Dodaj do ulubionych

Watek kulinarny

17.10.05, 21:13
Ja nie wiem czy moge sie porzadzic izalozyc watek kulinarny.
Bardzo lubie gotowaćsmile
Moze na poczatek to co mam jutro na obiad:
Zrazy zawijane

4 plastry mięsa wolowego
1 kiszony ogórek
4 paski wędzonego boczku
1 cebula
1 kromeczka razowego chleba
1 łyżka keczupu
1/2 szklanki gęstej smietany 30%
sól,pieprz,
1 łyżka mąki
tłuszcz do smażenia

Mięso rozbijamy na cienkie płaty, obsypujemy sola, pieprzem , smarujemy z
jednej strony cieniutko ketchupem. Na brzegu płata kładziemy pasek ogórka,
pasek boczku, trochę usiekanej cebuli, pasek chlebka i zwijamy zrazy, które
obwiazujemy nitką. Obsypujemy maką, obsmażamy na rumiano, podlewamy wodą i
dusimy pod przykryciem do miękkości. Gdy mięsko jest gotowe, dodajemy
smietanę
i dusimy razem jeszcze 5-10 minut.

Obserwuj wątek
    • omeri Re: Watek kulinarny 17.10.05, 21:16
      Jako antytalent proszę cie o przepisy szybkie,łatwe i w miare mało kaloryczne smile
      • wedrowiec2 Re: Watek kulinarny 17.10.05, 21:18
        Koniczynkosmile Wczoraj przekonywałam rodziców (alfredkę i wodnika, jeśli się nie
        domyśliłaś), ze czas bym zrobiła na obiad u mnie w domu zrazy zawijane. Może
        Twój wpis przekona ich, że poświęcenie czasu na zrazy nie jest czasu
        marnowaniemsmile
      • koniczynka777 Re: Watek kulinarny 17.10.05, 21:41
        no to np.
        Niby pizza:
        Przepis na 1 porcjęsmile

        -3 łyżki mąki
        -1 jajo
        -parówka lub inna wędlina
        -2 łyżeczki tartego żółtego sera
        -pomidor ,groszek lub inne dodatki
        -szczypiorek, natka pietruszki
        -zioła przyprawowe
        -olej, sól, pieprz

        Jajo utrzeć z mąką aby ciasto miało konsystencję naleśnikowego do zbyt gęstego
        dodać trochę przegotowanej wody, dodać pokrojona w drobną kostkę parówkę lub
        wędlinę, posiekany szczypiorek, posypać solą' pieprzem, wymieszać, wylać ciasto
        na rozgrzany olej, obsmażyć z 1 strony i odwrócić na drugą, ułożyć pokrojonego
        w plasterki pomidora, groszek czy co lubimy, posypać serem ,ziołami , przykryć.
        Smażyć na małym ogniu, aż ser się roztopi. Wyłożyć na talerz, posypać natką,
        można polać keczupem, jeść na gorąco.





        • mammaja Re: Watek kulinarny 17.10.05, 22:25
          Zrazy zwijane nalezaly kiedys do moich dan popisowych! A zupelnie o nich
          zapomnialamsmile Tez nie robilam z keczupem smile Dzieki za przypomnienie!
    • koniczynka777 Re: Watek kulinarny 17.10.05, 21:22
      No popatrz co za zbieg okolicznoscismile
      zycze smacznegosmile
    • alfredka1 Re: Watek kulinarny 17.10.05, 21:28
      0 rany, wszystko tak samo z maleńkim wyjątkiem smarownym, wędrowiec namaszcza
      zrazy musztardą, keczupem też można poprobować.
      • koniczynka777 Re: Watek kulinarny 18.10.05, 21:04
        Zrazy samkowaly rodzince,moich 2 synkow 13 i 16 lat wcianlo az im sie uszy
        trzesly..
        a na jutro

        Placuszki ziemniaczano-jabłkowe:

        Składniki:
        -25 dag ziemniaków
        -2 łyżki mleka
        -mąka
        -2 jajka
        -1 jabłko starte na tarce
        -1 łyżka rodzynek
        -olej

        Ugotowane, rozgniecione ziemniaki wymieszać z mlekiem, zostawić do ostygnięcia,
        potem dodać jajka, mąkę, tak by ciasto było dość gęste, rodzynki i jabłko.
        Masę nabieramy dużą łyżką i kładziemy na rozgrzanym oleju, smażymy z obu stron
        na złoty kolor.
        Posypujemy cukrem pudremsmile mniam
    • koniczynka777 a dzis zupka 25.10.05, 13:21
      Jak tam wyszly zrazy?

      U mnie dzis zupka
      serowa kartoflanka
      3 duże ziemniaki, 2 trójkąciki serka topionego bez dodatków, 500 ml bulionu
      drobiowego, 1/2 ząbka czosnku, 2 łyżki oleju, sól, pieprz, zielona pietruszka

      zeimniaki obrać i pokroić w drobną kostkę, czosnek obrac i posiekać. w garnku
      rozgrzać olej i przez 5 minut podsmażać ziemniaki, mieszając, aby nie przywarły
      do dna. pod koniec smażenia dodać czosnek. ziemniaki zalać bulionem i gotowac
      pod przykryciem aż będą miękkie. ser pokroić na małe kawałki i wymieszać w
      oddzielnym naczyniu z kilkoma łyżkami gorącego bulionu, a następnie przela
      wszystko do garnka z zupą. gotować na małym ogniu jeszcze 5 minut.
      doprawić do smaku solą i pieprzem, posypać zieloną pietruszką.


      • wedrowiec2 Re: a dzis zupka 25.10.05, 17:33
        Świetna szybka zupa. Muszę włączyć ją do domowego zestawusmile
        Zrazów nie byłosad Poddałam się szantażowi rodziny (podobno jestem zbyt zmęczona
        na takie szaleństwa) i zrobiłam bitki. Boczek ugotowałam, i z chrzanem miałam
        na kolacjęwink
        • koniczynka777 Re: a dzis zupka 25.10.05, 21:57
          Bitki tez pyszne..mniam
      • edeka5 Re: a dzis zupka 26.10.05, 00:10
        Wspaniała zupka. W sam raz na moje zdolności kulinarne i posiadany czas.
        • nokata Re: a dzis zupka 26.10.05, 09:39
          jednak moje szmatki (o wadze w lazience nie wspomne) sa innego zdania.. sad
          • koniczynka777 do nokata... 26.10.05, 10:22
            Jesteś na diecie jakiejs?
            Nie wierze w zadne diety,choc ich nie potrzebuje,jem wszystko w odpowienich
            proporcjach i cwicze..

            To mzoe jakas salatka?
            np. taka:
            Sałatka kolorowa
            Potrzebne:
            1 kalafior
            1 brokuła
            pęczek rzodkiewki
            szczypiorek
            4 jajka ugot.na twardo
            1 jogurt naturalny,odrobina majonezu.czosnek wproszku szczypta

            Kalafior i brokule gotujemy i dzielimy na rózyczki,ukladamy w salaterce,jajka
            dzielimy na cwiartki,rzodkiewke kroimy w plasterki,sczypiorkiem posypujemy
            całośc..polewamy sosem zrobionym z jogurtu,ok. 2 łyzek majonezu,odrobinki
            czosnku sproszkowanego,soli..proporcje jak kto lubi.
            • nokata Re: do nokata... 26.10.05, 10:42
              nie bylabym na diecie,
              gdyby mnie Manterka nie robila za glos mego bywszego sumienia.
              A tak,
              co wezme do paszczy chalwe - spojrzenie bazyliszka
              co kupie czekoladki (no, mniej niz kilo przeciez...) to slysze "tiaaaaa....."
              co na torcika zerkne to rzuca jej sie cos na gardlo
              i chrzaka znaczaco, jak z 1560 letnim nauczycielka z wysuszonym gardlem)

              Ja tam nie jestem wybredna specjalnie tongue_out
              Jak widzisz, linia sama o siebie dba
              (z wydajna pomoca niejakiej osobistej dietetyczki)
              • nokata Re: do nokata... 26.10.05, 10:52

                errata:
                jak z 1560 letnim "STAZEM" nauczycielka z wysuszonym gardlem
                • jan.kran Re: Sałatka + omdlenie imama. 26.10.05, 10:59
                  Sałatka Koniczynki to właśnie ta porcja witamin jaką mi zimą potrzeba, niedługo
                  zrobię smile
                  Ja używam zawsze mrożonych brokułów i kalafiora.
                  A tu jeden z moich sprawdzonych i lubianych przepisów:


                  Omdlenie imama.

                  Cztery małe , wydłużone bakłażany.
                  Dwie średnie czerwone cebule.
                  Dwa ząbki czosnku , puszka pomidorow w zalewie , trzy czubate łyżki zielonej
                  pietruszki.
                  Po łyżeczce tymianku i oregano oraz dwie kopiaste łyżki płatków migdałowych.
                  Płaska łyżeczka cukru , sól i pieprz.
                  Oliwa z oliwek.

                  1. Przekroić bakłażany wzdłuż . Nakroić najpierw wzdłuż a potem w poprzek.
                  Posolić i położyć nacięciami do dołu .
                  Poczekać dwie godziny.

                  2.Lekko odcisnąć bakłażany, wyłuskać z wnętrza każdego nieco miąższu.
                  Obsmażyć bakłażany na patelni i odsączyć na bibule.

                  3. Nadzienie : drobno usiekana cebula , takoż pietruszka dodać czosnek ,
                  tymianek i oregano. Pomidory z puszki , płatki migdałowe , sól , pieprz, cukier.
                  Wszystko podsmażyć na ostrym ogniu , mieszając. Ja używam w tym celu wok.

                  4. Nadzieniem wypełnić połówki bakłażanów , ułożyć w naczyniu do zapiekania ,
                  pokropić oliwą z oliwek zapiekać w gorącym piekarniku ca. pół godziny.
                  Kran.
                  • koniczynka777 Re: Sałatka + omdlenie imama. 26.10.05, 12:33
                    Takiego przepisu nie znam i chetnie wypróbujesmile zaraz dzisiaj wieczorkiem
              • mantra1 Re: do nokata... 26.10.05, 11:29
                Hehe, nie byloby spojrzen bazyliszka, znaczacych chrzakan, ani lania po lapach,
                gdybym sama nie musiala sie pilnowac. Ja wiem, ze takie "wpolnictwo" w
                grzeszeniu jest bardzo wygodne i jakze latwo usprawiedliwia nasze slabosci. Ja
                tez w niepalacym towarzystwie wole wyjsc na papierosa z kims, a nie sama, czy
                poprosic o popielniczke nie tylko dla mnie, ale i dla wspoltrujacych sie smile)
                Niestety, dopoki lustro pokazuje nam to, co pokazuje jakis glos rozsadku od
                czasu do czasu w tym domu zabrzmiec musi wink)
                • maryna04 Re: do nokata... 29.10.05, 03:52
                  W niedziele mam troche wiekszy obiad, menu ulozylam. Ale na wszelki wypadek co
                  byscie podaly, zeby bylo nie takie przasnie polskie. Bo ja oczywiscie
                  zatrzymalam sie w polskiej kuchni na ostatnim dziesiatku ubieglego stulecia.
                  Ja nawet pieke tutti - fruitti, zwany plesniakiem - bo syn pamieta z Polski i
                  bardzo lubi, a przeciez Wy juz nawet tego nie pamietacie. To co sie teraz
                  podaje na taki lepszy niedzielny obiad?
                  • popaye Re: do nokata... 29.10.05, 07:21
                    Maryno,-
                    zeby bylo jednak polskie i na czasie polecam Kaczory! smile)
                    Przasne nie bedzie jak upieczesz je np. z pomaranczami (sosem pomaranczowym).

                    Niewiele roboty bo kaczka(czki) "same sie pieka" (temp. ca: 165°C = 325°F, ca:
                    2,5 godz) - natarte sola i pieprzem, trzeba tylko w miedzyczasie odlewac tluszcz
                    co m/w 1/5 godz lub piec na ruszcie (nad blacha).
                    Najlepsze sa Kaczory (kaczki) takie ca: 2-2,5 kg wagi
                    Pod koniec pieczenia ( ca. 45 min przed koncem) - koniecznie juz zlac tluszcz
                    i podlewac kilkakrotnie sosem sporzadzonym z 4-ch pomaranczy.
                    Zdjac z pomaranczy skorke (tylko wierzchnia czesc bez bialego!) pokroic ja
                    drobniutko w paseczki oraz wycisnac z owocow sok, albo (ja tak robie) - wyciac
                    z pomaranczy "filety" a z resztek karkasa ( blony miedzyfiletowe) - wycisnac
                    sok.
                    W Ameryce nie bedziesz miala problemow z dostaniem pomaranczy ktorych skorka
                    nie jest traktowana plynem konserwujacym bo te ktore sa w sprzedazy w Europie
                    trzeba uprzednio sparzyc wrzatkiem i dokladnie wyszorowac!
                    Wszystko razem pogotowac ca. 10-15 min z ca 1/2 szklanki cukru.
                    Plynem tym podlewac co m/w 10 min dopiekajace sie kaczki (Kaczory!).
                    Gdy Kaczory upieczone - pokroic je na porcje a sos z brytfanny - zagescic
                    przez gotowanie (redukcja) do m/w polowy, dodac (spory) kieliszek
                    likieru pomaranczowego (Cointreau albo Grand Marnier) ogrzanego uprzednio nad
                    palnikiem i podpalic!
                    Gy sie alkohol wypali - podac w osobnym naczyniu (sosjerce).
                    Mniam! - zycze smacznego

                    pozdr.
                    pE

                    ps. ja sie na gotowaniu nie znam ale co dobre to lubie.... smile
                    • wodnik33 Re: do nokata... 29.10.05, 13:00
                      Eeeeeeeeee, lepiej nie, nawet martwe moga zaszkodzic, a na taka zaraze to chyba
                      nie ma odtrutki.
                      • maryna04 Re: Kaczory dwa 29.10.05, 18:44
                        Kaczka polska - oczywiscie podwojna - to nieglupi pomysl.
                        A propos Kaczorow - ciagle se mysle, i inni zapewne tez. Jak to sie stalo, ze
                        z takich ladniutkich chlopczykow wyrosli (trudno to nazwac - wyrosli) tacy
                        nieatrakcyjni mezczyzni. Natura plata figle.
    • koniczynka777 Re: Watek kulinarny 29.10.05, 21:26
      To moze schabik po goralsku?

      Schab w kapuście po góralsku:
      -1kg kapusty kwaszonej
      -ok. 70 dag schabu bez kości
      -półtorej szklanki wywaru z warzyw [może być z kostki]
      -2 łyżki smalcu lub 4 łyżki oleju
      -2 cebule
      -2-4 ząbki czosnku
      -2 łyżki maki
      -1 szklanka gęstej śmietany,
      cukier, pieprz, sól

      Kapustę grubo posiekać, zalać gorącym wywarem i gotować 30 minut pod
      przykryciem.
      Schab pokroić na kotlety, lekko rozbić tłuczkiem, oprószyć solą i mąką,
      obsmażyć mocno na rozgrzanym tłuszczu. Na pozostałym tłuszczu zrumienić
      posiekana cebulę, dodać do kapusty, wymieszać, doprawić roztartym czosnkiem,
      cukrem i pieprzem.
      Żaroodporne naczynie wysmarować tłuszczem, ułożyć równą warstwą połowę kapusty,
      na niej kotlety i przykryć reszta kapusty.
      Śmietanę bardzo starannie wymieszać z mąką, lekko osolić i wylać na kapustę.
      Zapiekać 30 minut w piekarniku rozgrzanym do temp. 200 stopni C]
      Podawać z ziemniakami lub pyzami.

      • nokata Re: Watek kulinarny 30.10.05, 01:44
        jak Cie lubilam, Koniczynko, tak Cie nie lubie... takie erotissimo opisujesz...
        A bo papu lubie, a Mantra "wrzeszczom"
        to i jutro opisze co z Manterka jadlysmy na obiad
        a bedzie superasnie tongue_out
        • nokata Re: Watek kulinarny 30.10.05, 17:16
          No to zrobilam...
          Mantra zeznaje (po godzinie od zjedzenia, czyli nie trujace) ze bylo smaczne.
          A proste jak konstrukcja drutu do robotek

          Ugotowane kartofle zetrzec na grubej tarce, podzielic na 2 czesci.
          Jedna czesc wywalic na patelnie (rozgrzany olej, itd), i zrobic z tego placek.
          Posypac pieprzem ziolowym i ociupinke suszonego rozmarynu.
          Usmazyc tylko z jednej strony, ale na brazowo i chrupiaco.
          Wyrzucic na talez chrupiaca skorka do gory.
          Druga czesc wywalic na patelnie (rozgrzany olej, itd), i zrobic z tego placek.
          Posypac pieprzem ziolowym i ociupinke suszonego rozmarynu.
          Smazyc nieco krocej.
          Kiedy juz prawie usmazony, polozyc na wierzch starty ser
          Mozarella (wedzony).
          Posypac go oregano (z umiarem).
          Przykryc drugim plackiem (skorka na wierzch).
          Jeszcze chwile dosmazac (mozna przykryc , zeby ser rozplynal sie)

          Podajemy prosto z patelni. Do tego gesty sos pomidorowy:
          zageszczony przecier pomidorowy (ale nie koncentrat) ze zwyklym pieprzem, sola,
          i do zapachu galke muszkat.

          Warianty:

          Jezeli nie mamy przecieru, mozna na warstwe sera polozyc pomidory w plastrach
          (albo konserwowane, albo surowe), na nie druga warstwe sera -
          i dalej jak poprzednio
          Ostatecznie zamiast pomidorow mozna uzyc koncentratu rozmieszanego
          z niewielka iloscia smietany plus sol o pieprz.

          Jezeli lubimy ostre jazdy bez trzymanki,
          zamiast Mozarelli bierzemy FETE albo i RokPol

          Nam zostaly 2 kartofle (gotowalysmy w mundurkach
          (znaczy kartofle, bo my jestesmy pacyfistkami)
          Z teo bedzie jutro salatka jarzynowa na kolacje.

          Cmokaski bobaski
      • wodnik33 Re: Watek kulinarny 30.10.05, 11:18
        Yyyyyy!!! napewno toto sporządzimy, tylko muszę czekać aż alfredka na oka
        przejrzy, bo jak nie zobaczy to nie zje smile))
    • terem Re: Watek kulinarny 30.10.05, 18:06
      Witajcie! smile
      A ja cały czas szukam przepisu na wykorzystanie pomidorów, suszonych, w zalewie
      z oliwy z oliwek.
      Smakują mi bardzo tak, "sote", ale jak sądzę można z nich wydobyć dużo więcej.
      Ma ktoś pomysł lub wypraktykowany przepis?
      Proszę o pomoc smile))
      • mantra1 Re: Watek kulinarny 30.10.05, 22:20
        Witaj Terem smile)
        Pomodori secchi sott'olio moga byc znakomitym dodatkiem a nawet baza do
        wszelkich sosow makaronowych. Na przyklad taki:
        80 gr suszonych pomidorow w oliwie
        200 gr siwezych pomidorow,
        lyzeczka suszonego origano,
        puszka fasolki szparagowej, albo 200 gr gotowanej,
        3 lyzki oliwy extravergine, sol
        Pomidory swieze sparzyc, obrac ze skorki, pokroic w kostke, suszone tez
        podziabac, poddusic na oliwie, dodac fasolke zielona z puszki, albo fasolke
        swieza, czy mrozona ugotowac razem z makaronem (najpierw oczywiscie podgotowac
        fasolke, a dopiero potem dolozyc makaron), odcedzic. Soisik pomidorowy dosmaczyc
        oregano i sola, polac nim makaron i posypac tartym serem (parmezanem, albo innym
        ostrym).
        Mozna tez zapiekac je na grzankach: posiekac i taka paste nalozyc na kawalki
        bagietki, albo innej bulki natarte czosnkiem, posypac bazylia i przykryc jakims
        serem, albo i nie.
        Mozna zrobic z nimi omlet, laczac je z cukinia i ew. cebula : poddusic posiekane
        pomodori i pokrojona cukinie, zalac rozbeltanymi z lyzka mleka, osolonymi i
        opieprzonymi jajkami i smazyc na wolnym ogniu az sie zetnie, podnoszac brzegi,
        zeby masa jajeczna splywala pod spod, dopoki sie nie zetnie. Posypac ziolkami
        (bazylia, oregano, tymianek, co lubisz).
        Jak sobie jeszcze cos przypomne to dorzuce smile
    • terem Re: Watek kulinarny 31.10.05, 18:44
      Mantro! Dziękuję! Ależ się zrobiłam głodna , po przeczytaniu Twego postu...
      Wypróbuję Twoje przepisy, a jeśli masz coś jeszcze, to proszę, podziel
      się ... smile))
    • jan.kran Re: Watek kulinarny 01.11.05, 15:25
      Zrobiłam kilka dni temu , polecam !


      1 kg skrzydełek z kurczaka
      marynata:
      3 łyżki jasnego sosu sojowego
      3 łyżki łagodnego sherry (medium)
      3 łyżki oliwy
      nieco świeżego imbiru drobno posiekanego
      2 ząbki zmiażdżonego czosnku
      cebulka dymka posiekana w plasterki
      skórka z cytryny
      sok z całej cytryny
      pół puszki soku z ananasa (sam owoc bedzie poźniej potrzebny)
      sól i pieprz do smaku
      łyżka miodu



      Pokroić w plasterki dwie cebulki dymki, świeży imbir ( kawałek wielkości kciuka
      mniej wiecej) i ząbek , dwa czosnku, pokroic jeśli trzeba ananas w kostkę.
      Wymieszać wszystkie składniki marynaty ( oprócz ananasa ), marynować kilka godzin.
      Odsączyć mięso , podmażyć na ostrym ogniu w woku. Dodać ananas , podddusić ,
      podawać z ryżem.
      Popijac szeri smile)))
      Ja zamiast skrzydełek użyłam piersi kurczaka pokrojone w duże kawałki.
      K.


      • mantra1 Re: Watek kulinarny 01.11.05, 19:12
        Wydalam dzis obiad "goscinny" w konwencji polsko-wloskiej: kapusniak na
        wedzonych zeberkach i spaghetti (a wlasciwie dlugie wstazki) alla carbonara.
        Kapusniak - wiadomo: 1/2 kg kiszonej kapuchy ugotowalam w szybkowarze z
        kawalkiem wedzonego zeberka i paroma pokrojonymi w kostke plasterkami jakiejs
        wedzonej szynki, w osobnym garnku ziemniaki w kosteczke. Odcedzilam pyry,
        dorzucilam do ugotowanej kapusty, do tego to, ze "zeszlo" z zeberka, pieprz,
        majeranek troche kminku. Zadnych zasmazek, skwarkow itd., bo i tak bylo dosc
        geste i tresciwe.
        Carbonara: chudy boczek tzw. "dunski" w kosteczke, podsmazyc na patelni na
        odrobinie oliwy lub masla, a kiedy kluchy sie gotuja w miseczce beltamy na
        jednolita emulsje: po 1 jajku na glowe (moga byc same zoltka), z pol szklanki
        smietanki 12% (moze byc mleko, albo mleko skondensowane)+ ze 2 lyzki startego
        parmezanu (ale ucieramy go wiecej, bo potem jeszcze posypujemy na talerzach)+
        pieprz, galka muszkatolowa, szczypta oregano, sol q.b. Ugotowane i odcedzone
        kluchy wywalamy na swiezo usmazony, goracy boczek, mieszamy, wylaczamy gaz. Na
        to wylewamy to z miseczki i energicznie mieszamy. Wlasciwie ten jajcarski sos
        powinien sie sciac sam do odpowiedniej konsystencji na goracym makaronie z
        boczkiem, ale jesli okaze sie za rzadki i nie oblepi ladnie naszych kluch, to na
        sekunde doslownie jeszcze wlaczamy malusienki gaz pod garnkiem, czy patelnia.
        Kazdy posypuje sobie jeszcze parmezanem, ile lubi. Sztuka polega na tym, ze ma
        to byc wilgotne i smakowite, ale nie surowe, ani nie scieta jajecznica z
        makaronem. Przy odrobinie wprawy - proste jak konstrukcja cepa, i jakze
        smakowite smile
        • wedrowiec2 Re: Watek kulinarny 01.11.05, 19:37
          Smaczne, ale strach o te jaja na głowę. Nigdy tego nie robiłam, bo obawiam się,
          ze wyjdzie makaron z jajecznicąsad
          • mammaja Re: Watek kulinarny 02.11.05, 10:02
            Juz drugi dzien kaszka manna. Pyszna!
            • mantra1 Re: Watek kulinarny 02.11.05, 10:57
              Biedna Mammajka... Kto i czym osmielil sie Cie struc?
              • mammaja Re: Watek kulinarny 02.11.05, 12:28
                Mantro mila, wiem ze nie powinnam jesc surowizn, ale salatki wybitnych kobiet
                byly tak zachecajace, ze nie oparlam sie ani tym z bobu, ani tym z cieciorki,
                ani z buraczkow z cynamonem! I kto wie co tam jeszcze bylo smile Nikomu pewnie nie
                zaszkodzilo - to moj delikatny zoladeczek taki niesuboordynowany. A moze
                "perspektywy" dla dalszego dzialania zaprawily zolcia te przysmaki smile)))
                • maryna04 Re: Watek kulinarny 02.11.05, 17:57
                  Wedrowcze, jesli ja potrafie zrobic spaghetti carbonara, to juz na pewno kazdy
                  potrafi.


                  • mammaja Re: Watek kulinarny 02.11.05, 18:58
                    Sprobuje w najblizszym czasie smile
                    • jan.kran Re: Watek kulinarny 20.11.05, 18:29
                      Dwa przepisy na kurkę.
                      Trochę spam smile bo wrzuciłam na dwa sąsiednie fora ale przepisy sa smaczne i
                      proste więc Wam też proponuję:

                      Kurka z miętą i limetkami.

                      Cztery piersi kurczaka zamarynować w pięciu łyżkach soku z limetki. Ja kupuję
                      gotowy i do marynaty dodaję utartą skórkę z jednej limetki. Trzy ,cztery
                      gałązki świeżej mięty porwać w kawałki i dodać do marynaty. Dołożyć na oko
                      koriander, kurkumę i kmin , ca . po czubatej łyżeczce.
                      Kminu nie mylic z kminkiem !!!
                      Kmin to Kreuzkümmel , francuski cumin po angielsku sobie same znajdźcie smile
                      Marynować kilka godzin , odsączyć , marynatę zachować.
                      Podsmażyć na ostrym ogniu w woku, dodać marynatę.
                      Ryż . Smacznego !

                      Kurka po chińsku.
                      Obiad dzisiejszy:

                      Jak wróciłam rano z fabryki to wzięłam cztery piersi kurczaka, pokroiłam w
                      kawałki wlałam szklankę szeri do naczynia z kurką , szklanego.
                      Pokrołam cztery spore ząbki czosnku , wlałam kilka łyżek soku z limonki i
                      dodałam utartą skórkę z jednej limonki. Plus kawałek świeżego imbiru , pokrojony.
                      Dodałam na oko jasnego i ciemnego sosu sojowego zamieszałam i poszłam spać.
                      Junior w międzyczasie dodał skrycie dwie łyżki tabasco.

                      Jak wstałam to zasiadłam do kompa a Junior pokroił trzy spore papryki ,
                      kolorowe , cztery marchewki i podmażyliśmy kurczaka na ostrym ogniu w woku.
                      Kurczak najpierw leżał w durszlaku i się odsączał z marynaty. Marynata powinna
                      być zachowana do dalszej obróbki cieplnej.
                      Jak kurczak się podsmażył dodałam marchewki , po chwili paprykę a na samym końcu
                      szczypior ( ? ). Po niemiecku to sie nazywa Frülingszwiebel. Dodawałam stopniowo
                      marynatę.
                      Ryż.
                      Smacznego !
                      K.
    • koniczynka777 Parówki inaczej 12.11.05, 12:22
      Parówki ala Strogonov

      1/2 kg parowek
      1 duza cebula
      2 czerwone papryki
      25 dag pieczarek
      2 łyzki maki
      1 puszka koncentratu pomidorowego
      1 szkl. bulionu
      1 lyzka ostrego keczupu
      1/2 szklanki slodkiej smietanki
      olej
      sol,pieprz

      Parówki obrac z oslonek i pokroic w cienkie slupki, obsmazyc je na oleju.
      Cebule pokroic drobno, zeszklic , oproszyc maka i ciagle mieszajac zalac
      bulionem.Polaczyc z parowkami
      Dodac koncentrat pomidorowy i dusic pod przykryciem kilka minut.Papryke i
      pieczarki pokroic w kostke.Dodac do
      potrawy,chwile dusić.Pod koniec dodac keczup i smietane.Doprawic sola i
      pieprzem
      • gaja_1 Re: Parówki inaczej 17.11.05, 01:13
        Koniczynko, parówki zrobiłamsmile
        Ino bez papryki, bo zabrakłosmile
        Ale i tak było supersmile
        Takich przepisów dla nie znoszacych pichcenia godzinami,
        mozesz podawac więcejsmile
    • koniczynka777 Rogaliki marcinskie 14.11.05, 21:51
      Ciasto:
      1 kg pszennej mąki
      6 jajek
      1/2 kostki masła
      2 łyżki cukru
      50 g drożdży
      1 szklanka mleka
      Masa:
      1 1/2 szklanki cukru pudru
      200 g migdałów lub orzechów
      100 g białego maku
      śmietana

      Drożdże rozpuścić w niewielkiej ilości mleka. Jajka utrzeć z cukrem i połączyć
      ze stopionym masłem. Nie przerywając ubijania, dodawać porcjami przesianą mąkę,
      mleko oraz wcześniej przygotowane drożdże.
      Ciasto wyrabiać do chwili, gdy zaczną pokazywać się pęcherzyki i wtedy
      pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.
      Migdały, orzechy i mak zaparzyć, zemleć, utrzeć z cukrem i śmietaną aż do
      uzyskania gęstej masy.
      Wyrośnięte ciasto rozwałkować i pokroić na kwadraty. Na każdy z nich nałożyć
      porcję wcześniej przygotowanej masy, uformować rogaliki i pozostawić w ciepłym
      miejscu do wyrośnięcia. Wstawić do gorącego piekarnika i piec w temp. 220-250
      st. C na złoty kolor.

      W prawidlowej recewpturzec iasto powinno byc ni to drodzowe ni to francuskie...
      • maryna04 Re: Pumpkin soup 17.11.05, 00:14
        czyli zupa z dynii. Zbliza sie Swieto Dziekczynienia ( swiezo przybyli do
        Ameryki pielgrzymi- purytanie, ktorzy uciekli z Anglii przed przesladowaniami
        religijnymi po pierwszej strasznej zimie) druga witaja juz z jakimis zbiorami
        zywnosci, umiejetnoscia polowania na dzikie indyki w ciagle jeszcze milej
        koegzystencji z Indianami). Zupa dyniowa na ten uroczysty czwartek -
        obowiazkowa, bo to dynie w duzym stopniu ich uratuja w kolejnych zimach. Z
        tysiaca i jeden, a moze wiecej przepisow (wkolo wojtek to samo) wybralam ten,
        ktory sprawdzilam. Jadlam juz zupy dyniowe rozne - jedne obrzydliwsze od
        drugiej. Bo ta masa dyniowa to podstawa, ze ktorej mozna zrobic co sie chce ,
        na slodko, z cynamonem i jablkami, maslem orzechowym, cos niebywalego. Podaje
        przepis, wg ktorego ja robilam. Zupa nie tylko byla jadalna a wrecz smaczna.
        Taka uczciwa kartflanka. Podaje przepis jako ciekawostke kulinarna, chyba do
        poczytania, z wiec:
        Pol kilo posiekanej dyni, 3 dag masla, 1 srednia posiekana cebula. 1 zabek
        zgnieciony czosnku, 3 kubki wody i wnim rozpuszczone rosolki, oczywiscie moze
        byc uczciwy wywar, 1 lyzka pasty pomidorowej, parmezan.
        Zeszklic cebule i czosnek na masle. Dodaj dynie, troche przesmaz, dodaj ten
        wywar (naturalny lub sztuczny) Dus pod przykryciem ok. 20 min. Zblenduj,
        podawaj posypany parmezan z grzankami o ostrym smaku( croutonsy). A moze by tak
        z duza grzanka jak zupe cebulowa?
        Nie bojcie sie - plackiem dyniowym juz nie bede straszyc.
        • gaja_1 Re: Pumpkin soup 17.11.05, 01:09
          Maryno ja bym wolała placeksmile))
    • kanoka Re: Watek kulinarny 26.01.06, 13:47
      Odkopałam z niebytu wątek kulinarny, założony - jak widzę, przez Koniczynkę,
      której niestety, nie miałam okazji poznać.
      Już jestem po spacerze z psicą nad rzekę i do parku i po zakupach. Odpoczywam.
      Maryna pytała niedawno o cos dobrego i eleganckiego na obiad. Nie wiedziałam, co
      Jej poradzić, a teraz sama mam ten kłopot wink. W sobotę, przyjeżdżają
      przyjaciółki, zobaczyć, jak nam się mieszka na nowym. Przejrzałam więc swoją
      książkę kucharską
      www.gotowanie.wkl.pl/przepisy.php
      i zdecydowałam się na "Intrygujący schab faszerowany"
      www.gotowanie.wkl.pl/przepis3673.html
      Kupiłam wszystko co trzeba i teraz schab się marynuje w ziołach, a kiełbasa
      owinięta polędwica i obficie przyprawiona ziołami i czosnkiem powoli zamarza .....
      Myślałam tez o innym przepisie - "schab ze śliwkami-problematyka
      wykonania-przepchni"
      www.gotowanie.wkl.pl/przepis2296.html
      ale zdecydowałam się na ten czosnkowy. Cóż, będzie mniej elegancko wink, ale mam
      nadzieję, że też smacznie. A do tego oczywiście pieczone kartofle, grzybki
      marynowane, ogórki kiszone i...jakaś surówka, ale jeszcze nie wiem jaka....
      Maryno, a może i Ty coś znajdziesz w tych przepisach?
      • wedrowiec2 Re: Watek kulinarny 26.01.06, 15:14
        Niedawno znalazłam w Galeryi Kuchennej piękny przepis:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=33329863&a=33329863
        Dwa tygodnie temu zrobiłam "kurczę z elementem wg jacka1f", ale prawie według,
        bo cielę zastapiłam piersiami kurczęcymi, a rozmaryn był suszony. Śmietana
        zwiekszyła moc tłuszczową do 22% . Grzyby - podgrzybki z własnej zamrażarki.
        Zamiast ziemniaków gotowanych - pieczone. Mięso z grzybami tak pieknie
        pachniało, ze nie usmażyłam groszku z imbirem i czosnkiem.
        Do tego podałam białe wytrawne wino Pinot Chardonnay.
        • kanoka Re: Watek kulinarny 26.01.06, 16:31
          Było to więc "kurczę z elementem wg jacka1f" w modyfikacji własnejwink)
          • maryna04 Re: Watek kulinarny 27.01.06, 01:41
            Dziekuje obydwu paniom za linki, jak zwykle musze dodac, ze jestem bardzo
            zacofana w kuchni, lata niebytu w Polsce robia swoje - te nazwy, kolory. Robie
            cos z cieleciny, z kluskami slaskimi. Kupne , sprawdzone, wspaniale i tu
            oryginalniejsze niz ziemniaki pieczone. Jak bym ten drugi schab robila, z dwoma
            kieszonkami, to ani chybi wbilabym sobie noz w dlon, ale ten z biala kielbasa
            na pewno zrobie. Juz sobie przepis wydrukowalam.
            • kanoka Re: Watek kulinarny 27.01.06, 10:12
              Idę piec schab z białą kiełbasą
      • gaja_1 Re: Watek kulinarny 28.01.06, 00:09
        Kanoko, dzięki za link do stronki smile
        Wlazłam oczywiście do działu dla leniwychsmile
        Ślinka mi leci, idę smarzyć "piersi kurczaka inaczej"
        i po diabła ja tam zaglądałam?smile
        • omeri Re: Watek kulinarnydo Gaji 28.01.06, 10:54


          gdzie ten dzial dla leniwych?
          • mammaja Re: Watek kulinarnydo Gaji 28.01.06, 11:44
            Sa w Wielkim Zarciu linkiem od Przepisy WKN ! Tez sie zainteresowalam smile
            • omeri Re: Watek kulinarnydo Mm 28.01.06, 11:50
              Dzieki znalazłam,.
    • jan.kran Re: Łosoś. 27.01.06, 17:58
      Przepis z sąsiedniego forum , wypróbowałam , polecam !


      Bialą czesc porów posiekać na drobne kawaleczki i udusić na oliwie w rondelku
      Posiekać zielona pietruszke na bardzo drobne kawaleczki.
      Pokroić cytrynę na drobne plastry. Ja użyłam limonki.
      Kawalki folii do pieczenia leciutko posmarować oliwa na oliwę połoźyć plastry
      cytryny, na cytryne lososia, na lososia - uduszone pory , na pory - smietanę
      (creme fraiche) na śmietanę pietruszkę.
      Piętnascie minut w piekarniku.
      • maryna04 Re: zupa chili 09.03.06, 23:38
        Zupa chili to taki sam "uniwersalny" posilek jak bigos, a znacznie prostszy
        w przygotowaniu, jesli uzywa sie skladnikow z puszki. Mozna tez oczywiscie
        uzyc "naturalnych". Zupa nadaje sie jako jednodaniowy posilek, swietnie na
        mniej oficjalne spotkanie.
        - 1,5 kg mielonego wolowego,
        - 1,5 kubka posiekanej cebuli
        - 2 ziemniali pokrajane w kostke
        - 4 15oz, czyli 425g puszek fasolki - najlepiej czerwonej, najlepiej w zaprawie
        chilijskiej
        - 4 8oz, czyli 225g sosu pomidorowego, duza puszke posiekanych pomidorow i sok
        pomidorowy.
        - 1-2 butelek piwa
        - 2 lyzeczki przyprawy chili, 1 lyzeczka mielonego kminku, pieprz, sol
        Zeszklic cebule na oleju, dodac wolowe, przesmazyc. Dodac reszte
        ingrediencji, zagotowac, potem trzymac na malym ogniu z 1 godzine. Jesli za
        geste dodac piwa. Podawac w miseczkach , starty zolty ser w duzej ilosci do
        posypania dodaje aromatu i kalorii. Smacznego.
    • kanoka Re: Watek kulinarny 17.11.06, 16:43
      Odkopałam z niebytu, odkurzyłam. koniczynko, a Ty, gdzie jesteś i co teraz
      gotujesz/ Zanim nam odpowiesz, napiszę JA. Właśnie robię. Litewską? wojskową?
      słoninę. Lubicie tłuste? bo ja - tak sad(
      A oto przepis na słonine "wojskową', tj taka, która właśnie robię
      Słonina jak konserwowa ta w wojsku niestety trudna jest do uzyskania w
      warunkach domowych.
      Rzecz w surowcu i w technologii użycia pary pod cisnieniem.Ale mozna
      spróbować....

      Potrzeba jest:

      0,25 dag dorsza surowego
      0,5 winiaku armenskiego lub gruzinskiego
      0,5 kg słoniny grubej na 5-6 cm, moze być ew 3 cm, i można ją złożyć
      podwojnie.
      Dwie lyżeczki pieprzu czarnego,
      jedna lyzeczka pieprdzu czerwonego.
      sól gruba, kamienna.Warzona jodowana tylko w ostatecznosci.
      dwie, cztery głowki czosnku.
      łupiny z cebuli

      A teraz jak robić,...

      Dorsza dajesz kotu niech sie nie pęta po kuchni i idzie won....
      Nalewasz setkę brendy, przykrawasz słoninke tak, by pasowała do gara.
      Wypijasz setkę brendy, by nie miec problemu ze scisłym dawkowaniem soli i
      pieprzu.
      Słonina jak konserwowa ta w wojsku niestety trudna jest do uzyskania w
      warunkach domowych.
      Rzecz w surowcu i w technologii użycia pary pod cisnieniem.Ale mozna
      spróbować....

      Potrzeba jest:

      0,25 dag dorsza surowego
      0,5 winiaku armenskiego lub gruzinskiego
      0,5 kg słoniny grubej na 5-6 cm, moze być ew 3 cm, i można ją złożyć
      podwojnie.
      Dwie lyżeczki pieprzu czarnego,
      jedna lyzeczka pieprdzu czerwonego.
      sól gruba, kamienna.Warzona jodowana tylko w ostatecznosci.
      dwie, cztery głowki czosnku.
      łupiny z cebuli

      A teraz jak robić,...

      Dorsza dajesz kotu niech sie nie pęta po kuchni i idzie won....
      Nalewasz setkę brendy, przykrawasz słoninke tak, by pasowała do gara.
      Wypijasz setkę brendy, by nie miec problemu ze scisłym dawkowaniem soli i
      pieprzu.
      Solisz sloninę oficie,mozna tez natrzec lekko przecisnietym czosnkiem.
      Zawijasz w pergamin scisło i chowasz do lodówki na dwa trzy dni.Wypijasz
      drugą setke brandy.

      W zasadzie nie masz nic wiecej dzis do roboty, wiec pora się zamartwic
      czy pozostale 3 setki starczą na resztę wieczoru...
      Po dwoch dniach gotujesz wodę w naczyniu , w takiej ilosci by slonina
      byla w nim
      równomiernie zanurzona.

      Wkladasz na wrzątek pieprz ziarnisty, pieprz czerwony, mozna odrobinę
      małej ostrej
      papryczki.Wrzucasz łupiny cebuli. Wkladasz sloninę nie otrzepując jej z
      soli. Trzymasz we wrzącej wodzie
      5- 8 minut ( w zaleznosci do grubosci sloniny).
      Wyjmujesz, studzisz, zawijasz ponownie w pergamin, chowasz do zamrazalnika
      na tydzien.
      Zaopatrujesz się w dużą ilosć brendy.Po rozmmrozeniu słonina powinna być
      konsystencji lekko jakby zaparowanej,
      koloru brązowego po wierzchu i wyczuwalnym zapachem czosnku.Powinna dać
      sie nieco rozsmarować.
      I juz.Zapraszasz koneserów...

      www.grupy.senior.pl/Slonina-jak-konserwowa,t,113645,2.html
      Kota nie mam, więc dorsza sobie darowałam. Psica dostała kawałek słoniny - przed
      soleniem i czosnkowaniem. Brandy zastąpiłam piwem,bo ono było w domu, a ona nie.
      Napisze Wam za pare dni, jak wyszła ta słonina. A po litewsku, bedzie nastepnym
      razem wink
      "Miejsca wytwarzania:
      Litwa
      3. Pokrojenie słoniny na 4-6 kawałków.
      4. Wtarcie w kawałki słoniny soli z domieszką czosnku (solenie na sucho).
      5. Posypanie słoniny nasionami `bagużies` (bot. bastutis, brassica – gorczyca
      czarna, szkodliwa, obecnie stos. białą - przypis knk) i pozostawienie jej na 2-3
      dni.
      6. Odwrócenie słoniny na drugą stronę.
      7. Polanie słoniny sokiem (rosołem), który się wydzielił i posypanie kawałków solą.
      8. Pozostawienie słoniny na 2-3 tygodnie, przewracanie jej od czasu do czasu na
      drugą stronę.
      9. Umieszczenie słoniny wysoko, w przewiewnym miejscu, w spichlerzu.
      10. Słoninę przechowuje się w drewnianych naczyniach. Na wiosnę okłada się pokrzywą.

      Można także natrzeć słoninę listkiem laurowym i pieprzem oraz do rosołu dodać
      trochę cukru. Zamiast solenia na sucho można zastosować solenie w rosole: gotuje
      się rosół z posolonej wody. Roztwór z soli powinien być bardzo gęsty (zawartość
      soli sprawdza się za pomocą ziemniaka, który wrzucony do rosołu nie powinien
      utonąć). Rosołem zalewa się słoninę, po 3–4 dniach wyjmuje się ją, naciera
      czosnkiem i przyprawami. Cały proces solenia trwa 2-3 tygodnie. Po tym czasie
      osusza się słoninę i umieszcza w przewiewnym miejscu.

      Słoninę kroi się w plastry (najlepiej w kwadraty), spożywa z chlebem. Dodaje się
      też do innych potraw."
      www.produkt-regionalny.org/kat_txt.php?id=27
      • kanoka Re: Watek kulinarny 17.11.06, 16:45
        Chyba się uda, bo podwójnie wkleiłam big_grin. Czyżby to - to piwo?
        • wedrowiec2 Re: Watek kulinarny 17.11.06, 17:08
          Co robić z dorszem, gdy nie mam kota? Dorsz nie pasuje do brandysad
          • alfredka1 Re: Watek kulinarny 17.11.06, 17:56
            Chyba ja zaczęłam od brandy.. napisałam długi list i wcięło. Nawet wysłałam do
            Kanoki zdjęcie świnki na słoninę /w dalszym ciągu nie potrafię wkleić gdzie
            trza/Pisałam, że jadłam na Litwie taką peklowaną i suszoną w rogu strychu
            słoninę, była gruba na ponad 10 cm. krajało się ją w cieniuteńkie plasterki
            albo skrobało ostrym nożem, z chlebem żytnim razowym świetne /a może ja wtedy
            byłam bardzo głodna? smile/
            • kanoka Re: Watek kulinarny 17.11.06, 18:40
              smile)
              Alfredko, ja zaś za nic nie potrafię wklejać aktywnych linków w albumie MSN.
              Znaczy, tak mamy i jużwink
              A to słonina z puszki na allegro( firmy Łuków) , ale w żadnym sklepie jej nie
              widziałam - tylko w wojsku ja maja i na allegro, czy co?
              www.allegro.pl/item142941671_slonina_konserwowa_pyszna_jak_wojskowa_4_szt_.html
            • czubatek Re: Watek kulinarny 17.11.06, 20:34
              Alfredko, z tego co wnioskuje ,pochodzisz z Litwy milo mi ,ja urodzilam sie w
              Wilnie, nie wiem czy znasz to miasto , pieknieje z roku na rok, dla mnie jest
              to jedno z najpiekniejszych miast europy.Lubie tez Paryz , Budapeszt,
              Wieden,ale Wilno ma swoj urok, pozdrowienia od bylej wilniankismile) PS.Czy znasz
              kluski cepeliny mniam , mniam big_grinDD
              • alfredka1 Re: Watek kulinarny 17.11.06, 21:06
                Nie z Litwy, bo ja się urodziłam jeszcze w Polsce, ojojoj jak to dawno
                było.Dla "nowicjuszy" informacja, że ja jestem seniorką tego Forum. Na
                szczęscie jestem tu traktowana sprawiedliwie, to znaczy tak jak wszyscy młodzi,
                młodsi i najmłodsi smile)
              • kanoka Re: Watek kulinarny 17.11.06, 21:56
                Kluski cepeliny - mniam, mniam. W mojej rodzinie ( po śp Tacie - z
                Kresów)mówiono na nie - "klocki z duszami'
                A tu Czubatku - wirtualna Wileńszczyzna
                rzecz-pospolita.com/wilno01.php3
                • alfredka1 Re: Watek kulinarny 17.11.06, 22:08
                  Kanoko, Czubatek chyba już śpi ., Ja Ci dziękuję za KRESY smile)
                  a kluski, zwane cepelinami, potem nazywano "szrapnelami"
                • czubatek Re: Watek kulinarny 18.11.06, 22:08
                  Dziekuje serdecznie za szczegolowa historie Wilna,przeczytalam z lezka w oku,w
                  przyszlym roku wybiore sie jeszcze raz na pare dni do Wilna,odwiedzic moje
                  rodzinne strony,pospacerowac nad Vilia i podziwiac wilenskie pagorki,to bedzie
                  moj najlepszy urlop, dzieki za mile informacje dotyczace moich rodzinnych
                  stron.Z Wilna postaram sie przywiesc dokladny przepis na cepeliny smile)))
                  • alfredka1 Re: Watek kulinarny 18.11.06, 22:23
                    Nie staraj się Czubatku, nie staraj. Ja ci dam najlepszy z najlepszych
                    przepisówsmile) i z kapustą i z grzybami i z jednym i z drugim, a nawet z
                    nadzieniem takim jak na kołduny smile)))
                    • wodnik33 Re: Watek kulinarny 18.11.06, 22:51
                      SŁONINA!!! A jedliście goralską sloninę która "dojrzewała" na strychu starej
                      góralskiej chaty? Nie wiem jak ją przygotowywano. Wiem że wieszano połeć na
                      jednej trzeciej wysokości poddasza chaty. W zimę odcinano według potrzeb. Była
                      bardzo smaczna. Jadlęm ją bardzo dawno. Teraz nie można kupić takiej słoniny.
                      Podobno gdzieś daleko w górskich przysiółkach jeszcze taką robią.
                      • popaye Re: Watek kulinarny 18.11.06, 23:59
                        Wodniku,-
                        jak "o zarciu" to natychmiast i mnie sie chce tych "wspanialosci" smile
                        Z ta "goralska slonina" - jej "niebianskim" smakiem to chyba troche
                        hmm... legenda smile
                        W gorach, jak czlowiek glodny, jedyna alternatywa dla tej sloniny byla kwasnica
                        z odebialymi zioemniakami i... jak to sa wspomnienia sprzed lat... .
                        (Popayowa, jak byla mloda, tez uwazalem za "najpiekniejsza" !)
                        W odroznieniu od Popayowej - postarzalem sie odrobine i w miedzyczasie moje
                        kryteria "piekna" ulegly pewnym powaznym przeobrazeniom smile.

                        Obawiam sie iz podobnie jest ze smakiem specjalow probowanych "przed laty" smile.
                        Ja, juz jestem praktycznie dzieckiem elektrycznych chlodziarek (lodowek)
                        choc z pobytow "na Wsi" pamietam jeszcze smak zarowno takiej sloniny (nie
                        goralskiej - fakt!) czy potraw z peklowanego miesa.
                        Nie dla smaku to wszystko bylo tylko z potrzeby przechowywania zywnosci
                        w czasach przed-chodziarkowych.
                        "Dobre" to bylo? - hmmm... czlowiek zjadl, ale zeby tesknic za tym?
                        Niech mlodsi (nawet ode mnie) nie zaluja tych czasow smile)).

                        "Po goralsku" przechowywanej zywnosci mozna sprobowac i dzisiaj!.
                        Nie wiem jak jest w Polsce ale z niektorych produktow, dzieki umiejetnym
                        zabiegom marketingowym zrobiono "kult".
                        Nalezy do nich niewatpliwie tzw.: Tiroler Speck czyli po polsku slonina,
                        choc w "oryginale" jest to pojecie zbiorcze dotyczace sloniny, boczku i surowej
                        szynki przyrzadzanej w szczegolny "goralski sposob".
                        Caly "patent" polegal na powolnym wedzeniu "na zimno" zapeklowanej uprzednio w
                        solance odpowiednich kawalkow wieprzowiny,-trwajacym (nieraz) do 3-ch miesiecy
                        a pozniej przechowywanie tak zakonserwowanej zywnosci w "przewiewnym" miejscu,
                        najczesciej wiszacej na strychu! smile)
                        Wedzenie odbywalo sie w dymie palonych sosnowych wiorow i trocin co wplywalo na
                        specyficzny smak tych produktow rozny od znanego nam wszystkim smaku wedzonej
                        szynki czy boczku ktore wedzi sie szybko (kilka godzin) w goracym dymie
                        drzewa lisciastego!.
                        Wada tego rodzaju wedzenia jest niewielka trwalosc tak przygotowanej zywnosci
                        ale smak (subiektywnie) jest duzo LEPSZY!.

                        Jak smakuje "goralska" specjalnosc zwana (w Zach.Europie) Tiroler Speck?.
                        Mieszkancy Krajow niemieckojezycznych (D,A,Ch) moga go kupic w kazdym
                        supermarkecie - reszta w Internetowych sklepach np:
                        www.handltyrol.at/xxl/_lang/de/index.html
                        i .. setki innych smile.
                        Takie "specjaly" sa jednak drogie! m/w w cenie prawdziwych rarytasow
                        "zimnego wedzenia" jak swiatowej slawy szynki: wloska - parmenska
                        czy hiszpanskie - serano.
                        Sprobowac - warto ale (mnie) w "zachwyt" trudno wpasc smile

                        pozdrawiam,-
                        pE
    • jan.kran Re: Watek kulinarny 19.11.06, 00:03
      Parma i serano wywołują u mnei ślinotok...
      Nie analizuję jak są tworzone tylko jak smakująsmile
      Witaj Nocny Popayesmile
      • popaye Re: Watek kulinarny 19.11.06, 00:17
        hej Janie-Kranie.
        Zwyczaj picia herbaty "o polnocy" przechodzi u mnie w niebezpieczny nawyk! smile)
        dobrze, ze jutro Niedziela i do pracy nie musze smile)
        pozdr.,-
        pE
        • jan.kran Re: Watek kulinarny 19.11.06, 00:24
          Ja niestety muszę na siódmą trzydzieści. Do pracy mam dwie minuty więc mam
          zamiar wstać o 7.07smile))
    • wedrowiec2 Wyrób smokopodobny?? 19.11.06, 16:23
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3743284.html
      W. Brytania: nie może być kiełbasy ze smoka
      PAP2006-11-19, ostatnia aktualizacja 2006-11-19 10:41
      Kiełbasa, produkowana od lat przez rzeźnika Jona Carthew z miejscowości Powys w
      Walii nazywa się dumnie Welsh Dragon, czyli Walijski Smok. Tamtejsi biurokraci
      uznali jednak, że taka nazwa może być dla klientów myląca i nakazali
      wprowadzenie zmian.
      Jak doniósł w sobotę "The Times", władze lokalne w Powys zagroziły rzeźnikowi
      sankcjami, jeśli nie zmieni nazwy kiełbasy, która przecież "nie jest ze smoka".

      Rzeźnik twierdzi, że jeszcze nigdy żaden z klientów nie zwracał na to uwagi i
      wyjaśnia, że swą pikantną kiełbasę z mięsa wieprzowego, porów i chili nazwał na
      cześć herbowego smoka Walii.

      Teraz jego wyrób będzie się musiał nazywać - zgodnie z urzędniczą sugestią -
      Kiełbasa Wieprzowa Walijski Smok. Biurokraci będą mieli pewność, że żaden
      klient nie zostanie wprowadzony w błąd
      • wedrowiec2 Re: Wyrób smokopodobny?? 19.11.06, 16:26
        Wysłałam bez komentarzasad
        Kpina z urzędników to jedno, ale z drugiej strony zgrzytam ze złości zębami,
        gdy szukając np. parówek cielęcych chwytam z radością wyrób o
        nazwie "Cielaczki", na opakowaniu którego małymi literkami napisane
        jest "parówki z indyka"sad
        • popaye Re: Wyrób smokopodobny?? 19.11.06, 17:51
          Brawo Wedrowcze! smile

          juz najwyzszy czas by bezkrytyczny "zachwyt" obfitoscia dostepnego w handlu
          towaru - powoli mijal.
          Jest pieknie (w Polsce) pod wzgledem roznorodnosci gatunkow co (jeszcze!)
          jest, i dzieki Bogu , spowodowane pewna slaboscia lobby chroniacego ... polski
          rynek producentow zywnosci.
          W interesie (szeroko rozumianym) wszystkich klientow dobrze by bylo by to nie
          uleglo zmianie!.
          Przykladow w Zach.Europie, w tym Krajach UE, niestety nie brakuje!.
          Na tamtejszym rynku art. spozywczych nie ma prawie wogole np. wyrobow
          amerykanskich czy kanadyjskich a... szkoda.
          Prymitywne tlumaczenia o "ochronie" (sic) klientow przed powszechna na Zach.
          Polkuli zywnoscia modyfikowana genetycznie lub konserwowana "izotopowo"
          jest hmm... mocno naciagane, gdyz malo w tych Spoleczenstwach analfabetow
          ktorzy by nie umieli odczytac odpowiednich oznakowan na opakowaniach.

          OZNAKOWANIE - to jest to co laczy moj wpis z postem Wedrowca!.
          W Polsce, delikatnie mowiac hmm... slabosc graniczaca ze skandalem.
          Nie mam NIC przeciw wyrobom z drobiu.
          Znam ich zalety ale.... rowniez wady, w tym dla mnie podstawowa: poza kaczka
          w pomaranczach i pieczonym kurczakiem NIC z niego (drobiu) mnie nie smakuje!.
          Subiektywne to odczucie ale mam do niego, gwarantowane konstytucyjnie, PRAWO!.

          Zaobserwowalem, dokonujac zakupow art. spozywczych w sklepach "prowincjonalnych"
          (Mazury) - swietnie zreszta zaopatrzonych!, ze prawie niemozliwe jest bez
          dluzszego "wyjasniania" przy stoisku wedliniarskim zakupienie (czysto)
          wieprzowej np. kielbasy czy innych wyrobow wedliniarskich.
          WSZEDZIE gdzie tylko mozna, a moim zdanie rowniez tam gdzie "NIE" dodawane jest
          drobiowe (indycze) mieso.
          Dla Amatorow - prosze bardzo!: smacznego, na zdrowie itp.
          Ale ja NIE chce! i lubie (mam prawo) wiedziec na co wydaje swoje WLASNE
          pieniadze!.
          Jak bede skazany na zywienie przez Opieke Spoleczna na koszt Spoleczenstwa
          - nie mam PRAWA "WYBRZYDZAC".
          Za swoja wlasna "kase" (ciezko zarobiona), niech mnie lobby "kurczakowo-indycze"
          (KACZE? - he, he) NIE robi w...konia.
          Podejrzewam, ze jak Giertych dojdzie do stanowiska Prezydenta RP to i... konine
          beda "skrycie" dodawac do mojej ulubionej kielbasy krakowskiej ktora powinna
          byc WYLACZNIE wieprzowa!.
          Baleronik z.. indyka i szyneczka (mniam-mniam z wygladu) w domu: tfuj - jasna
          cholera - znow indyk! sad
          Podroby jak wspomniane przez Wedrowca parowki czy pasztet: to juz (prawie) 100%
          - z drobiu.
          Polska - wolny Kraj - fakt!, wiec nie MUSZE kupic!.
          Tylko by podjac decyzje: kupic/nie kupic - musze wiedziec Z GORY co kupuje!.
          A OZNACZENIA na etykietach tak skromne jak podaje Wedrowiec albo WOGOLE ich nie
          ma!.
          Gdzie sa Organizacje Konsumenckie? - wszystkie na "garnuszku" producentow
          drobiu?.

          Dla tych ktorzy maja chec mnie "wyjasnic" ze drob, w odroznieniu od wolowiny
          (BSE) czy wieprzowiny jest ZDROWY - niech sobie podaruje,- prosze.
          Wyrobow amerykanskich moze na ryku europejskim - malo, ale wiekszosc
          wysokobialkowych komponentow paszy (soja!) dla przemyslowej hodowli drobiu
          na Swiecie pochodzi stamtad!.
          Amerykanska soja (przemyslowa) ze wzgl. na max. obnizenie kosztow jej produkcji
          jest produkowana wylacznie z materialu genetycznie manipulowanego!.
          Smacznego!.

          pE
          • wodnik33 Re: Wyrób smokopodobny?? 19.11.06, 21:58
            Masz racje Popaju co do watpliwego smaku starych miesiw i innych wyrobow dlugo
            lezakujacych. Gdy czasem jadalem goralska slonine, nie moge powiedziec ze bylem
            stale najedzony. To byly bardzo specyficzne warunki. Ale mialem i inna
            przygode. Bedac w portugalskim porcie Leixos obok Porto, wybralismy sie do
            bodegi. Bodega to taki sklep z roznymi winami w bekach. Bywalo tez i jedzenie.
            Bodega byla bez okien w wysokiej piwnicy. slabo oswietlona. Na pytanie
            wlasciciela ktore wino chce pic, wstaje od stolu i widze gwiazdy przed oczyma.
            Pod sufitem wisialo wiele szynek , bardzo brazowych, na wysokosci do wzrostu
            portugalczykow czyli dosc nisko. Guza nabilem sobie solidnego. A szynki te byly
            ze swinek karmionych w gorach tylko zoledziami. Byly wysmienite. Wlasciciel z
            takiej szynki skrawal caly tluszcz do rozowego miesa. Tluszcz wrzucal do
            odpadkow. Pasazerka jeknela - ale bym zupe na tym nagotowala. A byl to rok
            1981, u nas w sklepach byl tylko ocet.
            • popaye Re: Wyrób smokopodobny?? 19.11.06, 22:25
              Dokladnie tak - Wodniku!

              Twoja przygoda w Portugalii (z szynka!) to tez czesc tajemnicy powodzenia
              hiszpanskich szynek serano.
              Swinki na te szynki sa karmione tam tez ... zoledziami - produktem "ubocznym"
              tysiecy debow korkowych! smile
              Wszystkie takie szynki (rowniez parmenska) - dojrzewajace dlugo (ponad rok!),
              wedzone na zimno i ciagle nacierane sola by osuszyc (wewnatrz) mieso
              charakteryzuja sie niewielkim "rabkiem" tluszczu.
              Reszta jego jest usuwana w miare procesu dojrzewania szynki.
              Tluszcz jest doskonalym "magazynem" estrow smakowych i z tego powodu ma mnostwo
              zalet poprawiajacych smak miesa.
              Ma jednak podstawowa wade: w miare uplywu czasu - jelczeje i jego smakowe
              zalety traca na wartosci a procesy chemiczne zachodzace podczas tej zmiany
              czynia go wrecz niejadalnym sad

              Dlatego tez mam "watpliwosci" co do smaku hmmm..... juz nie najmlodszej
              sloniny "goralskiej".
              Swieza (w miare) - OK! na pewno RARYTAS! i pewnie taka (akurat) jadles.
              "Znajac" Gorali hmmm... rabali pewnie rowniez taka ktora Ty (i ja) bysmy
              wyrzucili mimo doskwierajacego glodu.
              Goralom (zapewnie) w konsumpcji pomagala duza ilosc "pradu" w... herbacie smile)

              pozdrawiam,-
              pE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka