Dodaj do ulubionych

Szerszenie.

19.03.08, 14:52
Witam wszystkich, trafiłam na to formu niedawno, przez przypadek.
Jezycjadę kochałam, potem mój gust wybrał dramaty i powieści
psychologiczne, ale sentyment pozostał, zwłaszcza do "peerelowskich"
części. Jestem dwudziestoletnią studentką prawa.
Szukałam wątku, który poruszyłby ten temat, ale nie znalazłam.
Szerszenie w ogrodzie Górskich. Jak oni mogli tak spokojnie do nich
podchodzić? Gniazda os się usuwa, a oni obojętnie przyjęli fakt, że
koło ich domu żyją sobie szerszenie. Można sobie kochać robaczki,
ale szerszenie są niebezpieczne. I babcia, która twierdzi, że "nic
nie zrobią", jeśli będzie się spokojnym. Do szerszeni wzywa się
straż pożarną, a oni...? Nic! I to mając dzieci!
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Szerszenie. 19.03.08, 17:16
      eee, to chyba było omawiane obficie, acz może nie w osobnym wątku, ale nie
      pamiętam szczegółowo:) a zawsze można uznać ową scenę za poręczny dowód na
      ogólne skretynienie strasznej babi:)
      • the_dzidka Re: Szerszenie. 19.03.08, 17:37
        Było, ale koleżanka jest tu nowa :) Chwali jej się, że zwróciła na
        to uwagę.
        A scena jest dowodem na skretynienie nie tylko babci - wiemy
        przecież, co było, kiedy na Ignasia zleciał szerszeń. Kto normalny
        zachowałby się tak, jak Borejkowie w takim momencie?
    • grimma Re: Szerszenie. 19.03.08, 21:27
      bez przesady z tymi niebezpiecznymi szerszeniami.
      na dzialce w domu w lesie mam ich gniazda na dachu i da sie spokojnie wspolzyc
      to zadne skretynienie tylko normalne podejscie...

      zupelnie inna sprawa jest olanie fobii mlodego Ignaca i brak reakcji na jego
      nagle znikniecie..
      • ginestra Re: Szerszenie. 20.03.08, 10:26
        Wygląda na to, że - podobnie jak Marajka - na forum wszyscy jednogłośnie
        wypowiadają się (i wypowiadali), że postawa rodziny wobec strachu Ignasia przed
        szerszeniami i podczas całego zajścia jest okropna i nie do pogodzenia z ich
        rodzinnymi ideałami, wręcz niezrozumiała.
        Szerszenie są naprawdę niebezpieczne, a strach dziecka przed nimi normalny i
        uprawniony.
        Co do współżycia z nimi jednak, to również rozumiem też Grimmę w tym sensie, że
        doświadczyłam sytuacji, że one po prostu były i trzeba się było do nich
        przyzwyczaić i było to możliwe. Pamiętam, że jako siedemnastolatka byłam kiedyś
        przez 3 tygodnie na obozie namiotowym w lesie, takim typu harcerskiego. No i tam
        latały przez cały czas szerszenie, zwłaszcza krążyły nad jedzeniem kiedy je
        przygotowywaliśmy na dyżurach na powietrzu albo kiedy jedliśmy, albo kiedy
        zmywaliśmy po jedzeniu w miednicach z płynem albo kiedy myliśmy się jakimiś
        płynami czy szamponami. Pamiętam to, że właśnie przy tych czynnościach one
        latały z charakterystycznym głośnym dźwiękiem nad głową, nad tą miską i trzeba
        było po prostu zachować spokój i dalej robić to, co się robiło, nie zwracać na
        nie uwagi. Powiedziano nam, że szerszenie, w odróżnieniu od os na przykład, są
        spokojnymi owadami i nie będą nas atakowały albo namolnie chciały na nas siadać
        czy coś. A więc trzeba po prostu wierzyć, że nic nam się nie stanie i
        kontynuować to co się robi. Wydaje mi się to ogólnie prawdą. Jednakże w tym
        lesie to po prostu nie dało się nic z tym zrobić, byliśmy też dość dorosłą
        młodzieżą ;)
        Inna sprawa to przy domu, przy dzieciach zwłaszcza. Myślę, że nawet przypadkowo
        gdyby taki szerszeń ugryzł dziecko - mogłoby umrzeć. Moja mama na przykład jest
        uczulona na jad pszczół i os i tym podobnych i kiedyś ledwie ją odratowano na
        pogotowiu. Musi teraz nosić przy sobie ampułkę z zastrzykiem na taką
        ewentualność. To naprawdę poważna sprawa. Czasem nie wie się czy dziecko jest
        uczulone czy nie i nie należy go narażać, zwłaszcza jeśli się boi i nie
        kontroluje takich nerwowych odruchów, które mogłyby wręcz zdenerwować
        szerszenia. W opisanej sytuacji jest wiele sposobów żeby uszanować strach
        Ignasia i jednocześnie nie psuć przyjemności obiadu - wystarczy odrobina empatii
        i chęci.
        A ogólnie, to zgadzam się, że mogliby kogoś wezwać do usunięcia gniazda
        szerszeni obok domu, bo naprawdę może być ono niebezpieczne.
        Pozdrawiam!
        • croyance Re: Szerszenie. 20.03.08, 14:11
          A ja powiem szczerze, ze nie wiem, co to sa szerszenie - chyba nigdy
          ich nie widzialam :-( To takie kudlate pszczoly? :-(
          • the_dzidka Re: Szerszenie. 20.03.08, 15:38
            pl.wikipedia.org/wiki/Szersze%C5%84_europejski
            • tennesee Re: Szerszenie. 20.03.08, 16:01
              kudłate pszczoły to bąki
              szerszenie to wieeelkie osy
              • croyance Re: Szerszenie. 20.03.08, 21:40
                Dzieki, dziewczyny! :-D
                • dakota77 Re: Szerszenie. 20.03.08, 22:21
                  Szerszenie sa okropne, naprawde wielkie. Ja wpadam w histerie na widok jakiegokolwiek owada w paski, nawet widok trzmiela mnie niepokoi, osa czy pszczola doprowadza mnie do szalu ze strachu. A nie jestem uczulona, kiedys zostalam uzadlona przez pszczole i oprocz bolu nic mi nie bylo, wiec niby nie mam wielkiego powodu do niepokoju. A jednak sie boje. Tymczasem Borejkowie oczekuja, ze dziecko zniesie spokojnie obecnosc szerszeni... Niepojete, naprawde.
                  • ananke666 Re: Szerszenie. 22.03.08, 11:28
                    Ja też panikuję może nie histeryzuję, ale wynoszę się bardzo szybko w inne miejsce. Latem bardzo uważam. Moja siostra po użądleniu przez dwie pszczoły wylądowała w szpitalu, po trzeciej pewnie by już wykitowała. Mnie pszczoła użarła raz, w dzieciństwie, ręka spuchnięta prawie do łokcia, a ślad po żądle noszę do dziś, ponad dwadzieścia lat.
                    Też nie rozumiem, dlaczego tych szerszeni nie usunęli. Przecież mało kto wie, że jest uczulony, to raz. Po drugie, trudno wymagać od dziecka, żeby spokojnie zniosło obecność czegoś, przed czym ostrzega się, że może zrobić krzywdę, tylko parę razy większego. Użądlenie szerszenia dla dziecka może się fatalnie skończyć.
                    • bat_oczir Re: Szerszenie. 15.12.08, 21:55
                      > Też nie rozumiem, dlaczego tych szerszeni nie usunęli.

                      one mogły nadlatywać gdzieś z lasu.
                      • senseeko Re: Szerszenie. 15.12.08, 22:10
                        bat_oczir napisał:

                        > > Też nie rozumiem, dlaczego tych szerszeni nie usunęli.
                        >
                        > one mogły nadlatywać gdzieś z lasu.

                        Poza tym szerszeń też człowiek. Gdyby nie sprężynowa wpadka z zającem,
                        pomyślałabym, że Górscy po prostu kochają przyrodę, albo świadomość ekologiczną mają
                        • anutek115 Re: Szerszenie. 16.12.08, 10:19
                          Jaką świadomość ekologiczną? A mała Ania, ze stoickim spokojem rozgniatająca
                          szerszenie czymś tam (butem chyba, nie mam jak sprawdzić, bo CzP czytałam raz,
                          pożyczoną, i nie moge sie przemóc, by nabyć)? We mnie wszystko się burzy na myśl
                          o dziecku zabijającym ze stoickim spokojem cokolwiek. Jak n razy wspominałam,
                          mieszkoma podobnie do Pulpy, szerszenie też nas odwiedzają, czemu nie, i osy,
                          mój czterolatek jest nauczony, by w razie wizyty zwierzątka w domu zamrzeć bez
                          ruchu i poinformować o nim mamunie, mamunia zwierzątko łapie i wypuszcza (ma już
                          opracowaną technikę). Jakby walnął w szerszenia broniąc się, to rozumiem, ale
                          gdyby siedział przy stole i sobie je tłukł bez powodu zostałby w sekundę
                          ustawiony do pionu. Że nie wspomnę, że czułabym się tym zaniepokojona. No, ale
                          to dlatego, że ja uczę dzieci, że nie nalezy niszczyć tego, czego samemu nie
                          potrafi się zrobić. Widać Pulpa uczy czego innego.
                          • nessie-jp Re: Szerszenie. 21.12.08, 01:26
                            > o dziecku zabijającym ze stoickim spokojem cokolwiek

                            Słuszne
                          • senseeko Re: Szerszenie. 21.12.08, 18:43
                            anutek115 napisała:

                            > Jaką świadomość ekologiczną? A mała Ania, ze stoickim spokojem rozgniatająca
                            > szerszenie czymś tam (butem chyba, nie mam jak sprawdzić, bo CzP czytałam raz,
                            > pożyczoną, i nie moge sie przemóc, by nabyć)?

                            A no widzisz. To nawet o świadomość ekologiczną nie mogę ich podejrzewać. ;(
                            CP dokładnie czytałam dawno i już wtedy ta scena z szerszeniami mi się nie
                            podobała (delikatnie mówiąc) ale ponieważ gonił mnie wątek głowny, więc nie
                            wczytywałam się dokładnie i jakoś w całokształcie szczegóły mi umknęły (choć
                            niesmak i poczucie, że coś w tej scenie było nie tak - pozostały).
                            Drugi raz czytałam niedawno, ale z kolei po łebkach, bo chciałam sobie tylko
                            przypomnieć scenerię przed lekturą "Sprężyny" a nie miałam zbyt wiele czasu. I
                            bardziej się skupiłam na IMHO zupełnie nieprawdopodobnej scenie ataku szerszeni
                            na miągwę, o czym pisałam wcześniej.
                            Mnie w każdym razie postawa "chłop żywemu nie przepuści" mierzi. Najgorzej kiedy
                            widzę tę postawę u dziecka i równocześnie widzę przyzwolenie i doping w postawie
                            rodziców.
                            Dwa dni temu zachwycaliśmy się całą rodziną, widząc fruwającą po drzewach
                            wiewiórkę. Jej gibkością, lekkością i gracją.
                            Nagle podeszła inna rodzina z dzieciakiem mniej więcej w wieku naszego. Dzieciak
                            z wrzaskiem pognał w stronę drzewa, na którym ostatnio była wiewiórka i
                            buńczucznie wykrzykiwał w stronę rodziców, że "zaraz ją dopadnie, chwyci za ogon
                            i rzuci". Jakoś nas te czcze przechwałki nie rozśmieszyły, zwłaszcza na widok
                            aplauzu ze strony wspomnianych rodzicieli, jaki to ten ich synek sprytny i w
                            ogóle równiacha.
                            Cieszyłam się tylko, że w tej chwili nie jest tak łatwo o pozwolenie na broń i
                            jeszcze przez parę lat nikt gówniarzowi pukawki do ręki nie da.
                            I zaraz przypomniały mi się sceny z Wańkowicza, w których opisywał z wielkim
                            uczuciem jak to dopadał i zabijał w dzieciństwie wiewiórki.
                            Kurczę, cenię Wańkowicza, jako pisarza, ale tego, ze do późnej siwizny nie był w
                            stanie zrozumieć niewłaściwości niektórych swych zachowań i do końca chlubił się
                            tym, czego powinien się wstydzić, wybaczyć mu nie chcę.
              • ready4freddy Re: Szerszenie. 20.03.08, 22:59
                szerszenie to rzeczywiscie wielkie osy, ale te "kudlate pszczoly" (bardzo mi sie
                spodobala ta nazwaw sam raz dla tych sympatycznych zwierzaczkow :) to trzmiele:
                pl.wikipedia.org/wiki/Trzmiel
                natomiast baki to wyjatkowo podla swolocz, "gryzie" bez opamietania i to
                bolesnie: pl.wikipedia.org/wiki/B%C4%85kowate
                • tennesee Re: Szerszenie. 22.03.08, 18:26
                  dzięki za uświadomienie w sprawie bąków. Parę razy gnoje mnie
                  pogryzły, ale nie myślałam, że to bąk właśnie jest. Faktycznie gryzą
                  bez opamiętania i puchnie jak licho.
              • minerwamcg Re: Szerszenie. 03.04.08, 23:49
                Kudłate pszczoły to nie bąki, tylko trzmiele. Prześliczne skądinąd, uwielbiam je
                - aczkolwiek jeden kiedyś użarł mnie w udo.
                • ready4freddy Re: Szerszenie. 04.04.08, 15:40
                  en.wikipedia.org/wiki/Image:Bombus_September_2007-4.jpg - o, tu jest taki
                  jeden kudlaty i pluszaty :)
                  • nioszka Re: Szerszenie. 04.04.08, 15:53
                    milusie, nie ma co ;)
                    • ready4freddy Re: Szerszenie. 04.04.08, 17:29
                      no co, sympatyczne sa :) i (jak twierdzi internet) bardzo rzadko zdarza im sie
                      "uzrec" :) za to doskonale zapylaja kwiaty.
                  • minerwamcg Re: Szerszenie. 05.04.08, 22:48
                    No, takie fruwające misie. Leci taki i buczy, i wcale nie wie, że uczeni
                    policzyli mu powierzchnię skrzydeł, masę ciała, i uznali, że toto... nie ma
                    prawa latać :))) Łaska Boska, że on o tym nie wie :)
                    • ready4freddy Re: Szerszenie. 07.04.08, 13:07
                      hihi :) to, jak sie okazuje, mit :) znaczy nie, ze potrafi latac, bo kazdy
                      widzial ;) tylko z tymi wyliczeniami to taka troche legenda :)
                      en.wikipedia.org/wiki/Bumblebee#Flight
                      swoja droga to jego latanie to dosc wyrafinowane - z tego, czego sie doczytalem
                      wynika, ze najwiecej to one maja wspolnego z malymi helikopterami :DDD
    • grimma Re: Szerszenie. 20.03.08, 23:03
      nie to zebym jakos byla milosnikiem szerszeni ale mysle ze sprawa ma sie tak jak
      z nietoperzami - wiele mitow.

      babcia borejko poniekad ma racje: nie ruszac sie nic nie zrobia, bo wbrew
      swojemu zawadyjackiemu wygladowi i temu co bylo w pszczolce Mai nie atakuja same
      z siebie...
      niemniej jednak jako matka malego alergika w lecie pewnie bede strasznie na nei
      uwazac
      • fleurette Re: Szerszenie. 22.03.08, 22:47
        wielka nieodpowiedzialność borejkowska, ot co!
        mojego wówczas 8letniego kuzyna użądlił szerszeń. miał na plecach dzięki temu
        wielki garb przez kilka tygodni, spać nie mógł normalnie, itp. bogu dzięki, ze
        nie był uczulony a na miejscu moja babcia (dr farmacji) wiedziała co i jak
        zrobić by pomóc. oj źle by mogło być:|

        mnie tylko osy żądliły (i bąki - wielm od kilku minut - dzięki freddy). ja
        niestety alergiczka jestem i zaczynam drżeć o synka, też alergika.
        • mamalilki Re: Szerszenie. 25.03.08, 14:13
          Nie wiem czy nie atakują. Mnie kiedys zaatakowaly na srodku jeziora, i bylo ich
          z 5-6. Musialam do brzegu plynac pod wodą, dosc daleko, co nie bylo proste. Moze
          naruszylam ich terytorium, ale teraz dostaje histerii na sam widok. Jakbym
          zobaczyla ze na dziecku siedzi szerszen to bym jeszcze wiekszej histerii dostala.
      • agnieszka_azj Re: Szerszenie. 04.04.08, 17:58
        grimma napisała:

        > nie to zebym jakos byla milosnikiem szerszeni ale mysle ze sprawa
        ma sie tak jak z nietoperzami - wiele mitow.
        >
        > babcia borejko poniekad ma racje: nie ruszac sie nic nie zrobia,
        bo wbrew
        > swojemu zawadyjackiemu wygladowi i temu co bylo w pszczolce Mai
        nie atakuja same z siebie...
        > niemniej jednak jako matka malego alergika w lecie pewnie bede
        strasznie na nei uwazać

        Dwukrotnie zdarzyło mi się mieć problem z szerszeniami podczas
        wakacji z małymi dziecmi.

        Raz zdążyłam zapobiec zbudowaniu gniazda na poddaszu domku, w
        którym mieszkałyśmy.

        Za drugim razem okazało się, że zrobiły sobie gniazdo w szparze pod
        dachem tuż nad oknem naszej sypialni - żeby je zlikwidować, trzeba
        by było rozebrać kawał dachu. Ewakuacja stamtąd nie wchodziła w
        rachubę, bo właśnie ewakuowałam się z dziećmi z domu w rozbudowie ;-
        )

        Dało się żyć - one latają dość wolno, są mało zwrotne, za to robią
        wyraźny hałas podczas lotu. Nauczyłam się, że wystarczy machnąć
        celnie ścierą tak, żeby szerszeń odbił się od ściany. Wtedy spadał
        na podłogę i mozna było dokonać egzekucji (porządnym butem).

        W sumie oceniam po latach, ze łatwiej było mi upilnować dzieci
        przed szerszeniami niż przed osami, którym np. zdarza się atak w
        odwecie za zabicie jednej.

        Co oczywiście nie znaczy, że jakby moje dziecko uciekało przed
        szerszeniami, to bym nic nie robiła ;-)
    • minerwamcg Re: Szerszenie. 05.04.08, 22:55
      Prawdę mówiąc mnie też ta szeszeniowa dezynwoltura zdziwiła. Pewnie, że jak im
      nic nie robić, to nie użrą - ale pytanie, co one uznają za "nic im nierobienie".
      Gwałtowniejszy ruch (u dziecka nietrudno) i może się taki zdenerwować... A jak
      już się zdenerwuje, to żądli bardzo konkretnie, boleśnie i jadowicie. A jak kto
      uczulony - wiadomo. Moja ciotka, skądinąd twarda kobita, zemdlała użądlona przez
      niewinną pszczołę...
      A pooza tym - dzieciak owinięty w szmatę startuje sprintem, leci w stronę cieku
      wodnego, przepada na parę godzin - a rodzinka nic a nic? nikt się nie
      zatroszczył, co się z nieszczęsnym miągwą stało? Parę osób (Józinek, Ania) mogło
      mieć nadzieję, że się kochany kuzynek wreszcie utopił, ale reszta jednak
      powinna się zainteresować.
      • monikate Re: Szerszenie. 06.04.08, 21:25
        Moim zdaniem nie parę osób, lecz wszyscy mieli cichą nadzieję, że
        Ignasia zeżrą szerszenie, albo się utopi, albo wpadnie pod
        samochód :)
        • uccello Re: Szerszenie. 06.04.08, 23:24
          > pooza tym - dzieciak owinięty w szmatę startuje sprintem, leci w
          >stronę cieku
          >wodnego, przepada na parę godzin - a rodzinka nic a nic? nikt się
          >nie zatroszczył, co się z nieszczęsnym miągwą stało? Parę osób
          >(Józinek, Ania) mogło mieć nadzieję, że się kochany kuzynek
          >wreszcie utopił, ale reszta jednak powinna się zainteresować.

          Czy go ktoś próbował szukać w lesie nie wiemy, choć łatwo mógł się z
          rodzicami minąć. Zwłaszcza podtopion, pokąszon, powalon, i
          samochodem odwiezion.
          Wiemy natomiast,że Gabrysia nawet po uspakajającym SMSie dzwoni do
          domu, żeby upewnić się ,że Ignaś tam rzeczywiście jest.
          • the_dzidka Re: Szerszenie. 07.04.08, 20:48
            > Wiemy natomiast,że Gabrysia nawet po uspakajającym SMSie dzwoni do
            > domu, żeby upewnić się ,że Ignaś tam rzeczywiście jest.

            Tak, ale ile czasu minęło od Ignasiowego take-off do uspokajającego
            sms-a? Parę godzin, zważywszy rozwój wypadków. I ta kwocza mamuśka
            tak zareagowała? Ahiiiiii.
      • ready4freddy Re: Szerszenie. 07.04.08, 13:02
        te pszczoly to nie sa wcale takie "niewinne", albo raczej szerszenie nie sa
        takie "winne" - sa mniej "jadowite" niz pszczoly wlasnie :O
        co prawda nie wiem, na ile mozna ufac wiki, ale to wersja angielska, ergo czesto
        ogladana i korygowana, wiec ja bym zaufal :)
        en.wikipedia.org/wiki/Hornet#Stings
        • minerwamcg Re: Szerszenie. 07.04.08, 13:14
          Być może, z drugiej strony jednak szerszeń podobnie jak jego kuzynka osa siada
          na czym popadnie, skąd w razie czego ryzyko zakażenia większe. Poza tym
          wrażliwość różnych osobników na jad owadów jest różna, osobiście np. po pszczole
          spuchłam leciutko i było to prawie niebolesne, po trzmielu strasznie i bolało
          jak cholera... Z szerszeniem doświadczeń nie miałam, i nie tęsknię :)
    • senseeko Re: Szerszenie. 15.12.08, 17:59
      Szerszenie nie są niebezpieczne, o ile człowiek się takowych nie boi, Kiedy się
      boi, to ze strachu robi różne głupie rzeczy.
      Z wszystkich, jak to ktoś napisał, "owadów w paski" szerszeń jest najmniej
      skłonny do ataku. Najbardziej wojownicza jest poczciwa pszczoła.
      (W rankingu nie uwzględniłam trzmiela, bo to naprawdę dobra dusza wśrod owadow,
      znajomy pszczelarz chcial kiedys zrobic doświadczenie i sprowokować trzmiela aby
      go użądlil i nie udalo mu sie owada zdenerwować. A naprawdę bardzo się staral.
      Niemal mu rękę podtykal pod żądło albo to miejsce gdzie ono powinno być, a
      trzmiel tylko się odwracal, odpychal go łapami jakby chcial naburczeć "odczep
      się, nie jestem w nastroju, pszczołę sobie znajdź, a mi nie zawracaj...)
      Szerszenie mają dość przerażajacy zwyczaj patrolowania określonego obszaru.
      Jakby sie przyjrzeć to mozna zaobserwować, ze codziennie o podobnej porze leci
      sobie taki szerszeń a raczej szerszenica swoja stala trasą, patrzy co sie
      dzieje, czy nie pojawilo się coś do jedzenia i wraca do gniazda. Jest to zwykły
      patrol, a nie przygotowanie do ataku. I w przeciwieństwie do os szerszenie nie
      są namolne.

      Najbardziej niebezpieczne są pszczoły, ponieważ wszystko im przeszkadza. Ktoś za
      głośno gada w okolicy ula czy wykonuje zbyt gwałtowne ruchy, czy cokolwiek zrobi
      co im nie pasuje i juz są rozzłoszczone. A jednak nikt nie wpada na pomysł by
      niszczyć gniazda pszczół, prawda?
      BTW - kiedy pszczoła użądli, trzeba jak najszybciej wyjąć żądło i bron Boze go
      nie sciskać, bo do żądła podczepiony jest zbiornik z jadem i mięśniami, ktore
      wciąż pracują wpompowując kolejne porcje jadu. Najlepiej zeskrobać paznokciem.
      Wychodzi dość łatwo. Łatwiej niż drzazga. Wiem z autopsji. Im dłużej żądło jest
      w ciele, tym większa będzie opuchlizna i reakcja.
      Poza tym nie każdy wie, ze to co pozostaje z pszczoły na końcu żądła ,wydziela
      specyficzny zapach, który jest dla wszystkich pszczół z najblizszej okolicy
      jasnym i czytelnym sygnalem "TU JEST śRODEK TARCZY. W TO MIEJSCE I TEGO OSOBNIKA
      TRZEBA żąDLIć" Dlatego właśnie trzeba to oznaczenie środka tarczy jak
      najszybciej z siebie zdjąć. A jesli pszczoly już się rozzłości to trzeba przed
      nimi po prostu się ukryc (w wodzie, domu, samochodzie, gdzie się da)

      To tak na marginesie. Wracajac do szerszeni - czytałam niedawno tę scenę i moja
      wyobraźnia odmówiła współpracy. Zupełnie nie widzę tych atakujacych szerszeni.
      Myślałabym że są tylko w wyobraźni miągwy, gdyby nie ten pojedynczy osobnik,
      ktory go potem dziabnął.
      Odłozyłam książkę, wyjechalam i im dłuzej o scenie myslę, tym mniej
      prawdopodobna mi się wydaje.
      Jak dorwę się ponownie do książki to chyba wypunktuję wszystkie bzdury.
      Nie zmienia to faktu, że nawet jeśli szerszenie byly tylko w wyobraźni miągwy,
      to jednak gdybym byla Gabą to bym chociaż odprowadzila go wzrokiem a widząc, ze
      wskoczyl do wody i nie wyłazi raczej bym się zerwała z krzesla i pobiegla
      sprawdzić co się dzieje. No ale moje dziecko jest młodsze od miągwy o chyba rok.
      Moze dlatego?


      • wushum Re: Szerszenie. 15.12.08, 23:35
        Za określenie "kudłate pszczoły" przyznaję wirtualny złoty medal :D baardzo mi
        się spodobało. I jest takie miło oswajające :)
        Co do gniazda szerszeni - mam ideę, wszystkożerna Pulpa czeka, żeby je upiec w
        gnieździe /na pewno skorzysta z jakiegoś egzotycznego przepisu/ i pożre je
        wespół z rozlazłym niedźwiedziem - byłym Baltoną.
        Wiem, może jestem złośliwa, ale nie mogę sobie darować:) szerszeniki, cium, cium ;P
      • mmaupa Re: Szerszenie. 20.12.08, 22:27
        Bede bronic pszczol, bo to mile stworzonka mimo wszystko. W naszej grupie
        badawczej jest kilku zapalonych pszczelarzy, wiec moge sie pochwalic jako-takim
        doswiadczeniem. Mimo ze podchodze do uli bez siatki na twarz, a czasem rowniez z
        krotkim rekawem (tyle tylko, ze rece mam odymione i nie obzeram sie slodkimi
        owocami na ktore pszczoly sa lase), nigdy nie zostalam uzadlona, nawet po
        otwarciu ula.

        Co do os, jako dziecko (moze niezbyt rozsadne, ale zadne przygod i
        eksperymentow) notorycznie dotykalam gniazda os, poniewaz ktos mi powiedzial, ze
        osy zawsze znajda i uzadla osobe uprzykrzajaca im zycie. Dotykalam oczywiscie
        leciutko, zeby gniazda nie zniszczyc, ale kilka os zawsze wylecialo mnie
        dziabnac. Probowalam dotknac patykiem (zeby nie poznaly mnie po zapachu),
        probowalam wmieszac sie w tlum innych osob, probowalam bardzo szybko odbiec -
        nic, zawsze mnie ktoras dopadla. Ale czymze jest jedno uzadlenie na kilka dni
        wobec takiej wiedzy! Dla nauki moglam troche pocierpiec.
        • ateh7 Re: Szerszenie. 01.03.09, 22:54
          Ja pracowałam w pasiece przez 2 lata i bardzo lubię pszczoły. Osy
          średnio, ale się ich nie boję w sumie. Zawsze postrzegałam je jako
          element towarzyszący przy uzyskiwaniu miodu. Po prostu były.
          Natomiast szerszenie - cóż, wiem tylko, że gdy moja siostrzenica
          nadepnęła na szerszenia, a on ją użądlił w stopę, przez tydzień nie
          mogła chodzić. Osobiście raczej się ich obawiam. A wiecie, że
          pszczoły lubią się przytulać? :)
          • dakota77 Re: Szerszenie. 01.03.09, 22:58
            Jak to przytulac? I do kogo?:)
            • ateh7 Re: Szerszenie. 01.03.09, 23:22
              Jak się otwiera ule wiosną to pszczoły są zmarznięte po zimie. One
              mają sposoby na "przechowywanie" ciepła, aby przetrwać zimę, ale na
              wiosnę z reguły jest już tego ciepła bardzo mało. Wtedy, jeśli się
              otworzy ul i wsadzi tam całą rękę (bez kombinezonu), to pszczoły ją
              obsiadają bo chcą czerpać ciepło skąd tylko się da ( w tym wypadku z
              człowieka). Bardzo przyjemne uczucie :)One naprawde się przytulają!
              • dakota77 Re: Szerszenie. 02.03.09, 00:04
                Niesamowite:)
              • ateh7 Re: Szerszenie. 02.03.09, 00:11
                Trzmiele też są niezłe. Trzmiel albo pszczoła, jeśli nie są
                rozdrażnione, to mozna je po prostu pogłaskać, tzn, pozwolić ,żeby
                chodziły po ręku i palcem pogłaskać. one to lubią i jest to
                przyjemne. Sama w to nie wierzyłam. To jednak jest przedziwne
                uczucie, kiedy można palcem pogłaskać owada. I jemu się to podoba,
                to da się zauważyć. :)
                • jhbsk Re: Szerszenie. 02.03.09, 08:43
                  Trzmiele poza tym produkują rewelacyjny miód.
                  • ateh7 Re: Szerszenie. 02.03.09, 18:08
                    Zawsze chciałam spróbować miodu trzmiela. Mój tata jadł kiedyś,
                    podobno super jest. Może Baltona i Pulpa mają dostęp do takowego?
                    Eee, nie, oni chyba wolą miód szerszeni :)
                • mankencja Re: Szerszenie. 02.03.09, 21:23
                  jak wyglada zadowolona pszczola?
        • senseeko Re: Szerszenie. 17.04.09, 22:02
          mmaupa napisała:

          > Co do os, jako dziecko (moze niezbyt rozsadne, ale zadne przygod i
          > eksperymentow) notorycznie dotykalam gniazda os, poniewaz ktos mi powiedzial, z
          > e
          > osy zawsze znajda i uzadla osobe uprzykrzajaca im zycie. Dotykalam oczywiscie
          > leciutko, zeby gniazda nie zniszczyc, ale kilka os zawsze wylecialo mnie
          > dziabnac. Probowalam dotknac patykiem (zeby nie poznaly mnie po zapachu),
          > probowalam wmieszac sie w tlum innych osob, probowalam bardzo szybko odbiec -
          > nic, zawsze mnie ktoras dopadla. Ale czymze jest jedno uzadlenie na kilka dni
          > wobec takiej wiedzy! Dla nauki moglam troche pocierpiec.

          Bardzo ciekawe to, co piszesz, a jeszcze ciekawsze, ze dzielisz się tą wiedzą.
          Nie sądziłam ze osy są aż takie bystre.
          Chociaż niby powinnam, ale sądziłam, że to jednostkowy przypadek, o którym poniżej:
          Kilka dobrych lat temu mój syn bawił się z kolegami w okolicach chaszczy. Nie
          wiadomo co się stało, ale jakaś osa umyśliła sobie, że on się jej nie podoba. Z
          pewnością żadne z dzieci nie dotykało gniazda os, a juz mój, wychowany w
          poszanowaniu dla wszystkiego co się rusza, na pewno nie próbował osie dokuczać.
          A jednak nie spodobał się jednej osie (nie wiem czy nie usiadł na niej czy może
          przycisnął podkoszulką, w każdym razie go użądliła) I wyobraźcie sobie, że
          ścigała go do samego domu, żądląc raz po raz, nawet na korytarzu, dopóki nie
          schronił się pod opiekuńcze skrzydła rodziców.

          Takie to było zawzięte.
          Najlepsze jednak było to, że kiedy mały się uspokoił, to zrozumiał, że osie "coś
          się pomyliło" i nie ma w nim ani lęku ani pretensji. Zdarza się. Co osa winna,
          że jej się coś pokićkało?
          • jeriomina Re: Szerszenie. 17.04.09, 22:56
            Rewelacyjna historia, też słyszałam o tej mściwości os:) i czytałam gdzieś,
            chyba w "Czarnych stopach" S.Szmaglewskiej (kto w ogóle zna tą książkę:)
            • the_dzidka Re: Szerszenie. 17.04.09, 23:10
              > Rewelacyjna historia, też słyszałam o tej mściwości os:) i
              czytałam gdzieś,
              > chyba w "Czarnych stopach" S.Szmaglewskiej (kto w ogóle zna tą
              książkę:)

              Ja znam. Jak również kontynuację - "Nowy ślad Czarnych Stóp". Ach,
              dlaczego to harcerstwo to była tylko fikcja?! :-)
              • gaudia Re: Szerszenie. 19.04.09, 16:17
                the_dzidka napisała:
                > Ja znam. Jak również kontynuację - "Nowy ślad Czarnych Stóp". Ach,
                > dlaczego to harcerstwo to była tylko fikcja?! :-)


                oj Dzida, nie całkiem fikcja. Jak zwykle - wszystko zależało i zależy od ludzi.
                Ja w podstawówce trafiłam na wariackich kontynuatorów idei Baden Powella (mam
                nadzieję, że pamietam pisownię). Trzech starszo-młodocianych zapaleńców, którzy
                uczyli nas przetrwania w trudnych warunkach, robili z nami kabaret, a poza tym
                gadalismy np. o Szarych Szeregach (do dziś pamietam "my iść będziemy w Polskę" -
                piekne to), proszono nas tylko bysmy nie chwalili się tymi pogawędkami.

                W liceum to już była paranoja. Opiekunką harcerzy była pani Sznytek, a mundurki
                - pamietne Hitlerjugend. To i zostalismy przy druzynie z podstawówki. Raz w
                liceum kazali nam iść na pochód. To poszlim. I spiewalim przed trybuną "na
                Justysię czekałem przy studni", bo co było robić..
          • ateh7 Re: Szerszenie. 21.04.09, 23:31
            Owady mają wyczulony węch więc pewnie osie nie spodobało się coś w
            zapachu. Owady nie lubią np. jak się jest w przepoconych ubraniach.
            Poza tym czasami jest tak, że osa lub pszczoła po prostu postanowi
            człowieka użądlić i koniec dyskusji. Mozna to poznać po dźwięku jaki
            owad wydaje np. pszczoła wydaje inny rodzaj brzęczenia gdy po prostu
            sobie lata a inny kiedy atakuje. Jeśli atakuje, to najlepiej kucnąć,
            zasłonić twarz i czakać aż użądli i poleci, bo ona nie odpuści na
            pewno. Znam to z doświadczenia :)
            • senseeko Re: Szerszenie. 22.04.09, 19:49
              ateh7 napisała:

              > pszczoła wydaje inny rodzaj brzęczenia gdy po prostu
              > sobie lata a inny kiedy atakuje. Jeśli atakuje, to najlepiej kucnąć,
              > zasłonić twarz i czakać aż użądli i poleci, bo ona nie odpuści na
              > pewno. Znam to z doświadczenia :)

              No, pszczoła jak użądli to już chyba nie poleci :)
              • ateh7 Re: Szerszenie. 22.04.09, 21:21
                Poleci. Ale niedaleko :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka