ela.jot
29.03.05, 13:24
Po niespełna dwóch dniach dietowania w zeszłym tygodniu dietę przerwałam. I
dlatego zamilkłam.
Troche byłam zła na siebie.
Przyczyna jednak była miła: niespodziewanie zapowiedział swój przyjazd na
święta mój przyjaciel i poprosił, żebym jadła normalnie. Okazało sie, że
przywiózł: chleb domowego wypieku, świeże rydze i domowe pierogi. Wszystko
warte grzechu. Ale nie obzerałam sie. Jadłam w miare normalnie.
Dziś dietę zaczełam po raz drugi i nic mnie już od niej nie odwiedzie.
Początek po raz drugi wydaje mi się łatwiejszy. Dziś na razie mam za soba
tylko napój waniliowy, morze wody i... na razie nie chce mi się jeść. Dziwne.