Dodaj do ulubionych

konsumpcja , nadmierna

29.01.07, 15:08
Temat nadmiernej konsumpcji w krajach rozwinietych, ale mysle, ze dot. to
tez duzych grup spoleczenstw w krajach mniej rozwinietych jest coraz bardziej
modny. Jak zawsze ujawniaja sie tez skrajne postawy.
Ogladnelam krotki reportaz o czlonkach jakiegos takiego ruchu w Kalifornii,
ktorzy nie kupuja nic, jakies tam byly watpliwosci na okolicznosc bielizny
osobistej, ale wyjasniono je. Inni slubuja, ze przez rok nic nie kupia,
pokazano pania w srednim wieku ktora miala taki syf w mieszkaniu i
zagracenie, ze mysle , ze rok to za malo. Zreszta slubujacy skladaja
zobowiazania na kolejne lata. Nie mam watpliwosci, ze konsumpcja w
dzisiejszych czasach to szalenstwo. Ja sama, nie tylko ze wzgledu na wiek,
ale i na to, ze zawsze nalezalam jesli nie do abnegatow, to do takich, ktorym
nie zalezy, nigdy nie bylam specjalnym milosnikiem dobr materialnych, ktore
moj ojciec wdziecznie nazywal smiecie przemyslowe. Jesli cos dziala, nie jest
specjalnie odrapane i niemodne, to nie mysle o zmianie. Moj telefon komorkowy
jest wielce archaiczny, ale spelnia to co od niego oczekuje. Mam 10-letnie
auto, zreszta moje dzieci tez maja mniej wiecej takie - wszyscy majac troche
ambicji w tym wzgledzie moglibysmy kupic jesli nie nowe to mlodsze, ale np.
najmlodszy wnuk ma ubran, zabawek, urzadzen na spory zlobek. Przynajmnie 80%
to rzeczy darowane - niekoniecznie nowe, ludzie spiesza obdarowac i maja
czyste sumienie, wiec przynajmniej w tej dziedzinie istnieje obieg.
Ale jesli konsumpcja by nawet nie zamarla, ale bardzo spadla to co z
ekonomia? Mniejsza produkcja wyrzuci na bruk produkujacych, reklamujacych,
kupujacych... Firmy zaplaca mniejszy podatek, ludzie mniej zarobia. Przeciez
nawet wszelkie analizy jak pomoc Afryce dowodza, ze nie ma to polegac na
doraznym przywiezieniu starych japonek, podkoszulkow i szortow, a nawet
zbednej w kraju nadawcy zywnosci, tylko ze Afryka musi miec cos do
zaoferowania do sprzedazy reszcie swiata.
A moze w tym moim rozumowaniu tkwi jakis blad logiczny i bez konsumpcji
spoleczenstw tez mozna zyc. Przeczytalam artykul jakiegos glosnego
antykonsumpcjonisty - adwokata. Jako korzysci wymienial oczywiscie ochrone
srodowiska, i zwrocenie sie do wyzszych wartosci niz wspolczesne gadzety,
znikna wojny, wzajemne okrucienstwo. Ale kto namowi ludzi, zeby nie kupowali,
a ekonomistow zeby z biciem serca nie ogladali slupkow sprzedazy?
Obserwuj wątek
    • popaye Re: konsumpcja , nadmierna 29.01.07, 20:40
      ten reportaz o ktorym piszesz, ogladalem i ja.
      Jak moge sobie wyobrazic zakup uzywanego samochodu, domu (to juz oczywiste)
      czy hmmm.... (araz dostane "w leb"!) - ew. "wyobrazam" sobie second-hand
      towarzyszke zycia (taka z "odzysku"!) to... ubranie, bielizna i inne rzeczy
      osobiste - mam "opory".

      Wiekszosc rzeczy czy sprzetow tzw. trwalego uzytku: np. meble, sprzet
      gospodarstwa domowego itp. dzieki postepowi technicznemu i technologiom masowej
      produkcji przestaly nosic znamiona "rzeczy na cale zycie" jak to jeszcze w
      czasach naszych dziadkow - bywalo.
      "Najlepsze" lozko jest po max 20-tu latach do wyrzucenia, z meblami z lat
      80-tych tez (najchetniej) czlowiek by sie rozstal i juz tylko wyjatkowi
      milosnicy "staroci" uzytkowuja np.: tradycyjne (zarowkowe) lampy zamiast
      oswietlenia halogenowego - itd.itp.
      O sprzecie z grupy "HiFi i Audio", komputerach itp. - juz nie wspominam bo
      juz dziesiatki lat nie widzialem na oczy gramofonu typu "bambino" czy
      telewizorow pokolenia Belwedera czy Wisly a moj pierwszy wlasny komputer (PC!)
      - PS-2 f-my IBM to juz na pewno eksponat muzealny.
      Lampowe "superhetereodyny" miast mini zestawow audio - to tez juz
      raczej "zabawa" dla czystych profesjonalistow lub (prywatnie) "masochistow"
      nie majacych nic lepszego do roboty jak ciagle przegladac strony internetowe
      w poszukiwaniu czesci (w miejsce uszkodzonych!) smile)

      Nie mam "antykow" (jak matka czy ciotki) i z niczym (z rzeczy "martwych") nie
      jestem szczegolnie zwiazany emocjonalnie. Tylko Popay-owej sie "nie
      pozbede" bo... sie boje (Jej - reakcji!), reszta - jest mnie obojetna - jutro
      moge miec zupelnie inne rzeczy.

      A´propos: z "pozbywaniem sie rzeczy", przynajmniemniej tu gdzie mieszkam,
      jest "klopot".
      Chce (musze) wyremontowac mieszkanie w tym odnowic (totalnie) kuchnie.
      "Stare" meble w tym lodowka. zamrazarka, piec, kuchnia (wszystko "sprawne")
      czy sprzety w tym prawie nie uzywana kanapa (skorzana!) czy pokojowe meble
      (jak "nowe") - z "korowodami", musze extra zaplacic by je wreszcie klos (firma
      recyclingowa) - odebral.
      "Obdzwonilem" kilka takich firm: sprzety (meble) - chetnie ale... np. lodowka
      czy zamrazarka (FCKW!) - NIEEEE - dziekujemy!, a ja chcialem RAZEM czyli
      wszystko albo "nic".
      NO TO NIC! sad - he, he.
      Moze w glowie sie nam "przewraca" ?.
      Mnie, na pewno (jeszcze) nie, ale jak slysze to gderanie Szan. Malzonki
      - macham reka, trzeba kupic nowe. Kocham spokoj - najbardziej.

      pozdrawiam,-
      pE
      • wodnik33 Re: konsumpcja , nadmierna 29.01.07, 21:15
        Dom, samochod, ksiazki, dziela sztuki :] tak. Ale uzywana cudzozona?? to
        napewno jest mozliwe ale nie po 30, 40 ..latach wspolnoty.I co?, na starosc sie
        przyzwyczajac do tego samego do czego juz przyzwyczailismy sie, a jak bedzie
        wiecej niespodzianek to juz tragedia. Czy przywykniesz do nowej kuchni/ nie
        mebli, gotowanej/.Nie pisze juz o reakcji corek, o Boze nie wiem czego balbym
        sie bardziej, opinii ludzkiej czy wlasnego dziecka.
        no to pozartowalem troche tak, i troche nie.
        W domu tylko starocie mamy , najstarsze/poza nami/ to radio Philipsa z 1936
        roku i luneta morska z czasow Nelsona -cudo jedno i drugie sprawne.
        Z pozbywaniem sie rzeczy juz i u nas coraz trudniej. Kiedys odwozilo sie do
        komisu a teraz tam takie meble, ze o takich z lat 80 nawet wstyd
        wspomniec.Ludzie juz nie sa biedni a nowobogaccy zmieniaja umeblowania jak
        kiedys dandys rekawiczki. Przyjdzie nam dozywac z nimi.Pozdrawiam.
        • popaye Re: konsumpcja , nadmierna 29.01.07, 22:14
          Wodniku,-

          Z Maryna, to az sie boje dyskutowac bo Ona, na moj gust, "odczytuje" odrobine
          opacznie moje intencje.
          Tak na serio to ani ja, ani Malzonka nie nalezymy do tych ktorzy dadza sie
          poniesc emocjom "posiadania" (czegokolwiek) albo "nabierania" na tanie chwyty
          marketingowe (nachalna reklama).
          Ale.. jestesmy, odrobine w sytuacji "bez wyjscia", tu gdzie mieszkamy (bo
          pracujemy!) bedziemy jeszcze max. 10 lat (mam nadzieje, ze odrobine krocej!)
          i napewno ANI jednego DNIA DLUZEJ!
          Ale... "dojrzalo" nam JUZ mieszkanie do remontu: tapety, sufity, czesciowo
          wykladziny podlogowe, sprzety w prawie 25-letniej kuchni itp.
          Nie "wytrzyma" to za zadne skarby tego okresu - juz: a to jakis zawias w
          szafce - "pusci", zlewozmywak "pobijany, bateria - kap, kap, w ceramicznej
          kuchni (pierwszej "generacji") - jedna plyta "raz grzeje, raz - NIE itp.itd.sad.

          Zmienila sie nam tez w miedzyczasie (odrobine) "sytuacja rodzinna" : jestesmy
          sami, z dzieciaka (corki) b.pokoju zona zrobila "swoj" pokoj do pracy a jak
          mamy dzieci jako "gosci" (nie czesto, ale niech bedzie 1-raz w roku!) to... od
          razu 4-ke! (2-ch wnukow!) i ta cala "menazerie" trzeba jakos "polozyc spac"
          - chociazby, wiec hmmm... kanape (ktora nikomu nie przeszkadza, ale zajmuje
          miejsce) trzeba zmienic na taka ktora mozna ew. rozlozyc by polozyc wnukow.
          Wszystko drobiazgi i... smieszne ale na "totalna prowizorke" (materace czy
          inne "polsrodki") to juz jestesmy za starzy i... za wygodni by ten balagan
          - znosic sad

          Ja, ale (musze - przyznac) i zona, doskonale wypoczywamy (urlop) na lodzi.
          Tobie nie musze "tlumaczyc" jakie to sa warunki - niby jest "wszystko"
          ale... ciasnota (mini-toaleta/prysznic, ograniczona ilosc cieplej wody,
          niemoznosc calkowitego "odgraniczenia" np. jedzenia i pracy przy laptopie
          bo... jeden stol, a jak "pada" to juz wogole, wszystko "pod pokladem"
          = 3 m.kw. /na krzyz smile) ) - ale to URLOP! - jest fajnie, wesolo, czesto
          spotkaniowo/alkoholowo i... dzien miesza sie z.. noca (albo odwrotnie).

          Ale w domu?.
          Drogich mebli i wyszukanych sprzetow miec nie musze, ale "wypoczynek" na lozku
          ze sprezynami ktore (ze starosci) wchodza "w zebra" - to tez zadna przyjemnosc
          szczegolnie jak czlowiek juz nie "nastolatek" sad

          Second-hand Zona (kochanka?) hmmm.... to POMARZYC juz tez nam nie wolno?
          Eeeeh....

          pozdrawiam,-
          pE
          • maryna04 Re: konsumpcja , nadmierna 30.01.07, 00:54
            Popaye, skad Ty mnie tak znasz. Nieraz slyszalam, ze zle zrozumialam intencje,
            a juz corka ciagle mi to powtarza. Wiem ze macie racje, ale nie rozrozniam,
            kiedy slusznie odczytuje te intencje, a kiedy nieslusznie.
            Ale panowie, ja chce wiedziec co bedzie z ekonomia jak przestaniemy kupowac?
            Kto na to odpowie. Jeden z najlepiej rozwijajacych sie biznesow w Ameryce to
            tzw. storage, czyli wynajmowanie powierzchnia, naogol takie kontenery w
            dawnych halach fabrycznych na rupiecie, ktorych w jakis 80% nigdy sie nie
            uzyje. Czasami jak choinka z ozdobkami, czy klimatyzatory to ma sens tam
            trzymac, ale reszta? Kiedy bylam w Austin w Teksasie, gdzie na przedmiesciach w
            zwiazku z boomem gospodarczym wszystko jest nowe, zauwazylam oprocz
            nowiutenkich osiedli domkow cale no moze nie kilometry swiezutko
            pobudowanych "storydzy". Dlaczego, kiedy wszyscy mieszkaja w domkach
            kwitna "storydze". Ano, poniewaz w domach nie ma piwnic, a rupiecie kazdy ma.
            • wodnik33 Re: konsumpcja , nadmierna 30.01.07, 09:29
              Masz racje , sa sytuacje kiedy nie da sie naprawic .Dotad staralem sie sam
              naprawiac ale juz nie wszystko da sie
              . Kuchenka naprawiona ale nie dziala w innym miejscu. Trzeba wystawic. Zabiora
              z domu ci spod budki, sprzedadza na zlom. U nas nalezaloby wymienic 80%
              posiadanego dobytku /sprezyn sie nie naprawia, odksztalcone absolutnie./ Na
              szczescie remont nas nie czeka, nie tak dawno, przy okazji kucia, jako tako
              wyglada.
              Maryno, kupowanie rzeczywiscie jest konieczne niezbedne. Jako mezczyzna
              wyobrazni mam niewiele ale juz widze - przestajemy kupowac wymieniac, fabryki
              bankrutuja, bezrobocie horrendalne i co dalej?
              Pozdrawiam serdecznie. Dobrze byloby kiedys sie spotkac okazaloby sie my tutaj
              na forum nie roznimy sie wiele ,tylko czasami nie mozemy sie porozumiec.
              Pozdrawiam. Jade do wareztatu, pezocik sie znarowil.
              • warum Re: konsumpcja , nadmierna 30.01.07, 18:23
                Jako osoba baaardzo oszczedna, a na dodatek genetycznie odporna na
                bajeroznawstwo / tzw. "trudny klient"smile/ popieram duza konsumpcje, ale baaaardzo
                drazni mnie marnotrawstwo. Tu nie ma bledu w mysleniu- tzw "nadmiar" wymusza
                szukanie nowych rozwiazan / technologicznych, materialowych , ideowych /czyli
                przyczynia sie do ulubionego przez wszystkich postepu. Natomiast
                niewykorzystanie maksymalnie mozliwosci materialu /trwalosci, energii itp/ jest
                karygodna krotkowzrocznoscia, szkodliwa dla wszystkich / kwestia za ile lat kogo
                to najszybciej dotknie/.
                O ile dobra luksusowe, o ktorych wczesniej mowilismy sa wyjatkowe przez
                elitarnosc / cenowa, ew. podazowa / to dobra "luksuso'podobne" zalewaja rynek
                zeby dac namiastke niedostepnego luksusu / czy to meble czy sprzet czy
                np.sztuczne perelki / masowemu odbiorcy. I wszyscy sa syci...ale krotkotrwale.
                Biznes z definicji musi sie "oplacic" czyli - "my", a raczej bogate kraje
                zachodu - "im"/ biedne kraje/ "stare"/ bo przeciez nie zuzytesmile! "japonki"/ hmm
                czy to nie podpada pod jakis paragraf nacjonalistyczny albo feministyczny?/,a
                "oni" "nam" np "surowa" rope, albo "czyste" diamenty. Czy to moralne? Nie. Ale
                juz mowiono,ze bogaci sa dlatego bogaci,ze nie daja biednym, a moralnosc jest
                wzgledna, bo nie da sie jej zdefiniowac. Czy mozna cos z tym zrobic? Tak, ale
                dopiero wtedy gdy ci konsumenci towarow luksuso/podobnych zmienia mentalnosc ,ze
                nie wystarczy miec, zeby sie liczyc. Ale watpie czy to mozliwe przez najblizsze
                stulecie, bo natura ludzka nie lubi wysilku i zawsze gdy moze zaprzega
                innych... do roboty.A duzy/bogaty- moze wiecej.
                Mimo to ja widze swiatelko w tunelu . Kreatywnosc ludzka - ci co maja chociaz 1
                komorkesmile/nie od dzwonkow! - szara / maja jakas wrodzony chorobliwy poped,zeby
                jej uzywac, i w tym cala nadziejasmile,ze swiat sie zmieni na bardziej
                sprawiedliwy. Popaye, tylko bez zadnych smichow,za ostatnie zdanie proszesmile
                • maryna04 Re: konsumpcja , nadmierna 31.01.07, 23:41
                  Warum, w Ameryce owe obuwie nazywa sie poprawnie politycznie, nie zadne
                  japonki tylko flip - flop.
                • popaye Re: konsumpcja , nadmierna 01.02.07, 19:44
                  Warum Przemila,-
                  ostatnia rzecza o ktora mnie powinnas posadzac to "smichy" z kogokolwiek.
                  Moge sie, niezrozumiale dla Innych - "dziwic", b.czesto mam tez inne zdanie
                  "w temacie(tach)" ale "smichy"? - eeeee - chyba juz "za duzy" jestem smile.
                  Moze hmm... przekonany "moher" jest w stanie mnie do takich zachowan
                  sprowokowac ale tez nie 90-cio letnia "babcia" tylko "cwaniaczek/przekretacz"
                  i juz stopien MAGISTRA a jeszcze lepiej stanowisko "rektora" - powinien
                  miec! smile.
                  Szczegolnie ten "magister" jako carte-blanche do wszystkich "racji" (jedynie
                  slusznych - naturalnie), zawsze mnie fascynowal smile)).

                  Usmiejesz sie Warum, bo do tresci Twojego ostatniego stwierdzenia (w sprawie
                  telefonu!) z ktorego to niby mialem sobie smichy-chichy "robic" - maj
                  jedyna "uwage" oparta na dzisiejszym, moim doswiadczeniu.
                  Moj "prywatny" Handy (tel.komorkowy) uzywam tak "czesto", ze.. wlasnie
                  zauwazylem iz sie (sam!) wylaczyl !!!!
                  wlaczylem go na "sile" (jest taki sposob!) bo.... naladowany a wylacza sie SAM!
                  i... czytam "post" od mojego providera (he, he) tresci: " szan. uzytkowniku
                  tego numeru - poniewaz ostatni raz doladowal Pan(ni) karte tego telefonu przed
                  PONAD rokiem (sic!) prosimy w nieprzekraczalnym terminie do jutra (2.02.07)
                  kolejny raz DOLADOWAC karte z tym numerem!. W przeciwnym razie wykreslimy
                  ta karte (i nr.!) z.... ewidencji i dalsze uzytkowanie jej nie bedzie mozliwe"

                  Eeeee....
                  Fakt, przed ca. rokiem "zatankowalem" zapas za (chyba) 50 Euro, ale ja ten
                  telefon "uzywam" wylacznie do rozmow z moja najblizsza rodzina tzn...
                  ONI "dzwonia" do mnie bo ja hmmm ... nie mam czasu na "plotki", ale WIEM, ze
                  jak TEN telefon dzwoni to MUSZE odebrac bo to ktores z NICH (zona, dzieciaki,
                  matka). Sam moze... dzwonilem z 5 (piec!) razy przez caly rok!.

                  I tyle moich "uwag" w temacie "... tych co maja komorke i dzwonia bo....
                  maja!" smile).

                  A'propos "sprawdzilem" ILE jeszcze mam "kasy" do przegadania na tej karcie:
                  36 Euro (trzydziesci szesc!) - taki ze mnie "telefonowicz" smile)

                  pozdrawiam,-
                  pE
                  • warum Re: konsumpcja , nadmierna 01.02.07, 20:05
                    Popaye, witaj w klubiesmile Ja tez mam taka osobista komorke, tylko dla
                    najblizszych i zawsze doplacam do abonamentu, bo to raczej ja slucham co oni
                    chca, niz sama im nakazuje /to robie szybko i zdecydowaniesmile)bom prawie tak
                    "oszczedna" jak Tysmile/
                    Ale fakt uzywania tej szczegolnie ulubionej przez Wedrowca SZAREJ komorki bardzo
                    mnie cieszy u kazdego!smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka