samochodu... mikrofalówki, kamery cyfrowej, kominka, ale na pewno nie sprzedam swojego kawałka lasu, który skrywa domek letniskowy, staw i sad pełen owoców... bo przebywanie tam sprawia mi olbrzymią satysfakcję i choć sądzę, że za dużą wagę przywiązujemy do własności to jest to akurat ten przedmiot własności, do którego nie jestem w stanie nabrać dystansu i nie uważam żeby było to czymś złym, ktoś woli porsche ja wolę kawałek ziemi na własność i jeśli daje nam to satysfakcję t ok gorzej jak robimy to z powinności, z racji przynależności do pewnej kasty...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka