Dodaj do ulubionych

nad / w / na wodzie! bo to: lato, wakacje i urlopy

06.07.06, 13:06
Jak zima na narty tak latem - nad wode!

Nic nowego,- to sposob na wypoczynek na calym Swiecie. U nas - tez!
wszak mamy: gory, morze i wspaniale jeziora, - ba, jedno z najpiekniejszych
(na skale europejska) polodowcowego skupiska jezior rynnowych wraz z
powstalymi dzieki dzialaniu naszych przodkow, polaczonym systemem kanalow
skupiska Wielkich Jezior Mazurskich.

Przed kilku dniami wpisalem sie na watku "Przeczytane dzisiaj" nt.
tragicznego w skutkach wypadku "na wodzie"
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=43948761&a=44621827
Rzecz nie dziala sie na Mazurach - to prawda, ale to Region mojemu sercu
specjalnie bliski i to tylko przypadek, ze nie tam!
Mimo, ze Mazury i ich jeziora sa (niby) "Wielkie" to nigdzie w Polsce nie
korzysta z tego dobrodziejstwa wiecej uzykownikow niz tam!
Ta specyfika, "typowy" tam turysta (w tym wodniak) i podaz skomasowanych
atrakcji turystycznych - wyzwala szczegolny sposob zachowan ktore rowniez,
sila rzeczy, prowadza do nieszczesc.
Ale!:
Wypoczynek nad/w/na wodzie to: radosc, odprezenie, cudowny (bo) aktywny
rodzaj wypoczynku.
Zeglarstwo, kajakarstwo, motorowodniactwo, narty wodne czy wedkarstwo ale
rowniez, szczegolnie na Mazurach - wspanialy kompleks lesny, piekny teren na
wycieczki rowerowe, 1000-ce atrakcji zabytkow historycznych kultury
materialnej i duchowej - (polski) turystyczny Raj na Ziemi!

Moze i Wy drodzy Wspolforumowicze macie swoje subiektywne na ten temat uwagi?
zapraszam do wpisow.
Obserwuj wątek
    • popaye do: Banitki51 06.07.06, 14:04
      wpisem forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=43948761&a=44653926

      o tresci:
      "... Re: Dziecko zginęło w zderzeniu kajaka z motorówka
      banitka51 04.07.06, 12:36 + odpowiedz

      popaye - w Polsce coraz więcej akwenów podlega nakazowi ciszy ze względu na
      ptactwo i można wybrać sobie wodę, gdzie żadna motorówka nie pędzi.
      Zamieszanie z patentami to nasi leniwi urzędnicy, którzy czekają na przepisy
      unijne. Paradoksy biegają masowo po korytarzach ministerstw itp.
      Masz rację, można kupić patent. Wszystko można kupić, chyba nie ma miejsca na
      świecie, gdzie nie można obejść prawa za kasę.
      Westchnęło mi się (z sentymentu) na Twoje wodniackie opisy. A Galeon znasz? Czy
      rzeczywiście jest luksusowy w porównaniu z zach. produkcją? "

      na ktory nie odpowiedzialem od razu (PRZEPRASZAM) z... kilku wzgledow: m/in
      zakresu poruszonych przez Ciebie wielosci zagadnien, zapewnie subiektywnie -
      slusznych ale moim skromnym zdaniem hmmm... dyskusyjnych.
      Watek "Przeczytane dzisiaj" chyba nie byl najlepszym miejscem na szersza w tych
      tematach dyskusje.
      Tu, w tym wiecej miejsca na ta tematyke wiec moja, rowniez subiektywna, ale
      podparta sporym doswiadczeniem - odpowiedz:

      a)"...w Polsce coraz więcej akwenów podlega nakazowi ciszy ze względu na
      ptactwo i można wybrać sobie wodę, gdzie żadna motorówka nie pędzi. "

      - Absolutna zgoda!
      Jezeli ktos "nie toleruje" i wymaga absolutnej ciszy i spokoju - Jego prawo!
      MUSI byc miejsce dla takich.
      Nieskromnie tylko, tym "milosnikom ciszy za wszelka cene" chcialbym przypomniec
      ze istnieja, rowniez w Polsce, tacy ktorzy przedkladaja nad "bezwzgledna" cisze
      rowniez inny rodzaj "wypoczynku" i maja prawo wymagac by Im rowniez zezwolono
      korzystac z "dobr zasobow przyrodniczych" bo... placa podatki i sa Obywatelami
      tego Kraju na takich samych prawach jak jak Ci co Im "cisza w uszach dzwoni".

      Osobiscie: "za zadne skarby Swiata" nie poszedl bym do nocnej dyskoteki z
      muzyka w rodzaju "techno" co nie znaczy, ze mam prawo odsadzac od czci i wiary
      milosnikow takiej formy rozrywki czy rodzaju muzyki albo odmawiac Im praw do
      korzystania z takiej rozrywki.
      A... "argumenty" zapieklych przeciwnikow sportu motorowodnego (wszelkiego) sa
      takie... jak, porownywalnie, ca: 85-letnich Babc i Dziadkow w przedmiocie
      zachowan seksualnych mlodziezy i tych juz doroslych, ale w wieku prokreacyjnym
      i ich prawa do antykoncepcji smile)

      b)Patenty (zeglarskie i motorowodne),-

      - argument o.. "koniecznosci czekania" na prawo unijne w tym zakresie -
      delikatnie mowiac, jest w rodzaju tego jak podany przeze mnie w temacie wyzejsmile
      Ustawodawca, doprowadzajac do takiej sytuacji prawnej okazal sie absolutnym
      ignorantem w przedmiocie. Amatorszczyzna i beztroska - typowa dla wszystkich
      ostatnich pociagniec i efektow dzialania naszej "wladzy" sad(
      Wierutna BZDURA jest, ze taka sytuacja, mimo braku rozwiazan "unijnych"
      istnieje w jakimkolwiek INNYM (poza Polska) Kaju UE.
      Poza (wyjatkowo) krajami Skandynawskimi - NIGDZIE nie ma sytuacji by dozwolone
      bylo prowadznie sprzetu plywajacego napedzanego silnikami spalinowymimi o mocy
      pow. kilku KM (chyba: 6-ciu - MAX!) osobom nie posiadajacym w tym przedmiocie
      urzedowo potwierdzonych uprawnien!.
      To jest sytuacja absolutnie adekwatna do tej jak bysmy z takich "powodow" od
      jutra akceptowali prowadzenie samochodow bez... prawa jazdy!.

      c) GALEON
      nie znam.
      Obejrzalem strone internetowa (chyba wlasciwa) i.... odpowiem Ci na to pytanie
      w moim nastepnym wpisie.
      pozdrawiam,-
      pE

      -----
      moze ja sie nie znam ale, hmmm... WIEM dlaczego radzieckiej produkcji silniki
      przyczepne do lodzi m-ki: "Wieteriok" i "Wichr" nazywano: "zemsta Gorbaczowa"smile
      • maryna04 Re: do: Banitki51 07.07.06, 00:58
        Popaye, po prostu kochasz Mazury, tyle co wrociles (z lekka "poturbowany"), a
        juz nostalgia. Nie watpie w wartosc wypoczynku na, pod, w, przy H2O i w
        unikalnosc Mazur. Ja bylam na Mazurach dwa razy, raz nad Beldanami ze szkoly
        na obozie zeglarskim, a raz w tajemnicy przed rodzicami kajakiem z moim
        przyszlym mezem. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego nie utopilismy sie kiedy prawie
        o polnocy plynelismy przez jezioro Talty i zerwala sie burza. Potem byl splyw
        Czarna Hancza i Suwalszczyzna z przyczepa i smieszna lodzia - juz z rodzina.
        Tam tez pieknie. To cale moje doswiadczenie wodniackie. Nie ryzykowalabym
        stwierdzenia, ze woda przede wszystkim. Na ten przyklad Wodnikowstwo, i nie oni
        jedni, kochaja Tatry.
        Moze inni napisza co najbardziej lubia robic na wakacjach i przebywanie w
        jakich "swiatach" daje im najwiecej przyjemnosci.
        • popaye Re: Maryna04 07.07.06, 11:49
          Dzieki za wpis w temacie smile

          a) moje "poturbowanie" wiaze sie bardziej z rozpozannym Impingiment-Syndromem
          (Insertionstendinose/Tenditis w rejonie sciegna Supraspinatus jak i diskrete
          Bursitis subacromialis/subdeltoidea) polaczone z zaawansowana AC-Gelenkarthrose.

          Jestem w trakcie intensywnego leczenia i jest juz (subiektywnie) - lepiej, choc
          zdaje sobie sprawe iz radykalny zabieg operacyjny (plastyka stawu barkowego)
          - jest nie do unikniecia i jedynym realnym "rozwiazaniem" mych zdrowotnych
          problemow w tym zakresie w przyszlosci.
          Gdyby nie fakt iz rekonwalescencja po takim zabiegu trwa conajmniej 6-sc tygodni
          a ja w tym roku juz wystarczajaco duzo czasu "zmarnowalem" na pielegnacje
          mojego zdrowia, z koniecznosci - kosztem czasu na wykonywanie obowiazkow
          zawodowych - poddal bym sie jemu natychmiast.
          Z Mazurami, moj przypadek zdrowotny ma tyle wspolnego co sw.Kanty z kanciarzami
          - na moje "wyczucie" i na pewno, w przyszlosci mnie ich (Mazur) nie obrzydzi.

          b) troche nie-fair jest porownywanie wysublimowanych i elitarnych gustow
          pp.Wodnikow z chamskimi, prozaicznymi i prymitywnymi preferencjami popayE czy
          jemu podobnych - ktorzy w temperaturach pow. 30°C polaczonych z intensywna
          operacja sloneczna - przedkladaja odpoczynek nad/w/na wodzie i cien nadbrzeznej
          zieleni np.: Puszczy Piskiej nad extremalne wspinaczki gorskie czy trekking w
          wysokich Tatrach.
          O tak wyrafinowane formy relaksacji mnie prosze nie podejrzewajsmile
          Tym bardziej, ze ja NIGDY i nikomu nie zachwalalem zeglarstwa "regatowego"
          (dyscypliny stricte wyczynowo-sportowej!) jako formy wypoczynku.

          pozdrawiam serdecznie,-
          pE
          • nokata Re: Maryna04 07.07.06, 14:44
            Popaye'u rozmarzajacy stara Nokate do imentu...
            Ty jednak wiesz jak to zrobic zeby Cie kobieta pokochala jak zboja na zaboj.
            Opowiesz o wodzie, lajbach, i tych wszystkich wspanialych rzeczach,
            dla ktorych chce sie wstac o 05.00 rano
            i podrozowac gdzie nas jeszcze nie bylo.
            I juz jest kobieta zalatwiona.
            Rozmarzone oczy i pragnienie wyjazdu.
            Oczywiscie z Przewodnikiem Przemilym, czyli Popaye'm smile

            Szykujemy sie na wyjazd.
            Moze nie calkiem w gorki,
            nie calkiem nad wode,
            nie calkiem w lasy.
            Wszystkiego po trochu.
            Tam wybieramy sie.
            W zeszlym roku obie bylysmy tam, i zadowolilo nas to; a w tym....
            Zaczelysmy przygotowania od prania jednego z drugim i takich tam innych.
            Ukoronowaniem tego bedzie odpalenie naszego wehikulu w srode rano
            i potoczenie sie w swiat szeroki.

            Narazie to powodzenia wszystkim globtrotuarom i Niszczaczom Mokasynow smile
            • mantra1 Re 07.07.06, 16:07
              nokata napisała:
              > W zeszlym roku obie bylysmy tam, i zadowolilo nas to; a w tym....
              ***
              Bo czy jest cos fajniejszego, niz gdy w nocy, po wsluchaniu sie w cisze,
              zaklocana tylko trzaskiem iskier lecacych z ogniska i graniem swierszczy,
              zrzucisz buty, odpalisz "Starway to heaven" Zeppelinow i na trawie mokrej od
              rosy, pod rozgwiezdzonym niebem...zatanczysz pas de deux? Czy w upalny dzien
              porzucac anatomią po krysztalowo czystym jeziorku...I nikt, ale to nikt ci nie
              powie, ze zaklocasz, ze nie wypada, ze glupio, ze nie te lata, ze czas spac, czy
              zebys tyle nie pil, chociaz nie piles wcale smile)
      • banitka51 o Mazurach.... 07.07.06, 01:34
        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3462731.html
        przed sezonem urlopowym życzę wszystkim, żeby się z czymś takim nie spotkali. Na
        Hawajach - to się uda z pewnością.
    • banitka51 MORZE 07.07.06, 01:53
      dla mnie - w każdej wielkości, zasolenie obojętne, musi tylko mieć brzeg
      piaszczysty, żeby na boso iść ku horyzontowi ziemskiemu. Leżenie w formie placka
      dla mnie odpada, opalanie się - zupełnie mnie nie interesuje, tłumy ciał omijam.
      Za to wschody słońca, zapach morskiej wody, sosnowych lasów i drobny piasek o
      pięknym kolorze przyciąga mnie od lat. I ten powiew przestrzeni, czyli wiatr OD
      morza.
      Koniecznie dzika plaża, gdzie nie tylko muszelki, ale też rózne "dobra" na brzeg
      rzucone. Skrzynka z ziarnami kakao. Wybielone słoną wodą konary drzew,
      odpoczywające na piasku przed wernisażem rzeźbiarki-naury. Przy wysokim brzegu -
      zagadka świata równoległego, który za wydmami.
      • wodnik33 Re: MORZE 07.07.06, 11:46
        Pierwsze były Tatry i tak już zostało. Ale dawno dawno temu, jeszcze w latach
        50.jeżdziliśmy z Alfredką do Giżycka do rodziny i tam zaczynało się szaleństwo
        kajakowe .. i Sniardwy i Niegocin i kanały i śluzy /ciekawe czy jeszcze są
        utrzymywane w tak świetnym stanie/.I nagle odrzuciło nas po wydarzeniu, które
        się nie wydarzyło ale gdyby... Otóż płynęliśmy sobie spokojniutko, cisza
        dokoła /wtedy jeszcze nie do pomyślenia były wrzaski i piski na wodzie/ i nagle
        ryk huk i zobaczyliśmy, że prosto na nas pędzi ślizgacz, daliśmy całą wstecz a
        toto przemknęło tuż przed dziobem.Telepało, kołysało nami i rzucało okropnie.
        Okazało się, że właśnie były się rozpoczęły treningi przed zawodami krajow
        socjalistycznych.
        W rezultacie Alfredka znalazła się w szpitalu, jako że Wędrowiec zaczął się na
        świat śpieszyć smile)) ale ją powstrzymano. Itobybyłonatyle.
        • popaye Re: MOZE to... wina ustroju politycznego? :) 07.07.06, 12:45
          Wodniku Sympatyczny,-
          - tak sobie mysle, ze przyczyne Waszych mazurskich klopotow dobrze
          zdiagnozowales: "... treningi przed zawodami krajow socjalistycznych."
          W demokracji (prawdziwej!) - przypadek nie do pomyslenia smile))

          Zdarzalo mnie sie: "zbierac z wody" przerazonych kajakarzy ktorzy mieli
          juz(!) za soba 1,5 dnia splywu Krutynia (powiedzmy, od jez.Mokrego)
          i "doswiadczeni" zdobytymi umiejetnosciami w poslugiwaniu sie wioslami, ostatni
          odcinek (Iznota-Ruciane) postanowili odbyc po jez.Beldanany

          Po Krutyni to mozna (s)plywac "wszystkim" co sie na wodzie utrzymuje - fakt.
          Jak na Beldanach, na wysokosciWsi Kamien "robi sie" (przy pieknym sloncu
          i niewielkim wietrze!), ni stad, ni zowad 50 - 60 cm wysokosci "fala" to
          wiekszosci podrozujacych na odpowiednim (na Krutynie!) sprzecie robi
          sie... "mokro w spodniach" - jak przetrzymaja, nie zwazajac na "wilgotnosc
          siedzen" - powtorke tych wrazen na wysokosci linii Piaski/Wygryny - maja jak w
          Banku!.
          Podobnie jest na jez. Mikolajskim, szczegolnie w porze popoludniowej gdy wiatr
          zawieje od Sniardw a na konstrukcjach typu "rower wodny" dziewczynki -
          nastolatki z przerazeniem konstatuja, ze brzeg poludniowy to jakies szuwary
          i krzaki (brrr...) a od przystani w Mikolajkach (o ironio! - na pln. brzegu!)
          2-ie godz. pedalowania z przechylami 30° i to "sprzetem plywajacym" ktory
          nadaje sie (w najlepszym razie) na ... staw nieduzej wielkosci.
          Gwarantuje Tobie, ze podstawowy do tej pory dla panienek problem -
          "nietwarzowosc" otrzymanych wraz z "rowerem" - prymitywnych kolpakow (niby:
          kamizelek "ratunkowych") staje sie problemem... drugorzednej natury smile))

          Ale... Tobie zaoszczedze takich opowiesci.

          Opowiem (za to) nasza (ja & Popay-owa) "najciekawsza" przygode mazurska
          rowniez (niestety) spowodowana brakiem MOJEJ wyobrazni (niestety).
          Ale to juz chyba innym razem, by Cie nie zanudzac.

          serdecznie pozdrawiam,-
          pE
          • wodnik33 Re: MOZE to... wina ustroju politycznego? :) 07.07.06, 14:45
            Dla uzupełnienia: osobnik chcący nas staranować był z ekipy chińskiej.Potem
            dowiedzieliśmy się, że przez takich jełopów dużo kajakarzy miało przymusową
            kąpiel, na szczęście nikomu nic się nie stało. Pozdrawiam, ahoj!!
            • popaye Re: MOZE to... wina ustroju politycznego? :) 07.07.06, 19:20
              alez Wodniku,-
              nie bardzo rozumiem Twoje oburzenie.
              W Kraju ktorego obywatele stanowia 1/4 ludnosci Swiata do tego (w tamtych
              czasach) dazacego pelna sila do komunizmu, kilka osob ktore zeszlo z tego Swiata
              przy okazji kazdego treningu i w kazdej dyscyplinie sportu to byly "koszty"
              nie warte wzmianki w dzienniku trenera! smile)
              Uwazam, ze "jelop" to bylby delikatny epitet ktorym obdarzyl by Ciebie
              Ich trener gdybys do Niego zglaszal pretensje!.
              Wszak wtedy Chiny planowaly "wielki skok" - rowniez w sporcie!.

              pozdrawiam smile)))
              pE
        • maryna04 Re: MORZE 07.07.06, 12:47
          Pp przecie zapamietalam, ze ta gelenkathroza, czy jak jej tam porobila Ci sie
          z przyczyn organicznych (mowiac elegancko), a reszta - nie kokietuj, ze takie
          zwyczajne masz zamilowanie. Nie tak zwyczajne, bo wymaga pasji, pieniedzy,
          umiejetnosci patrzenia na swiat...
          Ja kocham plaze jesienia w Nowym Jorku, pusto, jakis taki spokoj, przy
          niektorych plazach wrecz rezerwaty roslinnosci nadmorskiej - no i oczywiscie
          cieplutko. Innych jesiennych plaz nie widzialam.
    • alinka333 na biwaku 14.07.06, 21:20
      na biwaku nad jeziorem, ale bez innych turystów... bez włączonego przez cały
      dzień radia z samochodu, bez bliskości obozu asertywnych harcerzy, bez rodziny
      z małymi dziećmi, bez zlotu AA łamiącego wszelkie zasady dobrego zachowania na
      biwaku, bez bogaczy z super przyczepami i nieziemskim sprzętem wodnymwink, bez
      gadatliwych koleżanek, bez dzieci z obozu z MOPS - u i innych kolonii, bez
      hałaśliwych spływów kajakowych... to chyba wszystko, bez czego biwak upłynie w
      spokoju...
      • warum Re: na biwaku 14.07.06, 21:40
        zapomnialas dodac - bez wlaczonych komoreksmile
        • alinka333 Re: na biwaku 14.07.06, 21:41
          niech będzie: bez włączonych komóreksmile
    • popaye ".. jak w dowolnym wieku nadal pozostać chłopcem"? 14.07.06, 22:25
      W tekstach Gazetowego Duzego Formatu znalazlem tekst Leszka K. Talko:
      "Łysol dzieckiem podszyty".
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3469606.html
      Poniewaz napewno zaliczam sie do grupy tylulowych lysoli (tylko nie pomyslcie
      ze kupilem sobie kij basseball-owy i zapisalem sie do Mlodziezy
      Wszechpolskiej!smile) ), - chyba Autor wie o czym pisze bo m.in. Jego zdaniem,
      "zabawy na wodzie" naleza do arsenalu typowych (?) przyjemnosci nigdy nie
      dojrzewajacych "chlopcow" smile

      Autor pisze:
      "...Chłopcy plenią się w całym świecie. Ale ich zabawy są zwykle drogie, bardzo
      drogie. "Vanity Fair" donosi, że rynek luksusowych jachtów ogarnęło prawdziwe
      szaleństwo. Zupełnie jak ceny nieruchomości w Warszawie. Mieszkania w Warszawie
      sprzedają się w ciągu jednego dnia, ale luksusowe jachty za kilkadziesiąt
      milionów dolarów nawet jeszcze szybciej. Pojawili się spekulanci, którzy
      zamawiają jachty, wpłacają zaliczkę, a kiedy jacht jest gotowy, odsprzedają go
      na pniu za kilkanaście milionów dolarów więcej. Kupują je faceci, którzy doszli
      do dużych pieniędzy, są po pięćdziesiątce i nie chcą czekać kilkunastu
      miesięcy, żeby nacieszyć się pływaniem. Ci faceci mają nowe, o połowę młodsze
      od siebie żony i przecież nie powiedzą im: wpłaciłem zaliczkę i już za dwa lata
      wybierzemy się w rejs. ..."

      Troche sie usmialem bo gdzie mnie do "milionera" chociaz hmm.... jezeli ktos
      (nawet w pijackim widzie) stwierdzi, ze Popayowa wyglada wyglada na "polowe
      mlodsza" ode mnie - sympatie (prozna) Jej bedzie mial pewna! smile))

      Ale "na wodzie" - lubie i, co juz nie jest typowe dla Pan w Jej wieku,
      Popay-owa podziela moje zainteresowania i "wodne ciagoty".
      Ale, hmm.... Popayowa (Bogom i Tesciowi - dzieki!) nalezy do niewielkiej grupy
      kobiet ktora bedac 100% "baba" miala (i ma!) ciagoty do skrajnosci a tam gdzie
      wiekszosc Pan "kapituluje" bo: niewygodnie, zbyt niebezpiecznie lub wymaga
      ekstremalnego wysilku (jak na kobiete) - to dopiero dla Niej
      jest "interesujace" smile)

      Yachting - na pewno nie jest przyjemnoscia zastrzezona dla klasy "milionerow"
      aczkolwiek, przyznaje posiadanie wlasnej lodzi (klasy yachtu), szczegolnie
      motorowego, do najtanszych nie nalezy, ale w naszym wieku (40+) jeszcze gdy
      meszkamy "w miescie" i nie posiadamy (i nie mamy zamiaru nabyc!) domku
      letniskowego ktory zawladnie naszym weekendowym wolnym czasem - taki rodzaj
      wypoczynku moze byc ciekawa alternatywa.
      Szczegolnie gdy szalenstwa mlodosci, male dzieci, podstawowy okres "dorobku"
      (zawodowego i materialnego) oraz glod poznania atrakcji turystycznych na
      Swiecie ktore musielismy "koniecznie" poznac i zobaczyc
      - mamy (z grubsza) za soba.
      Poza urlopem, mamy (w polskich warunkach atmosferycznych !) ca: 16-18 letnich
      weekendow (maj-wrzesien) - warto sie zastanowic czy nie byloby (moze) zle
      spedzac je "na wodzie"?
      I wcale nie bedziemy w tym szczegolnie awangardowi smile.
      Rowniez w Polsce zastepy wodniakow tak spedzajacych wolny czas, stanowia
      potezna grupe - a moze Ich byc tylko wiecej!,- bo to trend swiatowy.

      "Niewtajemniczonych" moge zapewnic, ze nawet nieduze yachty motorowe (takie
      8 - 10 m. dlugosci pokladu) - czyli "akurat" dostosowane do mozliwosci
      obslugi przez 1-go (odrobine doswiadczonego) Skipera ( motorowodniaka)
      w niczym nie ograniczaja naszego zapotrzebowania na wygode czy nawet
      (odrobine) luksusu w kazdych warunkach pogodowych.

      Nie jest tutaj mowa o yachtingu pelnomorskim bo... to "nic" dla zupelnych
      amatorow czy poczatkujacych.
      Morze - od potencjalnych "skiperow" wymaga szczegolnych
      i szerokich umiejetnosci w zakresie nie tylko obslugi samego sprzetu
      plywajacego ale rowniez (mimo rozwoju GPS i telefonii komorkowej!) praktycznej
      wiedzy z zakresu nawigacji morskiej, lacznosci UKW oraz sprzetu (i umiejetnosci
      poslugiwania sie nim! ) z zakresu ratownictwa na pelnym morzu (pneumatyczne
      tratwy ratunkowe, sygnalizacja itp.).
      Wymaga tez sprzetu (sam jacht) klasyfikowanego do rejsow pelnomorskich o czym
      przy najpopularniejszych, jednosilnikowych jednostkach do tego z kadlubami typu
      "slizgowego" - mowy byc nie moze smile
      Nam pozostanie nadmorska strefa przybrzezna i ... szczegolnie mieszkancom np.:
      Warszawy - Mazury.
      Dlaczego tam?
      Bo to jedyny w Polsce akwen wodny ktory z racji wielkosci pozwala nam spedzac
      weekendy i urlopy nie "krecac sie w kolko" na malej powierzchni ograniczonej do
      nawet duzego ale jednego jeziora (zalewu) !.

      Mam troche doswiadczenia rowniez w zakresie spedzania weekendow czy urlopu
      na motorowym jachcie rowniez na Mazurach
      Moze ktos z Was - rowniez?
      Chetnie podziele sie moimi doswiadczeniami czy wyjasnie watpliwosci Tych ktorzy
      tego rodzaju alternatywne spedzanie czasu brali (biora) pod uwage.

      Poniewaz obiecalem odpowiedz na uwage Banitki w watku "przeczytane dzisiaj"
      "... Westchnęło mi się (z sentymentu) na Twoje wodniackie opisy. A Galeon
      znasz? Czy rzeczywiście jest luksusowy w porównaniu z zach. produkcją? "
      a takiej marki nie znam (nic dziwnego przy takiej ilosci producentow!)
      moze wspolnie zajrzymy "o czym mowa"?
      Zapewne chodzi o: www.galeon.pl/
      ale ja skorzystam z innej strony zachodniego importera
      www.hw-bootscenter.de/galeon-boote/Galeon_280/Fotogalerie_280_01/fotogalerie_280_01.html
      i "asujacym" do naszych rozwazan najmniejszym z produkowanych przez ta firme
      yachtow: Galeonem 280 bo wielkoscia pasuje do naszych potrzeb - 8,87 m. dlugosci
      calkowitej i 3 m. szerokosci.
      Jest to wygodny do prowadzenia jacht bo z zapewniajacym doskonala widocznosc
      i jednoczesnie przyjemnosc korzystania ze slonecznej pogody tzw. fly-brigde
      (drugi, poza wewnetrznym miejscem do jego sterowania).
      Napisalem juz, ze tego konkretnego jachtu nie znam, ale mam doswiadczenie z
      z bardzo podobnym do niego (wielkoscia) Baylinerem 2556 Fly
      www.baylinerownersclub.org/gallery/21-to-25-feet/MAIDEN_VOYAGE_010?full=1
      Moge tylko polecic! - jednostka zapewniajaca nie tylko wygodne spedzanie
      nawet dluzszego urlopu dla "dwojga" (kuchnia: elektro/spirytus, lodowka,
      mikrowela, toaleta: WC, umywalka/prysznic z zimna i ciepla woda) nawet z
      dwojgiem dzieci czy zaprzyjazniona para Przyjaciol/znajomych (6-sc miejsc do
      spania - w tym 4-ry b.wygodne!).
      Jak to wyglada w srodku?
      Nie mam zdjec by tutaj prezentowac ale wnetrze odpowiada (prawie dokladnie)
      temu z odrobine wiekszego "brata" modelu 2858 clasic - mozna kliknac i zobaczyc
      www.bootscenterkeser.de/bayliner/2858_1.html
      Na koniec, malenka uwaga "na marginesie" smile
      Lodzie (yachty) typu Flybrigde maja niewatpliwie zalety ale... rowniez pewna
      wade ktorej trzeba byc swiadomy.
      Ta wada jest ich wysokosc, w przypadku "malego" Galeona to prawie 3 m. ponad
      lustro wody.
      W przypadku manewrowania takim yachtem w porcie (przystani) przy silnym
      wietrze, ta wysokosc powoduje duza inercje boczna!.
      Manewrowanie przez jedna osobe bez (conajmniej!) dziobowego steru strumieniowego
      jest prawie... niemozliwe a przynajmniej mocno utrudnione i... niebezpieczne.
      Trzeba jednak dla bezpieczenstwa conajmniej 2-ch osob!.
      Swietne "zajecie" dla...zony! bo nawet w 2 osobowej zalodze "musi" byc kapitan
      i... majtek! smile)

      pozr.
      pE
      • maryna04 Re: ".. jak w dowolnym wieku nadal pozostać chłop 18.07.06, 05:44
        Oczywiscie Twoje zachety nie dla mnie, ale o czym innym chcialam napisac.
        Mimo, ze udajesz twardziela malzenskiego Ty naprawde wielce kochasz zone i
        jeszcze wielcej jestes z niej dumny. Milo czytac takie posty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka