Dodaj do ulubionych

Obejdzie sie...

07.05.05, 14:18
...no wlasnie bez czego? Co nam jest absolutnie-niezbednie potrzebne do zycia,
co niekoniecznie, a co wcale nie?
W moim przypadku do pierwszej grupy, oprocz oczywiscie jedzenia i picia
zaliczylabym (niestety) papieroski, net, kontakt z ludzmi, biezaca, ciepla
wode do mycia, muzyka, gadajacy papug w domu i wygodne buty.
Moge sie obejsc, aczkolwiek niechetnie bez kawy, herbaty, telefonu, samochodu,
seksu, ulubionych kosmetykow, perfum, slodyczy, udogodnien w kuchni i telewizji.
Zupelnie spokojnie moge zyc bez alkoholu, najmodniejszych ciuchow, gadzetow i
innych elektronicznych bajerow.
Podkreslam, ze pytanie brzmi "bez czego", a nie "bez kogo", wiec nie wymieniam
tu osob, bez ktorych trudniej, czy latwiej by mi sie zylo wink
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 14:45
      Jesli moge po sasiedzku, dzien dobry, to w zasadzie moge obyc sie bez
      wszystkiego, ale nie bez poczucia wzglednego bezpieczenstwa, ktore nie wynika
      ani z cieplej wody, ani kawy a jedynie ze swiadomosci mozliwosci wyjscia
      obronna reka, albo choc kciukiem z prawie wszystkich wrednych sutuacji.Niby
      banal ale zweryfikowal mi sie w trakcie zycia wielokrotnie.Pozdrawiam
    • kanoka Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 14:59
      No, tak sobie pomyślałam, przeczytałam co napisała Mantra (realistycznie)i
      Fedorczyk(psychologicznie) i mi wyszło, że podzielając opinię Fedorczyk w
      sprawie szerokorozumianego poczucia bezpieczeństwa, dodatkowo nie potrafię żyć
      bez złudzeń....niektórzy nazywają to nadzieją.
      • wedrowiec2 Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 15:03
        Bezpieczeństwo + bieżąca ciepła woda, ale nie z gejzerawink
      • fedorczyk4 Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 15:09
        O, to,to, wlasnie! Wlasnie w tym jest duzy procent poczucia bezpieczenstwa i w
        zaufaniu tez szeroko pojetym, do siebie, otoczenia, wlasnej wiedzy , czy innych
        cech charakteru. Jak chodzi o materialne dobra, czy ulatwiacze to jestem
        wiebicielka Robinsona Crusoe, wszystko da sie zrobic, a czego nie da sie zrobic
        da sie zapomniec.
        • wedrowiec2 Fedorczyku - 07.05.05, 15:11
          Witaj Nowa Alternatywno Osobosmile)
          To miało być oczywiście w poprzednim wpisie.
    • popaye Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 15:12
      Mantro,-
      na... sex (z papuga) - tez sie nie "pisze" - podobnie jak Ty! smile)
      Reszta - moze byc! - z zastrzezeniem iz Tobie (jako hetero) nie grozi bys
      byla ozeniona z Popay´owa co u mnie, przez ostatnie 30-ci lat "determinowalo"
      swobode moich "wyborow"smile
      Obejde sie bez "wszystkiego" na co zgodzi sie Popayowa! a poniewaz nie jestem
      desperat i (z czasem) opadlem z sil do walki - nie jestem pewny czy bez:
      kosmetykow, perfum, udogodnien w kuchni, telefonu i auta "powinienem" sie
      obycsad.

      pozdrawiam,-
      pE

      - samotnym - zle! (tylko ....papuga?), zonatym - jeszcze gorzej!sad
      • mantra1 Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 15:42
        Popayu,
        zauwaz, ze papuga (chociaz plci meskiej) i seks wystepuja u mnie w roznych
        grupach niezbednosci, ze wskazaniem na nieodzownosc papugi smile)
        A co z praca, mili Panstwo? Bo jakos nikt o niej tu nie wspomnial. Czy oznacza
        to, ze jest poza klasyfikacja, niezbedna, jak jedzenie, sen, czy picie, czy tez
        na calkiem przeciwleglym biegunie, czyli mozemy sie bez niej obejsc, jak
        bez...(tu niech kazdy sobie wpisze, co uwaza)?
        • nokata Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 15:52
          No nieeee, bez pracy baaardzo ciezko mi sie obejsc.
          Moze dlatego ze w 90% przypadkow robilem i robie to co lubie.
          Owszem, z przyjemnoscia leniuchuje tydzien albo dwa.
          Ale pozniej zaczynaja mnie boki bolec od nierobstwa.

          No, co do papu, to chyba Manterko sama wiesz tongue_out
          No kocham jesc (nie koniecznie duzo, chociaz tez)
          ale smacznie. Co nie znaczy ze drogo.

          Sex? Hmmm a to jakis srodek wzajemnego uzalezniania? Loteria?
          Czy tez inna feministyczna bron masowego razenia?
          Hmmm skoro nie wiem co to jest, to i chyba bez tego moge sie obejsc.
          • kanoka Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 16:13
            Praca? Zawodowa, rozumiem?
            Kiedy polegała na robieniu tego, co mnie interesowało - w pełni się zgadzam z
            Nokatą - trudno mi było się bez niej obejść.....Oddawałam się jej wręcz
            nałogowo. Ta praca miała tylko jedną wadę - była baaaaardzo źle płatna.
            Kiedy ze wzgledów finansowych zaczęłam robić to, za co mi lepiej płacono, a
            czego nie lubiłam.....przeszło mi całe nabożeństwo i uczucie do PRACY ZAWODOWEJ.
            W dodatku, to co kiedyś mnie fascynowało (zawodowo), stało się mi zupełnie
            obojętne. Trochę mi tego szkoda.
            • fedorczyk4 Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 16:33
              No bo, to sie ciagle sprowadza do tego samego problemu. Trzeba nas, albo siebie
              samych, zlapac za adrenline i wtedy nic poza nia nie jest tak naprawde
              potrzebne. To moze byc robota, zwana praca, hobby zwane robota, albo po prostu
              jakas blizej nie sprecyzowana pasja zycia, ktora nas pcha w pieriod i pozbawia
              w razie swojej potrzeby, naszych potrzeb kawowych.Pozdrowienia od sasiadki.
              • nokata Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 16:50
                Jasne ze bez tej adrenaliny powodowanej *** (tu wstawic swoje
                ulubione zrodlo adrenaliny)
                sprowadzamy sie do pulardy drgajacej smetnie na polmisku,
                i czekajacej na niedzielny obiad.
                Czy to praca, hobby czy inne dewiacje... ale zawsze cos nas goni do przodu.
                nawet menel ma w zylach (czy bedzie mial dzisiaj flaszeczke czy nie)
                wytwor nadnerczy.
                A czy obejdziemy sie bez tego?
                Heheh a sprobujcie odmowic sobie najprzujemniejszej dla Was rzeczy
                na czas nieokreslony. Tylko przed doswiadczeniem, zaopatrzcie sie w nervosol, relanium i pochodne, i robcie to w odosobnieniu tongue_out
                Pogadamy po probie.

                A sex jest dobry na wszystko
                A Balcerowicz musi odejsc
                tongue_out
                • fedorczyk4 Re: Obejdzie sie... 07.05.05, 17:04
                  Moj le maz i ja brrdzo lubilismy palic, ale on bardzo lubil pomysl zeby miec
                  dziecko, a ja nie lubilam pomyslu wdychania dymu przez poczete i przaestalam
                  palic 6 miesiecy przed planowanum poczeciem. On , biedactwo, dal slowo ze
                  przestanie jak dostanie pozytywny wynik badan. No i sie zaczela szopka,
                  skakanie po plaszczu na rowne nogi, ryki rannego losia o polnocy i tym podobne,
                  ale wytrwal juz ponad siedemnscie lat! mimo ze gowniarrz daje popalic, to byla
                  ta adrenalina. Ja ze wzgledow fiansowo-wyborowych, bo progenitura musi, nie
                  chodze do teatru i opery, a to jest to co tygrysy lubia najbardziej, ubieram
                  sie, gustownie a owszem, w szmatlawcach. Ale losobiscie wiem, ze w razie
                  koniecznej koniecznosci zrezygnowac moge ze wszystkiego koniecznego w imie
                  mojej prywatnej adrenaliny
                  • kanoka Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 17:21
                    Fedorczyk, z Warszawy jesteś? Jeżeli tak, to zaabonuj "Wstęp Wolny"
                    www.rozrywka.jawsieci.pl/wstep_wolny/
                    Dzięki nim, wiele można w Warszawie zobaczyć i usłyszeć, nie wydając ani grosza.
                    Korzystam, polecam, a prowadzącym "Wstęp Wolny" młodym ludziom, przy okazji -
                    bardzo serdecznie dziękujęsmile).
                    A dobry szmatex nie jest zływink
                    • fedorczyk4 Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 17:38
                      A jestem ,jestem i wykozystam, serdeczne dzieki. Co do szmateksow to ja je
                      kochalam juz w czasach kiedy mi sie jeszcze znacznie lepiej powodzilo. To dla
                      mnie erzatz polowania na grubego zwierza.
                      • mantra1 Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 18:07
                        Zastanawiam sie, do ktorej grupy niezbednosci zakwalifikowac polowania na szmaty
                        na Allegro, ktore zastapilo mi niemal calkiem wizyty w lumpeksach. Dodatkowa
                        adrenaline daje tam jeszcze fakt licytacji. No i nie pachnie tym czyms, po czym
                        zawsze kicham po spedzeniu paru minut w takim sklepie smile
                        Zaraz Nokata stwierdzi, ze jestem sroka. No, ale on tez sroka, tyle, ze na co
                        inego poluje wink
                        A praca? Najbardziej lubie dac sobie czadu przez pare dni, czy tygodni, a
                        pozniej sie byczyc i wydawac zarobione pieniadze. I takie prace, ktore
                        przypominaja ukladanie puzzla, czy rozwiazywanie krzyzowki - im trudniejsze, tym
                        fajniejsze i satysfakcja wieksza. Nie cierpie prac mrowczych, latwych, nudnych i
                        dlugoterminowych, cierpie, gdy przez dluzszy czas nie mam pracy zadnej. Na
                        szczescie to, co robie prawie zawsze mi tej adrenaliny dostarcza. Czasami az za
                        duzo wink
                        • onkwe Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 22:15
                          > Co nam jest absolutnie-niezbednie potrzebne do zycia,


                          ...motywacja....
                          • mantra1 Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 22:50
                            A czy to wszystko, o czy tu napisano nia nie jest? wink)
                            • mammaja Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 22:53
                              Zastanawiam sie na ile moglabym sie obejsc bez internetu! Narazie trudno sobie
                              wyobrazic,a przeciez tak dlugo go nie mialamsmile
                            • onkwe Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 23:00
                              > A czy to wszystko, o czy tu napisano nia nie jest? wink)

                              nie dla kazdego... ;P
                              • nokata Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 23:04
                                tiaaaa....
                                dla niektorych to tylko zabawa z plutonowymi kulkami na Jowiszu jest ciekawa...
                                • onkwe Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 23:10
                                  > dla niektorych to tylko zabawa z plutonowymi kulkami na Jowiszu jest
                                  ciekawa...

                                  ...a czy motywuje do zycia ?
                                  • mantra1 Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 07.05.05, 23:38
                                    A co motywuje? wink
                                    • nokata Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 09:18
                                      No jezeli zabawa materialem rozszczepialnym na Jowiszu
                                      nie jest adrenalinogenna, to ja jestem Naomi Campbell,
                                      a Onkwe zresocjalizowana Nokata.
                                      • onkwe Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 19:22
                                        nokata napisała:

                                        > No jezeli zabawa materialem rozszczepialnym na Jowiszu
                                        > nie jest adrenalinogenna, to ja jestem Naomi Campbell,
                                        > a Onkwe zresocjalizowana Nokata.

                                        Chyba, mimo najlepszych checi, nie dane mi bedzie zaznac tego "rausza", w
                                        zwiazku z tym powstrzymam sie od autorytatywnych wypowiedzi na temat ad rema,
                                        nie probujac nawet uruchamiac wyobrazni...wink
                                    • onkwe Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 19:19
                                      mantra1 napisała:

                                      > A co motywuje? wink

                                      Co, albo kto...

                                      Nie bede sie upierac mowiac, ze bez motywacji nie da sie zyc... Da sie, jak
                                      najbardziej....tylko, co to za zycie ...?
                          • kanoka Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 11:01
                            I tak i nie. Obawiam się, że bardzo wielu ludzi żyje po prostu z
                            przyzwyczajenia....Żyć świadomie i z motywacją? Onkwe, czy Ty nie za wiele
                            wymagasz od Homo ledwosapiens?
                            No, a oczywiście, wśród świadomych jednostek, każdy ma odmienną motywację tej
                            świadomej egzystencjiwink
                            • mantra1 Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 11:36
                              Zastanawiam sie, czy motywacja do zycia moze byc tylko adrenalina i wychodzi mi,
                              ze zamiast rozszczepiac pluton na Jowiszu wolalabym jednak w miare spokojnie i
                              bezpiecznie rozszczepiac dobra duchowe i materialne na Ziemi. Oczywiscie nie mam
                              na mysli dzielenia wlosa na czworo. Ani, tym bardziej, przyslowiowej zapalki. smile)
                              • nokata Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 12:17
                                Manterko, z przyjemnoscia komunikuje Ci ze zgadzam sie z Toba
                                (po raz drugi, jak zapewnie w annalach zanotujesz)

                                Znam przyjemniejsze zabawy niz w fizyka nuklearnego i rozbijanie mlotkiem jader na kowadle.
                                Nawet jezeli to sa jadra systemu operacyjnego tongue_out

                                Uwazam tylko ze chyba najbardziej poszukiwana rzecza na swiecie nie sa pieniadze, nie sa dobra duchowe, nie jest zdrowie, nie jest sex i pochodne
                                (bo milosc to jest to, czym smierdzacy samiec omamia porzadna kobiete tongue_out )
                                a WLADZA...
                                Dla wladzy robi sie wieksze niegodziwosci niz dla wszystkich innych
                                doczesnych spraw (o filozoficznych czy intelektualnych "adrenalinach"
                                nie wspomne, bo takie obsesje i zboczenia nie sa na szczesie / niestety {niepotrzebne skreslic} pandemia).
                                I to jest chyba to bez czego wszelkiego autoramentu niespelnione osobniki, poczawszy od politykow poprzez samozwanczych / pchajacych sie na afisz
                                przywodcow i moralizujacych bigotow ,
                                a na zadnych podporzadkowania sobie innych osobnikow
                                ultra feministkach i innych mizogenikach skonczywszy
                                nie potrafia funkcjonowac.
                                Wladza to narkotyk.
                                z jednym zastrzerzeniem: nie istnieje detox tutaj. To jest jak deformacja genetyczna.
                                Przy obecnym poziomie nauki - nieuleczalna.

                                "Wladza nazywa, co jest dobre, a co zle, co jest biale, a co czarne,
                                co jest ladne, a co brzydkie, bohaterskie lub zdradzieckie;
                                co sluzy ludowi i panstwu, a co lud i panstwo rujnuje;
                                co jest dla niego dobre, a co zabija;
                                co jest po lewej rece, a co po prawej, co jest z przodu, a co z tylu.
                                Wladza okresla nawet, ktory bog jest silny, a ktory slaby, co nalezy wywyzszac,
                                a co ma byc ponizone na wieki."

                                I to jest prawdziwa adrenalina.
                                • mantra1 Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 12:47
                                  Mozesz, moj brodato-Nokato odnotowac w swym scisle tajnym kapowniku, ze
                                  zgodzilam sie z Toba po raz trzeci w zyciu, jednak nie bylabym soba, gdybym tak
                                  potulnie lyknela to, co glosisz, nie wsadzajac do tego swoich trzech groszy smile)
                                  Twa z gruntu wypaczona definicje milosci oczywiscie pomine milczeniem, jako
                                  niegodna polemik tongue_out Uwazam natomiast, ze to, o czym (slusznie) prawisz nie
                                  dotyczy jedynie wladzy rozumianej jako udzial w rzadach, parlamentach, czy
                                  partiach politycznych i decydowaie o losach i zyciu narodow. To jest dla
                                  wybrancow (niekoniecznie elektoratu), a co pozostaje dla mas, ktore tez pragna
                                  tej adrenaliny zaznac? Ano porzadzic sobie w domu, rozstawiajac zone/meza i
                                  dzieci po katach, albo w pracy, wyzywajac sie na podwladnych i podejmujac
                                  "uszczesliwiajace" ich decyzje. A pamietacie, jaka "wladze" mialy nad nami
                                  ekspedientki w czasach kartkowych i jak bardzo je ona upajala? Taksowkarze,
                                  ktorzy jechali "na Grochow", kiedy akurat potrzebowalismy pilnie "na Zoliborz" i
                                  dawali sie uprosic, by zmienic kurs, albo nie? Bramkarze na roznych imprezach,
                                  kelnerzy w knajpach, nie mowiac juz o urzedasach wszelkiej masci?
                                  "To JA jestem kierownikiem tej szatni!" - mowi szatniarz do klienta w moim
                                  ulubionym filmie "Miś" i ma w oczach dokladnie to samo, co swiezo przyssany do
                                  koryta wladzy polityk...
                                • kanoka Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 12:56
                                  nokata napisała:
                                  > Uwazam tylko ze chyba najbardziej poszukiwana rzecza na swiecie nie sa pieniadz
                                  > e, nie sa dobra duchowe, nie jest zdrowie, nie jest sex i pochodne
                                  > (bo milosc to jest to, czym smierdzacy samiec omamia porzadna kobiete tongue_out )
                                  > a WLADZA...

                                  EEE, ale nie wszystkich ona rajcuje. I bardzo dobrze!!!!
                                  Pozostaję przy swojej opinii - motywacja jest różna, albo jej brak, co zupełnie
                                  nie przeszkadza w kontynuowaniu życia, aż do jego naturalnego końca.
                                  • nokata Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 13:27
                                    Jsne, byc roslina z trzema podstawowymi funkcjami (wchlanianie, wydalanie i spanie) to tez metoda na zycie.
                                    I nawet cieszaca sie duuuzym wzieciem.
                                    Tylko mnie ona nie podnieca.
                                    • mantra1 Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 13:30
                                      Oj Nokata, ale z Ciebie ekstremista smile)
                            • onkwe Re: Obejdzie sie...albo i nie:) 08.05.05, 19:28
                              kanoka napisała:

                              > I tak i nie. Obawiam się, że bardzo wielu ludzi żyje po prostu z
                              > przyzwyczajenia....

                              Ano, wielu tak zyje. Co np obserwuje na codzien ( Wy zapewne u siebie tez ),
                              na tutejszych ulicach mijajac kartonowe domki i spiwory wypchane ludzkim
                              nieszczesciem.
                              Czy oni maja motywacje do zycia, czy zadni sa wladzy, czy moga sie obejsc bez
                              internetu, papuga, seksu...?

                              >Żyć świadomie i z motywacją? Onkwe, czy Ty nie za wiele
                              > wymagasz od Homo ledwosapiens?

                              Nie od NICH, a od siebie... wink


                              > No, a oczywiście, wśród świadomych jednostek, każdy ma odmienną motywację tej
                              > świadomej egzystencjiwink

                              Swiadoma egzystencja, to nie to samo co swiadoma motywacja..wink
    • jan.kran Re: Obejdzie sie... 08.05.05, 13:52
      Z rzeczy materialnych nie moge zyc bez muzyki, książek i papierosów. Te trzy
      komponenty sa równorzędne choc w z papierosów ewentualnie w ekstremalnych
      przypadkach mogłabym zrezygnować.

      Co do rzeczy materialnych to po raz pierwszy musiałam sie pozbyć masy jak się
      okazało niepotrzebnych rzeczy w czasie przeprowadzki z DE do Norge.
      Pozbywałam sie ich lekka ręką bo czekało mnie nowe życie.
      Które okazało sie nowsze niz myslałam choc niekoniecznie w taki sposób jaki
      sobie imaginowałam -smile))))

      Ostatnie trzy lata przekonały mnie definitywnie że można bez trudu zrezygnować
      z masy rzeczy doczesnych ... w moim przypadku jednak musi nastapić zamian
      materii na ideę.

      Obchodzę się też zbardzo dobrze bez stanów depresyjnych a jak tylko cień się
      pojawi to szybko myslę jak się pozbyc. Na szczeście z dobrym skutkiem najczesciej...
      Kran.
      • mammaja Re: Obejdzie sie... 08.05.05, 14:07
        Ja bezskutacznie mysle, jak pozbyc sie wielu rzeczy, ktore odziedziczylam czy
        dostalam. Nie przedstawiaja wartosci materialnej tylko sentymentalna, ale
        moglabym sie bez nich obejsc! A jak juz sa - to jest problem!
        • nokata Re: Obejdzie sie... 08.05.05, 14:27
          Hehehe, wlasnie... chyba kazdy ma cale sterty roznego rodzaju kurzo-lapek, czyli dupereli ktore szkoda wywalac.
          I nie istotne, ze potrzebne sa jak koniowi perfumy do chomata.
          Przyslowiowe misiaczki bez lebka, czy zasuszone kwiatki z pierwszych oswiadczyn, czy tez kapsel z pierszej pollitrowki...
          Ale przeciez to nasza wlasna historia. Takie male Luwry, Wawele i Rafaele.
          Wywalic? Przeciez na kolec potrzebne. Ale czy warto?
          I powroce do pytania Mantry:
          Czy naprawde obejdziemy sie bez naszych wspominkow i czasami nawet wzruszen
          a odswiezonych stara gazeta, obitym kubeczkiem,
          czy potwornym kwiatkiem ze strzelnicy?
          I drugie pytanie.
          Gdzie tu jest granica dobrego smaku,
          granica pomiedzy kiczem i wartosciowa historyczna rzecza?

          Chyba jak zawsze punkt oceniania zalezy od punktu odczuwania.
          Przyznam sie, ze do dzisiaj mam duperelke,
          ktora Nokata dostala od swojej Pierwszej Milosci
          (no nie jest to SF, Nokata tez potrafi zdobys cie na wyzsze uczucia)
          Bzdet to jest straszny. Ale...
          I czy mam go wywalic?
          • onkwe Re: Obejdzie sie... 08.05.05, 19:36
            nokata napisała:

            > Hehehe, wlasnie... chyba kazdy ma cale sterty roznego rodzaju kurzo-lapek,
            czyl
            > i dupereli ktore szkoda wywalac.
            > I nie istotne, ze potrzebne sa jak koniowi perfumy do chomata.
            > Przyslowiowe misiaczki bez lebka, czy zasuszone kwiatki z pierwszych
            oswiadczyn
            > , czy tez kapsel z pierszej pollitrowki...
            > Ale przeciez to nasza wlasna historia. Takie male Luwry, Wawele i Rafaele.
            > Wywalic? Przeciez na kolec potrzebne. Ale czy warto?

            Nie warto, ale czasem sytuacja zmusza i okazuje sie, ze "mozna zyc bez
            powietrza"... wink

            > I powroce do pytania Mantry:
            > Czy naprawde obejdziemy sie bez naszych wspominkow i czasami nawet wzruszen
            > a odswiezonych stara gazeta, obitym kubeczkiem,
            > czy potwornym kwiatkiem ze strzelnicy?

            Odpowiadam. Tak.

            > I drugie pytanie.
            > Gdzie tu jest granica dobrego smaku,
            > granica pomiedzy kiczem i wartosciowa historyczna rzecza?

            A co ma kicz do obejscia ... ? wink) Masz na mysli domowe "oltarzyki" z fotkami
            dzieci, wnukow, rodzenstwa i ich dzieci , wnukow...z wystawionymi pomiedzy nimi
            kuflami "pamiatka z Buska", ciupaga "pamiatka z Zakopanego", mewa na
            skalce "pamiatka z Sopotu" ..? ..wink

            > Chyba jak zawsze punkt oceniania zalezy od punktu odczuwania.

            No i sam sobie odpowiedziales..Ehhh, wez i gadaj tu z takim ..;P

            > Przyznam sie, ze do dzisiaj mam duperelke,
            > ktora Nokata dostala od swojej Pierwszej Milosci
            > (no nie jest to SF, Nokata tez potrafi zdobys cie na wyzsze uczucia)
            > Bzdet to jest straszny. Ale...
            > I czy mam go wywalic?

            Nie, postawic na honorowym miejscu, tuz obok misiaczka od Drugiej Milosci..i
            zapalic swieczke.... wink)
            • nokata Re: Obejdzie sie... 08.05.05, 20:12
              Onkwe, czy Ty wszystkie swoje wspominki udokumentowane przedmiotami
              (w tym zdjeciami) ekshibicjonizujesz na oltarzykach ze swieczkami?
              Alez musisz miec zaduch w domowej "kapliczce" tongue_out

              Swoja droga, jakbym juz gdzies slyszal stwierdzenie o tym,
              ze mozna zyc bez historii, a nawet nalezy ja wyplenic.
              Czy to czasami dr Gebbels nie wspominal o tym?
              Eeee chyba nie, bo skad u Onkwe by sie takie skojarzenia wziely...
              • onkwe Re: Obejdzie sie... 08.05.05, 20:25
                nokata napisała:

                > Onkwe, czy Ty wszystkie swoje wspominki udokumentowane przedmiotami
                > (w tym zdjeciami) ekshibicjonizujesz na oltarzykach ze swieczkami?

                O ranyboskie, a skad wiedziales ?! Musi web kamere posiadasz i moja dziuple
                podgladasz ! Jak uwazasz, moze te wytarta lapke kroliczka, co to ja Reks jako
                trofeum pewnego dnia przytargal, przemiescic bardziej po lewo, blizej lalki
                Krakowianki, a skalke solna z Wieliczki umiescic "po szrodku", na tej
                szydelkowej serwetce od Cioci Janki ?

                > Alez musisz miec zaduch w domowej "kapliczce" tongue_out

                No mam...i co mi zrobisz ? tongue_out


                >
                > Swoja droga, jakbym juz gdzies slyszal stwierdzenie o tym,
                > ze mozna zyc bez historii, a nawet nalezy ja wyplenic.
                > Czy to czasami dr Gebbels nie wspominal o tym?
                > Eeee chyba nie, bo skad u Onkwe by sie takie skojarzenia wziely...
                >

                No wlasnie, wystarczy pyknac srutem piszac ze czasem sytuacja zmusza
                do "obejscia" , a Nokata juz dziala Na-wrony wytacza ..wink))
                • nokata Re: Obejdzie sie... 08.05.05, 20:44
                  Nie dziala, nie Na-Wrony, tylko mam zaszczyt z Onkwe nieco jezory postrzepic.

                  Hmmm Nokata wytoczyla dziala Na-Wrony...

                  No cos w tym jest....
    • kanoka Re: Obejdzie sie... 09.05.05, 10:22
      Wracając do adremu.
      Pomijając sprawy oczywiste, sumujące się w pojęciu poczucia bezpieczeństwa
      biologicznego, trudno byłoby mi się obejść bez możliwośći patrzenia na świat,
      nieustannego poznawania go, spacerów, psa i książek.
      Reszta jest miłym dodatkiem do tego co powyżej.
    • gaja_1 Re: Obejdzie sie... 09.05.05, 13:01
      W zasadzie moge obejść się bez wszystkiegosmile
      Tylko po co???
      Uwielbiam wszelkie używki, gadżety, bajery
      i staram się baaardzo, zeby moje szczęście było przekonane o koniecznosci
      spełniania moich zachcianeksmile
      W razie krachu zamieniam na erzac,
      ale nigdy nie rezygnujęwink

      Jest coś bez czego się obchodze znakomiciesmile
      To pomocnicy kuchennismile
      Nie mam żadnych mikserów, malakserów, mikrofalówki,
      bo takie miejsce jak kuchnia najchętniej omijałabym i omijam (jak tylko jest
      możliwość) szerokim łukiemsmile
    • josarna Re: Obejdzie sie... 17.05.05, 00:23
      Przepraszam, że nie zaglądam: brak czasu.
      Ja nie mogę żyć bez Lasu i Niezależności, która czasem jest bardzo trudna.
      (Właśnie wykaraskaliśmy się z kolejnego kryzysu finasowego...). Potrzebuję też
      dużej liczby różnych zajęć, łazienki, wody z cytryną rankiem i mleka z miodem
      wieczorem. Lubię jajka, chleb z pieca oraz pisanie i Fotografowanie. Piękne
      światło może wygnać mnie z domu o piątej rano.
      A seks? Gdyby go nie było, to zapewne głód dałby się we znaki smile).
      • kanoka Re: Obejdzie sie... 17.05.05, 08:49
        Witaj, Josarno smile). Nie ma za co przepraszać.
        Cieszę się, że się odezwałaś, a jeszcze bardziej, że się wykaraskałaś.
        Pozdrawiam serdecznie.
        knk
        • rzepicha5 Re: Obejdzie sie... 17.05.05, 21:23
          bez czytania nie mogłabym sie obejść, książki, gazety, listy...musze coś czytać,
          no i woda, nie musi być bieżąca, ani ciepła, byle dało się umyć
          pozdrowienia
          • maryna04 Re: Obejdzie sie... 18.05.05, 03:30
            Tak naprawde nie mozemy sie obejsc bez powietrza, wody i jedzenia. Obejdziemy
            sie bez rzeczy materialnych, wygod, zaspokojenia potrzeb emocjonalnych - gdy
            zmusi nas do tego los. Lepiej nie doswiadczac tego, wiec uwierzcie mi na slowo.
            • josarna Re: Obejdzie sie... 19.05.05, 23:28
              Dzięki, Kanoko!

              Maryno, teoretycznie masz rację, ale myślę, że raczej chodziło o to, bez czego
              jest nam bardzo trudno się obejść. Wiadomo, że bez książki, czy lasu nikt nie
              umrze, ale głód bywa tak silny, że staje się obsesją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka