ciotka_scholastyka 13.02.17, 09:21 Nie "Shoppe" i nie "Rosvelta". Błagam. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 13.02.17, 09:36 Albo po prostu ulica R., rodzina S. :) Dla ulatwienia. Nigdy nie moglam zapamietac nazwiska szwagra Trolli. Zwykle pisze o nim Helmut albo Helmut O. i wystarczy. Odpowiedz Link
pi.asia Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 13.02.17, 12:55 tt-tka napisała: > Albo po prostu ulica R., rodzina S. :) Dla ulatwienia. > Nigdy nie moglam zapamietac nazwiska szwagra Trolli. Zwykle pisze o nim Helmut > albo Helmut O. i wystarczy. Oracabessa czy Ocarabessa - oto jest pytanie! Odpowiedz Link
bupu Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 13.02.17, 13:18 pi.asia napisała: > tt-tka napisała: > > > Albo po prostu ulica R., rodzina S. :) Dla ulatwienia. > > Nigdy nie moglam zapamietac nazwiska szwagra Trolli. Zwykle pisze o nim H > elmut > > albo Helmut O. i wystarczy. > > Oracabessa czy Ocarabessa - oto jest pytanie! Oracabessa. Odpowiedz Link
apersona Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 13.02.17, 20:12 Nie Oracabesca jak wiedźma Carabosca z Coralgola? Odpowiedz Link
pi.asia Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 13.02.17, 23:16 apersona napisała: > Nie Oracabesca jak wiedźma Carabosca z Coralgola? Colargola Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 14.02.17, 20:37 Wlasnie. jestem za ulatwianiem sobie, kiedy mozna. Helmut O., mis C., ulica R. Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 15.02.17, 09:26 Hehehe! Offtopicznie: moja ciotka chodziła na canalektis, a mama przyjaciółki lubiła piosenkę "Samba de Nażerio" ;) Odpowiedz Link
ssssen Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 15.02.17, 15:26 A "areobik" i "labolatorium" to juz niemal norma w tym kraju :/ Odpowiedz Link
pi.asia Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 15.02.17, 16:58 ssssen napisał: > A "areobik" i "labolatorium" to juz niemal norma w tym kraju :/ I druszlak, druszlak! Odpowiedz Link
ssssen Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 16.02.17, 08:22 Akurat z tym błędem nigdy się nie spotkałem. Odpowiedz Link
zla.m Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 09:52 Nie spotkałam się z żadną z tych form, pomijając plączące się z wymową dzieci. Odpowiedz Link
gat45 Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 09:54 zla.m napisała: > Nie spotkałam się z żadną z tych form, pomijając plączące się z wymową dzieci. > Formy "druszlak" używa pół lubelszczyzny :) Odpowiedz Link
bupu Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 13:06 gat45 napisała: > zla.m napisała: > > > Nie spotkałam się z żadną z tych form, pomijając plączące się z wymową dz > ieci. > > > > Formy "druszlak" używa pół lubelszczyzny :) A u nasz, w Ziemi Chełmińskiej, to podają garaletkę. Odpowiedz Link
gat45 Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 13:14 A puryści was nie poprawiają, że się powinno mówić "gararetka" ? Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 14:08 Trojlebusem jezdzilam w dziecinstwie. Zdaniem niektorych nawet trajlebusem. Spory o gala-, gara- i tak dalej zalagodzila kiedys z duzym taktem pewna pani, ktora powiedziala, ze to danie ma piekna staropolska nazwe "trzesionka" i jej nalezy uzywac. Mozna dodac, ze slodka, zeby nie pomylic z taka z nozek. Odpowiedz Link
bupu Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 15:21 tt-tka napisała: > Trojlebusem jezdzilam w dziecinstwie. Zdaniem niektorych nawet trajlebusem. > Spory o gala-, gara- i tak dalej zalagodzila kiedys z duzym taktem pewna pani, > ktora powiedziala, ze to danie ma piekna staropolska nazwe "trzesionka" i jej n > alezy uzywac. Mozna dodac, ze slodka, zeby nie pomylic z taka z nozek. A to u nas nikt nie pomyli, bo taka z mięsem to jest zylc :D Odpowiedz Link
guineapigs Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 17:43 A u mię w domu to 'galaretka' zawsze była ta słodka, natomiast nóżki to były po prostu 'nóżki' i nikt nie używał sformułowania 'galaretka z nóżek'. A propos, bo ze mnie taka kucharka jak z koziej dupy trąba - czy do nóżek dodaje się żelatynę? Jak pamiętam z czasów, gdy jeszcze byłam 'przy rodzicach' i byłam zaganiana do robót kuchennych, to chyba nie. Acha, i znalazłam też, że 'to danie' w poznańskiem nazywa się 'galart'. Brzmi jak nazwa jakiejś galerii sztuki. A, i wczorej somsiadka dała mi piękny swetr, z kołmierzem w golf. To szmalowni ludzie: ona jest derektorką, a jej mąż byzmesmenem. Odpowiedz Link
bupu Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 17:55 guineapigs napisała: > A u mię w domu to 'galaretka' zawsze była ta słodka, natomiast nóżki to były po > prostu 'nóżki' i nikt nie używał sformułowania 'galaretka z nóżek'. A propos, > bo ze mnie taka kucharka jak z koziej dupy trąba - czy do nóżek dodaje się żela > tynę? Jak pamiętam z czasów, gdy jeszcze byłam 'przy rodzicach' i byłam zagania > na do robót kuchennych, to chyba nie. Słusznie pamiętasz. Nóżki posiadają same z siebie mnóstwo naturalnej żelatyny, więc jeśli w galarecie z nóżek jest dostatecznie dużo nóżek, to zetnie się sama z siebie, bez dodatków sztucznych. Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 25.03.17, 20:49 Aha, a pisze się (i właściwie też mówi): AHA, nie : acha. Słyszysz to tylnogardłowe "h"? Odpowiedz Link
guineapigs Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 28.03.17, 18:06 Był taki zespół AHA (czyli nazwali poprawnie, bo nie ACHA), i miał piosenkę stylizowaną na gwarę: 'Dej go MI' - czyli też poprawnie, bo nie: 'Dej go MNIE'. A to mię się dowcipaski trzymią, hi hi hi. (dla młodszego pokolenia: A-HA to był taki zespół z Norwegii, którego największym przebojem była piosenka 'Take on me') Odpowiedz Link
vi_san Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 29.03.17, 08:03 Pół żeńskiej części mojej klasy się kochało w Mortenie... [dla młodszego pokolenia: wokalista tejże wspomnianej norweskiej grupy nazywa się Morten Harket]... Odpowiedz Link
guineapigs Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 18:27 Ło matko i córko! Przypomniałam sobie niesamowitą sprawę! Jako dziecko kilka lat mieszkałam z rodzicami w Wawie, tam byli oddelegowani 'z aparatu' - jako chemicy/fizycy mieli jakies obowiązkowe staże czy cóś w fabrykach. Nie powiem, grzecznie było, etaty plus mieszkania służbowe. I była ulica 'Komarowa' - no to 'na Komarowej' (logiczne wszak - od komara), była ulica Woronicza - no to 'na Woroniczej' (nikt nie wnikał w etymologię, ależ Wodzu, co Wódz...). Moim zainteresowaniem stała się ulica 'Odyńca' - no nazwać ulicę od samca świni? Potem była ogromna ulica Jana Rosoła - przez cały Ursynów, dojeżdżało się nia na SGGW - dla mnie ulica Rosoła to juz był kompletny absurd, nazywałam ją 'rosołową' - bo byłam przekonana, że to od nazwy zupy. Ulica Rosoła czy Ulica Rosołu - akurat by sobie dziecko zawracało tym głowę. Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 19:04 Jak z Wiecha :) Jak ulica nazywa sie Moniuszki, to logiczne, ze idziemy Moniuszkami. I odrotnie, ulica nazywa sie Freta, a kto to byl ow Fret ? :) Odpowiedz Link
berrin Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 03.03.17, 11:57 "Druszlak" konsekwenctnie pojawia sie w jakże kanoniczznej książce kucharskiej Marii Monatowej. Czyli nie błąd czy regionalizm, a raczej oboczność. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 09.03.17, 10:26 U nas (Kraków) i u Babci (tarnowskie) też był druszlak! Dopiero jako podrośnięte dziecię spotkałam się z durszlakiem w literaturze. Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 25.03.17, 20:43 E, bo durschlag to po niemiecku. Przeniesiony na polski grunt zmienił tu i ówdzie brzmienie. To trochę tak, jak Jahr Markt stał się swojskim jarmarkiem (nic tu wprawdzie nie przestawiono, ale za to urwano. Bywa tak, bywa tak.) P.S. Ja też w dzieciństwie (lubelskie) słyszałam i mówiłam: druszlak. Odpowiedz Link
fornitta69 Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 15.02.17, 20:28 A u nas w sklepie sprzedawali sledzie "majtasy" :) Odpowiedz Link
berrin Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 16.02.17, 08:45 Kordła. A śledzie "majtasy" były i w naszej budce piwno-warzywnej. Odpowiedz Link
bupu Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 16.02.17, 16:05 berrin napisał(a): > Kordła. A śledzie "majtasy" były i w naszej budce piwno-warzywnej. Właśnie mi przypomniałaś skecz kabaretu Dudek, zatytułowany "Kordła", z genialnym Gajosem w roli Olesia co bez kordły nie może. Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 16.02.17, 19:15 bupu napisała: > Właśnie mi przypomniałaś skecz kabaretu Dudek, zatytułowany "Kordła", z genialn > ym Gajosem w roli Olesia co bez kordły nie może. Ochchchchchch - "Sa tacy, co moga bez kordly, lecz nie ja !!! Nie wiem, jak pan sedzia..." Odpowiedz Link
zla.m Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 09:53 Bez takiej kordły rodzą się flustracje. Odpowiedz Link
ewaty Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 16.02.17, 21:38 berrin napisał(a): > Kordła. A śledzie "majtasy" były i w naszej budce piwno-warzywnej. Tarobet. Długo nie mogłam przez to przebrnąć w dzieciństwie. A ostatnio dumałam: miscytyzm, czy mistycyzm... Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 18.02.17, 22:44 a.nancy napisała: > Fisut. > O maju, co to jest lub mialo byc ? Z niczym mi sie nie kojarzy... Odpowiedz Link
pi.asia Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 19.02.17, 10:27 Do dochtórki trzeba wejść po schódkach - częstochowskie. Na własne uszy usłyszany dialog z warzywniaka: - ma pani takie warzywo do rosołu? - włoszczyznę? - nie.... takie na gie - na gie? do rosołu??? - no... na gie.... już wiem: GARAREPA! Nieszczęsna kalarepa w ogóle nie ma szczęścia. W warzywniaku spotkałam się z formami kararepa, karalepa, galareta, galarepa oraz wspomniana wyżej gararepa. Dobrze, że chociaż samogłoski były na swoich miejscach. Funkcjonuje także skalnik zamiast skalniaka, ochraniarz zamiast ochroniarza oraz nie wiedzieć czemu - słapka (czyli łapka na myszy). Na marginesie: są warzywa, warzywniaki, stoiska warzywnicze, mieszanki warzywne - a gdzie znikły jarzyny? Są już wyłącznie w zupie jarzynowej i w sałatce jarzynowej? Swoją drogą to ciekawe - zupa z warzyw to zupa jarzynowa :) Odpowiedz Link
a.nancy Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 19.02.17, 13:00 bo nie każde warzywo to jarzyna :) i nie każda zupa z warzyw to zupa jarzynowa :) historycznie jarzyny to były wiosenne (jare) rośliny spożywane na surowo; obecnie mam wrażenie że to synonim włoszczyzny. Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 19.02.17, 13:27 Historycznie byly jare, a w praktyce, kiedy dorastalam i uczylam sie gotowac, przyjeto, ze warzywa to to, co jest nieugotowane. Ugotowane warzywo automatycznie staje sie (stawalo ?) jarzyna :) Odpowiedz Link
pi.asia Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 21.02.17, 23:20 tt-tka napisała: > Historycznie byly jare, a w praktyce, kiedy dorastalam i uczylam sie gotowac, p > rzyjeto, ze warzywa to to, co jest nieugotowane. Ugotowane warzywo automatyczni > e staje sie (stawalo ?) jarzyna :) O, takie wyjaśnienie całkowicie akceptuję! Odpowiedz Link
gat45 Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 22.02.17, 10:03 Paczpani, a ja zupełnie na odwrót. Od dziecka wykombinowałam sobie, że warzywa to te, które się warzy. Marchewka przed utarciem na suróweczkę jest więc dla mnie jarzyną, ale już uwarzona w rosole - warzywem. Mieszana surówka to dla mnie sałatka jarzynowa, a warzywna to ta zimowa z jarzynami, które przez gotowanie stały się warzywami. I obawiam się, że nikt mnie nie przekona, że jest inaczej - bo i po co ? Czy musimy tu mieć jakiś kanon ? A oto, co prawi słowo pisane : przeglad-spozywczy.pl/start/porady/1202322-czym-roznia-sie-warzywa-od-jarzyn-a-czym-jest-wloszczyzna-znaczenie-roznica-informacje Przy okazji ciekawostka wielojęzyczna : po francusku "vinaigrette" to ten najprostszy sos do sałaty : olej lub oliwa rozbełtane z octem winnym + ewentualnie odrobina musztardy. Po rosyjsku "winiegret" to nasza zimowa sałatka, ta wielowarzywna z majonezem. Taż sama po francusku zwie się "salade russe" :) Ale bałagan ! Odpowiedz Link
vi_san Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 03.03.17, 12:17 Gatto - mnie przekonuje Twój tok rozumowania! I kicham z wyższością na to co językoznawcy na to - ja przyjmuję Twoją rację jako słuszną i od dziś wcielam w życie. Warzywa to te "uwarzone", a jarzynka - to to na surowo. Piknie. :) Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 03.03.17, 14:39 Nic z tego. To, co na surowo, to salatka. Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 03.03.17, 14:41 Albo surowka, jak sama nazwa wskazuje. Na goraco podajemy jarzynke. Bukiet z jarzyn. Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 25.03.17, 20:58 Oj, dziękuję gatowi i nancy za przybliżenie etymologii warzywa i jarzyny! To ciekawe i wzajemnie uzupełniające się wyjaśnienia. Tak, zgadza się! - jare, czyli wiosenne jadło się na surowo, jesienne, czyli głównie korzeniowe - warzyło się. Nie wpadłam na to! Używałam dotąd tych nazw zamiennie, jako równoznacznych, i w sumie nie widzę potrzeby, żeby to zmieniać. Ale zaspokaja to moją "ciekawość etymologiczną :-) P.S. "Jaro" to do tej pory wiosna po czesku :-) Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 29.03.17, 16:30 neandertalka napisał(a): > Oj, dziękuję gatowi i nancy za przybliżenie etymologii warzywa i jarzyny! To c > iekawe i wzajemnie uzupełniające się wyjaśnienia. Tak, zgadza się! - jare, czyl > i wiosenne jadło się na surowo Szczegolnie szczaw, bocwine... jesienne, czyli głównie korzeniowe - warzyło si > ę. No. Chyba ze sie kisilo na przyklad i jadlo kiszone niegotowane. Jak kapusta, ogorki... Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 07.04.17, 19:53 Podział nie jest krystalicznie czysty. Ale w przybliżeniu by się zgadzało. W każdym razie etymologia wali po oczach :-) Odpowiedz Link
bupu Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 07.04.17, 20:15 tt-tka napisała: > No. Chyba ze sie kisilo na przyklad i jadlo kiszone niegotowane. Jak kapusta, o > gorki... > Akurat kapustę kiszoną w kuchni chłopskiej jadało się głównie w postaci gotowanej, proszę kumy. Odpowiedz Link
pi.asia Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 07.04.17, 21:09 He he - o kapuście z życia wzięte: klientka: proszę 5 kg kapusty kiszonej ja: to ja może dam pani całe wiaderko klientka: a ile tam jest? ja: no właśnie pięć kilo klientka: ale z wodą czy bez? w tym momencie bezgłośnie zawołałam prawie po śląsku: Czymajta mie bo nie strzymia!!! Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 07.04.17, 21:16 he, he, wiaderko ! nie tak znowu dawno temu - no, 6,7 lat - mozna bylo na bazarku trafic kapuche z beczek, prawdziwych, drzewnianych. I jak kto sobie zyczyl i posiadal naczynie, to mogl, niezaleznie od kapusty albo i bez, kupic sok z kiszonej kapusty. I ZADNEJ WODY tam nie bylo !!! Byl sok, pyszny, ostry, swiezy, no taki jak trzeba. Czeba. Jak powinien byc. Odpowiedz Link
pi.asia Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 08.04.17, 00:26 Ja też uwielbiam sok z kiszonej kapusty. A istnienie suchej kapusty, bez wody czy soku, jakoś nie mieści mi się w głowie. Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 19.02.17, 14:37 pi.asia napisała: > Nieszczęsna kalarepa w ogóle nie ma szczęścia. W warzywniaku spotkałam się z fo > rmami kararepa, karalepa, galareta, galarepa I ta ostatnia forma jest prawidlowa ! Tylko archaiczna cokolwiek. Wlasnie znalazlam u Prusa w korespondencjach z Pulaw "na jarzynke podano galarepke, poniewaz bobu ugotowac zapomnieli". I, o ile pamietam, w pozniejszych kronikach naleczowskich tez wystepowala galarepka :) Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 25.03.17, 18:30 "Tak że" - nie "także". Na boga! "Robrojek wygląda jak dziad, TAK ŻE ja nie rozumiem Nutrii." Nie "Robrojek wygląda jak dziad, także ja nie rozumiem Nutrii." Bo w tym drugim wypadku - to kto jeszcze jej nie rozumie? Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 25.03.17, 21:01 "Także" w sensie "tak że" to już niestety niemal norma, nawet u wykształciuchów:-( Jak druszlak:-) (ale tu bym za złe nie miała, patrz mój wpis wyżej w tym wątku). Odpowiedz Link
ssssen Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 27.03.17, 08:28 Mi się chce płakać gdy widzę że ktoś myli "także" i "tak że"... A zwróć takiemu uwagę... "No co się czepiaaaasz, przecież wiadomo o co chodzi!". Tia, jasne, dopóki się gada o d... Maryni to wiadomo. I to też nie zawsze. Odpowiedz Link
bupu Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 27.03.17, 17:43 ssssen napisał: > Mi się chce płakać gdy widzę że ktoś myli "także" i "tak że"... Mnie natomiast łzy rzewne cisną się do ócz, gdy namiętni obrońcy polszczyzny używają formy "mi" tam, gdzie powinno stosować się "mnie". Odpowiedz Link
gat45 Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 27.03.17, 18:20 Popatrz, a ja byłam przekonana, że ssssssssssssenowi wybił gejzer poczucia humoru. Coś w rodzaju "nie cza mówić cza ino cza mówić czeba". A Ty myślisz, że to "mi" to tak nieświadomie ? No, no, no... {Gat oddala się, głęboko zadumany nad naturą ludzką} Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 27.03.17, 19:10 Czasami nawet ssssen mówi z ssssensem. Nawet jeśli zaczyna niefortunnie od "mi". Ssssen - odśpiewasz za to cavatinę wyłącznie za pomocą dźwięku "mi, mi,mi, mi!" Odpowiedz Link
ssssen Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 28.03.17, 14:46 Słusznie. Należą mi się baty. Tego chyba nigdy się nie oduczę - podobnie jak zawsze odruchowo powiem "trzymię" zamiast "trzymam"... :( Odpowiedz Link
fornitta69 Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 28.03.17, 14:58 To czemu tak Cie bola cudze bledy,skoro sama robisz gorsze? Nie kumam ;) Odpowiedz Link
ssssen Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 29.03.17, 07:54 Może nie tyle błędy, co reakcja po zwróceniu na nie uwagę... Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 05.04.17, 23:33 Co do "mi się wydaje", to obawiam się, że my, obrońcy dotychczasowej jedynie słusznej formy "mnie", mamy przechlapane. Już niemal cały świat mówi "mi". Za chwilę uzus zostanie usankcjonowany. Tak zmienia się język (co mówiąc, pokazuję język) :-P Zauważyłam, że nawet ci, którzy wiedzą o istnieniu formy "mnie" i próbują jej używać, robią to błędnie. Myli im się, gdzie i co. A jeszcze do niedawna było to takie proste! Kiedy nacisk w zdaniu pada na ten zaimek, mówimy "mnie". Kiedy nacisk pada na inne słowo - mówimy "mi". "Wydaje mi się", ale "mnie się wydaje". "Daj mi", ale "mnie daj, mnie!" Ale nikt nie potrzebował uczyć się zasady na pamięć, bo tak mówili wszyscy. Wykształceni i niewykształceni. I nagle i ten nawyk, i ta wiedza zostały pstryk! - zapomniane. Jakieś 10 lat temu, 15? Nie więcej. Dziwne rzeczy dzieją się z językiem... A za "trzymię" ssssena nie gańcie, bo to nie błąd, tylko regionalizm. Wygląda na to, że ssssen jest ze Śląska :-) P.S. Czemu mi się wydaje, że ssssen to chłopczyk, nie dziewczynka? Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 06.04.17, 00:11 neandertalka napisał(a): > P.S. Czemu mi się wydaje, że ssssen to chłopczyk, nie dziewczynka? Pewnie dlatego, ze zawsze przedstawial sie jako chlopczyk i tak tez byl odbierany :) uwaza(la)m to za pewnik, sa powody do watpliwosci ? Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 06.04.17, 13:53 uwaza(la)m to za pewnik, sa powody do watpliwosci? Powód jest następujący: "To czemu tak Cie bola cudze bledy,skoro sama robisz gorsze? Nie kumam ;) " (komentarz powyżej skierowany do ssssena przez fornitę69. Odpowiedz Link
tt-tka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 06.04.17, 14:33 No nie, to moze byc (i najpewniej jest) blad/zwykla literowka Fornitty. Ssen zawsze pisal o sobie w meskim rodzaju i od zawsze za meskorodzajowego byl uwazany przez forumki i forumkow :) Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 06.04.17, 18:57 Ssssen jest bankowo samcem :) Odpowiedz Link
ssssen Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 06.04.17, 08:08 Oczywiście że ze Śląska, o czym już raz pisałem - kiedy wszyscy mieli problem z rymem do "małpie" ;) Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 06.04.17, 13:56 Nie miałam okazji tego przeczytać :-) Ale i tak cię wyczułam :-) Odpowiedz Link
ssssen Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 07.04.17, 08:48 neandertalka napisał(a): > A za "trzymię" ssssena nie gańcie, bo to nie błąd, tylko regionalizm. Wygląda n > a to, że ssssen jest ze Śląska :-) Właśnie sobie zdałem sprawę że twój tok rozumowania nie był do końca poprawny, bo u nos to się raczyj godo "trzimia" ;) Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 07.04.17, 08:52 Czymię to po poznańsku jest. Odpowiedz Link
neandertalka Re: SCHoppe. ROOSEvelta. 07.04.17, 14:48 Bardzo się czuję przez was doedukowana :-) Odpowiedz Link