Dodaj do ulubionych

Mam taka watpliwosc

11.04.05, 06:16
o ktorej juz mowilam w tych dniach w realnym zyciu. Papiez, gleboko
wierzacy, ktory zawierzyl cale zycie Bogu i ktorego ja naprawde gleboko
szanuje, udal sie do niebieskich wrot. Puka, i nikt nie odpowiada. Bo tam
nikogo nie ma. Kiedy ja zapukam i nikt nie odpowie, to sobie pomysle - a nie
mowilam. Kto mi odpowie, czyja racja jest prawdziwa.
PS.prosze mi nie tlumaczyc, ze to nielogiczne, to przenosnia
Obserwuj wątek
    • meg_s Re: Mam taka watpliwosc 11.04.05, 06:26
      maryna04 napisała:

      > Kiedy ja zapukam i nikt nie odpowie, to sobie pomysle - a nie
      > mowilam.

      nie ma wątpliwości - nie zapukasz i nie pomyślisz, bo przecież już Ciebie ani
      nic nie będzie smile
    • emerytus Re: Mam taka watpliwosc 11.04.05, 08:05
      Dzien dobry.Ligiki tutaj jest z pol kilograma albo i wiecej .
      Jest rzecza oczywista ,ze Papierzowi otworzy sw Piotr wrota , a ciebie
      pogoni za te bezbozne teksty. Tam gdzie ci otworza , tam jest ponoc weselej
      ale uwierz mi znacznie wieksza temperatura i siarka pomieszana ze smola
      zalatuje.

    • popaye Re: welcome in the club - Maryno! 11.04.05, 09:33
      spora kolejka tam (pod nieotwieranymi drzwiami) bedzie.
      Jesli Ciebie pocieszy - spotkanie z wiekszoscia uczestnikow forum A40+ - masz
      pewne! smile)
      Emerytus zna wejscie (nieoficjalne) "z boku" ale dla Ciebie (mnie i podobnych)
      pozostanie ono tajemnica po wsze czasy smile)
      Zreszta, hmmm.... "brodata" Nokate (prezesa Klubu) "alternatywnych" -
      przynajmniej znam (z wpisow na Forum), wiec nie jest dla mnie zupelnie obcy.
      Sw.Piotra - (tez ponoc brodaty!) rozpozna Emerytus i inni wybrancy (nie to
      forum!) - wiec: kazdy bedzie w gromadzie swoich "znajomych".
      Nokato (brodata) - dokad jeszcze masz takie mozliwosci, zaopatrz nas (nasza
      grupe) w jakies pachnidla neutralizujace smrod siarki (gotowanej smoly, pomyj
      i dziegciu jako przypraw do strawy! smile)
      Atrakcje (inne) i mocno grzeszne zapewnimy sobie juz sami! smile)

      pozdrawiam,-
      pE

      ps: podszczypywanie moich (szkolnych) kolezanek sprawialo mnie (chyba)wiecej
      przyjemnosci niz uczestnictwo (obowiazkowe!) w szkolnym chorze!.
      Pozostane chyba przy "sprawdzonym" a perspektywe (nieustajacych) spiewow w
      anielskich chorach pozostawie dysponujacym wieksza (od mojej) sprawnoscia
      wokalna smile)
      • nokata Re: welcome in the club - Maryno! 11.04.05, 11:51
        Popaye'u zacny, "Kuzynie Dyrektorze".

        Nie wydaje mi sie, zeby w miejscu naszego amputowanego (czy imputowanego)
        spotkania smrod siarki i innych organoleptycznych dopalaczy
        (wiecej czadu: gratis dodaje fekalia) byl wiekszy niz nieswiezy zapach
        wydobywajacy sie z pseudointelektualnych wymiocin piszacych na forach bigotow.
        Czyli jezeli ten strawiamy, to siarka + reszta bedzie maly Miki
        dla zaprawionych w zbieraniu na garba weteranow.

        I znowu musze zaprotestowac....
        Jest mi Popaye'u nadzwyczaj milo ze prezesem zostalem, ale zaszczyt to niezasluzony. Stara kostyczna Nokata nie zasluguje,
        jako persona non grata (raczej "cogitus non gratus"), na jakiekolwiek uhonorowanie.
        No, chyba ze podaniem jakiejs "wczorajszej" nogi prosto z instytutu geriatycznego.
        Co by mnie w stan nie-rwany postawilo,
        jak Bush Kwacha do raportu za wychylanie sie
        na temat zniesienia wiz dla Polakow przyjezdzajacych do USA

        Nie zwyklem wchodzic chylkiem i , wiec na cale szczescie odpada mi klopot
        "czy sie dostane" wogole, a gdzie w szczegolnosci.
        A protekcja nie jest na pierwszym miejscu lubianych przeze mnie zjawisk.

        Teraz powaznie juz.
        Nasunely mi sie przy okazji Twego postu watpliwosci:
        wszystko co wiemy na temat tego
        co jest "po drugiej stronie" nie ma pochodzenia empirycznego.
        Dostalismy aksjomat, dogmat i to wszystko.
        Co bardziej krewcy powiedza, ze w takim razie nalezy
        odrzucic dogmat o duszy i tym wszystkim co wynika z niego
        (rozne religie roznie na to patrza, przyjmijmy punkt widzenia KK,
        gdyz w tym kregu zyjemy).
        Juz widze zlosliwy usmiech na co-poniektorych licach i wycie tryumfu: "Ta Nokata to jest...". Nie nie jest.
        Przeciez jezeli nie ma dowodu na to
        ze istnieje zycie po smierci, ze istnieje swiat dusz,
        ze istnieje Gehenna i Eden,
        to nie mozna powiedziec, ze logicznym jest stwierdzic
        ze to wszystko nie istnieje. Najzwyczajniej znaczy to tylkko tyle,
        ze nie ma dowodu na to. I na tamto tez.

        Jak dotad nie slyszalem o diariuszu kogos, kto powrocil,
        niekonieczne w zdrowiu z podrozy z ktorej nie wraca sie,
        a umownie nazwanej "na tamta strone".
        A co do "zycia po zyciu", a raczej
        po lekturze doznan reanimowanych, czy przywroconych do zycia,
        nie mozna jednoznacznie potwierdzic, ze jest to obiektywne sprawozdanie:
        w kazdej relacji jest bardzo duzo, za duzo elementow wynikajacych
        z konkretnych przekonan religijnych przezywajacych wlasna smierc.
        Czyli nie ma dowodu.
        To jak do tego podchodzimy, wydaje mi sie ze zalezy
        tylko od jednej rzeczy: na ile identyfikujemy sie z caloscia zasad,
        w sklad ktorych wchodzi i aksjomat o zjawiskach po smierci.
        Bo albo przyjmujemy calosc zasad,
        (jezeli jeszcze nie robimy tego, to przynajmiej dazymy do tego
        w mysl zobligowania nas do doskonalenia swojej osobowosci
        - co ma miejsce we wszystkich duzych znanych mi religiach monoteistycznych),
        albo przestanmy roboc sobie jaja i z religii i z ludzi ktorzy w nia wierza.
        Stajemy sie "parareligijnymi poganami".
        Mysle ze nieco nalezaloby poddac niewielkiej korekcie cytowana przez kanoke sentencje:
        zamiast
        "każdy po śmierci trafia tam, gdzie spodziewał się trafić"
        powinno (zdaniem upierdliwej Nokaty) byc
        "każdy uwaza, ze po śmierci trafia tam gdzie spodziewał się trafić"

        No i Popaye'u ostatni podniesiony problem:
        "Atrakcje (inne) i mocno grzeszne zapewnimy sobie juz sami!"

        Domyslam sie (glodnemu nie tylko chleb na mysli)
        ze chodzi o cielesne bardziej uciechy,
        i nie jest to samotna kapiel w pianie sosnowej.
        Pozwole sobie zacytowac zrodlo prawa obowiazujace w tym zakresie
        wiekszosc Polakow
        (a w kazdym razie deklarujacych przestrzeganie tego Kodeksu - Biblie).

        Gen 12:11 - docenienie piekna kobiety
        Gen 19:32-38 - rodowod Ammonitow i Moabitow
        (co jak wnikliwi zauwaza, nie spotkalo sie ze zbytnim potepieniem)
        Gen 24:16,51 - Piekno kobiety wspoldecydowalo o malzenstwie
        itd,

        ale przykladem nie podlegajacym dyskusji juz jest
        Piesn nad piesniami przypisywana Salomonowi. O autorze Pnp nic nie wiemy.
        Autorstwo Salomona dziś już nie ma zwolenników.
        Imię jego w tytule uważa się za fikcję literacką.
        Zarówno język jak i zapożyczona od proroków teologia wskazują na dość późną datę powstania utworu.
        Najprawdopodobniej szukać jej należy nie wcześniej niż w ostatnich latach niewoli babilońskiej, a nie później niż w IV wieku przed Chrystusem.
        Obojetnie jednak co bysmy jej przypisywali jest ona po prostu poematem lirycznym o tematyce miłosnej i zabarwieniu nieco erotycznym.
        Skoro znalazla sie w kanonie ksiag, to czy Bogu niemile jest podziwianie Jego dziela (Rodz2:22)?
        Jezeli by nie bylo, Jezus nie powolywalby sie na Salomona (wnikliwi znajda sami gdzie i w jakich okolicznosciach), albo mowiac o stalosci zwiazku malzenskiego odcialby sie od jego warstwy erotycznej.
        Jest to bowiem jedyna w całym Piśmie świętym księga,
        w której nie ma mowy ani o Bogu, ani o narodzie wybranym
        i która nie zawiera żadnej myśli religijnej.
        Już Teodor z Mopswestii (350-428) wyraził opinię, że Pnp to tylko poemat miłosny w rodzaju Uczty Platona. Nieci w klimacie podonym do niej jest Psalm
        45(44)* Weselna pieśń dla Pomazańca Bożego.
        A juz kompletnym zaslepieniem i ignoranctwemjest paralela oblubienicy i kosciola, a takze oblubienca i Jezusa.
        Wracajac do erotki jako takie, przeciez jak mozna uwazac rozkoszne figle we dwoje za grzech? Chyba tylko osoby z poteznymi dysfunkcjami psychilki i deformacjami systemu wartosci moglyby tak uwazac.


        I tak na marginesie, gdy wyszukiwalem cytaty do tego postu...

        Dlaczego Zydzi mieli okrasc Egipcjan wychodzac z Egiptu? Przeciez to niemoralne. A jednak...
        "Każda bowiem kobieta pożyczy od swojej sąsiadki i od pani domu swego srebrnych i złotych naczyń oraz szat". Nałożycie to na synów i córki wasze i złupicie Egipcjan - Wyj 3:22".
        Ale w kilka (?) juz lat po tym fakcie, Mojzesz dostal na kamiennej tablicy zapis
        Wyj 20:15 Nie będziesz kradł
        jak rowniez
        Wyj 22:6 (Jeśliby ktoś dał drugiemu pieniądze lub przedmioty wartościowe na przechowanie i zostałoby to skradzione w domu tego człowieka, a złodziej zostanie wykryty, winien wypłacić dwukrotne odszkodowanie.
        Zydzi nie zaplacili Egipcjanom za ta kradziez,
        udokumentowana w pismach egipskich, przez nastepne ok 3750 lat...

        Ok 75% spolecznstwa deklaruje sie, ze jest wierzacymi (jezeli jest inaczej - poprawcie mnie).
        Nie tak dawno w innym watku czytalem o nietolerancji prezentowaniej wlasnie przez wierzacych,m Rydzyka, Jankowskiego, Babcie sprzedajace pocztowki
        z wizerunkami swietych itd, a przeciez
        "Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej (Wyj 22:20)".

        Czy to co przytoczylem swiadczy o mojej pogardzie dla Biblii czy moze o czyms innym, nie mnie akurat dotyczacych deformacjach i wyrodzeniach??

        (Wszystkie cytaty: Biblia Tysiaclecia wyd 2)
        • kanoka Re: welcome in the club - Maryno! 11.04.05, 12:20
          nokata napisała:
          --------
          > Teraz powaznie juz.
          > Nasunely mi sie przy okazji Twego postu watpliwosci:
          > wszystko co wiemy na temat tego
          > co jest "po drugiej stronie" nie ma pochodzenia empirycznego.
          > Dostalismy aksjomat, dogmat i to wszystko.
          > Co bardziej krewcy powiedza, ze w takim razie nalezy
          > odrzucic dogmat o duszy i tym wszystkim co wynika z niego
          > (rozne religie roznie na to patrza, przyjmijmy punkt widzenia KK,
          > gdyz w tym kregu zyjemy).
          > Juz widze zlosliwy usmiech na co-poniektorych licach i wycie tryumfu: "Ta Nokat
          > a to jest...". Nie nie jest.
          > Przeciez jezeli nie ma dowodu na to
          > ze istnieje zycie po smierci, ze istnieje swiat dusz,
          > ze istnieje Gehenna i Eden,
          > to nie mozna powiedziec, ze logicznym jest stwierdzic
          > ze to wszystko nie istnieje. Najzwyczajniej znaczy to tylkko tyle,
          > ze nie ma dowodu na to. I na tamto tez.
          >
          > Jak dotad nie slyszalem o diariuszu kogos, kto powrocil,
          > niekonieczne w zdrowiu z podrozy z ktorej nie wraca sie,
          > a umownie nazwanej "na tamta strone".
          > A co do "zycia po zyciu", a raczej
          > po lekturze doznan reanimowanych, czy przywroconych do zycia,
          > nie mozna jednoznacznie potwierdzic, ze jest to obiektywne sprawozdanie:
          > w kazdej relacji jest bardzo duzo, za duzo elementow wynikajacych
          > z konkretnych przekonan religijnych przezywajacych wlasna smierc.
          > Czyli nie ma dowodu.
          > To jak do tego podchodzimy, wydaje mi sie ze zalezy
          > tylko od jednej rzeczy: na ile identyfikujemy sie z caloscia zasad,
          > w sklad ktorych wchodzi i aksjomat o zjawiskach po smierci.
          > Bo albo przyjmujemy calosc zasad,
          > (jezeli jeszcze nie robimy tego, to przynajmiej dazymy do tego
          > w mysl zobligowania nas do doskonalenia swojej osobowosci
          > - co ma miejsce we wszystkich duzych znanych mi religiach monoteistycznych),
          > albo przestanmy roboc sobie jaja i z religii i z ludzi ktorzy w nia wierza.
          > Stajemy sie "parareligijnymi poganami".
          ----------------------
          W pełni się zgadzam, Nokatosmile
          Polecam ciekawy artykuł - nie tylko ten z tej strony.
          www.agas.2n.pl/Spirala/isia/index1.html
          Czasem dobrze jest zatrzymać się w biegu i popatrzeć na sens tej gonitwy....
        • malku Re: welcome in the club - Maryno! 11.04.05, 18:31
          nokata napisała:

          > Popaye'u zacny, "Kuzynie Dyrektorze".
          >
          > Nie wydaje mi sie, zeby w miejscu naszego amputowanego (czy imputowanego)
          > spotkania smrod siarki i innych organoleptycznych dopalaczy
          > (wiecej czadu: gratis dodaje fekalia) byl wiekszy niz nieswiezy zapach
          > wydobywajacy sie z pseudointelektualnych wymiocin piszacych na forach bigotow.
          > Czyli jezeli ten strawiamy, to siarka + reszta bedzie maly Miki
          > dla zaprawionych w zbieraniu na garba weteranow.
          >
          > I znowu musze zaprotestowac....
          > Jest mi Popaye'u nadzwyczaj milo ze prezesem zostalem, ale zaszczyt to
          niezaslu
          > zony. Stara kostyczna Nokata nie zasluguje,
          > jako persona non grata (raczej "cogitus non gratus"), na jakiekolwiek
          uhonorowa
          > nie.
          > No, chyba ze podaniem jakiejs "wczorajszej" nogi prosto z instytutu
          geriatyczne
          > go.
          > Co by mnie w stan nie-rwany postawilo,
          > jak Bush Kwacha do raportu za wychylanie sie
          > na temat zniesienia wiz dla Polakow przyjezdzajacych do USA
          >
          > Nie zwyklem wchodzic chylkiem i , wiec na cale szczescie odpada mi klopot
          > "czy sie dostane" wogole, a gdzie w szczegolnosci.
          > A protekcja nie jest na pierwszym miejscu lubianych przeze mnie zjawisk.
          >
          > Teraz powaznie juz.
          > Nasunely mi sie przy okazji Twego postu watpliwosci:
          > wszystko co wiemy na temat tego
          > co jest "po drugiej stronie" nie ma pochodzenia empirycznego.
          > Dostalismy aksjomat, dogmat i to wszystko.
          > Co bardziej krewcy powiedza, ze w takim razie nalezy
          > odrzucic dogmat o duszy i tym wszystkim co wynika z niego
          > (rozne religie roznie na to patrza, przyjmijmy punkt widzenia KK,
          > gdyz w tym kregu zyjemy).
          > Juz widze zlosliwy usmiech na co-poniektorych licach i wycie tryumfu: "Ta
          Nokat
          > a to jest...". Nie nie jest.
          > Przeciez jezeli nie ma dowodu na to
          > ze istnieje zycie po smierci, ze istnieje swiat dusz,
          > ze istnieje Gehenna i Eden,
          > to nie mozna powiedziec, ze logicznym jest stwierdzic
          > ze to wszystko nie istnieje. Najzwyczajniej znaczy to tylkko tyle,
          > ze nie ma dowodu na to. I na tamto tez.
          >
          > Jak dotad nie slyszalem o diariuszu kogos, kto powrocil,
          > niekonieczne w zdrowiu z podrozy z ktorej nie wraca sie,
          > a umownie nazwanej "na tamta strone".
          > A co do "zycia po zyciu", a raczej
          > po lekturze doznan reanimowanych, czy przywroconych do zycia,
          > nie mozna jednoznacznie potwierdzic, ze jest to obiektywne sprawozdanie:
          > w kazdej relacji jest bardzo duzo, za duzo elementow wynikajacych
          > z konkretnych przekonan religijnych przezywajacych wlasna smierc.
          > Czyli nie ma dowodu.
          > To jak do tego podchodzimy, wydaje mi sie ze zalezy
          > tylko od jednej rzeczy: na ile identyfikujemy sie z caloscia zasad,
          > w sklad ktorych wchodzi i aksjomat o zjawiskach po smierci.
          > Bo albo przyjmujemy calosc zasad,
          > (jezeli jeszcze nie robimy tego, to przynajmiej dazymy do tego
          > w mysl zobligowania nas do doskonalenia swojej osobowosci
          > - co ma miejsce we wszystkich duzych znanych mi religiach monoteistycznych),
          > albo przestanmy roboc sobie jaja i z religii i z ludzi ktorzy w nia wierza.
          > Stajemy sie "parareligijnymi poganami".
          > Mysle ze nieco nalezaloby poddac niewielkiej korekcie cytowana przez kanoke
          sen
          > tencje:
          > zamiast
          > "każdy po śmierci trafia tam, gdzie spodziewał się trafić"
          > powinno (zdaniem upierdliwej Nokaty) byc
          > "każdy uwaza, ze po śmierci trafia tam gdzie spodziewał się trafić"
          >
          > No i Popaye'u ostatni podniesiony problem:
          > "Atrakcje (inne) i mocno grzeszne zapewnimy sobie juz sami!"
          >
          > Domyslam sie (glodnemu nie tylko chleb na mysli)
          > ze chodzi o cielesne bardziej uciechy,
          > i nie jest to samotna kapiel w pianie sosnowej.
          > Pozwole sobie zacytowac zrodlo prawa obowiazujace w tym zakresie
          > wiekszosc Polakow
          > (a w kazdym razie deklarujacych przestrzeganie tego Kodeksu - Biblie).
          >
          > Gen 12:11 - docenienie piekna kobiety
          > Gen 19:32-38 - rodowod Ammonitow i Moabitow
          > (co jak wnikliwi zauwaza, nie spotkalo sie ze zbytnim potepieniem)
          > Gen 24:16,51 - Piekno kobiety wspoldecydowalo o malzenstwie
          > itd,
          >
          > ale przykladem nie podlegajacym dyskusji juz jest
          > Piesn nad piesniami przypisywana Salomonowi. O autorze Pnp nic nie wiemy.
          > Autorstwo Salomona dziś już nie ma zwolenników.
          > Imię jego w tytule uważa się za fikcję literacką.
          > Zarówno język jak i zapożyczona od proroków teologia wskazują na dość późną
          dat
          > ę powstania utworu.
          > Najprawdopodobniej szukać jej należy nie wcześniej niż w ostatnich latach
          niewo
          > li babilońskiej, a nie później niż w IV wieku przed Chrystusem.
          > Obojetnie jednak co bysmy jej przypisywali jest ona po prostu poematem
          liryczny
          > m o tematyce miłosnej i zabarwieniu nieco erotycznym.
          > Skoro znalazla sie w kanonie ksiag, to czy Bogu niemile jest podziwianie Jego
          d
          > ziela (Rodz2:22)?
          > Jezeli by nie bylo, Jezus nie powolywalby sie na Salomona (wnikliwi znajda
          sami
          > gdzie i w jakich okolicznosciach), albo mowiac o stalosci zwiazku malzenskiego
          > odcialby sie od jego warstwy erotycznej.
          > Jest to bowiem jedyna w całym Piśmie świętym księga,
          > w której nie ma mowy ani o Bogu, ani o narodzie wybranym
          > i która nie zawiera żadnej myśli religijnej.
          > Już Teodor z Mopswestii (350-428) wyraził opinię, że Pnp to tylko poemat
          miłosn
          > y w rodzaju Uczty Platona. Nieci w klimacie podonym do niej jest Psalm
          > 45(44)* Weselna pieśń dla Pomazańca Bożego.
          > A juz kompletnym zaslepieniem i ignoranctwemjest paralela oblubienicy i
          kosciol
          > a, a takze oblubienca i Jezusa.
          > Wracajac do erotki jako takie, przeciez jak mozna uwazac rozkoszne figle we
          dwo
          > je za grzech? Chyba tylko osoby z poteznymi dysfunkcjami psychilki i
          deformacja
          > mi systemu wartosci moglyby tak uwazac.
          >
          >
          > I tak na marginesie, gdy wyszukiwalem cytaty do tego postu...
          >
          > Dlaczego Zydzi mieli okrasc Egipcjan wychodzac z Egiptu? Przeciez to
          niemoralne
          > . A jednak...
          > "Każda bowiem kobieta pożyczy od swojej sąsiadki i od pani domu swego
          srebrnych
          > i złotych naczyń oraz szat". Nałożycie to na synów i córki wasze i złupicie Eg
          > ipcjan - Wyj 3:22".
          > Ale w kilka (?) juz lat po tym fakcie, Mojzesz dostal na kamiennej tablicy
          zapi
          > s
          > Wyj 20:15 Nie będziesz kradł
          > jak rowniez
          > Wyj 22:6 (Jeśliby ktoś dał drugiemu pieniądze lub przedmioty wartościowe na
          prz
          > echowanie i zostałoby to skradzione w domu tego człowieka, a złodziej
          zostanie
          > wykryty, winien wypłacić dwukrotne odszkodowanie.
          > Zydzi nie zaplacili Egipcjanom za ta kradziez,
          > udokumentowana w pismach egipskich, przez nastepne ok 3750 lat...
          >
          > Ok 75% spolecznstwa deklaruje sie, ze jest wierzacymi (jezeli jest inaczej -
          po
          > prawcie mnie).
          > Nie tak dawno w innym watku czytalem o nietolerancji prezentowaniej wlasnie
          prz
          > ez wierzacych,m Rydzyka, Jankowskiego, Babcie sprzedajace pocztowki
          > z wizerunkami swietych itd, a przeciez
          > "Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście
          c
          > udzoziemcami w ziemi egipskiej (Wyj 22:20)".
          >
          > Czy to co przytoczylem swiadczy o mojej pogardzie dla Biblii czy moze o czyms
          i
          > nnym, nie mnie akurat dotyczacych deformacjach i wyrodzeniach??
          >
          > (Wszystkie cytaty: Biblia Tysiaclecia wyd 2)
          >
          dzizussss - co za tekscior
    • kanoka Re: Mam taka watpliwosc 11.04.05, 10:17
      Ktoś kiedyś napisał (ale kto? - nie pamiętam), że każdy po śmierci trafia tam,
      gdzie spodziewał się trafić.
      Może coś w tym jest wink
      • mantra1 Re: Mam taka watpliwosc 11.04.05, 10:27
        A ktos inny jeszcze: "grzeczne dziewczynki ida prosto do nieba, a niegrzeczne -
        tam gdzie chca". Jesli dodamy do tego wyzej wymienione towarzystwo, to czuje sie
        ta perspektywa calkiem usatysfakcjonowana wink
        • mysza63 Re: Mam taka watpliwosc 11.04.05, 11:21
          Ja też, bo choć jestem Myszą to mam prawdziwie koci charakter i zazwyczaj
          chadzam własnymi drogami, więc wybiorę sobię co ładniejszy obłoczek i już nic
          do szczęścia mi nie będzie potrzebne ... no może jeszcze jakaś książka dla
          zupełnego relaksu
          • mantra1 Re: Mam taka watpliwosc 11.04.05, 11:23
            Obloczek??? To dokad Ty sie Mysza wybierasz? wink)
            • maryna04 Re: Mam taka watpliwosc 11.04.05, 15:05
              Oj Emerytusie nie wysylaj mnie do kotlow piekielnych, bo bez takich jak A40+
              zanudzisz sie w tej niebianskiej atmosferze na smierc.
    • kanoka Re: Mam taka watpliwosc 12.04.05, 08:53
      W ostatnim okresie wiele było artykułów, publikacji i wypowiedzi forumowych nt
      papieża, reakcji wiernych i społeczeństw związanych z oceną Jego osoby,
      pontyfikatu, nauk, encyklik itp. Wiekszość wypowiedzi w polskiej prasie i na
      polskich forach to wypowiedzi katolików(jesteśmy państwem katolickim),
      nieliczne wypowiedzi ateistów, sporadycznie - osób innego wyznania.
      W niektórych tych wypowiedziach było słychać zakłopotanie i sprzeciw wobec
      zaistniałej żywiołowej "sakralizacji" JPII . Niektórzy wierzący protestowali
      przeciwko oddawaniu człowiekowi boskiej czci - większej niż Chrystusowi czy Panu
      Bogu. Czy byli to wyłącznie wyznawcy religii reformowanych i SJ?
      Powstała również strona internetowa wyrażająca sprzeciw przeciwko stawianiu JPII
      na równi - a może przed? Bogiem.
      Nie chcąc mnożyć wątków o papieżu - wrzucam to tutaj, gdyż jakoś łączy się ten
      problem z wątkiem Maryny
      www.sprzeciw.republika.pl/
      Polecam zarówno tekst, jak i wypowiedzi internautów - to też jest obraz naszego
      kraju - nie tylko to, co było na pierwszych stronach gazet.
      • maryna04 Re: Mam taka watpliwosc 12.04.05, 13:37
        Kanoko, jakim sposobem znajdujesz takie madre teksty? Autorke jest gleboko
        religijna - tak jak powinna wygladac wiara. Uklon przed nia.
        Caly czas chodzilo mi po glowie to slowo: balwochwalstwo i nie mialam odwagi
        go napisac, chociaz wydawalo mi sie, ze taka bardzo tchorzliwa nie jestem.
        Chyba myslalam, ze nie mam prawa, ale autorka ma prawo - jest wierzaca,
        chociaz inaczej. Dla Polakow to nie nauki Jezusa sa wazne, tylko to, ze Papiez
        byl Polakiem, z prasy wloskiej, ktorej streszczenia podawane sa w internetowej
        GW widac juz zniecierpliwienie na temat Polakow, nie poruszalam tego, zeby nie
        byc czepialska. W ogolnosci rozwija sie fenomen socjologiczny, ktory trwa juz
        od lat. Jak go nazwac?....
      • petar2 Re: Mam taka watpliwosc 12.04.05, 15:49
        Przeczytałem ten tekst pani Sidor, klikanaście wpisów z księgi poparcia i rzut
        oka na linki. Tekst na pierwszy rzut oka brzmi rozsądnie ale już dalsze wpisy
        są trochę dziwne. Pachnie to jakimś innym wyznaniem jeśli nie sektą, która
        próbuje wykorzystać sytuację do własnej promocji. Może przesadzam, ale
        zalecałbym pewną ostrożność przed wyrażaniem opinii na tego typu wypowiedzi i
        zjawiska.
        Pozdrawiam
        • mantra1 Re: Mam taka watpliwosc 12.04.05, 16:18
          Ciekawe, co piszesz Petar. A moglbys wrzucic chociaz kilka wypowiedzi, ktore Ci
          podejrzanie pachna? Oczywiscie, ze jest to pytanie z gatunku
          zaczepno-prowokujacych. Ot, zwykle lenistwo i zmeczenie oczu od pracy przy
          komputerze smile
          • mantra1 Re: Mam taka watpliwosc 12.04.05, 16:32
            Errata surprisedczywiscie, ze NIE jest to pytanie z gatunku zaczepno-prowokujacych.

            Chociaz nie wykluczam, ze takim sie okaze wink)
            • bodzio49 Re: Mam taka watpliwosc 12.04.05, 23:23
              W moim odczuciu tekst jest tylko próbą szerszego zaistnienia osoby o bardzo
              wątpliwej religijności. Nie czułem się w jakikolwiek sposób namawiany do
              okazywania Papieżowi szacunku ani nie spotkałem się z takimi przypadkami. Każdy
              miał okazję okazywać ten szcunek jak umiał. Jeśli ktos przesadził i zgrzeszył
              to Bóg to oceni nie jakaś nawiedzona grafomanka.
          • petar2 Re: Mam taka watpliwosc 13.04.05, 09:19
            cóż, to chyba strona aktywistów Wyznania Mojżeszowego. Pani Sidor tłumaczyła
            trochę publikacji judaistycznych, linki do stron też na to wskazują.
            "sprzeciw wyrażam ze względu i dla dobra moich przyjaciół i znajomych będących
            katolikami", no nie brzmi to przekonywująco.
            Ostatnie kilkanaście dni znacznie podniosło temperaturę religijną (choć nie
            tylko) rodaków. Z tego efektu będą próbowały skorzystać inni co widać po tym
            proteście.

            Myślę, że stało się w tych dniach coś niebywałego z punktu socjologicznego.
            Można cmokać z dezaprobatą nad chwilowym "szaleństwem" rodaków, ich płytkością
            religijną i tworzeniem kultu Jana Pawła II ale włączanie w tą dyskusję innych
            wyznań to jakieś nieporozumienie. Mają interpretować chrześcijanom biblię i
            pouczać w stylu "zachęcał do łamania Bożego przykazania zabraniającego czci
            obrazów i wbrew nauce Chrystusa, głosił, że są inni posrednicy do Boga niż sam
            Zbawiciel (Maria i święci)"??


            • kanoka Re: Mam taka watpliwosc 13.04.05, 10:16
              Hej, dyskutujmy dalejsmile
              Napisałeś:
              > cóż, to chyba strona aktywistów Wyznania Mojżeszowego. Pani Sidor tłumaczyła
              > trochę publikacji judaistycznych, linki do stron też na to wskazują.

              oraz

              włączanie w tą dyskusję innych
              > wyznań to jakieś nieporozumienie. Mają interpretować chrześcijanom biblię i
              > pouczać w stylu "zachęcał do łamania Bożego przykazania zabraniającego czci
              > obrazów i wbrew nauce Chrystusa, głosił, że są inni posrednicy do Boga niż sam
              > Zbawiciel (Maria i święci)"??

              To tu się z Tobą nie zgadzam.
              Uważam, że w sposób kulturalny(vide dyskusja o tabu), można rozmawiać na
              większość tematów. Protestanci, Żydzi, Świadkowie Jechowy - też są Polakami - i
              mają prawo wypowiedzi nt tego co się dzieje w kraju i chyba jednak i ich
              dotyczy? no i oczywiście - ateiści, deiści i tp - albo jest ta demokracja, albo
              kupujemy kneble i otwieramy biuro na Mysiejwink
              I nie sądzę, żeby intencją autorki sprzeciwu, było jak piszesz "pouczanie"
              kogokolwiek .

              > Myślę, że stało się w tych dniach coś niebywałego z punktu socjologicznego.
              A tu się z Tobą zgadzam. I mam nadzieję, że coś dobrego z tego zrywu
              patriotyczno - religijnego w przynajmniej niektórych rodakach zostanie .
              pozdrawiam
              knk
              • petar2 Re: Mam taka watpliwosc 13.04.05, 10:50
                kanoka napisała:

                > To tu się z Tobą nie zgadzam.
                > Uważam, że w sposób kulturalny(vide dyskusja o tabu), można rozmawiać na
                > większość tematów. Protestanci, Żydzi, Świadkowie Jechowy - też są Polakami- i
                > mają prawo wypowiedzi nt tego co się dzieje w kraju i chyba jednak i ich
                > dotyczy? no i oczywiście - ateiści, deiści i tp - albo jest ta demokracja,

                Oczywiście, że mają prawo do wypowiedzi i dyskusji. Ale niekoniecznie w kwestii
                zasad, dogmatów Katolicyzmu. Bo to żadna dyskusja tylko czysta manipulacja. I
                to pod pretekstem troski.
                Nie widzisz tego?
                Początek tego sprzeciwu jest taki, że każdy się zgodzi (choć już uwypuklona
                zasługa JPII w pojednaniu z Żydami), potem parę oczywistych prawd w stylu, że
                to Jezus a nie papież jest zbawicielem, dalej następuje już czepianie się.
                Nie czuję się na siłach i brak czasu na rozkładanie tego tekstu na czynniki
                pierwsze, ale myślę, że razem z początkowymi komentarzami (dalej odechciało mi
                się czytać) byłby niezłym materiałem na omówienie mechanizmu manipulacji.
                • kanoka Re: Mam taka watpliwosc 13.04.05, 11:19
                  petar2 napisał:
                  > Oczywiście, że mają prawo do wypowiedzi i dyskusji. Ale niekoniecznie w kwestii
                  >
                  > zasad, dogmatów Katolicyzmu. Bo to żadna dyskusja tylko czysta manipulacja. I
                  > to pod pretekstem troski.

                  Więc jednak jest Tabu smile
                  Ja też nie jestem mocna w religioznawstwie i nie pokusze się o fachową analizę,
                  ale nie odebrałam tego jako manipulację, tylko jako wypowiedzenie swojej opinii
                  przez wierzących inaczej.
                  A mechanizmy manipulacji i co za nią uważamy my, a co psychologia społeczna -
                  może to temat na następną dyskusję?
                  • petar2 Re: Mam taka watpliwosc 14.04.05, 11:15
                    kanoka napisała:

                    > Więc jednak jest Tabu smile

                    Ależ skąd. Uważam, że dabata jest potrzebna.

                    >Ja też nie jestem mocna w religioznawstwie i nie pokusze się o fachową analizę,
                    >ale nie odebrałam tego jako manipulację, tylko jako wypowiedzenie swojej opinii
                    >przez wierzących inaczej.

                    To więcej niż wypowiedź:
                    1. Duże litery oznaczają podniesiony głos, oburzenie.
                    2. Wypowiedź jest praktycznie anonimowa. Co prawda dalej pojawia się nazwisko
                    Autorki, ale dalsze wpisy i linki starają się ukryć wyznanie piszących.
                    Zupełnie inaczej brzmiałaby ta wypowiedź, gdyby był dopisek w stylu "jako
                    wyznawca judaizmu, uważam ...", prawda?
                    3. Księga (sic!) poparcia wyłącza możliwość polemiki.

                    To tak jakby zwolennicy wista wystosowali dogmatyczny protest wobec grajacych w
                    brydża (pozwoliłem sobie na porównanie w bliskim mi temacie, wybacz smile że ci
                    zmienili zasady gry i unowocześlili brydża a przecież wywodzi on się z wista.
                    Czy należałoby podjąć dyskusję w sytuacji gdy są to już dwie różne gry, brydż
                    zdobył światowy rozgłos i pretenduje do olimpiady a taki ewentualny protest
                    wynika jedynie z rozgoryczenia zwolenników starej gry?
        • kanoka Re: Mam taka watpliwosc 13.04.05, 10:02
          Witaj, Petar smile
          Napisałeś:
          Pachnie to jakimś innym wyznaniem jeśli nie sektą, która
          > próbuje wykorzystać sytuację do własnej promocji. Może przesadzam, ale
          > zalecałbym pewną ostrożność przed wyrażaniem opinii na tego typu wypowiedzi i
          > zjawiska.
          Wiesz, od czasu kiedy z katolicyzmu "przeszłam na ateizm", często mnie
          interesowało, gdzie się kończy sekta, a zaczyna RELIGIA? Poczytaj różne
          definicje tego słowa "SEKTA" przywoływane przez bądź co bądź, specjalistów od
          sekciarstwa - oo Dominikanów
          To co "wczoraj" było sektą, często "dzisiaj" jest religią panujacą.....
          sekty.sluzew.dominikanie.pl/coto/1d.html
          • petar2 Re: Mam taka watpliwosc 13.04.05, 11:34
            kanoka napisała:
            > To co "wczoraj" było sektą, często "dzisiaj" jest religią panujacą.....

            No chyba nie. Trudno dzisiejsze duże religie nazwać sektami i nawet jeśli w
            początkach miały jeakieś ich cechy, to zostały one usunięte.
            Dlatego pojęcie sekta jest potrzebne i wyraźnie różni się od religii.

            Skoro już poruszałaś Miła Kanoko wątek osobisty, to jestem katolikiem.
            Kiepskim, bardziej praktykującym (tradycja, dzieci) niż wierzącym. Nie
            umniejsza to jednak mojego szacunku dla Kościoła i jego roli w historii oraz
            obecnie. Jest wiele 'ale', myślę, że ostygnięciu emocji pojawi się rzeczowa
            dyskusja w Polsce o pontyfikacie Jana Pawła II, Kościele i religii, choć nie
            będzie to łatwe. Będzie przeszkadzać z jednej strony bezkrytyczne zapatrzenie
            się w Papieża rodaków a z drugiej, używając poetyki Papaye, chęć
            lewackojebliwych wyznawców wolności i humanizmu dokopania 'ciemnogrodowi'.
            • popaye Re: Mam watpliwosc - Peter2 13.04.05, 20:13
              watpie Peter-ze2 czy "jebliwosc" i do tego lewacka (sic!) popayE i Twoj odbior
              moich prywatnych i subiektywnych pogladow powinien byc uzywany jako "argument"
              czy przyklad w Twoich wypowiedziach - nie skierowanych bezposrednio do mnie.

              PopayE nie jest osoba publiczna, nie reprezentuje na tym forum interesow zadnej
              grupy czy partii politycznej (strzez Bog!) a jego wpisy sa wyrazem calkowicie
              prywatnego i subiektywnego stanowiska w sprawach poruszanych na tym forum.

              Masz prawo do innych, ale prosze bez podpierania sie subiektywna wycena
              i odbiorem stanowiska popayE! - jego prymitywizm pojeciowy, plytkosc i brak
              rozwagi jest innym Uczestnikom tego forum znana - obejdzie sie bez Twojej
              roboty uswiadamiajacej smile.

              Nauczony doswiadczeniem, staram sie w moich wypowiedziach na tym forum,
              wylacznie w wyjatkowych przypadkach i w stosunku do osob ktore "znam" (dluzszym
              uczestnictwem) polemizowac (personalnie) z Ich stanowiskiem.
              Nie mialem przyjemnosci, jak do tej pory, Ciebie (Petera2) zaliczac do grona
              moich forumowych "znajomych" - wiec zapewniam iz przynajmniej przez pewien
              czas, bede unikal powolywania sie (personalnie) na Twoje stanowisko,
              swiatopoglad, wyczucie poetyki itp.
              Prosze o wzajemnosc!.
              pE
              • petar2 Re: Mam watpliwosc - Peter2 14.04.05, 08:28
                popaye napisał:

                >watpie Peter-ze2 czy "jebliwosc" i do tego lewacka (sic!) popayE i Twoj odbior
                >moich prywatnych i subiektywnych pogladow powinien byc uzywany jako "argument"
                > czy przyklad w Twoich wypowiedziach - nie skierowanych bezposrednio do mnie.

                powołałem się jedynie na określenie, którego używałeś w paru ostatnich wątkach.
                Nie dotyczyło to Twoich poglądów ani Ciebie. Jesteś przewrażliwiony?
                Słówko "jebliwość" pochodzi od "jebać", kolokwializmu stosunku seksualnego.
                Bardziej pasuje więc do lewaków niż świętych.

                >PopayE nie jest osoba publiczna, nie reprezentuje na tym forum interesow zadnej
                > grupy czy partii politycznej (strzez Bog!) a jego wpisy sa wyrazem calkowicie
                > prywatnego i subiektywnego stanowiska w sprawach poruszanych na tym forum.

                > Masz prawo do innych, ale prosze bez podpierania sie subiektywna wycena
                > i odbiorem stanowiska popayE! - jego prymitywizm pojeciowy, plytkosc i brak
                > rozwagi jest innym Uczestnikom tego forum znana - obejdzie sie bez Twojej
                > roboty uswiadamiajacej smile.

                No nie jestem do końca przekonany smile

                > Nie mialem przyjemnosci, jak do tej pory, Ciebie (Petera2) zaliczac do grona
                > moich forumowych "znajomych" - wiec zapewniam iz przynajmniej przez pewien
                > czas, bede unikal powolywania sie (personalnie) na Twoje stanowisko,
                > swiatopoglad, wyczucie poetyki itp.
                > Prosze o wzajemnosc!.

                Nie odwzajemnię w sytuacji gdy w obraźliwy sposób wypowiadasz się o pewnych
                poglądach, postawach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka