...oczywiscie poza dyskiem, wlosami, zebami i innymi elementami anatomii

)
Wczoraj, uprawiajac "zapping" (to bieganie po kanalach TV, nie mylic z
joggingiem)przypadkiem trafilam na taki temat w "Rozmowach w toku" na TVN.
Zwykle nie ogladam tych programow, bo sa dla mnie zbyt ekshibicjonistyczne i
nastawione na sensacje, lecz tym razem na dluzej "zawiesilam oko i ucho". W
studio kilka pan w wieku od 48 do 65 lat dowodzilo, ze zycie dla nich nabralo
dopiero prawdziwego smaku dopiero grubo po czterdziestce, kiedy juz nauczyly
sie czerpac przyjemosc z seksu (jedna z nich wczesniej paralizowal strach
przed niechciana ciaza), przestaly sie przejmowac opinia otoczenia na temat
ich sposobu zycia, czy ubierania sie, a nawet zaczely wzbudzac zainteresowanie
wsrod mlodszych mezczyzn. Na widowni, zlozonej glownie z mlodziezy zdania byly
podzielone: jedni niemal pukali sie w czolo, inni patrzyli na te panie z
uznaniem i wzdychali, ze ich babcie czy mamy takie nie sa.
Czy wedlug Was z wiekiem "wypada nam" coraz wiecej, czy coraz mniej? Czy zycie
po czterdziestce nabralo dla Was smaku, czy go stracilo?