Dodaj do ulubionych

Farsa małżeńska

21.03.26, 12:21

Właśnie sobie uświadomiłam, że instalacja IGSa za meblościanką miała nader rozległe skutki dla małżeństwa Gabów. To nie tylko usunięcie jakichkolwiek szans na pożycie seksualne, ale i anihilacja jakiejkolwiek możliwości normalnej rozmowy.

Ani nie mogą porozmawiać o relacjach w rodzinie, bo się młody może wychlapać, że tatuś niemiłe rzeczy mówił o dziadziusiu, ani o niczym, co chcieliby by pozostało miedzy nimi, ani o niczym, co niestosownym dla dziecięcych uszu jest. Cholera, nawet o ulubionej książce na pełnym luzie nie pogadają, bo nielat słucha.

W rezultacie na rozmowy pozostają chwile, kiedy IGSa w pokoju nie ma. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania związku w takich okolicznościach. Wegetację kuzden sobie w innym kącie owszem, związku dwojga ludzi nie.
Obserwuj wątek
    • ako17 Re: Farsa małżeńska 21.03.26, 20:58
      Można by powiedzieć, że wiele rodzin było zmuszonych na przestrzeni lat do dzielenia jednego pomieszczenia z dzieckiem i nikt od tego nie umarł (czego jednak w sumie nie wiemy), ale:
      1. Na etapie, gdy Ignaś był już w wieku komunikatywnym (czyli pod koniec lat 90-tych), nie uważam by G&G byli zmuszeni do mieszkania z rodzicami. Mogli się jakoś inaczej zorganizować przestrzennie.
      2. Raczej rzadko odbywało się to w rodzinach, w których dziadkowie sprawowali bezpośrednią pieczę, żeby nie powiedzieć - kontrolę - nad wszystkimi jej członkami. Tak myślę - badań nie prowadziłam, zatem w sumie to nie wiem.
      3. Gabie po prostu ten układ pasował. Zawsze miała bliżej do rodziców, niż do któregokolwiek z jej mężów. Lub dzieci.
      • bupu Re: Farsa małżeńska 22.03.26, 09:08
        ako17 napisała:

        > Można by powiedzieć, że wiele rodzin było zmuszonych na przestrzeni lat do dzie
        > lenia jednego pomieszczenia z dzieckiem i nikt od tego nie umarł (czego jednak
        > w sumie nie wiemy), ale:

        W znanych mi przypadkach rodzina rozumiała pojęcie prywatności, a jej członkowie dawali sobie wzajem niezbędną przestrzeń. U Borejkow tej przestrzeni nie ma, podobnie jak prywatności, więc nie ma też opcji by Stryby mogły pogadać w cztery oczy poza swoim pokojem.


        > 1. Na etapie, gdy Ignaś był już w wieku komunikatywnym (czyli pod koniec lat 90
        > -tych), nie uważam by G&G byli zmuszeni do mieszkania z rodzicami. Mogli
        > się jakoś inaczej zorganizować przestrzennie.

        Przede wszystkim mogli wydzielić z tych szalonych metrów pokój dla Ignasia nie meblościanką, tylko kartongipsem na stelażu plus izolacja dźwiękowa. Robota szybka, nieprzesadnie droga, a sytuacja mieszkaniowa ulega diametralnej zmianie. Że w tej rozmilowanej w remontach rodzinie nikt na to nie wpadł...


        > 3. Gabie po prostu ten układ pasował. Zawsze miała bliżej do rodziców, niż do k
        > tóregokolwiek z jej mężów. Lub dzieci.

        Gaba od pewnego momentu jest dosyć konsekwentnie pisana jako osoba, która ma gruby problem z intymnością w małżeństwie, intymnością we wszelkich znaczeniach tego słowa. Dlatego się nie wyprowadzi, dlatego kisi syna za meblościanką póki się temu synowi wąs nie sypnie, dlatego do kina z Grzegorzem idzie IGS, nie ona, dlatego jest cały czas zajęta byciem w stadzie.
        • mackakisa Re: Farsa małżeńska 22.03.26, 18:34
          bupu napisała:
          >
          > Gaba od pewnego momentu jest dosyć konsekwentnie pisana jako osoba, która ma gr
          > uby problem z intymnością w małżeństwie, intymnością we wszelkich znaczeniach t
          > ego słowa. Dlatego się nie wyprowadzi, dlatego kisi syna za meblościanką póki s
          > ię temu synowi wąs nie sypnie, dlatego do kina z Grzegorzem idzie IGS, nie ona,
          > dlatego jest cały czas zajęta byciem w stadzie.
          >
          >
          > Zgadzam się. I do tego problem z otwartością. Ona się u niej nigdy nie rozwinęła. W KK jest to przedstawione sensownie i prawdopodobnie - na wyznanie Pyziaka o byciu dla niego najbliższą osobą reaguje nerwowo, bo się wstydzi. Reakcja jak najbardziej zrozumiała u siedemnastolatki.
          Jednocześnie umie się przejąć popłakującą w wannie Nutrią, jej „Kochanie, no wyjdź już z tej wanny” jest autentycznie troskliwe, przytula małą, słucha jej problemu, nie bagatelizuje, zachowuje się dojrzale.
          Potem jej to jakoś mija. Gdy Kreska przychodzi z własnym nieszczęśliwym zakochaniem, Gaba to zbywa kpiną, że to nie jest poważny problem, a przecież jako niewiele starsza od Janki, umiałaby zrozumieć jej ból.
          Po latach zbywa pytającą ze szczerego serca Pulpę, odnośnie zakochania.
          Gabon, pełna empatii i ciepła, dzielna, rumiankiem pachnąca, a zarazem kompletnie zamknięta. A raczej zamknięta na wszystko inne, prócz bólu popyziaczego.
          Myślę, że jakby ją ktoś zapytał otwartym tekstem, czy serio Grzesia kocha, to by wpadła w stupor.
          • tt-tka Re: Farsa małżeńska 22.03.26, 21:59
            Mysle, ze by sie obrazila*. Bardzo widowiskowo, jak to ona. I nawet nie obraze by demonstrowala, tylko zranienie, bo jak mozna watpic, skoro on taki empatyk, sympatyk, telepatyk i w ogole patyk !

            *nikt nie lubi byc demaskowany :P
            • greta_herbst Re: Farsa małżeńska 22.03.26, 22:27
              Zadrżałaby podbródkiem i wychlipała że jakim prawem ktoś łamie święte prawa dyskrecji! O takie rzeczy się nie pyta, o nich się nie rozmawia, jak tak można i kto to słyszał.
            • mackakisa Re: Farsa małżeńska 23.03.26, 08:49
              tt-tka napisała:

              > Mysle, ze by sie obrazila*. Bardzo widowiskowo, jak to ona. I nawet nie obraze
              > by demonstrowala, tylko zranienie, bo jak mozna watpic, skoro on taki empatyk,
              > sympatyk, telepatyk i w ogole patyk !
              >
              > *nikt nie lubi byc demaskowany :P
              >
              A nawet by mi ten foch pasował. Może by ją zmusił do jakieś uczciwości względem siebie i jego.
              Skoro umiała uczciwie przyjąć, że na barkach Mili spoczywał cały dom, gdy przynajmniej ona i Ida mogły już więcej pomagać i zmienia swoje zachowanie („Do roboty, Ty leniuchu”), to może i w kwestii uczuć dałaby radę😛
              • pi.piasia Re: Farsa małżeńska 24.03.26, 18:11
                mackakisa napisał(a):


                > Skoro umiała uczciwie przyjąć, że na barkach Mili spoczywał cały dom, gdy przyn
                > ajmniej ona i Ida mogły już więcej pomagać i zmienia swoje zachowanie („Do robo
                > ty, Ty leniuchu”), to może i w kwestii uczuć dałaby radę😛

                Popełniasz zasadniczy błąd, bo stawiasz w jednym rzędzie siedemnastoletnią Gabrysię, dziewczę rozsądne, empatyczne i potrafiące spojrzeć na siebie obiektywnie, z Gabonem Nieotulonym W Betonowym Żalu. Pozbawię cię złudzeń - NIE DAŁABY RADY.
                Gdyby tliła się w niej choćby iskierka ciepłych uczuć wobec Grzesia, nie poniewierałaby go w swoje imieniny a już na pewno nie pozwoliłaby na poniewieranie Bernardowi. Przy czym z absolutna stanowczością twierdziłaby, że tak, kocha Grzesia i jak w ogóle mozna myślec inaczej.
                Borze liściasty, bukowo-grabowy. W tej babie wszystko jest dokładnie odwrotne niż wciska nam autorka.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Farsa małżeńska 24.03.26, 20:08
                  pi.piasia napisał(a):

                  > mackakisa napisał(a):
                  >
                  >
                  > > Skoro umiała uczciwie przyjąć, że na barkach Mili spoczywał cały dom, gdy
                  > przyn
                  > > ajmniej ona i Ida mogły już więcej pomagać i zmienia swoje zachowanie („D
                  > o robo
                  > > ty, Ty leniuchu”), to może i w kwestii uczuć dałaby radę😛
                  >
                  > Popełniasz zasadniczy błąd, bo stawiasz w jednym rzędzie siedemnastoletnią Gabr
                  > ysię, dziewczę rozsądne, empatyczne i potrafiące spojrzeć na siebie obiektywnie
                  > , z Gabonem Nieotulonym W Betonowym Żalu. Pozbawię cię złudzeń - NIE DAŁABY RAD
                  > Y.
                  > Gdyby tliła się w niej choćby iskierka ciepłych uczuć wobec Grzesia, nie poniew
                  > ierałaby go w swoje imieniny a już na pewno nie pozwoliłaby na poniewieranie Be
                  > rnardowi. Przy czym z absolutna stanowczością twierdziłaby, że tak, kocha Grzes
                  > ia i jak w ogóle mozna myślec inaczej.
                  > Borze liściasty, bukowo-grabowy. W tej babie wszystko jest dokładnie odwrotne n
                  > iż wciska nam autorka.

                  ŻYJESZ!!!
                  • ako17 Re: Farsa małżeńska 24.03.26, 20:10
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > pi.piasia napisał(a):

                    > ŻYJESZ!!!

                    Też mam taką nadzieję, ale czekam na potwierdzenie 😬
                    • pi.piasia Re: Farsa małżeńska 26.03.26, 09:58
                      ako17 napisała:

                      > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                      >
                      > > pi.piasia napisał(a):
                      >
                      > > ŻYJESZ!!!
                      >
                      > Też mam taką nadzieję, ale czekam na potwierdzenie 😬

                      No dyć napisałam, że to ja! Ino że tamten wątek jest tak długaśny że mogło Ci umknąć moje potwierdzenie.

                      Żyję, żyję, mam się nawet nie najgorzej, przeszłam dwie operacje zaćmy i widzę świat w pięknych kolorach, wróciłam na forum i okazało się, że mnie wylogowało na ament, więc musiałam zmienić nicka.
                      Nawet dwa wątki zapoczątkowałam, a myślę o trzecim.
                      Ako kochana, jak jeszcze moge Ci udowodnić, że ja to Pi.asia?
                      O, wiem.

                      W czeluściach forum jest założony przeze mnie dłuuuuuuugi wątek pt. "Kiedy właściwie Pyziak kłamał". I tam ja, osobiście, wymyśliłam historię o tym, kto naprawdę jest ojcem Laury. Historię osadzoną w realiach chronologicznych Jeżycjady, zwłaszcza w kontekście tego że wg dat podanych przez autorkę Pyziak spłodził córkę siedząc w niemieckim więzieniu. Kojarzysz ten wątek?
                      Buziaki!

                      Tajna - żyję, żyję! Wszak skomentowałam Twój post na fb. Mocno ściskam!
                      >
                      >
                      >
                      • ako17 Re: Farsa małżeńska 26.03.26, 19:31
                        pi.piasia napisał(a):

                        > ako17 napisała:
                        >
                        > > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                        > >
                        > > > pi.piasia napisał(a):
                        > >
                        > > > ŻYJESZ!!!
                        > >
                        > > Też mam taką nadzieję, ale czekam na potwierdzenie 😬
                        >
                        > No dyć napisałam, że to ja! Ino że tamten wątek jest tak długaśny że mogło Ci u
                        > mknąć moje potwierdzenie.
                        >
                        > Żyję, żyję, mam się nawet nie najgorzej, przeszłam dwie operacje zaćmy i widzę
                        > świat w pięknych kolorach, wróciłam na forum i okazało się, że mnie wylogowało
                        > na ament, więc musiałam zmienić nicka.

                        Bardzo się cieszę :) Brakowało mi Cię tu.

                        > Nawet dwa wątki zapoczątkowałam, a myślę o trzecim.
                        > Ako kochana, jak jeszcze moge Ci udowodnić, że ja to Pi.asia?

                        Nic nie musisz udowadniać, zadałam tylko pytanie dla pewności, po prostu nam się posty rozjechały w czasie :)
                • mackakisa Re: Farsa małżeńska 24.03.26, 20:55
                  pi.piasia napisał(a):

                  > Popełniasz zasadniczy błąd, bo stawiasz w jednym rzędzie siedemnastoletnią Gabr
                  > ysię, dziewczę rozsądne, empatyczne i potrafiące spojrzeć na siebie obiektywnie
                  > , z Gabonem Nieotulonym W Betonowym Żalu. Pozbawię cię złudzeń - NIE DAŁABY RAD
                  > Y.
                  > Gdyby tliła się w niej choćby iskierka ciepłych uczuć wobec Grzesia, nie poniew
                  > ierałaby go w swoje imieniny a już na pewno nie pozwoliłaby na poniewieranie Be
                  > rnardowi. Przy czym z absolutna stanowczością twierdziłaby, że tak, kocha Grzes
                  > ia i jak w ogóle mozna myślec inaczej.
                  > Borze liściasty, bukowo-grabowy. W tej babie wszystko jest dokładnie odwrotne n
                  > iż wciska nam autorka.

                  Faktycznie, zapomniałam, że Gabon się uwstecznił na przestrzeni serii.
                  Aż żal bierze, jaka to była fajna, sensownie napisana siedemnastolatka. A potem się właśnie zaczęło zdecydowanie odwrotnie, niestety.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Farsa małżeńska 21.03.26, 21:10
      Tylko czy ta dwójka kiedykolwiek odczuwała potrzebę rozmawiania ze sobą? I tak są w tym kiepscy. Nie mówiąc już, że są telepatami i mogą sobie bezgłośnie przesyłać różne "hehe, ech ty, o tak!".
      • greta_herbst Re: Farsa małżeńska 21.03.26, 21:47
        > Tylko czy ta dwójka kiedykolwiek odczuwała potrzebę rozmawiania ze sobą?

        Bynajmniej. Do tego stopnia, że nie powiedzieli sobie nawzajem o tym, że mają dzieci, zdaje się. Moim zdaniem tu jest jedna z przyczyn tego układu przestrzennego: oni zwyczajnie nie widzieli tej wady, bo dla nich ona nie istnieje tudzież wadą nie jest.

        > Nie mówiąc już, że są telepatami i mogą sobie bezgłośnie przesyłać różne "hehe, ech ty, o tak!"

        Teraz jak o tym myślę to wrażliwe dziecko (jak IGS), chowane w tak patologicznych warunkach (jak IGS) mogłoby zacząć sobie roić, że rodzice są telepatami i na pewno cały czas rozmawiają, dużo i głęboko, i mają super kontakt, tylko że telepatyczny. Pewnego dnia Laura grzebiąc w rzeczach brata dla hecy odkryje ręcznie bazgrolony komiks o parze marsjan którzy rozmawiają tylko telepatycznie...
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Farsa małżeńska 21.03.26, 23:54
          greta_herbst napisała:

          > > Tylko czy ta dwójka kiedykolwiek odczuwała potrzebę rozmawiania ze sobą?
          >
          > Bynajmniej. Do tego stopnia, że nie powiedzieli sobie nawzajem o tym, że mają d
          > zieci, zdaje się. Moim zdaniem tu jest jedna z przyczyn tego układu przestrzenn
          > ego: oni zwyczajnie nie widzieli tej wady, bo dla nich ona nie istnieje tudzież
          > wadą nie jest.
          >
          > > Nie mówiąc już, że są telepatami i mogą sobie bezgłośnie przesyłać różne
          > "hehe, ech ty, o tak!"
          >
          > Teraz jak o tym myślę to wrażliwe dziecko (jak IGS), chowane w tak patologiczny
          > ch warunkach (jak IGS) mogłoby zacząć sobie roić, że rodzice są telepatami i na
          > pewno cały czas rozmawiają, dużo i głęboko, i mają super kontakt, tylko że tel
          > epatyczny. Pewnego dnia Laura grzebiąc w rzeczach brata dla hecy odkryje ręczni
          > e bazgrolony komiks o parze marsjan którzy rozmawiają tylko telepatycznie...

          Sami rodzice ewidentnie w to wierzą, wszak w McD mieliśmy próbkę ich telepatii, o jakże głębokiej treści.
          Reszta rodziny też to kupuje, bo powracające wzmianki o wspaniałości Gąby często nawiązują do jej rzekomej telepatii. Że ma oczy po brzegi wypełnione empatią, choć w ogóle jej nie okazuje (i to dobrze?!), że w ogóle po niej nie widać jak się wszystkimi przejmuje, a na pewno się przejmuje, gdyż albowiem bo tak... Niektórzy nawet sami aspirują do bycia telepatami na wzór Grzybów. Choćby Rurza, Fryc i dzieci zaświadczą. Natalia podobnież, gdyby tak nie było, to nie doszłoby do żadnej z jej odklejonych historii miłosnych.
    • przymrozki Re: Farsa małżeńska 23.03.26, 13:11
      A jednocześnie, jak wiemy, Grzegorz nie korzystał z przywileju odrębnej sypialni, żeby rozmawiać z synem. Książki zbójeckie (tzn. nie starożytne) podsuwał IGSowi w przestrzeni wspólnej, korzystając z chwili nieuwagi Ignacego.

      Czyli nie tylko IGS chronił Gabę przed więzią z Grzegorzem, ale też ktoś w tej sypialni (Gaba, bo kto inny) stał na straży braku więzi IGSa z Grzegorzem.
      • greta_herbst Re: Farsa małżeńska 25.03.26, 23:03
        Biedny Sałaciarz von Kuchen-Aidde, co on w tej Gabie widział takiego, że dał się żywcem pogrzebać pod tym miłym kurzem? Ja rozumiem, że mogli go trochę przytłaczać pewny siebie ojciec i pewna siebie córka, ale nie dało rady stworzyć wspólnego frontu introwertyków z Cyryjkiem i w ten sposób jakoś wypracować sensownego życia rodzinnego?

        I biedny Ignacy Grzegorz, bez własnego kąta, bez kogokolwiek po swojej stronie, z jakimiś epizodycznymi próbami nawiązania więzi z ojcem po omacku... nigdy nie będą godnymi, posiadającymi czółka i supermoc prawdziwej miłości, dyskretnymi i ciepłymi Boreykami, niech się cieszą że im się pozwala mieszkać w kamieniczce z wieżyczką z gumy a nie wygania precz do bloku...
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Farsa małżeńska 25.03.26, 23:53
          greta_herbst napisała:

          > Biedny Sałaciarz von Kuchen-Aidde, co on w tej Gabie widział takiego, że dał si
          > ę żywcem pogrzebać pod tym miłym kurzem? Ja rozumiem, że mogli go trochę przytł
          > aczać pewny siebie ojciec i pewna siebie córka, ale nie dało rady stworzyć wspó
          > lnego frontu introwertyków z Cyryjkiem i w ten sposób jakoś wypracować sensowne
          > go życia rodzinnego?
          >

          Cyryjek jednakowoż ma w sobie pokłady troski o rodzinę, a Grzyb ani takowych zasobów nie posiada.

          W kwestii zauroczenia Gąbą mam teorię, że nasz Grzeguar ujrzał w niej swoje własne odbicie - rodzic samotny i kijowy w swoim fachu, który pomieszkuje u własnych rodziców, by móc im oddelegować tę rolę. Zatem pasują do siebie idealnie!

          > I biedny Ignacy Grzegorz, bez własnego kąta, bez kogokolwiek po swojej stronie,
          > z jakimiś epizodycznymi próbami nawiązania więzi z ojcem po omacku... nigdy ni
          > e będą godnymi, posiadającymi czółka i supermoc prawdziwej miłości, dyskretnymi
          > i ciepłymi Boreykami, niech się cieszą że im się pozwala mieszkać w kamieniczc
          > e z wieżyczką z gumy a nie wygania precz do bloku...

          Grzybu dobrze by zrobił, gdyby sam się z Ignasiem wygonił do bloku. Albo na Krasińskiego po wyprowadzce Elki i Tomka. Dziecko miałoby własny pokój, zdrowego na umyśle dziadka, a nawet dwóch, żadnych kuzynów-sadystów, wpierdzielających mu się do domu... Normalnie żyć nie umierać!
          • mackakisa Re: Farsa małżeńska 26.03.26, 09:39
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > Grzybu dobrze by zrobił, gdyby sam się z Ignasiem wygonił do bloku. Albo na Kra
            > sińskiego po wyprowadzce Elki i Tomka. Dziecko miałoby własny pokój, zdrowego n
            > a umyśle dziadka, a nawet dwóch, żadnych kuzynów-sadystów, wpierdzielających mu
            > się do domu... Normalnie żyć nie umierać!
            >
            >
            Właśnie. To bicie Ignasia jest najgorsze. Nie zrozumiem nigdy olewania własnych dzieci przez Gabę. Ale że Grzegorz nie pomyślał aby raz jeden Marka obudzić i krótko i zwięźle wyjaśnić „Ej, opanuj Józefa, bo moje dziecko jest regularnie przez Twoje bite”?
            Przecież gdy Ignaś wrócił w JT zakrwawiony, każdego normalnego rodzica powinien szlag trafić i natychmiast na Idzie i Marku powinno się wymóc ukrócenie zachowania Józka.
            Pomijam już fakt, że do usadzenia własnego pierworodnego pani doktor i jej mąż zdolni nie są, a to powinno nastąpić automatycznie.
            • greta_herbst Re: Farsa małżeńska 26.03.26, 12:16
              >> Grzybu dobrze by zrobił, gdyby sam się z Ignasiem wygonił do bloku. Albo na Krasińskiego po wyprowadzce Elki i Tomka. Dziecko miałoby własny pokój, zdrowego na umyśle dziadka, a nawet dwóch, żadnych kuzynów-sadystów, wpierdzielających mu się do domu... Normalnie żyć nie umierać!

              > Właśnie. To bicie Ignasia jest najgorsze. Nie zrozumiem nigdy olewania własnych dzieci przez Gabę. Ale że Grzegorz nie pomyślał aby raz jeden Marka obudzić i krótko i zwięźle wyjaśnić „Ej, opanuj Józefa, bo moje dziecko jest regularnie przez Twoje bite”?

              Też tego nie potrafię pojąć. Różne rzeczy potrafią umknąć, jak się pisze, czasem człowiek nie zauważy, że w jednym miejscu pisał X a potem w innym pisze Y i to się wyklucza. Ale żeby bajać dyrdymały o kochającej rodzinie i sprawnym działaniu machiny podczas gdy w obecności co najmniej sześciorga najbliższych dorosłych jedno dziecko znęca się nad drugim? Pełna miłości matka, ideały człowieczeństwa dziadkowie i ciepły ojciec telepata nie tylko nie reagują, ale jeszcze uważają że dobrze mu zrobi?
              Żeby chociaż ona to jakoś tak pisała że niby dorośli nie wiedzą. Jakimś cudem. I tak bym tego nie kupiła i i tak zasługiwałoby to na naganę i interwencję, ale przynajmniej nie było by aktywnie złe. Tutaj mamy wprost pochwałę przemocy (nie jedyną zresztą).

              Nota bene, w tym świetle szczególnie śmieszą mnie te ręce załamywane na temat rzekomej patologii i zezwierzęceniu wszędzie na świecie poza Roosevelta.
              • mackakisa Re: Farsa małżeńska 26.03.26, 13:31
                greta_herbst napisała:

                > Też tego nie potrafię pojąć. Różne rzeczy potrafią umknąć, jak się pisze, czase
                > m człowiek nie zauważy, że w jednym miejscu pisał X a potem w innym pisze Y i t
                > o się wyklucza. Ale żeby bajać dyrdymały o kochającej rodzinie i sprawnym dział
                > aniu machiny podczas gdy w obecności co najmniej sześciorga najbliższych dorosł
                > ych jedno dziecko znęca się nad drugim? Pełna miłości matka, ideały człowieczeń
                > stwa dziadkowie i ciepły ojciec telepata nie tylko nie reagują, ale jeszcze uwa
                > żają że dobrze mu zrobi?
                > Żeby chociaż ona to jakoś tak pisała że niby dorośli nie wiedzą. Jakimś cudem.
                > I tak bym tego nie kupiła i i tak zasługiwałoby to na naganę i interwencję, ale
                > przynajmniej nie było by aktywnie złe. Tutaj mamy wprost pochwałę przemocy (ni
                > e jedyną zresztą).
                >
                > Nota bene, w tym świetle szczególnie śmieszą mnie te ręce załamywane na temat r
                > zekomej patologii i zezwierzęceniu wszędzie na świecie poza Roosevelta.

                O to to! I że redakcja nie umiała powiedzieć „Chwilę, to się kompletnie nie klei, zaprzecza przesłaniu i budowanemu na kartach książki rodzinnemu wizerunkowi”?
                I tak, to na Roosevelta jest patologia. Aż dziw bierze, że Ignaś po prostu nie zwiał z domu. Najnormalniej w świecie.
    • subskrybcja Re: Farsa małżeńska 28.03.26, 15:50
      bupu napisała:

      >
      > Właśnie sobie uświadomiłam, że instalacja IGSa za meblościanką miała nader rozl
      > egłe skutki dla małżeństwa Gabów. To nie tylko usunięcie jakichkolwiek szans na
      > pożycie seksualne, ale i anihilacja jakiejkolwiek możliwości normalnej rozmowy


      To książki dla nastolatek, seksu tam - seks, nie był uwzględniany (no dobra, jakoś musieli stwprzyć Ignacego Grzegorza - o to wszystko).
      Ligicznie myśląc - taka sytuacja, 30 latka i 40 latek w pokoju z synem, którego odgrodzili meblościanką - i to nie była sytuacja na pół roku, góra rok - tylko na lata - to nierealne. To nie była 18 latka i 21 latek ale dawno dorosłe osoby. Gaba jak to Gaba, może chciała zostac w domu rodzinnym zwłaszcza, że dziadek i babcia przydawali się w opiece nad Różą i Laurą, ale Grzegorz? 40 latek bierze slub i wprowadza się do żony, która mieszka z rodzicami i swoimi córkami, wszyscy na kupie, a ?młodym" pozostaje jeden pokój wkrótce dzielony z nowym synem. I to nie byli jacyś wiecznie bezrobotni ale informatyk i pracownica uczelni.
      Już by lepiej autorka zrobiła, jakby ich wyprowadziła niedaleko, na Krasińskiego, czy Słowackiego - kupiliby stare mieszkanko, albo od bidy na Norwida do tych okropnych bloków - nogli mieć jakiś kredyt - to by było bardziej realne. Ale to by sie nie zgrało z tym, ze sa biedni.
      Idy z resztą też nie chcieli puscić, zamieszkała w mieszkaniu piętro niżej.
      Patrycja wyszła najlepiej, ale i tak ubolewała potem, ze opuściła dom i dziwnie się z tym czuje, jakby domu nie miała tam na wsi z Florianem.
      • bupu Re: Farsa małżeńska 28.03.26, 16:17
        subskrybcja napisała:


        > Już by lepiej autorka zrobiła, jakby ich wyprowadziła niedaleko, na Krasińskieg
        > o, czy Słowackiego - kupiliby stare mieszkanko, albo od bidy na Norwida do tych
        > okropnych bloków - nogli mieć jakiś kredyt - to by było bardziej realne.

        A niechby nawet się wyprowadzili na poddasze r5 (bo piwnice zajęte). I sytuacja byłaby nirmalniejsza i Gaba zasuwając po schodach pińcet razy dziennie miałaby powód być wysportowaną.


        > Idy z resztą też nie chcieli puscić, zamieszkała w mieszkaniu piętro niżej.

        Przepraszam, to Ida stanowczo nie chciała się wyprowadzać, sutereny się uczepiła tylko ze względu na Markoleptyka, inaczej sama by kisła w poszczepańskim.
      • mackakisa Re: Farsa małżeńska 28.03.26, 18:47
        subskrybcja napisała: .
        > Już by lepiej autorka zrobiła, jakby ich wyprowadziła niedaleko, na Krasińskieg
        > o, czy Słowackiego - kupiliby stare mieszkanko, albo od bidy na Norwida do tych
        > okropnych bloków - nogli mieć jakiś kredyt - to by było bardziej realne. Ale t
        > o by sie nie zgrało z tym, ze sa biedni.

        A tam, tą biedą to już dawno mogą się wypchać - ciągle remonty, samochody, laptopy i łóżka dla seniorów. W tym domu jest kasa, tylko źle wydawana.
        Jak słusznie zauważono, Gabon by mógł iść z Grzybem i dziećmi na swoje, nawet z kredytem, ale musiałaby wtedy zacząć ogarniać, bodaj w weekendy, nawet jeśli założylibyśmy, że w tygodniu dziewczynki i Ignaś wędrują na obiad do dziadków i dopiero stamtąd wracają do domu.
        • subskrybcja Re: Farsa małżeńska 30.03.26, 10:45
          mackakisa napisał(a):

          > subskrybcja napisała: .
          > > Już by lepiej autorka zrobiła, jakby ich wyprowadziła niedaleko, na Krasi
          > ńskieg
          > > o, czy Słowackiego - kupiliby stare mieszkanko, albo od bidy na Norwida d
          > o tych
          > > okropnych bloków - nogli mieć jakiś kredyt - to by było bardziej realne.
          > Ale t
          > > o by sie nie zgrało z tym, ze sa biedni.
          >
          > A tam, tą biedą to już dawno mogą się wypchać - ciągle remonty, samochody, lapt
          > opy i łóżka dla seniorów. W tym domu jest kasa, tylko źle wydawana.

          To się nawet zabawnie czyta, bo klan zrobił się nagle dosc zamożny - Babi okazała się wziętą pisarką, Patrycja z mężem prowadzą wielkie gospodarstwo, Ida i Marek - to lekarze - to wiadomo, A GAaba jakis stopień na uczelni ma no i Grzegorz wieloletni informatyk. Natalia przy mężu - zakład, ze Robokop założył jakąs działalność - juz tam nie pamiętam dokładnie.
          Wszystko widać w opisie, ale narracje trzeba pokazywać tak, jakby nadal byli biedni, bo jak będą bogaci to beda tacy sami jak dorobkiewicz Sławek Lewandowski, rodzice Przeszczepa, Krystian-dentysta, Matylda Stągiewka z nowoczesnej kuchni czy Jedwamińscy - z luksusowymi wnętrzami i zimnym domem.

          Szkoda, ze się juz dalej nie dowiemy, jak tam w Pulpoflorianowie będzie, bo już dalszych tomów - jednak nie będzie. Może córka to pociągnie, ale nie wiem, czy to już by było to. Albo odwrotnie, miałaby nowocześniejsze podejście.
          • bupu Re: Farsa małżeńska 30.03.26, 14:33
            subskrybcja napisała:


            > To się nawet zabawnie czyta, bo klan zrobił się nagle dosc zamożny - Babi okaza
            > ła się wziętą pisarką, Patrycja z mężem prowadzą wielkie gospodarstwo, Ida i Ma
            > rek - to lekarze - to wiadomo, A GAaba jakis stopień na uczelni ma no i Grzegor
            > z wieloletni informatyk. Natalia przy mężu - zakład, ze Robokop założył jakąs d
            > ziałalność - juz tam nie pamiętam dokładnie.

            Założył i się odkuł po bankructwie z CR, ale Matolia przecież pracuje. Jest polonistką w liceum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka