hopdoprzodu
04.06.07, 19:53
To może ja jeszcze raz zacznę :)
Od kilku tomów Jeżycjady mam wrażenie,że MM zaczęła posługiwać się
słownictwem, które wcześniej nie występowało i które mnie razi. Pierwszy raz
zauważyłam to chyba w Kalamburce, w scenie z pierogami: "Ignac wyskakiwał z
krzesła jakby miał sprężynę w tyłku". Potem coś o Gomułce,że "głupio
gadał".Tyłki pojawiły się potem w Języku Trolli, mowa była o golaskach z
"piórami w tyłkach". Jakoś ten potoczny język mi do Jeżycjady nie pasuje.
Zauważyłyście? A może tylko mnie się to nie podoba? Wolałam ten wcześniejszy
styl, gdzie wszystko było wyrażane .... z większym wyczuciem?