truscaveczka
30.10.08, 16:42
Dzisiaj czytałam sobie w ramach postmigrenowej terapii "Dziecko piątku" (też
sobie wybrałam, co?) i przeczytałam tam, że Gabryjella miała ogromne poczucie
humoru, zwłaszcza na swój temat - i tak sobie myślę, w którym miejscu? Może
pod podkoszulkiem przeciwreumatycznym? Bo jakoś nie zauważyłam...
Dla mnie osoby z poczuciem humoru (a co za tym idzie - dystansem do siebie,
poczuciem absurdu, pewnym luzem) to rarytas i unikat w Jeżycjadzie.
Brakuje mi tej domieszki autoironii - może w Idzie jest tego trochę, może
Bernard traktuje siebie i świat na luzie (choć wydaje mi się, że w środku jest
zupełnie inny, niż okazuje to swoją bezceremonialnością i przesadnym,
artystycznym luzem.
No, kto tam jeszcze ma poczucie humoru?
PS Jeśli objawem poczucia humoru jest pogrążanie się w rozpaczy i troska o
niezabliźnienie starych ran (Gaba) to ja dziękuję za takie poczucie humoru...