madziulek81 31.01.07, 22:11 Cześć. Dzięki dziewczyny. Dzięki Wam postanowiłam zacząć walkę z kilogramami. Jutro zaczynam. Moje wyzwanie to 15 kg. Kto zaczyna ze mną? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mataga3 Re: 1luty 1 dzień 01.02.07, 05:14 Powodzenia!. Ja dzisiaj dopiero 3 dzień, więc wspierajmy się, będzie łatwiej. Odpowiedz Link
mataga3 Re:do Voluptas 07.02.07, 13:48 Mam nadzieję, że z koteczką wszystko w porządku. Sama mam dwa kocurki i jestem na ich punkcie zupełnie odjechana. Tak, że zdrówka dla całej gromadki. Odpowiedz Link
voluptas Mataga! 08.02.07, 10:01 tak, dzięki, nie ma przerzutów a to najważniejsze! :) cudem dojrzałam Twój post tu na górze ;) Odpowiedz Link
santamanana I ja, ja, ja też:)) 01.02.07, 08:24 To moje drugie podejscie - pierwsze to klapa - tylko 3 kilo do tylu. Ale mam zapał na wiecej. Do zrzutu 14 kg - wiec tak jak u Ciebie:))) Jestem po połowie żurku jak na razie. Teraz kawa. Zobaczymy jak będzie. Odzywajcie się. Magda Odpowiedz Link
voluptas Hej Dziewczynki! :) 01.02.07, 09:15 I ja się melduję! :) Właśnie zaczęłam moja ulubiona dietę. Nawet cele mamy podobne: ja też chciałabym schudnąć ~15 kg. W zeszłym roku schudłam bardzo dużo, ze 117 do 75, teraz ważę jakieś 78 - efekt 2-tygodniowego "próbowania", co mi smakuje ;) Koniec z tym - czas wrócić do ogólnej dyscypliny i skończyć wreszcie odchudzanie. Planują 2 cykle ścisłej: teraz i w kwietniu, chcę być piękna, wiotka i powabna na długi majowy weekend :) pozdrawiam! Odpowiedz Link
santamanana Swietnie 01.02.07, 11:26 że startujemy z podobną nadwagą i po doswaiadczeniach "dietowych". Ja po ostatnim "srednim" powodzeniau na DC zaczynam sie obawiac, czy moj orgaznim jest jeszcze w stanie schudnac czy tez moja przemiana materii jest zbyt rozregulowana. Ale wchodzę w nową ścisła z optymizmem - bo też lubię to dietę:))) Magda -- Dum spiro, spero. Odpowiedz Link
voluptas :) 01.02.07, 13:13 Santamanana, no właśnie czytałam o Twoich perypetiach ze ścisłą i niskim wynikiem (chociaż lepsze te 3 niż nic...) A tak z ciekawości - jakie diety stosowałaś przed DC? I jak długo przed DC się odchudzałaś? Ja ostatnią ścisłą skończyłam z końcem kwietnia zeszłego roku więc mam nadzieję, że organizm choć trochę zapomniał o tym, że go głodziłam, i że raczy współpracować :) Poza tym wzięłam się na sposób: ponieważ pamiętam doskonale, że w okolicach @ chudnięcie na DC się zatrzymywało - tym razem robię ścisłą tuż po okresie - no i zobaczymy, co z tego wyjdzie. I też uwielbiam DC - właśnie dlatego, że dzięki niej wygrałam z otyłością. Teraz chciałabym wygrać z nadwagą... :) Odpowiedz Link
santamanana czesc voluptas 01.02.07, 16:09 musze przyznac ze ja tez o Twoich perypetiach poczytalam i mnie to zmotywowalo:)) Ja sie odchudzalam głównie 1000kcal, tez niskoweglowodanową - co polecam, bo naprawde hamuje uczucie glodu (postaram sie tego trzymac po DC, bo to dieta dla mnie:)). Ja praktycznie jestem ciagle na dietach - na przemian z okresami wiekszego jedzenia, co powodowało jo-jo. Ale wreszcie sobie juz w glowie poukladalam moje jedzeniowe problemy - takze teraz to juz nie obzarstwo jest moim problemem, ale wlasnie zrzut tych nadprogramowych kilogramow. Ogólnie najwieksza moja zanotowana waga to 83 kg, obecnie waze 66. Mam nadzieje że na DC zrzuce tę resztę, ureguluję przemianę materii i będę dalej zyla dlugo i szczesliwie:)) Oczywiscie w miedzyczasie spotykajac rycerza na bialym;) Odpowiedz Link
voluptas santamanano! 01.02.07, 22:56 Hehe, cieszę się, że moje kombatanckie wspomnienia mogły się komuś na coś przydac :) Fakt, swoje z DC już przeszłam i wiem, co to są przestoje, modlenie się do wagi o każdy dekagram, liczenie centymetrów... Na szczęście okres histeryczno-rozpaczliwego odchudzania się mam już za sobą. Trzymam wagę (o ile nie zaszaleję, ale nawet jak zaszaleję, to w parę dni niweluję efekty tego szaleństwa), jest mi z tym dobrze. Powiem więcej: nie chcę być na diecie! To znaczy chcę schudnąć to, co przede mną, i wrócić do normalnego jedzenia, czyli tak, jak jadłam między lipcem a grudniem, kiedy waga stała. Mam generalnie zdrowe i dobre nawyki żywieniowe, więc nic mi więcej nie trzeba tylko 62 kg na wyświetlaczu wagi :))) Dlatego w planach mam teraz ścisłą, potem jakieś 5 tyg, 1000 kcal bezwęglowodanowo, kolejną ścisłą i witam wielką majówkę w rozmiarze 38 (głównie na dole, bo na górze to już 38 spokojnie nosze :)) ) Zamówienie na rycerza moje bóstwa opiekuńcze już zrealizowały, więc do mojej pełnej wizji szczęścia potrzeba mi jeszcze tylko zjechać do 62... co ciekawe, przez całe swoje dorosłe życie miałam nadwagę, a 62 kg ważyłam ostatnio w jakiejś 7 klasie podstawówki :)))) Czas to zmienić. Aha, doskonale rozumiem, co masz na myśli pisząc o problemach z atakami jedzenia - to w sumie było powodem mojej otyłości. Na szczęście to już za mną. Odpowiedz Link
naranykota Re: 1luty 1 dzień 01.02.07, 12:01 Madziulek,ja również dziś zaczęłam, więc możemy się wymieniać odczuciami;) No bo tak łatwiej:) Pozdrawiam ciepło, Renata Odpowiedz Link
lilla25 Re: 1luty 1 dzień 01.02.07, 12:10 hej dziewczyny,ja od dzis tez zaczynam:)))mam za soba,jedna udana diete-8kg, i chyba z 5 nieudanych:(((ale probuje znowu,waga to 74kg, marzenie to 65 chociaz:)))pozdrawiam Odpowiedz Link
voluptas Lilla :)))) 01.02.07, 13:22 Ale będzie fajna ekipa - bardzo się cieszę, że wróciłaś :) Trzymaj się mocno i odezwij się kiedyś na gg ;) Odpowiedz Link
kama1507 Re: 1luty 1 dzień 01.02.07, 12:39 Witam dziewczyny!!! Ja też zaczyna po raz drugi w zeszłym roku schudlam na tej diecie 12 kg i kolejna dietka (inna)i -3kg ale to 3 kg wróciło wiec muszę wrócic na konkretna dietę DC POZDRAWIAM mam nadzieję ze razem damy rade pa pozdrawiam kamila Odpowiedz Link
madziulek81 Re: 1luty 1 dzień 02.02.07, 12:26 Hejka, no i jak samopoczucie:)? U mnie w normie ....na razie.Mam troche pracy,wiec nie mysle o jedzeniu..Ide robic zupe! Odpowiedz Link
naranykota lillia 01.02.07, 12:47 Ja mam podobną sytuację wagową;) Mam 72 kilogramy, chciałabym zrzucić 8-10 kilo. Dziś mój pierwszy dzionek. Piłam rano napój capuccino- nie smakował mi. Zaraz zupa. Ciekawe czy zjadliwa- wybrałam jarzynową. Pozdrawiam, Renata Odpowiedz Link
ptasiek12 Re: 1luty 1 dzień 01.02.07, 15:06 witajcie dziewczyny! ja też dzisiaj zaczęłam, pierwszy raz w życiu! zjadłam już pół batona czekoladowego - bardzo mi smakuje, ale zjadłam też pół zupy grzybowej i niestety w ogóle mi nie smakuje:( czuję ten proszek i przez to jest ochydna, no ale nie mogę się załamywać w pierwszy dzień, dam radę:) Odpowiedz Link
voluptas Ptaśku :) 01.02.07, 15:21 bo z tymi saszetkami jest tak, że każdy musi ułożyć menu pod swój smak :) Ja na przykład mogłabym jeść same grzybowe, czasami z przerwą na żurek no i baton oczywiście. Aha, pamiętaj, że do zupek możesz dodawać świeżych lub suszonych ziół - poeksperymentuj, może dzięki temu staną się strawniejsze. I trzymaj się mocno, DC da się lubić... zwłaszcza kiedy już przyjdą efekty :) Odpowiedz Link
lilla25 Re: voluptas 01.02.07, 15:28 ekipa super,ojjjj bedzie sie dzialo:)))mysle,ze w koncu dojarzalam do tej diety i zrzuce tluszczyk raz na zawsze, nie ma innej mozliwosci:) ja zamowialam sobie tym razem same kartoniki do picia, na zupy juz niestety patrzec nie moge:( a kartoniki sa pyszne!!!!!!!!:)pozdrawiam Was,papap Odpowiedz Link
voluptas Oj, Lilka, a Ty znowu kombinujesz :) 01.02.07, 15:39 Kochana, zapomnij o samych kartonikach - tak nie wolno. Saszetki muszą iść przynajmniej dwie w ciągu dnia - te gotowe napoje nie mają tak bogatego składu jak saszetki, a w DC chodzi o to, żeby nie popaść w awitaminozę i anemię; o tym przeciez dobrze wiesz. Zup możesz nie tykać, ale są przecież saszetkowe napoje, które w smaku prawie niczym się od tych gotowych nie różnią :) Cieszę się, że dojrzałaś, ale błagam - odchudzaj się z głową! Odpowiedz Link
lilla25 Re: naranykota 01.02.07, 15:41 ciekawe jak nam bedzie spadac waga skoro mamy podobne wymiary? ps.a tak poza tym to ciekawy nick:) Odpowiedz Link
ptasiek12 Re: naranykota 01.02.07, 15:54 ja zaczynam z wagą 73, więc w sumie tak jak Wy:) doprawiłam sobie grzybową czosnkiem granulowanym i jest o niebo lepsza! Odpowiedz Link
naranykota Re: 1luty 1 dzień 01.02.07, 17:58 jadłam jarzynową i smakowała mi. Generalnie nie jest zle, chociaż jestem głodna.. Odpowiedz Link
naranykota Re: 1luty 1 dzień 01.02.07, 18:01 OOO, można czosnek mieszać? ja uwielbiem czosnek:))) Teraz jem trzecią saszetkę już (niestety) zupa kurczak z grzybami czy coś takiego;) Dobra, ale nie powiem, że nie zjadłabym czegoś więcej..nasycona się wcale nie czuję:( A, i latwo popadam w zdenerwowanie, mówiąc delikatnie- biedny mężulek...;);) Pozdrawiam, Renata Odpowiedz Link
voluptas Re: 1luty 1 dzień 01.02.07, 23:01 Pierwszy dzień się łaskawie skończył; miło z jego strony. Głodna jestem tak sobie, chyba organizm jeszcze nie zaskoczył, co mu szykuję. Za to robię się nadwrażliwa na zapachy, więc od jutra ukochane słodkie perfumy pójdą w odstawkę na rzecz czegoś wytrawnego, acz nieciężkiego. Irytuje mnie strasznie ciągłe latanie do wc - normalnie nie pije aż tyle, więc i tempo przetwarzania mam inne. A teraz dopajam się przepisowo no i trudno. Za parę dni i do tego się przyzwyczaję :) Mam nadzieję, że i u was dobrze. Zaraz idę spać, chociaż jeszcze wcześnie jak na mnie, ale już czuję się zmęczona. Do jutra, dziewczynki :) Odpowiedz Link
naranykota Re: 2luty 2 dzień 02.02.07, 11:55 No i jak się mają sprawki dzisiaj? U mnie okej, chociaż to sikanie co chwila jest dość upierdliwe;) No i zjadłoby się coś..;) Pozdrawiam Odpowiedz Link
voluptas Re: 2 luty 2 dzień 02.02.07, 12:58 U mnie... normalnie. Ta dieta już nie robi na mnie większego wrażenia :) Czuję się dobrze, piję dużo, specjalnie przemęczona nie jestem. Od rana miałam sporo zajęć, teraz juz tylko jakieś tam drobne stukanie w komputer i w sumie mogę otrąbić początek weekendu. Batoniki czekoladowe są zdecydowanie pyszne :))) Odpowiedz Link
santamanana Re: 2 luty 2 dzień 02.02.07, 14:07 u mnie też jak na razie ok:)) Tylko chyba za mało pije i za dużo żuję gumy. Musze sie od tego uwolnić. Problemem jest to, że zamówilam dostawe zupek i jeszcze nie dotarły. A mam jeszcze tylko na dwa dni. Jak nie dotra dzis to w poniedzialek nie mam co jesc. Bewde sobie musiala poradzic jakmis niskoweglowodanowymi zamiennikami:( Ale może poczta polska sie zlituje nad dietowiczka:) I dzis strasznie za mna cola light chodzi. Wiem ze to swinstwo, ale dzis sobie pozwole:))))) Przyjemności na weekendowy wieczor:)) Jakie szleństwa sie szykuja? W koncu mamy jeszcze karnawał:))) Odpowiedz Link
voluptas Re: 2 luty 2 dzień - wieczór, trzymacie się? :) 02.02.07, 20:58 Santamanano, w takim razie trzymam kciuki, żeby poczta się spisała i żebyś mogła spokojnie DC kontynuować. U mnie mija spokojnie wieczór, żadnych specjalnych imprez i rozrywek nie planuję :) Colę też odstawiłam, będzie lepiej na cerę. Postanowiłam zaciąć się w sobie i tyle. Mam sobie coś do udowodnienia :) Miłego wieczoru, Dziewczynki! :) Odpowiedz Link
lilla25 Re: 2 luty 2 dzień - wieczór, trzymacie się? :) 02.02.07, 21:42 ja sie tez w sobie jakos zacielam,mam nadzieje,ze kryzys nie nastapi w niedziele:((boje sie,bo moja maz ma imieniny i w ogole rodzinny obiad,jak ja to zniose? a poza tym czuje sie dobrze i juz wyobrazcie sobie lekko!!!buzka:) Odpowiedz Link
voluptas 3 lutego - 3 dzień ;) 03.02.07, 09:39 No moje drogie współodchudzaczki, kto jeszcze trwa na placu boju? Bo ja owszem :) Kolejny dzień się zaczął, piję od rana herbatę i kawę, przed chwilą zjadłam saszetkę śniadaniową. Pierwsze efekty już widać, organizm się oczyścił, mam bardzo fajnie płaski brzuch - właśnie brzuch spada mi zawsze w pierwszej kolejnosci - to lubię :) Mam nadzieję, że niedługo zacznie się chudnięcie właściwe. Z ciekawości - ja często się ważycie? Ja - codziennie. I absolutnie nie mam ochoty się przed tym powstrzymywać: widzę, jak waga leci, a to, że pokazuje się wciąż mniej i mniej, dodatkowo mnie motywuje :) Zresztą tak, jak każdy dzień na DC, który już za mną :) Wszystkim - miłego dnia :) Odpowiedz Link
voluptas kryzys, ale się trzymam. 03.02.07, 11:25 Zaczynam mdleć z głodu, jestem poirytowana i... głodna, czyli koszmar trzeciego dnia. Mam świadomość, że jeśli to przetrwam, to potem będzie już z górki, ale aktualnie nie jest różowo. Ehhh... byle do wieczora. Odpowiedz Link
lilla25 Re: voluptas 03.02.07, 18:34 jestesm z Toba,ja tez dzis mialam kryzys,po pierwsze okres,po drugie ciezki dzien w pracy i podjadlam 2 wasy,ale jestem z siebie dumna,ze sa to dwie wasy a nie jak na ostatnich scislych 5 kromek chleba!!!!po tych wasach,juz tylko dc.ale musialam:(wstalam o 3.30 i do pracy wczesniej jechalam,w pracy zadyma,wiec troszke moze jestem usprawiedliwiona,co?:)no powiedzcie,ze tak:) ale generalnie mam oko 1kg mniej,nie wiem dokladnie,bo mam nie za dokladna wage,ale czuje sie lepiej. takze dziewczyny TRZYMAJMY SIE!!! do voluptas: wiesz,ze Twoja obecnosc dala mi kopa?!!!jak zobaczylam,ze jestes to pomyslalam,ze ja tez musze:)))ze jak CI sie udalo i wierzysz,ze uda,to czemu mi ma sie nie udac.dzieki Odpowiedz Link
voluptas Lilla :) 03.02.07, 19:02 Uffff... wytrzymałam. Tzn. myślę, że dzisiejszy dzień mogę odfajkować, bo największe jazdy głodowe mam zwykle między 10-15, jak to przetrzymam to już idzie. Taki biorytm, niestety. Lilla, a widzisz, ja specjalnie tak kombinowałam z DC, żeby zacząć tuż po okresie, bo przede wszystkim wtedy czuję się najlepiej, a poza tym ja w czasie @ nawet na DC nie chudnę i nie ma na to rady. Więc nawet 1 kg w czasie @ to dużo. Mnie w tej chwili czyści się organizm i ucieka woda, więc waga spada aż miło - oczywiście mam świadomość, ze prawdziwe chudnięcie zacznie się od jutra. No i kochana, nie chcę, ale muszę, bo sumienie mi nie pozwala inaczej: rozgrzeszenia za Wase nie dostaniesz. Co więcej - podjadanie czegokolwiek na DC to czysty masochizm, bo męczysz się na darmo. Zwłaszcza, że dopychasz węglowodanami. Lilla - nie wejdziesz w ketozę, nie będzie spalania tłuszczu. I tak się pogłodzisz sztuka dla sztuki. Fajnie oczywiście, że nie miałaś ataku łakomstwa i że nie skończyło się na "zacznę od jutra", ale zanim sięgniesz po kolejną Wase przypomnij sobie, co ja Ci tu truję. DC ma sens tylko wtedy, jeśli jest stosowana ściśle według reguł, no i wtedy właśnie osiąga się najlepsze wyniki. A poza tym - ja też się bardzo cieszę, że Cię widzę. I mam nadzieję, że obie dojdziemy do końca - zobacz, już 1/7 za nami :) A jak się rozkręci ketoza to w ogóle będzie z górki, bo przestaniemy odczuwać głód, na co liczę, bo dzisiejszy dzień miałam koszmarny. Ale grunt to motywacja - ja po prostu chcę wreszcie skończyć to, co zaczęłam :) Mam już dość wiecznego bycia "w trakcie odchudzania" :) Nos do góry i trzymaj się mocno! Odpowiedz Link
milusia78 Re: 1luty 1 dzień 03.02.07, 13:53 Hej,ja zaczęłam diętę 2 lutego,dziś 2 dzień i uważam,że te zupki są nienajgorsze,też mam do zrzucenia 15kg,pozdrawiam. Odpowiedz Link
iwkaga Do voluptas.... 03.02.07, 20:37 Czytam to forum i Twoje posty i widzę , że jesteś dużą ekspertką od DC. Powoli robisz się dla mnie autorytetem..... Czy mogłabyś nawciskać mi trochę i tym samym zmobilizować mnie do dalszego odchudzania na DC? Może tego mi potrzeba... Uszła ze mnie para .... Ty natomiast trzymasz się super , więc zdradź sekret, co robisz, żeby być tak zmotywowaną do działań?! JA: 174cm, 93kg, sama widzisz , że nie jest wesoło! Jeżeli uważasz ,że to nie na miejscu, to też napisz, wal prosto z mostu , nie obrażę się , bo może Ty obiektywnie spojrzysz na sytuację i coś mi doradzisz... Z góry dziękuję za cokolwiek-zdesperowana pozdrawiam!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas do Iwkaga :) 04.02.07, 09:02 Rzeczywiście sporo mnie jest na tym forum, ale w sumie mogę powiedzieć, że nie tyle jestem ekspertem, co weteranką ;) W życiu przeszłam ścisłą 5 razy (teraz 6.), więc siłą rzeczy znalazłam odpowiedzi na masę praktycznych pytań, które w tym czasie przychodziły mi do głowy - a teraz się nimi z Wami dzielę. I wiesz co? Nawciskanie Ci, o które prosisz, to absolutnie OSTATNIA rzecz, którą mam ochotę dla Ciebie zrobić. A wiesz dlaczego? Pytasz mnie o mój "sekret" - dlaczego ja się trzymam, kiedy inni się potykają, dlaczego mnie się udało... Przedziwne to, prawda? Przecież wszystkie stosujemy _tę samą dietę_, a nie wszystkie stosujemy ją z sukcesem... Iwonko, bo ja po prostu siebie kocham. Narcystycznie, obłędnie, bezgranicznie, uważam się za fantastyczną osobę, dla której jestem w stanie zrobić wszystko. I dla której jestem w stanie się "poświęcać" na wszelkie sposoby, żeby była z siebie zadowolona. Kiedyś miałam do siebie bardzo zły stosunek: każde niepowodzenie wywoływało we mnie irytację, frustrację, rozpacz: karałam się, mówiłam o sobie bardzo źle, deprecjonowałam siebie i wszystko, co robiłam. Dużo czasu upłynęło, zanim w końcu dotarło do mnie, jaką krzywdę robię sobie postępując w taki sposób. Dlatego zmieniłam to. Traktuję siebie z czułością i cierpliwością - chwalę się i nagradzam za każdy, najdrobniejszy sukces, wiem, że już teraz jest dobrze, a może być świetnie, o ile sama dla siebie to zrobię. Bo, zastanów się, Iwona, tak na zdrowy rozum: dla kogo jesteś więcej w stanie zrobić? Czy dla osoby, która cały czas wzbudza w Tobie poczucie winy, ciąży jak kamień u szyi, do której masz non stop pretensje, że nie jest tak idealny, jak byś chciała, kogo w końcu jesteś w stanie w swoisty sposób ukarać (np. objedzeniem się po gwizdek)? Czy może dla osoby, dla której żywisz tylko czułość i serdeczność, która jest dla Ciebie ważna, a nawet najważniejsza, bo przecież masz _tylko jedno życie_, drugi raz się to nie powtórzy i jeśli dobrze nie wykorzystasz czasu, który został dany Ci _tylko jeden raz_, to szansa minie, złota rybka pójdzie w cholerę, a Ty pozostaniesz sama z żalem, wyrzutami i ciągłymi pretensjami, dlaczego nie jest inaczej. I masą marzeń o tym, jak to by mogło być wspaniale, gdyby... Widzisz, ja po prostu przeszłam z etapu posiadania marzeń do ich realizacji. Właściwie zadając te pytania sama na nie już odpowiedziałam. Oczywiście wiem, że to wszystko wymaga czasu i pracy nad sobą, ale naprawdę, warto się postarać, bo robisz to tylko i wyłącznie dla siebie. Znasz Dezyderatę? Ten tekst zawiera masą prostych myśli, które - jeśli się nad sobą zastanowisz - są po prostu w swej prostocie genialne. Beyond a wholesome discipline, be gentle with yourself.[...] Be cheerfull. Strive to be happy. czyli w moim ukochanym przekładzie: Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. [...] Bądź pogodny. Dąż do szczęścia. czego i Tobie i sobie życzę :)) Odpowiedz Link
iwkaga Re: do Voluptas:) 04.02.07, 19:04 Wiesz tak naprawdę to tak jakbym czytała o sobie całą prawdę , nawet się poryczałam, nawet nie wiesz jak ja siebie nienawidzę za to że nie jestem taka jakbym chciała, moje poczucie wartości jest na minusie. Jestem cholernie nieszczęśliwa , do takich doszłam wniosków po przeczytaniu Twojej odpowiedzi.Dlatego dziękuję Ci z całego serca, że otworzyłaś mi oczy, że można traktować siebie zupełnie inaczej niż ja siebie traktuję. Mając takie podejście do samej siebie jak Ty, można nawet odchudzać się w nieskończoność, i traktować to jako dogadzanie sobie.Zazdroszczę Ci Twojej postawy, ale skoro Tobie udało się to wypracować, to myślę , że i mi się uda.Myślę , że jesteś pierwszą osobą która otworzyła mi oczy na mój problem w taki super sposób. Chodzi mi o to ,że to co napisałaś wcale mnie nie dobiło(choć uważam ,że to była szczera prawda), wręcz przeciwnie natchnęłaś mnie do pracy nad sobą, a fakt że Tobie się udało, tylko mobilizuje mnie jeszcze bardziej. To co napisałaś powinnam wydrukować i powiesić nad łóżkiem, czytać codziennie i nigdy o tym nie zapominać, a Ciebie mianować swoim nadwornym poprawiaczem duszy....Nawet nie wiesz jaką przysługę mi oddałaś..... Chcę żyć w zgodzie z samą sobą, i nie mieć poczucia ,że życie przecieka między palcami , a ja wciąż jestem z siebie niezadowolona... Najgorsze jest to że nie cierpię na tym sama , odbija się to w dużej mierze na mojej rodzinie, którą tak naprawdę nie umiem się cieszyć, bo ciągle jestem sfrustrowana, zła i o byle co tylko krzyczę. Dużo pracy przede mną ,ale może kontakt z Tobą ułatwi mi sprawę, o ile mogę na taki liczyć...Serdecznie pozdrawiam- szczerze zobowiązana Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
akolitka do voluptas , iwkagi i pozostałych koleżanek 04.02.07, 20:36 Drogie moje, widzę, że dyskusja wchodzi na nowe poziomy więc nie mogłam się powstrzymać... To co napisała voluptas to całe sedno! Powiem więcej, dziewczyny jesteśmy w lepszej sytuacji niż nam się wydaje. To, że problem, z którym się borykamy jest dla nas tak oczywisty,choć tak trudny do rozwiązania, to już połowa sukcesu! Każda z Was zna pewnie mnóstwo szczupłych dziewczyn, które wcale nie są atrakcyjne, choć właściwie trudno powiedzieć dlaczego. Albo ślicznych, które wcale nie są szczęśliwe ;-((( A ja sobie tak myślę, że skoro ze swoją nadwagą udało mi się tyle rzeczy w życiu osiągnąć zawodowo i prywatnie, mieć tylu przyjaciół, to aż strach pomyśleć co mnie jeszcze czeka po pokonaniu tej przeszkody! Kocham siebie i uważam się za atrakcyjną kobietę, uwielbiam ciuchy, dobre perfumy. Staram się żyć pięknie nie czekając na nic. Gdybym odkładała moje plany na "po schudnięciu" to ominęłoby mnie tyle super rzeczy!!!! Tyle podróży, znajomości, ciekawych wydarzeń. Znam wiele kobiet, które odkładają życie na później - kupię sobie nowe ciuchy jak schudnę, zmienię mieszkanie na ładniejsze jak znajdę partnera - nie popełniajcie tego błędu!!! Ważne jest tu i teraz. Trzeba się starać walczyć ze swoimi słabościami, ale nie zapominać o byciu dobrym dla siebie. Czego sobie i Wam życzę, a. Odpowiedz Link
voluptas Akolitko, 04.02.07, 21:30 powinnam najpierw odpisać na post Iwkagi, ale nie chcę, żeby uciekły te myśli, które wypełniają mi głowę po przeczytaniu Twojego. Bo napisałaś kupę mądrych rzeczy. Do tego "odkładania życia na później" też doszłam, ale na zasadzie mądrego po szkodzie. Mam już nie mało, ale jeszcze nie dużo lat, aktualnie 27, ale im bardziej przybliżam się do magicznej 30-tki zauważam, że czas nie stoi w miejscu. Kiedyś moje życie było nieustannym czekaniem na coś lepszego, co niewątpliwie nastąpi, kiedy spełnię dość konkretne warunki brzegowe, tzn. schudnę, zarobię więcej pieniędzy, bardziej zadbam o siebie. W swoim przygotowywaniu się do tego lepszego "kiedyś" osiągnęłam niemal perfekcję, co równało się paranoi, bo w końcu zaczęłam gromadzić ciuchy, kosmetyki, dodatki, których miałam używać w tym "przyszłym, lepszym życiu". I w pewnym momencie ja zostałam w jednej dość zszarganej spódnicy (jedynej, która jeszcze wchodziła mi na tyłek w rozmiarze circa 50), podczas gdy cała moja szafa była wypełniona ciuchami między 38-40. Teraz, kiedy o tym piszę, i Wy, kiedy o tym czytacie, myślicie zapewne: wariatka. Ale w tamtym stanie ja byłam tak pochłonięta marzeniami o tym, jak cudownie będzie kiedyś, że nie zauważałam tego, w jak koszmarnej jestem depresji i że zaczynam tracić kontakt z rzeczywistością. "Przebudzenie" następowało powoli, dzięki różnym bodźcom. Nie bez znaczenia było przeczytanie opowiadania, napisanego zapewne przez osobę o podobnych doświadczeniach, o kobiecie, która żyła tak jak ja. Z tym że ona przeżyła tak życie i opowiadanie nie kończyło się happy-endem: smutna, samotna, podstarzała i zgorzkniała wyrzucała kolejne niemodne już od dawna i na wpół przeżarte przez mole ciuchy, w których miała wejść w to "lepsze życie". Wtedy podziałało to na mnie jak lodowaty prysznic i na szczęście odniosło skutek właściwy. Lubicie sentencje? Ja tak, bo one dzięki zwartej formie i skondensowanej treści często dają mi dość mocny bodziec do myślenia. I właśnie kiedy zapadałam się w siebie bardziej i bardziej przeczytałam coś takiego: maximum vitae impedimentum est expectatio, quae pendens ex crastino perdit hodiernum, co w przekładzie znaczy tyle, że oczekiwanie najbardziej przeszkadza nam żyć, bo uczepione na tym, co ma nastąpić niszczy nasze tu i teraz. I oczywiście, nic nie działo się z dnia na dzień, ale nastąpił moment, kiedy takie prawdy oczywiste zaczęły do mnie powoli docierać. Przestałam czekać, zaczęłam żyć. Potem - zamiast marzyć zaczęłam swoje marzenia spełniać... oczywiście te, które było ode mnie zależne, ale już to wystarczyło, żeby spełnić moją wizję szczęścia. Nie muszę wam nawet pisać, o ile lepiej żyje mi się teraz :) Reasumując ten cokolwiek przydługi wywód ;) Nie chcę być szczęśliwa kiedyś, chcę być szczęśliwa tu i teraz. Dlatego chodzę uśmiechnięta, umalowana, ślicznie pachnąca i elegancka. Mam fioła na punkcie perfum i kolekcjonuję je :) Ludzie lgną do mnie, bo podchodzę do życia z optymizmem i spokojem. Pracuję, odnoszę sukcesy, cieszę się życiem. A to, że ostatnio kupiłam spodnie w rozmiarze 32/32? Co z tego? Kolejne kupię w rozmiarze 30! :) Odpowiedz Link
iwkaga Akolitko!!! 05.02.07, 15:30 To super że tak myślisz, zbudowałaś mnie, ale ja tak nie umiem, muszę się tego nauczyć-KOCHAĆ SIEBIE. przede mną dużo pracy , dlatego takie posty jak Twój są mi niezbędne w budowaniu od podstaw mojego nowego sposobu myślenia, mojego drugiego ja.też chcę żyć pełnią życia, ale w mniejszym rozmiarze.... nie mogę powiedzieć , mam dużo sukcesów, ale nie umiem się z nich cieszyć, bo wszystko przesłania mi moja walka o bycie chudszym, którą notorycznie przegrywam.... Ale obiecuję być lepszą dla samej siebie(choć zawsze wydawało mi się ,że obżerając się właśnie taka jestem, taka dobra dla siebie) Postaram się przemyśleć wszystko od nowa..... Dziękuję za dobre słowa...Pozdrawiam! Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Iwkago :) 04.02.07, 21:52 bo absolutnie moim celem nie było dobijanie Ciebie. Dobijasz się sama i prawdopodobnie doszłaś w tym już do perfekcji. A teraz zadaj sobie pytanie: po co to robisz? W czym Ci to pomaga? Do czego Cię to prowadzi? I właśnie, otwórz oczy i popatrz na siebie. Bądź egoistką! Co możesz dla siebie zrobić, żeby Ci było w życiu lepiej? No tak, schudnąć, to wszyscy wiemy, ale wiemy też, że NIE chudnie się z dnia na dzień nawet na naszej cudownej Cambridge i że zanim minie ten czas, który minąć musi, warto zrobić dla siebie coś jeszcze. Kup sobie coś ładnego, idź do kina, zadzwoń do kogoś, z kim lubisz rozmawiać, umów się na kawę z dawno niewidzianą przyjaciółką... Jest tyle fajnych rzeczy, które możesz dla siebie zrobić, dlaczego masz ich sobie odmawiać? Widzisz, te półtora roku zastanawiania się nad sobą doprowadziło mnie do przeświadczenia, że cały problem z nadwagą zaczął się... w mojej głowie. To objadanie się, nieumiarkowanie, ciągi były ZAMIAST. Zamiast wyrażania swoich emocji, zamiast mówienia o tym, co mi się nie podoba i jasnego formułowania oczekiwań, zamiast spełniania marzeń. Satysfakcja była krótkotrwała, frustracja tylko rosła. Znasz to uczucie, prawda? To taki martwy krąg, który prowadzi Cię do uczucia, że zaraz połkniesz własny ogon. Naprawdę można się z tego wyrwać. W tej chwili najważniejsza jest Twoja refleksja. Cieszę się, że moja pisanina pokazała Ci, że można żyć trochę inaczej :) Ja - ponieważ znam stan, w jakim Ty teraz jesteś - zapewniam Cię, że tak jest lepiej. A Ty - z ciekawości - możesz postarać się zrozumieć, o czym ja wygaduję, próbując spojrzeć na siebie innymi oczami. Nie uda Ci się za pierwszym razem? Spróbuj kolejny. Nie musisz od razu dojść do doskonałości, czy perfekcji. Ale zacznij. Spróbuj. I dziś i jutro też. A pojutrze to już na pewno będzie lepiej. Zobaczysz :) Odpowiedz Link
iwkaga Re: Voluptas...... 05.02.07, 15:20 tak wiele chciałabym Ci powiedzieć........ wyrzucić to z siebie, przed osobą, która na pewno mnie zrozumie..... może mi nie wierzysz , ale każdy twój post to moje łzy, ale to nie przez Ciebie , tylko łzy wynikające z nadziei ,którą mi dajesz, że i ja mogę się zmienić.... jak nie mogę sobie z czymś poradzić to nagradzam sobie swoje niedoskonałości jedzeniem, jak na razie nie znam innego sposobu na to , by się dowartościować. doszło do tego ,że jem słodkie w ukryciu, żeby nikt nie widział, bo mi wstyd , a potrafię chować te słodkości przed rodziną... właściwie nie ma popołudnia bez podżerania, tak kończy mi się każdy dzień, jestem obżarta , pełna i zasypiam z przemęczenia , rano obiecuję sobie że dziś to już będzie inaczej , ale to nieprawda....to taki mój ciąg. Dookoła mnie ludzie nie widzą mojego problemu, bo jestem na zewnątrz osobą bardzo otwartą, życzliwą, uśmiechniętą, pełną poczucia humoru, ale w środku to kłębowisko problemów, które zajadam.nawet nie bardzo umiem te problemy sprecyzować, bardziej wiąże je z jakimiś sytuacjami.... wszystko obraca się tylko wokół tego, jak schudnąć, co zrobić by tyle nie jeść... Muszę to wszystko przemyśleć, poukładać jakoś w swojej głowie..... A Ty mi w tym bardzo pomagasz-DZIĘKUJĘ. Pozdrawiam! Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Iwkago, 05.02.07, 18:47 widzisz, piszesz o wszystkim tym, co ja przeżyłam. Podżeranie w tajemnicy, zamawianie pizzy, kiedy męża (a wówczas narzeczonego) nie było w domu i upychanie kartonu po niej w szafie, kiedy wrócił wcześniej, niż się tego spodziewałam, chodzenie codziennie do INNEGO sklepu, żeby obsługa nie widziała, ile słodyczy biorę... a poza tym jedzenie w ilościach takich, które sprawiały, że smak w pewnym momencie przestał się dla mnie liczyć. A wszystko to dlatego, że byłam rozpaczliwie w sobie pogubiona i absolutnie nie wiedziałam, gdzie mam siebie znaleźć. Otyłość? Ona była tylko problemem pozornym, tak jak pozornym pocieszeniem było przeżuwanie kolejnej tabliczki czekolady, batona, wszystko jedno czego. Od czego zaczęłam? Ano od tego, że mocno się nas sobą zastanowiłam: co mi to jedzenie zastępuje? O co mi chodzi? O czym marzę? Co chcę osiągnąć? I w końcu znalazłam coś takiego, co było dla mnie ważniejsze niż poczucie po raz kolejny tej dobrze znanej słodyczy, która potem procentowała koszmarną zgagą, wyrzutami sumienia i jeszcze głębszą beznadzieją. I zapatrzona w ten mój mały, mglisty cel, takie światełko w tunelu, od którego dzieliły mnie całe lata świetlne, zaczęłam się ku niemu kierować. I z każdym dniem było łatwiej, bo każdy kolejny dzień był moim wielkim, osobistym sukcesem. Wiesz, co ja robię do tej pory? W kalendarzu stawiam krzyżyk po każdym uczciwie przedietowanym dniu. I w momencie, kiedy masz za sobą najpierw jeden taki krzyżyk, potem cały tydzień krzyżyków, a potem miesiąc - to już robisz wszystko, żeby móc się tym kolejnym krzyżykiem nagrodzić i pogratulować sobie kolejnego dobrze wykorzystanego dnia :) Dlatego zacznij ze sobą rozmawiac - do tego przede wszystkim bym Cię namawiała. Wsłuchaj się w siebie. Czego pragniesz? O czym marzysz? Na czym Ci zależy? Postaw sobie jakiś cel, do którego osiągnięcia schudnięcie będzie tylko środkiem. Bo dieta jako taka nie powinna byc sensem życia, bo co to za życie... :) Odpowiedz Link
iwkaga Re: Iwkago, 05.02.07, 22:15 Widzę , że rozumiesz mnie jak nikt inny... Ale boję się , że ja już nie umiem odżywiać się racjonalnie, znam wszystkie zasady, ale co z tego skoro ich nie przestrzegam. Przecież ja nie znoszę tych współczujących albo pełnych pogardy spojrzeń ludzi , którzy na pewno widzą moją otyłość i myślą sobie , że ta to jest pożałowania godna...gdyby tyle nie żarła , to nie byłaby monstrum.... tylko jak dotrzeć do samej siebie, tego chyba też muszę się nauczyć, bo tak naprawdę to ja nie wiem czego pragnę, bo kiedy ja się nad tym ostatnio zastanawiałam, tego nie pamiętam..... zawsze uważałam siebie za farciarę, bo zazwyczaj było dokładnie tak jak sobie zaplanowałam, umiałam wiele rzeczy przewidzieć i w ten sposób ominąć wiele problemów, ale tak naprawdę to chyba życie mnie przerosło, coraz częściej tracę kontrolę nad sobą czy to w kwestii jedzenia , czy krzyków. Wszystko to doprowadziło do tego, że zrobiłam się bardzo nerwowa, sama siebie nie poznaję... Przemyślę też sprawę krzyżyków.... to na razie tyle wolnych przemyśleń... teraz wzywają mnie przyziemne sprawy, córcia chce spać.... Bardzo dziękuję , że jesteś ze mną!!! wyczekuję każdego postu od Ciebie-wdzięczna Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Re: Iwkago, 06.02.07, 18:49 nie, odpiszę Ci później/jutro. Teraz jestem rozdrażniona i właśnie skasowałam długiego posta, bo chyba nie w takim tonie powinnam z Tobą rozmawiać. Wiesz, co mnie bardzo zdenerwowało? Że piszesz o sobie "monstrum". Ja Ci nie będę mówiła, co o tym myślę, ale bardzo Ciebie proszę, Ty mi powiedz, Agnieszko, dlaczego tak robisz? Czy poniżając sama siebie czujesz się lepiej? A może myślisz, że jeśli Ty sama zrobisz sobie krzywdę, to już nikt inny nie wpadnie na ten pomysł? Eh... Idę się zagrzebać w jakiejś mniej lub bardziej wirtualnej jamie, jestem dziś nie do życia. --- strive to be happy. Odpowiedz Link
iwkaga Voluptas... 06.02.07, 19:38 Przykro mi , że czujesz się dzisiaj podle, współczuję, ale ostatnią rzeczą jaką chciałabym, żeby Cię spotkała to , to że Cię denerwuję.Nie chciałam tego, a skoro tak wyszło to przepraszam. Jeżeli nie masz siły, by to czytać, zrozumiem, przeczytaj jak poczujesz się lepiej,szczerze Ci życzę... Mam na imię Iwona,(ale to szczegół). A teraz postaram się wytłumaczyć. Dlaczego tak o sobie myślę?, bo tak naprawdę brak mi poczucia własnej wartości, tak siebie postrzegam, nawet jak udało mi się zrzucić te 17kg, to nic to nie zmieniło.dalej uważam się za gorszą , bo jestem gruba, a czemu jestem gruba , bo jestem gorsza. i to jest to o czym mi pisałaś, problemy zaczynają się w głowie... Poniżam samą siebie , by móc się pocieszyć np. czymś słodkim , po czym dochodzę do wniosku, że jest coraz gorzej.... Przecież nie jestem takim zerem, mam duże doświadczenie i szacunek w pracy zawodowej, mam kochanego męża , dwójkę udanych dzieci, i niby zdaję sobie z tego sprawę,ale skoro nie mogę zapanować nad ilością zjadanego pożywienia, to nic innego się nie liczy...., przecież muszę być doskonała we wszystkim, a coraz mniej mi się to udaje, bo jestem rozdrażniona w pracy,a moja rodzina ma dosyć wiecznie niezadowolonej żony i matki.... Czemu nie potrafię się cieszyć z małych rzeczy ,nawet z dużych też, że wystarcza do pierwszego, że jesteśmy zdrowi.... Mam nadzieję , że nie zmęczyłam Cię za bardzo tymi swoimi wywodami. Trzymam za Ciebie kciuki, byś jutro poczuła się lepiej i wrzuciła tu parę dobrych słów...Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas 4 lutego - 4 dzień 04.02.07, 09:06 Hej Dziewczynki! Cisza to straszna, ale mam nadzieję, że to tylko dlatego, że jest weekend, a Wy się grzecznie i pilnie trzymacie diety? :) Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień już nie będzie aż tak męczący, o wczorajszym wolałabym zapomnieć. Na razie obudziłam się wyspana i wsunęłam saszetkę śniadaniową, teraz trzeba się czymś zająć, żeby do "obiadku" czas minął spokojnie. Ale liczę na to, że już dziś nie będą mnie dręczyć takie ataki głodu jak wczoraj. Najwyżej w ramach terapii zajęciowej obejrzę z mężem skoki narciarskie - grunt to mieć czym się zająć, wtedy czas szybciej mija. Miłego dnia! :) Odpowiedz Link
shantri do volupts 04.02.07, 15:33 Hej:) przeczytalam Twoja powyzsza wypowiedz.Dala mi wiecej niz prawdopodobnie dalaby mi sesja u psychoanalityka. Choc to slowa nie do mnie, serdecznie dziekje:)) Pozdrawiam Odpowiedz Link
lilla25 Re: do volupts 04.02.07, 15:41 i ja dziekuje:))) niedziele mija spokojnie, jesli chodzi o diete.Poza tym pogoda troche nieudana i moja Basia chora i to mnie troche doluje,bo z domu nie ma jak wyjsc,ale generalnie mam chyba z 1,5kg mniej.takze jest super. Voluptas,czy Ty jestes psychiatra,psycholozka,dobra wrożka.....?:)pisz wiecej, chce to czytac:) Odpowiedz Link
voluptas Lilla, Shantri :) 04.02.07, 18:12 Jesteście urocze, Dziewczyny :) Cieszę się, że moje przemyślenia Wam się podobają :) Lilko, nie jestem ani psychiatrą, ani psychologiem, po prostu tyle babrałam się we własnej duszy, że nauczyłam się rozumieć siebie i czasami przez pryzmat siebie udaje mi się zrozumieć i dotrzeć do innych. Ot, cały sekret. Moje przygody z nadwagami, dietami, jo-jo jednak czegoś mnie nauczyły: przede wszystkim tego, że kluczem do osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu jest zrozumienie siebie. Trzeba umieć stawiać sobie pytania: czego chcę, do czego dążę, o co mi chodzi, a potem wyznaczać sobie realne cele i realizować je, jeden po drugim. Tak staram się robić. Nie wychodzi? Próbuję po raz kolejny, starając się jednocześnie dociec, co było przyczyną mojej porażki. I to działa. I strasznie się cieszę, bo wiem, że znalazłam ten wytrych, który otwiera przede mną drzwi do mnie samej. Kolejny dzień za mną. Piję morze herbaty, wodę z obrzydzeniem, na kawę uważam, żeby nie przesadzić z mlekiem - nie smakuje mi czarna. Nie mam już na szczęście "jazd" głodowych, nie czuję się osłabiona - weszłam w rytm. Na najbliższe 17 dni patrzę ze spokojem, nie przeraża mnie już perspektywa głodowania :) Za to pożądliwie myślę o chwili, kiedy po raz kolejny stanę na wadze... czyli już jutro rano :) Odpowiedz Link
shantri slowa otuchy 04.02.07, 19:43 Voluptas Twoje przemyślenia są bardzo dojrzałe. Przede mną napewno wiele ciężkich chwil zwątpienia- wtedy napewno będę szukała Twoich postów. Lżej się robi na duszy czytając Ciebie:) Odpowiedz Link
naranykota Re: 1luty 1 dzień 04.02.07, 21:02 No,muszę przyznać ,że znoszę dietę całkiem dobrze. Mam nadzieję, że wytrwam do mieszanej...dziś wieczorem zjadłam pyszną jarzynową:) No a ponieważ kończy mi się powoli tygodniowy zestaw, muszę złozyć zamówienie po raz kolejny, (tym razem już bez kapucino,ble..). Za to batoników kilka- a jakże! no i moje ulubione zupki: jarzynową oraz kurczak z grzybami czy coś takiego;) ). A siku to latam chyba z 20 razy na dzień... pozdrawiam ciepło:) Odpowiedz Link
voluptas 5 lutego - 5 dzień scisłej 05.02.07, 09:08 No to znowu ja zaczynam ;) Bardzo proszę szanowne koleżanki o meldowanie się w watku, bo ja już sama nie wiem, kto z 1-lutówek się trzyma :) O ile zdążyłam się zorientować, to: madziulek81 naranykota lilla25 i pisząca te słowa voluptas :) Uprasza się o potwierdzenie stanu faktycznego ;) 5 dzień zaczyna się spokojnie, waga przestała lecieć lawinowo (czyt. kilogram dziennie), czyli organizm się oczyścił i teraz przechodzimy do chudnięcia zasadniczego. Aha, startowałam z jakichś 78 z hakiem (wynik środowego najedzenia się), teraz jest 74,6. Trudno powiedzieć, co z tego schudłam, bo taka była mniej więcej moja normalna waga. Zobaczymy, jak mi pójdzie dalej. W każdym razie do celu, czyli 62 kg zostało mi 12,6 do przejścia ;) I z tym optymistycznym akcentem życzę Wam miłego dnia :) Odpowiedz Link
santamanana Re: 5 lutego - 5 dzień scisłej 05.02.07, 10:35 Widze że sporo sie działo przez weekend. Ja niestety nie mogłam kontynuowac diety przez weekend - mialam niespodziewany wyjazd i nie moglam zabrac diety. Ale trzymalam sie ladnie na innym, niskokalorycznym jedzenieu wiec ok. Dostałam naową dostawe diety, wiec dzis zaczynam:) Mam tylko pytanie, bo wiem ze są osoby które lubią zurek - jak go robicie, że jest zjadliwy - tzn. nie ma tkaiego dziwnego nierozpuszczonego kożuszka? Czy jest na to jakiś sposób? Voluptas - bobre i mądre te Twoje wypowiedzi o pokochaniu samego siebie - wszystko prawda, tylko strasznie ciężko to zrobić...gdy nie masz opracia w sukcesach zawodowych, nie przegladasz sie w zachwyconych oczach kochanej osoby...wtedy naprawde cholernie ciezko sie pokochac....chociaz ja ciagle probuje....i wierze ze mi tez sie uda...bo rzeczywiscie chudniecie zaczyna sie w glowie:) Odpowiedz Link
voluptas Santamanano! 05.02.07, 18:27 Santamanano - mam nadzieję, że mimo falstartu pójdzie Ci dobrze ;) Odnośnie żurku - ja go lubię, ale miałam z nim dość ciężkie przejścia, dlatego teraz biorę max 2-3 saszetki na tydzień. Zdarzyło mi się mianowicie tak, że kiedy przez którąś tam ścisłą w zeszłym roku jechałam wyłącznie na żurku, w pewnym momencie mój organizm przestał go tolerować - tzn. reagowałam koszmarnymi bólami żołądka. Co ciekawe, na inne smaki nie. Ja rozrabiam go tak, że nie robi mi się "kożuszek", tzn. dodaję bardzo powoli wodę: najpierw robie taką gęstą papkę, którą później coraz mocniej rozcieńczam i jest ok ;) Santamanano, a co do naszych weekendowych dywagacji - widzisz, moim zdaniem mojej siły wewnętrznej nie mogę budować na żadnym "czynniku" zewnętrznym. Muszę znaleźć tę siłę i mieć oparcie przede wszystkim w sobie. Bo tak naprawdę w życiu nie możesz być do końca pewna niczego i nikogo - poza sobą samą właśnie. Bo zachwycone oczy tego kogoś dziś są, a jutro mogą już spojrzeć w inną stronę, bo dziś odnosisz sukces zawodowy, a jutro zostajesz na lodzie - koleje losu są absolutnie nieprzewidywalne, więc oparcie, jakie dają, jest bardzo złudne i w każdym momencie może je trafić szlag. I co wtedy? Dlatego uważam, że pogodzenie się ze sobą, zrozumienie siebie i pełna współpraca - to właśnie jest podstawa każdego innego sukcesu. Nie tylko dietetycznego. Ściskam Cię mocno! Odpowiedz Link
voluptas Re: 5 lutego - 5 dzień scisłej 05.02.07, 18:51 5 dzień powoli zbliża się ku końcowi, przynajmniej dla mnie, już mogę się cieszyć, że go przetrwałam i przedietowałam uczciwie :) Mam nadzieję na jakiś mały bonusik jutro od mojej szanownej koleżanki wagi elektronicznej :) Powiem Wam szczerze, że marzę namiętnie o tym, żeby ugryźć granicę 73,5 kg - nie udało mi się tego jeszcze osiągnąć, ta granica to jakiś taki metafizyczny fetysz, cholerna bariera, na której do tej pory się zatrzymywałam... Śni mi się po nocach ;) Niechże ja ją w końcu dopadnę... :) Odpowiedz Link
lilla25 Re: 1luty 1 dzień 05.02.07, 12:28 hej dziewczyny, ja mam dzis kryzys:(nie wiem juz o co chodzi,ale wczoraj mialam 1,5kg mniej ,dzis mam 1kg do przodu. jestem po okresie wiec nie powinno tak byc: ( pytanie do voluptas: co to jest dokladnie ketoza? czy to proces spalania tkanki tluszczowej, czy to proces w ktorym nie czuc glodu? czy ketoze moze np zniszyc kes sprobowany przy gotowaniu,dzis robilam obiad i musialam poprostu sprobowac,czy dobrze doprawione, byla tego odrobina,ale jesli to ma zepsuc wszystko to od jutra gotuje "na pale":) Odpowiedz Link
voluptas Lilla, 05.02.07, 15:24 a czy Ty masz na pewno dobra wagę? bo tych skoków u Ciebie to ja za diabła nie rozumiem. A co to jest ketoza? To jest (najoględniej mówiąc) to dzięki czemu chudniemy: proces chemiczny, który tworzy się w organizmie w wyniku diety ubogiej w węglowodany, dzięki któremu organizm spala tłuszcz, a nie mięśnie. I właśnie dlatego na DC nie wolno NIC podjadać: nic, zero, ani jednej wasy, ani jednej łyżki zupy. Ketozę może zahamować bardzo wiele czynników, chociażby witamina C (dlatego nie wolno np. cytryny do herbaty, czy herbat z kawałkami owoców), jakikolwiek tłuszcz, czy minimalny nadmiar węglowodanów. Dlatego rozumiem, że musisz gotować, ale na tej diecie albo gotuj - jak piszesz - na pałę (ja tak gotuję od lat, sama jestem bezmięsna, a mój mąż owszem mięso jada, więc gotując dla niego nie próbuje nigdy ), albo owszem próbuj, ale tylko smak, na języku, niczego nie łykając i płucząc zaraz usta. Brzmi i wygląda to dość komicznie, ale pamiętaj, na tej diecie obowiązuje opcja zerowa, czyli nie wolno Ci zjeść NIC, ani jednego dodatkowego kęsa. Bo chemii nie oszukasz. Odpowiedz Link
lilla25 Re: 1luty 1 dzień 05.02.07, 16:49 no to ja mam te 5 dni na marne,bo tak na prawde raz tylko sie napadlam na jedzenie(wtedy te wady) tak to nie zdarzylo mi sie jeszcze opuscic jakiegos posilku albo zjesc cos innego,ale jesli chodzi o probowanie przy gotowaniu, przy karmieniu mojej corci to codziennie cos bylo, to lyzeczka,to gryz to kes: (((( czy teraz mi sie wlaczy po 5 dniu ketoza jak w ogole nic nie tkne? jakos mam zaparcie na tej scislej i w sumie uwazam,ze idzie mi super, moze nie ma jakis spadkow wagi (1-1,5)ale widze po ciuchach i brzucha nie mam. nie ukrywam jednak,ze schudniecie tych 6 kg to moje marzenie. wtedy wiem,ze czulabym sie dobrze. niestety popelniam jeszcze jeden blad:( wypijam czasem red bula,czy ktos sie orientuje,czy mozna to pic,niby to dietetyczne i bez cukru,ale nie wiem. w kazdym badz razie ja bez tego jestem zgon:( a kawa tego nie moge zastapic,bo kawy nie lubie i nie tkne na pewno.ehhhhhhh:( a jesli chodzi o wage, to nie mam za dobrej,ale juz sie nie szarpne w tym cyklu na pewno,poprostu nie bede sie wazyc,zwaze sie u kogos na koniec scislej,a tak to bede obserwowac swoje cialo poprostu,albo sie zmierze,ot co!!:) no kurcze troche sie tym wszystkim zdolowalam,bo na prawde mam juz dosc odchudzania,juz 2 rok leci:(((fakt sa sukcesy,ale bylyby lepsze gdybym byla bardziej konsekwentna:(((ehhhhh trzymajcie sie,papap piszcie cos dziewczyny. Odpowiedz Link
voluptas Re: 1luty 1 dzień 05.02.07, 18:17 Lilko, przykro mi, że mój post Cię zdołował, ale wydaje mi się, że lepiej postawić sprawę jasno, niż łudzić się, że będzie dobrze, a tym razem Ci się upiecze. Bo tak nie będzie. Nie znam składu RedBulla. Nie piję go zresztą, więc nie mam możliwości zerknięcia na etykietkę: przeczytaj ją i zobacz, czy po pierwsze ma węglowodany (to powinno być przy wartości odżywczej), oraz czy ma w składzie kwasek cytrynowy. Jeśli ma jedno lub drugie - odpada. Jeśli ma jakiekolwiek kalorie to zresztą tez odpada, pamiętaj, że na DC należy pić napoje BEZKALORYCZNE. Oczywiście, jeśli teraz zaczniesz stosować ściśle zalecenia diety - tzn. saszetki i batony i NIC więcej poza kawą, herbatą lub wodą - będziesz chudła jak na DC przystało. Ketoza zaczyna się po 72h DC, zresztą właśnie dlatego mówi się, że na tej diecie najtrudniejsze są pierwsze 3 dni, potem, kiedy już jesteś w ketozie, o wiele łatwiej znosisz głód. Dlatego ja widzę dwie opcje: albo zbierzesz się w sobie i skończysz z podjadaniem, albo katowanie się saszetkami i łykanie kęsa to tu to tam nie ma sensu... A może Ty lepiej czułabyś się stosując na przykład dietę mieszaną? Wtedy spokojnie mogłabyś zjeść jeden posiłek w ciągu dnia, a w razie ataku głodu przekąsić jakieś warzywko, a nie byłoby to już dla Ciebie tak totalnie zakazane... Co do wagi, jeśli nie jest dokładna, to nie katuj się nią. Zmierz się - centymetr powinien pokazać prawdę. I trzymaj się mocno! p.s. widziałam, ze odzywałaś się na gg, ale niestety jak pracuję to go nie włączam. Jutro powinnam mieć dość luźne przedpołudnie, więc jakbyś i Ty miała czas i ochotę - odezwij się ;) Odpowiedz Link
lilla25 Re: 1luty 1 dzień 05.02.07, 19:32 zbieram sie w sobie i walcze dalej,nie moge sie poddac, jesli teraz to zrobiepo raz 3 juz,to bedzie koniec,wiec cala na przod:)mieszana na dzien dobry nie wchodzi w rachube,znam siebie,jesli zjem sniadanko,to zjem jogurcik a pozniej poleci, co innego po scislej. beda efekty,bedzie lepiej.pozdrawiam Odpowiedz Link
naranykota Re: 1luty 1 dzień 05.02.07, 19:44 Witam:) Trzymam się całkiem,całkiem. To znaczy nie podżeram nic. A dziś głodu nie czuję..jutro mają mi przysłać nową dostawę (w tym batony oraz koktaile-hurrra!) Natomiast moim problemem jest to, że zdarzają mi się spadki nastroju (że tak ładnie je ujmę;. I jest to, przyznam problem dla mnie. A wagę to może nabyję nową ,bo mam taką niezbyt dokładną. Ale wydaje mi się, że z dwa kilosy mi zeszły- jestem baaardzo zadowolona:) Pozdrawiam ciepło wszystkie zawodniczki;) Odpowiedz Link
laluna1000 Voluptas 05.02.07, 21:35 Cześc! Jestem zachwycona Twoimi przemyśleniami... To cudowne że potrafisz dokładnie opisać swoje refleksje i pomagać nam ,tym którzy czasami nie wierzą po co to wszystko robimy. Co prawda te posty nie były bezpośrednio skierowane do mnie ale pozwoliły mi również zagłędić się w swoje wnętrze.... Na pewno jest jeszcze kupe osób, którym pomogłaś. (o pilingu nie wspomne..he he) Jesteś cudowna. Ja jestem na 1000kcal więc teoretycznie nie powinnam tu być ale od 1 marca zaczynam (podejście 2). A Wy dziewczynki już będziecie po ścisłej. Pozdrawiam Cię serdecznie. Oby tak dalej. Dajesz mam nadzieje. Odpowiedz Link
santamanana nareszcie wieczór 05.02.07, 21:51 i prawie isc spac mozna:)))) jeszcze tylko szklo kontaktowe i nynki:)) U mnie 1 dzień całkiem znośnie. Chociaż w brzuchu burczy nie powiem - ale zaraz sobie jeszcze jakas ciepla herbate wypije - to pomaga. Ostatnio zostałam fanka Liptona - ma fantastyczne sztucznie aromatyzowane herbaty o ciekawych smakach - jak dla mnie rewelacyjnie zabijają uczucie glodu. Voluptas - zaczynasz mnie denerewowac;))) Cos za mądrze gadasz, kobito!!! Człowiek myśli że jest taki jedyny i wyjątkowy ze swoimi ogromnymi problemami, a tu proszę - okazuje się że nie tylko nie jest sam, ale jeszcze że inni to przetrawili i znaleźli z nich wyjście:))) To dobrze. Czyli można...Tylko trzeba nad sobą popracować:) A co do liczenia do siebie to fakt. Chociaż jest łatwiej we dwójkę - może tylko pozornie, ale jednak. Chociaz ja do końca też nie polegam na nikim - teraz bede sie starac nie zawiesc samej siebie. Strive to be happy:))) !!!!! Odpowiedz Link
voluptas Santamanano, 06.02.07, 00:19 przeczytaj Ty dobrze skład tego Liptonka, czy on przypadkiem nie ma jakichś owocowych śmieci w składzie. Bo jeśli ma to... time to say good bye :/ Niestety, owocowe śmieci po prostu nie służą DC. Jeśli natomiast to aromat sztuczny - to smacznego, czego życzę Ci zapijając burczenie brzuszne Dilmahem malinowym :) Co do denerwowania, to stanowczo dementuję wszelkie pogłoski, jakobym to ja kogokolwiek denerwowała ;) Czy słyszała koleżanka szanowna, że to od rozwijającej się ketozy człowiek się robi nerwowy i nadpobudliwy? :))) No, więc jakby co na przyszłość to nie ja tylko ketoza :) Dobra, jest środek nocy i mąż się na mnie wydziera z pokoju, że godzina duchów już minęła :) Takoż w glorii i chwale kończę 5. dzień mojej diety myśląc z optymizmem o dniu 6., czego i Wam z całego serca zyczę! :) Odpowiedz Link
voluptas Lalunko ;) 06.02.07, 00:03 a co Ty myślisz, że to jest forum tylko dla tych, co się proszkami faszerują? Sama się po tym forum snułam od miesiąca, zazdroszcząc tym, którzy się DC odchudzają i w końcu nie wytrzymałam, zmolestowałam lekarza o zgodę i... jestem :) Więc myślę, że dla każdego, kto chce coś dla siebie zrobić, jest tutaj miejsce ;) A co do refleksji i całej reszty? Widzisz, ja po prostu przeszłam pewną drogę - choć może jeszcze nie dotarłam do upragnionej mety - ale mam już szmat za sobą. I ta droga jest do bólu typowa, tak jak typowy jest problem otyłości mającej podłoże w psychice. I całego okładu, czyli szukania pociechy w jedzeniu, nagradzania się jedzeniem, uczt pożegnalnych, zaczynania od jutra, od 1-ego, od urodzin... Jak my to wszystko doskonale znamy. Kiedyś się tego strasznie wstydziłam, wiesz? Czułam się wręcz upokorzona moją słabością, z którą walka była istną donkichoterią, bo ja tak naprawdę starałam się tylko zlikwidować skutek, a nie przyczynę. I ciągle walczyłam z kilogramami, zamiast utulić duszę, która tak bolała, że z bezradności starałam się zjeść cały ten ból we wszystkich tabliczkach czekolady, które wpadły mi w ręce. Teraz nie ma we mnie ani wstydu, ani obawy przed tym, "co inni sobie pomyślą" :) I wypisuję Wam tutaj te moje smęty ;) nie dlatego, żeby popisać się, jaka to ja mądra, tylko dlatego że wiem, że czasami człowiek w głębokim zagmatwaniu potrzebuje bodźca, takiej iskry która sprawi, że nagle otworzą mu się oczy, że zacznie CHCIEĆ patrzeć na siebie i to, co go otacza z innej perspektywy. Że zamiast dryfować w otchłań swojego nieszczęścia zacznie walczyć z problemami, które go zalewają i w końcu dotrze bezpiecznie do mniej lub bardziej metafizycznego brzegu. Dla mnie takim bodźcem było jedno banalne zdanie, które ktoś kiedyś napisał mi w sms'ie. I klapki z oczu zaczęły opadać, pojawiły się pierwsze pęknięcia w pancerzu, którym się tak namiętnie otaczałam i to był początek końca moich problemów. Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku. Każda rewolucja życiowa zaczyna się od tej pierwszej decyzji. A potem? To już tylko kwestia konsekwencji i motywacji... :) Marzec... rozmarzyłam się o marcu :) Bo wtedy będę powoli kończyła mieszaną, ważąc na pewno mniej niż 70 kg, bo wtedy zamówię sobie wyczekiwane od dawna perfumy o zapachu wiosennego bzu i wtedy zacznę powoli acz konkretnie rozglądać się za jeansami w rozmiarze 30 ;) I bardzo, bardzo chcę do tego marca pomaszerować w Waszym towarzystwie :) Mam nadzieję, ze mnie tu samej nie zostawicie? :) Odpowiedz Link
naranykota Santamanana;) 05.02.07, 22:08 Nie wiem czy dobrze zapamiętałam nicka...;) Proszę mi zdradzić jakie liptonowe herbaty są smaczne. No i w ogóle to nie wiedziałam, że takie można pić... pozdrawiam:) Odpowiedz Link
akolitka do lilla25 06.02.07, 06:58 niestety muszę potwierdzić to co napisała voluptas - na ścisłej nei ma co podjadać ani kęska, bo inaczej to się mija z celem. Sama jestem tego przykładem - od tygodnia niby ścisła, ale z podjadaniem - rezultat WAGA BEZ ZMIAN!!!a przecież nie o to chodzi. Więc od dziś przestaję się oszukiwać i pilnuję fanatycznie ścisłej. Nie ma siły - sadło wynocha do sedesu!!! Odpowiedz Link
santamanana Herbaty, ketoza ,Lilly 06.02.07, 08:41 Herbaty Liptona całkiem dobre to Oragnge Jaipur, Forest Fruit, Green Mint Tea (jak guma do żucia miętowa). Ja jeszcze dodtakowo piję Pu- Erth melon&apple - chociaż ma domieszkę owoców (sladową). Z aromatyzowanych herbat całkiem dobre ma tez dilmah - waniliowo-jagodowa, cytrynowo-limetkowa i gruszskowa. Normalnie wole z dodatnkiem naturalnych owocow, ale skoro tu nie mozna wiec jede na tych z calkiem dobrym skutkiem. W poprzedniej ścislej badalam czy jestem w ketozie paskami keto-diastix i bylam wiec mysle ze te herbatki sa ok. I wlasnie sobie tak pomyslalam - odnosnie Lilly i podjadania - jesli naprawde nie mozesz wytrzmyac dobrze zjesc cos co nie zaburza ketozy i co nie wywola napadu glodu (a tak jest w przypadku węgli, zwlaszcza prostych) - wiec chude mieso gotowane, ryba czy bialy chudy ser w bardzo podbramkowej sytuacji nie powinny załamać diety. Ale to tylko moje luźne uwagi. Miłego wtorkowania:)) Odpowiedz Link
voluptas 6 lutego, 6 dzień diety 06.02.07, 09:15 Coś dzisiaj gorzej się czuję - fizycznie. Trochę pobolewa mnie żołądek (od czego, żurku ostatnio nie jadłam!), ogólnie jestem oklapła. Zjadłam pierwszą saszetkę, teraz trzeba trochę popracować. Na szczęście dzień nie zapowiada się szczególnie ciężko. Eh... trzymajcie się, Dziewczynki! Odpowiedz Link
voluptas Re: 6 lutego, 6 dzień diety; południe 06.02.07, 12:13 No już mnie trochę ten żołądek odpuścił na szczęście, więc do przodu. Wiecie, zauważyłam jedną rzecz, której nie robiłam w zeszłym roku - tzn. teraz dzielę saszetki. Kiedyś jadłam całe, bo zależało mi na tym, żeby dostarczyć sobie więcej tego naszego pseudo-jedzenia, teraz _świadomość_ zjedzenia paru łyżeczek czegoś nasyca mnie na następne 2 godziny. Trudno się mówi :) Bardzo mnie cieszy perspektywa, że to już 6. dzień, że jutro skończę pierwszy tydzień a pojutrze zacznę drugi... Aha, waga dziś nic fajnego nie pokazała, jakieś tam marne 100 gram, niech się wypcha ;) Poczekam do jutra. Odpowiedz Link
lilla25 Re: sukces i głód 06.02.07, 12:26 hej dziewczyny, po wczorajszych postach mowiacych o tym,ze ani kesa,ani gryza,ze plukac usta itp...nie tknelam nic oprocz dc.(od wczoraj od popoludnia) jakie sa moje przemyslenia na ten temat????po pierwsze uwazam to za moj sukces,bo dzis i obiad i jedzonko dla Basi nawet nie lizniete:) a po drugie to jestem tak glodna,ze mnie ....trafia:(((( mam w lodowce lazanie, ale by smakowala na takim glodzie:))) ale nie dam sie,dzis zrobilam sobie makijaz,ubralam sie w miare normlane ciuchy,nie ciazowe:) i poszlam do pracy,sluchajcie chyba z 6osob mnie zaczepilo i mowilo,ze super wygladam:) i to mi dalo takiego powera,ze szok!!!!takze dziewczynki moje kochane ja sie trzymam,ale bez forum i bez wygadania sie,nie dalabym rady. ps.przepraszam Was,za bledy tak w ogole, po pierwsze zawsze pisze w biegu,z Basia na kolanach, po drugie z ortografii mialam w podstawowce 3tylko:)))))i tak mi do dzis zostalo:))) papap Odpowiedz Link
voluptas popołudnie/wieczór prawie 06.02.07, 18:37 Lilla, mam nadzieję, że tego poweru starczy(ło) Ci do końca dnia. Tak trzymaj :) U mnie dzień minął w sumie dość byle jak, psisko mi się rozchorowało (infekcja), a na jutro mam zaplanowaną operację kici (guz sutka + przepuklina) i... boję się jutrzejszego dnia. Z dietą ok, nawet już specjalnie głodna nie chodzę. Saszetki dzielę. Teraz trzeba tylko wlać w siebie jeszcze z pół butelki wody mineralnej i chwatit. 6 dzień będzie można uznać za szczęśliwie odfajkowany. Odpowiedz Link
lilla25 Re: dalam rade 06.02.07, 19:32 jw z czego jestem niezmiernie dumna!!!!!glodna jestem jak pies,ale nakrca mnie to,ze nic nie skubnelam i jeszcze bardziej sie trzymam,teraz wiem,ze jakbym sie zlamala chociaz malym gryzem to idzie caly bochenek chleba,wiec sie trzymam,ale jest ciazko:(((teraz pije herbatke,pozniej moze jeszcze jakas czerwona i spac,papapa,pozdrawiam Was ps.to juz 6 dzien!!!:)ciekawe jak co jutro moja waga-oszustka pokazuuu:) Odpowiedz Link
santamanana Re: dalam rade 06.02.07, 19:40 a też nieżle dzis dalam rade , nawet przed chwila sobie minimalnie pojezdizlam na rowerku - bardzo lajtowo:) U mnie to dopiero 2 dzien wiec energii mam wbród. Zaraz sobie ide zrobic kąpiel z pianą w ramach kochania siebie i rozpieszcania:))) Lilla - gratuluje. Ja nie wiem czy bym dala rade utrzymac diete majac dziecko i normalnie gotując dla rodzinki. Chapeux bas!!!! Voluptas - bądź dobrej myśli z kicią. Odpowiedz Link
lilla25 Re: santamanana i volptas 06.02.07, 19:56 santamanana: w ramach kochania siebie i cukrowania sobie nawzajem, dziekuje bardzo za gratulacje i uznanie:)))powiem Ci,ze to pikus,tak gotowac i paprac sie caly dzien w jedzeniu;)))) voluptas: trzymam kciuki za kotke, ja mam pieska labradorka-dzieki Bogu zdrowa,ale wczesniej mialam pinczerka- Bajeczke i miala dwie operacje guzków na piersi, stresol niesamowity:(((no ale tak trzeba,zeby zwierzaczki byly zdrowe. pozdrawiam Was. Odpowiedz Link
laluna1000 Voluptas! 06.02.07, 20:09 Wiesz, kawał mądrej baby z Ciebie. Nie mam za bardzo czasu siedzieć non stop na forum i pisać, ale czytam i podziwiam. Troszke zazdroszcze, ale i powoli motywuje się. Obysmy w tym marcu się spotkali... pozdrawiam Odpowiedz Link
mad-len1 Re: Voluptas! 06.02.07, 22:12 Nieśmiało witam wszystkich!Czy pozwolicie,że do Was dołącze ?Od poniedziałku czytam to forum no i moją pierwsza reakcją był telefon do kalorie.pl-zamówiłam dietę na tydzień,ale już żałuję ,że nie na 21dni.Będzie to moja pierwsza przygoda z DC.Mam nadzieję,że dam rade bo jestem zawzięta-przeżywałam kilkodniowe głodówki,oczyszczania z toksyn i takie tam...Nie powiem było cięzko ale zawsze wytrwałam.Czytanie o waszych zmaganiach zmobilizowało mnie do schudnięcia .Moja nadwaga nie była dla mnie nigdy problemem nr1 .Problemem jest kupienie fajnych ciuchów,rozebranie się na plaży itp.Ogólnie się akceptuję ale minus 12kg to byłoby super.Jutro dostanę przesyłkę z DC.W czwartek będzie mój pierwszy dzień pierwszego tygodnia, u Was pierwszy dzień drugiego tygodnia .Będe się dzielić swoimi zmaganiami i prosić was o pomoc .Czy mogę na to liczyć?? Odpowiedz Link
naranykota 7 dzionek 07.02.07, 06:20 A czemu nie? :) Dawaaj;) Coś się wcześniej budzę- przez tą dietę czy jak? W nocy śpię- a jakże-kocham spać:)) Siódmy dzień- szkoda tylko, że nie otrzymałam paczki z żarciem, dziś się spodziewam, bo w przeciwnym razie nie zjem zuupy-buu A czuję się fajnie. Mam energię,a nie mam napadów głodu. Lekkie ssanie owszem, ale to pod kontrolą. Pozdrawiam i fajnego dnia! r w-k Odpowiedz Link
voluptas Re: 7 dzionek 07.02.07, 08:09 Naranykota, widzę, że wreszcie ktoś inny "zapala światło" w wątku:) Ja dziś jestem wpół przytomna i pewnie będzie tak cały dzień. Wczoraj poszłam spać koło 2. bo oglądałam najpierw Tango Saury, a potem jeszcze cos trzeba było w domu zrobić. Nota bene jeśli ktoś oglądał Tango, to nie wiem, czy zwróciłyście uwagę na to, co ja: jedna z tancerek, pierwsza dziewczyna reżysera, wcale nie miała figury modelki-wieszaka: była wiotka, gibka, tańczyła obłędnie, mając przy tym pełne piersi, okrągłe biodra i mocno zbudowane nogi. Podoba mi się strasznie ten typ sylwetki, sama taki mam, więc jeszcze kilka kg w dół a potem po prostu trzeba wyćwiczyć i wymodelować wszystko po kolei... Wstałam za to o 5. - moja kocica ma operację o 13, wet. pozwoliła karmić do 8h przed operacją, w związku z czym chciałam jeszcze dać im jeść, żeby głodne nie były, bo kocice mam trzy i takie trzy głodne furie są ciężkie do opanowania. A przecież nie mogę nakarmić dwóch a nie dać jednej. To chyba trochę tak jak z dziećmi... W końcu po tej pobudce wróciłam do łóżka, ale już nie mogłam zasnąć - mąż się wiercił, ściągał ze mnie kołdrę, ja nie mogłam sobie miejsca znaleźć - w związku z czym dzien zaczęłam o porze nieprzyzwoitej. Zapowiada się ciężki - a potem perspektywa spania z kotką w kuchni na polówce, bo muszę ją odizolować od pozostałych zwierzaków. No ale nie takie rzeczy już człowiek robił. Lilka, gratuluję Ci serdecznie, że się zawzięłaś i wytrwałaś. Dziś - to samo :) Na punkcie chorób zwierząt, kotów zwłaszcza, mam lekką paranoję: dwa koty, żaden nie dożywszy 4 lat - umarły mi w ciągu ostatniego 1,5 roku, oba na moich rękach, oba ratowane wszystkimi dostępnymi środkami. Dlatego tak bardzo chciałabym, żeby już było po operacji, żeby Maniusia wracała do siebie. Santamanana - dzięki! Lalunko, ja po prostu prawie cały dzień pracuje przy kompie, więc zaglądanie na forum czy pisanie na parę słów to tu to tam, jest dla mnie po prostu formą relaksu i przerwy :) Dlatego tyle się tu produkuję :) Mad-len1 - fajnie, że do nas dołączysz! :) Podoba mi się bardzo Twoje podejście: jest dobrze, a może być lepiej - z takiego samego założenia wychodzę i bardzo to pomaga w narzucaniu sobie reżimu :) Iwkago, mam Ci trochę do napisania - już nie w tak nerwowym tonie, jak wczoraj (przepraszam...), ale to po południu albo wieczorem, teraz i weny brak i za dużo innych myśli po głowie lata. Miłego dnia, Dziewczyny i... trzymajcie kciuki za moja kićkę. Odpowiedz Link
paulina46 Re: 7 dzionek 07.02.07, 09:35 Trzymam kciuki za zwierzaki.Ja mam dwa pieski kundelki i nawet jak maja katar to zaraz rozpaczam,więc Cie rozumiem.Będzie dobrze. Co do dietki to jakos leci,troche pobolewała mnie głowa ale zaserwowałam sobie herbatke i jakby lepiej.Ale nudno tak nic nie podgryzać.Jednak nawyki żywieniowe mam okropne.Zaczynam dostrzegać wiele rzeczy.Brrr.Tylko wytrwać.Wyczytałam gdzieś takie hasełko ,niech wszystkim przyświeca -Piękny dzień na początek nowego szczupłego życia-.Pozdrawiam :). Odpowiedz Link
voluptas Paulina, 08.02.07, 10:11 przede wszystkim kwestia praktyczna - jeśli pobolewa Cię głowa, to napij się cienkiej kawy, na DC mamy przeważnie obniżone ciśnienie, więc bóle głowy mogą być wywołane tym właśnie+fatalnym biometem. A DC to świetny przyczynek do zmiany nawyków żywieniowych, wiem co mówię :) Zresztą pamiętaj: jeśli wrócisz po DC do "normalnego" jedzenia, to stracone w pocie czoła kilogramy wrócą zanim się obejrzysz. Hasło fajne :) A ja dodam swoje: każdy nowy dzień to dostateczny powód, żeby zrobić coś dla siebie :) Pogłaszcz ode mnie swoje psiska! :) Odpowiedz Link
iwkaga Do voluptas.... 07.02.07, 11:33 Nie przepraszaj , wszystko ok., widzę ,że dzisiaj masz na głowie co innego, inne problemy, dlatego moje odłóż sobie na kiedy indziej, jak się trochę u Ciebie wyciszy sytuacja, to dopiero wtedy pomyśl o mnie, ale nie stresuj się ,tym czym nie powinnaś... Trzymam duże kciuki za twoją kicię, współczuję, ale wszytko się powiedzie i będzie dobrze na pewno...głowa do góry. Mega pozdrowionka!!!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
lilla25 Re: nie dalam rady:((( 07.02.07, 12:53 zjadlam okolo 11 3 marchewki gotowane z zupy.:(((nie wytrzymalam,bylam glodna i do tego wkurzona(sprzeczka rodzinna) i do tego jeszcze dzis sie nudze niesamowicie i tylko mysle o jedzeniu.ale od tamtej pory nic nie tknelam.ale stalo sie...:( voluptas bedzie dobrze. dziewczyny nie badzcie tak miekkie jak ja!!!trzymajcie sie! Odpowiedz Link
voluptas Iwka :) 08.02.07, 10:38 dzięki za kciuki i w ogóle :) I przepraszam, za przekręcenie Twojego imienia, byłam (nie wiem, skąd mi sie to wzięło) przekonana, że Iwkaga to połączenie imienia Aga, plus nazwiska na "Iwk..." A to się okazuje, że w drugą stronę ;) ściskam! Odpowiedz Link
edziuch Re: 7 dzionek 07.02.07, 13:26 Voluptas, tak mnie natchnęło, kiedy czytałam o tej tancerce z Tanga (film widziałam, jak najbardziej, w końcu jestem iberystką :-). Od jakiegoś czasu mam wielką ochotę zapisac się do szkoły tańca -nie takiej z tańcem towarzyskim, tylko jakaś salsa - solo. Nie przepadam za aerobikiem, ani za siłownią. Wolę rower, basen, czy właśnie taniec. Powiedz mi, proszę, czy Ty, wychodząc ze ścisłej chodziłaś gdzieś na firness,e tc, czy też sama staralaś się dostarczać sobie ruchu? I jeszcze jedno:gdzieś u góry jest mój dzisiejszy post w sprawie przerwy w ścisłej - zerknij i napisz w wolnej chwili, co o tym myslisz. Będę bardzo wdzięczna, ponieważ wiem, że masz spore doswiadczenie, jesli chodzi o DC Odpowiedz Link
voluptas Edziuszku :) 08.02.07, 10:28 widzisz, ja taka popaprana jestem, że wszelkie formy aktywności zbiorowej napawają mnie irracjonalną odrazą. Poza tym jestem leniem i sam proces "zebrania się" i pójścia gdzieś mnie nie pociąga. Po zeszłorocznych ścisłych kupiłam sobie stepper. Tzn. żeby oddać cesarzowi co cesarskie: mąż mi kupił w prezencie urodzinowym :)) W każdym razie staram się na tym stepperku łazic, moze nie tak czesto, jak bym chciala, ale ze 4 razy w tyg po 30 minut to basic. A to plus kosmetyki antycellulitowe robi cuda :) Teraz myślę jeszcze o basenie, nawet kostium już kupiłam i mam "ekipę" do której mogę dołączyć, ale czekam z tym do końca ścisłej, bo ja jednak dość realnie mierzę siły na zamiary i teraz specjalnie ich dużo na dodatkową aktywność nie mam. Taniec mnie pociąga. Jestem platonicznie zakochana w tangu, niestety mój mąż ma ujemne poczucie rytmu i rusza się jak kij od miotły, więc po prostu na razie nie mam z kim chodzić. Ale pożiwiom, uwidim, nauczenie się tanga to jedno z moich większych marzeń. Kiedyś trzeba będzie zabrać się za jego realizację :))) A w Twoim watku odpiszę Ci za chwilę. Odpowiedz Link
edziuch Re: Edziuszku :) 08.02.07, 13:15 Dziękuję bardzo za odpowiedź. Wiesz, z tym steperem to chyba niegłupi pomysł, a już calkiem niegłupio byłoby szepnąć o tym pomysle mojemu facetowi... :-) Na basen kiedyś chodziłam regularnie, ale również dlatego, że na basenie na Potockiej miałam znajomego ratownika i ... darmowe wejściówki. Teraz mieszkam na Tarchominie, kiepsko tam z basenami, no i z moim czasem wolnym też. Wiosną będą wycieczki rowerowe, a poki co, chyba jednak muszę się zmobilizować do ćwiczeń w domu. Coś na pewno muszę robić, skoro od dziś nie jestem już na ścisłej, tylko na 1000 kcal. Poza tym zawsze odrobina sportu dobrze mi robiła, kwestia mobilizacji i samodyscypliny, muszę się zawziąć, bo inaczej moja skóra zacznie zwisać, a to będzie tragedia. A propos:jakich kosmetyków do ciałka uzywasz? Ja, żeby spróbować i żeby trochę zaoszczędzić, od paru dni stosuję kosmetyki Eveline, o których usłyszałam tutaj, na forum. Wiem, że super działa Avon - na pośladki i brzuch, tylko cholercia, drogie to trochę... A taniec? U nas jest odwrotnie. To znaczy ja nie potrafię tanczyć w parach, jakoś prawie przez całe życie byłam sama, może to dlatego. Za to mój mężczyzna jest dobrym tancerzem.... A tak w ogóle, skoro jest tu kilka osob z Warszawy, to może kiedyś spotkać by się...?? Odpowiedz Link
santamanana a'propos ruchu 08.02.07, 13:27 mnie osobiscie motywuje chodzenie na jakieś zorganizowane zajecia i to nie koniecznie aerobik czy inne grupowe zajęcia - ale karnet do klubu fitness, gdzie jest dobrze wyposażona sala kardio ze stepperami, rowerkami, biezniami, gdize sobie mozna przyjsc na godzine i pocwiczyc, to cos dla mnie. Bardzo mnie mobilizuja osoby cwiczące obok:) W domu mam rowerek na ktorym jezdze - ale czesto po pol godzinie mam dosc - w klubie zawsze jezdze min. 1h:) Takze po scislej funduje sobie karnet do klubu - całoroczny:) a potanczyc tez bym chciala - taniec towarzyski, zwlaszcza latino tez mnie pociaga:) Ale z braku partnera na razie nie dla mnie, ale pażywiom, uwidim;)) Odpowiedz Link
voluptas Edziuszku - kosmetyki do cielska ;) 08.02.07, 15:05 Widzisz, gdybym miała schudnąć 10 kg, to pewnie używałabym co popadnie i postawiła na regularność. Ale jeśli ja w sumie chcę zrzucić 55 kg, to nie ma po prostu takiego tematu, jak oszczędzanie na produktach do ciała. To i tak cud, że mam skórę w takim stanie, w jakim mam i chirurg, który mi woreczek wyżynał, po prostu nie mógł mi uwierzyć, że schudłam już ile schudłam - bo po skórze tego nie widać. A przy okazji facet zajmuje się także chirurgicznym leczeniem otyłości, więc doświadczenie z otyłością i ludźmi na różnych etapach walki z nią ma. Ja właściwie jako basic traktuje dwa preparaty: Lipostretch Vichy, używany właściwie na całe ciało, a musowo na brzuch, biust i ramiona. Genialnie ujędrnia, nawilża równie fantastycznie, to właśnie on uratował mi ramiona. Wcześniej uzywałam Dermedica LipidioEnd, dobry, tańszy niż Vichy, ale w pewnym momencie to już było za mało. Poza Lipostretchem używam co jakiś czas na całe nogi plus uda Lipocure, tyż Vichy. Cellulit znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, skóra się pięknie wygładza i ujędrnia. Nie stosuje go stale, bo po kuracji efekt wygładzenia utrzymuje się do 4-5 miesięcy. Poza tym na resztę mojej szanownej osoby (a niewiele tego zostaje :) ) używam balsamu takiego, jaki mam, czyli przeważnie jakiegoś bezzapachowego aptecznego, albo czegoś z linii zapachowej perfum, o ile akurat takowy posiadam :) W pewien sposób jednak "ekonomizuję" moje nieekonomiczne wydatki :) tzn. preparaty o których piszę, kosztują a aptece Lipocure 100 zł za 100 ml a Lipostretch ok. 80 zł. za 200 ml. Ja kupuję je na Allegro, w cenie ok. 50 kilka zł za każdy i za każdym razem zamawiam po 2-3 sztuki, żeby cena przesyłki jakoś się rozłożyła. No ale mimo to na samą pielęgnację ciała, doliczając pierdółki typu żel pod prysznic, krem do rąk i stóp idzie miesięcznie jakieś 150 zł. Cóż, mówi się trudno, to są tzw. koszta ukryte diety. Poza tym stosuję peeling kawowy i regularnie owijam się w folię, cudownie to robi skórze :) A spotkanie? Fajny pomysł, z tym, że ja się na to piszę za jakieś 2 tyg, jak już kocica dojdzie do siebie. Poza tym bardzo chętnie :)) Odpowiedz Link
edziuch Re: Edziuszku - kosmetyki do cielska ;) 08.02.07, 21:15 Wielkie dzięki za odpowiedź o kosmetykach. Zgadzam się, że Vichy są jednymi z lepszych, tez kiedyś używałam, tyle, że teraz trochę zarobki mi spadły, pojawiły sie inne, stałe wydatki i jakoś to wszystko trzeba pogodzić. A Avon z serii Anew też polecam, gdybys chciała spróbować. kiedyś stosowałam przez 4 miesiące i miałam fantastycznie jędrną skórkę, brzuszek bardziej spręzysty, tylko co z tego, skoro niespecjalnie diety się trzymałam. Ja na razie ze skórą nie mam problemów i mam nadzieję, że przy odrobinie ruchu nie będę nigdzie obwisać. Startuje z podobnego do Twojego pulapu, czyli przy wzroście 172 cm, miałam 20 dni temu 105 kg. Teraz mam 97 z groszami, więc idzie jak na razie nieźle. trochę matrwi mnie, że teraz, przy diecie 1000 kcal, wolniej będę chudła, ale chyba za dwa tygodnie znowu przejdę na ścisła, teraz postaram się dostarczyć organizmowi trochę białka, bo chyba go potrzebował. dzisiaj, pierwszego dnia diety 1000 (obliczyłam, że tak naprawdę zjadłam jakieś 800-900 kcal,więc jest ok), czuję sie nareszcie świetnie, a i brzuszek bardziej płaski, niż na ścisłej, nie wzdęty, no i wreszcie jakies normalne smaki: gotowane mięsko, warzywka, etc. Czuję sie objedzona, mimo, że zjadłam mniej niż zalecają. Mam nadzieję, że to droga do sukcesu. Czy ważysz sie rano czy wieczorem? Ja zauważyłam, że rano waga pokazuje troche mniej, choć i tak ogólnie od kilku dni stoi w miejscu, za to po ciuchach widać, że schudłam a i od przynajmniej 2 osób to usłyszałam, w tym od mojego przyszłego teścia! Pozdrów ode mnie kotka i ucałuj w chory nosek :-) Niech zdrowieje. Odpowiedz Link
edziuch Re: Edziuszku - kosmetyki do cielska ;) 08.02.07, 21:48 Voluptasie, wejdź na www.superapteka.pl. Korzystałam z niej, kupując leki. Robisz u nich zakupy przez net,a mozesz odebrac osobiście - apteka na rogu Puławskiej i Rakowieckiej. Mają Lipostretch za 59,84 zł, więc trochę taniej niż allegro - wiem, bo na allegro też juz sprawdzałam, a jakże :-) Odpowiedz Link
lenona1 Re: Edziuszku :) 08.02.07, 19:25 Z tym spotkaniem to świetny pomysł, pisze się... Ja mieszkam na Włochach. Odpowiedz Link
edziuch Re: :) 08.02.07, 21:20 no a ja na Tarchomie (po francuzku: Tarszomę,hi, hi). Ale pracuję na pograniczu Mokotowa i Ochoty, więc któregoś dnia wieczorkiem.... Odpowiedz Link
mataga3 Re: Voluptas! 07.02.07, 14:00 Mam nadzieję,ż koteczką wszystko w porządku.Ja mam dwa kocurki i jestem na ich punkcie zupełnie odjechana. Życzę zdrówka dla całej gromadki. Odpowiedz Link
naranykota wieczór dnia siódmego 07.02.07, 18:06 Miałam dzikie myśli, na szczęście szybko pozbyłam się ich, że skoro już schudłam ok 3 kiloski to może nie ma co dalej pościć...? Co za durny pomysł! Na szczęście mam bardzo wspierającego mężusia, który bacznie przygląda się moim zmaganiom z kilogramami i kibicuje mi całym sobą;) Nie dam się! Przynajmniej jeszcze nie dziś. A u Was jak minął dzień siódmy? Pozdrawiam:) Odpowiedz Link
santamanana Re: wieczór dnia siódmego 07.02.07, 18:53 Czesc dziewczyny! U mnie trzeci dzien dopiero ale trzymam sie mocno. Nawet nie mam akis pokus - bylam na zakupach i sie powstrzymalam od kupna: coli, kolejnych gum do żucia (które pochalaniam w ilosciach hurtowych) oraz slodzika - chcialabym sie odzwyczaic od tych slodzikow wszystkich bo to jednak paskudztwo jest okropne. Naranykota - ani mi sie waz przestawac!!!! Trzy poszlo weg to dobrze, ale przeciez chcialas wiecej i tego sie trzymaj. Voluptas - mam nadzieje że z kocice masz już w domu i sie nią opiekujesz, zebyszybko wrocila do formy:) A propos dżinsów w rozmiarze 30:0 Wlasnie sobie uswiadomilam ze ja takowe nabylam niedawno - ze strechem, wiec udalo mi sie moj "tyłeczek" wcisnąć:) Ale teraz widze że, jak to moj bratanek mowi "spadywują bździungwy" - w pasie luźne są:))) I choć kupione 2tyg. temu to mi nie żal, niech spadywują coraz bardziej;))))) Lilla - mam nadzieje ze do wieczorka, po porannym niepowodzeniu dotarłaś bez dalszych wpadek. Imho nie problemem są kaorie z tych marchewek ale to, że w sytuacji stresowej zareagowalas, tym co jest tak naprawde przyczyna problemów z wagą większości z nas - zjadłaś problemy. Bo to nie głód był przyczyną tylko nerwy (tak wywnioskowałam). Trzymaj się :))) Odpowiedz Link
voluptas 7 dzień zaliczony 07.02.07, 21:05 dziś tylko daję znać że żyję i że dzień odfajkowany przepisowo. Kocica już po operacji, zabieg się udał, ona dochodzi do siebie po narkozie i wskakuje już półprzytomnie na meble, ja ledwo żywa marzę o spaniu, ale nie moge się położyć, dopóki ona bardziej nie oprzytomnieje ;/ W każdym razie dobra wiadomość jest taka, że na RTG wyszło, że nie ma żadnych przerzutów do organów wewnętrznych, więc są duże szanse, że Mańcia wyzdrowieje :) Wasze posty przeczytałam, dziś nie odpiszę bo nie myślę, mam nadzieję, ze łapnę w nocy trochę snu. Do jutra, Kochane i dzięki za trzymanie kciuków! :* Odpowiedz Link
lenona1 Re: 1luty 1 dzień 07.02.07, 19:48 Och jejku!! Dawno mnie tu nie było a tu takie fajne i motywujące rzeczy piszecie. Ja doszłam do wniosku że jak dłużej posiedze w domu to nigdy nie schudne- i wczoraj zapisałam się na studia, a wszystko po to aby chociaż raz na dwa tygodnie wyjść do ludzi. Nie wiem jak sobie przypomne jak się uczyć, bo już mineło 3 lata od kiedy skończyłam studia. Obciełam też włosy i planuje je ufarbować tylko nie wiem jaki kolor- musze przyzwyczaić się do tych włosów. teraz mąz płacze że wolał długie, ale co robic jak połowa wypadła po ciąży. Pewnie jeszcze je obetne bo rośnie mi na głowie taki smieszny jeżyk, tylko szukam jakiejś odlotowej fryzury. No i jutro Scisła to już chyba z czwarte podejście, ale teraz przynajmniej coś się dzieje w moim życiu. A dla mnie to właśnie jest recepta na diete- ja zauważyłam ze jem jak się nudze!!! Odpowiedz Link
laluna1000 LENONKA! NARESZCIE! 07.02.07, 20:15 Cześć Żabka! No nareszcie się odezwałaś... Jak tam u Ciebie? Jak Malutka? i Starsza? Super ze zapisałaś się do szkoły. odpisz mi o wszystkim. Świetnie że znów zaczełaś DC. Warto! pozdrawiam Cię gorąco Odpowiedz Link
lenona1 Re: LENONKA! NARESZCIE! 07.02.07, 20:41 U mnie właśnie stukneło 100 magiczna cyfra- jak widzisz i jak się słusznie domyślasz pozwoliłam sobie na duuużo- i prosze, długo nie trzeba było czekać. Ale już wracam z nowym zapałem, nowym życiem i nowym wyglądem- ale te włosy to porażka- szukam fajnej oryginalnej fryzurki, naprawde mam połowe włosów a na miejsce tych co wypadły wyrastają takie śmieszne- wyglądam komicznie. Iga chodzi do przedszkola a Kaja zaczyna siadać( przy starszej martwiłam się że za późno- 8 miesięcy a Kaja niecałe 5- i też źle- bo za wcześnie) A co u Was? Jak wytrzymujesz rozłąke, i jak tam przyjeli Cie w pracy? A córcia podobała się stronka z teletubisiami? Odpowiedz Link
lilla25 Re: witam wszyskie odchudzajace:) 08.02.07, 09:32 czesc dziewczynki, nie bede sie rozpisywac o tym co sie wydarzylo wczoraj po zjedzeniu moich 3 marchewek,bo to nie ma sensu:((( :))) w kazdym badz razie, waga w gore nie poszla, na wadze jakies 2,5kg, po ciuchach i po mnie samj widac lepiej:) dzis zaczynam kolejny dzien,mam nadzieje,ze do konca scislej zrzuce jeszcze chociaz z 2kg. a jak u Was? jak sie trzymacie?jak pogoda w Waszych miastach?:) w Zielonej Górze spadl snieg!! voluptas: jak kotek? pozdrawiam,papapa Odpowiedz Link
paulina46 Re: witam wszyskie odchudzajace:) 08.02.07, 09:48 Hej.Troche mi smutno.Dzisiaj trzeci dzien i napój capucino-dla mnie porażka.Waga stoi.Cierpie w samotnosci,ale musze przetrwac bo jak patrze do lustra to mi jeszcze gorzej.Pozdrawiam ,dziewczyny odzywajcie się,bo samej ciężko. Odpowiedz Link
voluptas Paulina, 08.02.07, 10:19 waga ruszy :) Jeśli ma Cię to pocieszyć: u mnie też stoi na cholernych 74 kg (dziś 74,2), co mnie irytuje niemożebnie, bo dla mnie taką granicą nie do przejścia jest 73,5. Jak je zobaczę to chyba odtańczę kankana na uszach ze szczęścia ;) A do swojego odbicia w lustrze po prostu się uśmiechnij. Przecież Ty i ta fajna kobitka, którą w nim widzisz, razem musicie się zawziąć i dołożyć wszelkich starań, żeby było z dnia na dzień lepiej i lepiej :) A jeśli nauczysz uśmiechać się do siebie, świat odwzajemni Twój uśmiech. Ściskam, miłego dnia! Odpowiedz Link
santamanana U mnie dzien 4 08.02.07, 10:27 i hehe - nie moge uwierzyc - 4 kilo mniej:) wiem że to nierealne - i zeszła woda i wyczyscily sie jelita troche (sama troche oszukalam i sie opilam przed pierwszym wazeniem, ale za to teraz mam wieksza motywacje:)) Chociaz do mojej magicznej granicy ktora na tej sciselj chcialabym przekroczyc mam jescze 5,5 kg - raczej nie sadze ze sie uda. Dzisiaj rano sprawdzalam sobie paskami, ze weszlam w ketoze, minimalnie, ale jest:))))) Trzymajcie sie dziewczyny, pogoda paskudna tu w Poznaniu tez - ledwo sie moim maluszkiem do pracy dokulałam. Chyba czas na kolejną kawę, bo cisnienie spada mi strasznie. Odpowiedz Link
voluptas Santamanana, 08.02.07, 10:36 no i jak tu nie twierdzić, że DC robi cuda :))) Na tej samej zasadzie ja 1 dnia ścisłej rano ważyłam 79,2, ale też sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że moja "normalna" waga oscyluje w granicach 76-75, a to co na wyświetlaczu to efekt solidnego napchania, które fundowałam sobie przez kilka dni z rzędu, ergo teoretycznie na ścisłej schudłam 5 kg! :D W praktyce ok. 2 ;) 5,5 kg to dość ambitne założenie, zwłaszcza dla kobiety z niewielką nadwagą i to w zimie :) Ciekawa jestem, ile z tego uda Ci się uwalczyć? Ja byłabym wdzięczna losowi za dojście jak najbliżej do 70, o przekroczeniu nawet nie marzę... :) Pozdrawiam! Odpowiedz Link
mikag5 Re: witam wszyskie odchudzajace:) 08.02.07, 13:48 Hej, dziewczyny Jestem nowa, dziś 11 dzień na DC, muszę przyznać, że z zainteresowaniem czytam o waszych spostrzeżeniach w większości nastajają mnie one bardzo pozytywnie szkoda, że wcześniej nie wpadłam na to forum aż miło popatrzeć jak się wspieracie to bardzo duża pomoc zwłaszcza dla łasucha takiego jak ja,niestety rewelacyjnymi osiągnięciami pochwalić się wam nie mogę, tylko 3 kg. choć luz w spodniach a pierścionki spadają z palców - zupełnie nie rozumiem jak to możliwe, mam jednak nadzieję, że coś się ruszy, życzę wam wszystkip powodzenia Odpowiedz Link
voluptas Re: witam wszyskie odchudzajace:) 08.02.07, 10:16 Lilka, napisz, co się działo wczoraj po zjedzeniu marchewek. Wiem, że się tego wstydzisz i Ci głupio, ale spróbuj odpowiedzieć (sobie przede wszystkim) na pytanie: dlaczego tak się stało. I nadal namawiałabym Cię na przejście na mieszaną. 1 odpowiednio skomponowany posiłek zamiast ataku łakomstwa, kiedy wsuwasz wszystko, co Ci podejdzie, jest leszy, niż udawanie, że ciągniesz ścisłą. Sorry... Ja trzymam się dobrze, chociaż fizycznie jestem zmęczona. Pogoda w Warszawie paskudna, nie ma słońca, pada śnieg: ja generalnie nie znoszę zimy, więc tylko czekam aż się skończy. Z pozytywów: jeansy, te nowe, robią się przyjemnie luźnawe w udach - a uda to moja pięta Achillesowa). Trzymaj się mocno i pisz do nas! Odpowiedz Link
mataga3 Re: witam wszyskie odchudzajace:) 08.02.07, 15:44 CZeść. Koszalin biało- czarny, ale ogólnie beeee. Trzymamy sie dobrze(z mężem) Właśnie mija 10 dzień, czyli praktycznie półmetek ścisłej. Ja czuję sie super, mąż też ok.Ciuchy już tak nie obciskają mojego powabnego cielska,stopy nie są podpuchnięte, jeśc się nie chce- czego chcieć więcej.No a pozatym NIEDŁUGO WIOSNA!!!!!!!! Odpowiedz Link
voluptas 8 lutego, 8 dzień. 08.02.07, 10:00 świecę światło, czyli zaczynam. Zmęczona jestem potwornie spaniem na raty, mam w rękach zakwasy po wczorajszym dźwiganiu klatki z kotką i zawroty głowy - sama nie wiem od czego. Ogólnie do kitu. Ważne, że kocica czuje się dobrze i że dochodzi do siebie - mały diabeł w coraz lepszej formie. Będę sobie stukać do Was na raty, bo i tak cały dzień krążę a okolicy kuchni i komputera - jestem tu zamknięta z kicią, którą musze odizolować od pozostałych zwierzaków i pilnować. Odpowiedz Link
lenona1 do voluptas 08.02.07, 18:34 Kochana powiedz mi jak po takim dużym spadku wagi wyglądała twoja skóra i piersi- troche się boje a mam tendencje do rozstępów(genetycznie)Czy twoja skóra się wchłoneła- bo ja jestem takie typowe jabłko -olbrzymi brzuch i biust, a dół ujdzie. To co piszesz o kochaniu siebie to prawda. Przeczytałam też co pisałaś o ketozie- i wiesz ja kupiłam dla męża mrożonki- kluski sląskie, kopytka, warzywa, zupy- Ugotowałam gar bigosu i usmażyłam z 20 kotletów w porcje i do zamrażalki- koniec z gotowaniem i próbowaniem, zrobiłam zapasy na całą diete. Tym razem się nie poddam, zawsze najgorszy był dla mnie obiad- koniec z tym. Zaczełam też troche czasu poświęcać tylko sobie- wychodze na spacer, chodze do solarium- nawet ciesze się z godzinnego prysznica. Ja dotąd myślałam tylko o moich bliskich i tak naprawde wydawało mi się że jak troszke zajme się sobą to będę złą żoną i matką. Teraz już wiem że to ja musze być szczęśliwa- wtedy rodzina też mnie docenia. Dlatego te studia- to był najlepszy czas w moim życiu- szczęśliwa, zadbana, dowartościowana i potem zaczeło się - 3 lata jakiegoś niezadowolenia- niby mam męża-fajnego, cudowne dwie córeczki a sama się gdzieś zagubiłam. Twoje przemyślenia dały mi siłe do tego aby pomyśleć teraz troche o sobie. Dziękuje za to że poprostu Jesteś i że wspierasz nas wszystkie!! Odpowiedz Link
iwkaga Do lenony... 08.02.07, 20:07 "Zaczełam też troche czasu poświęcać tylko sobie- wychodze na spacer, chodze do solarium- nawet ciesze się z godzinnego prysznica. Ja dotąd myślałam tylko o moich bliskich i tak naprawde wydawało mi się że jak troszke zajme się sobą to będę złą żoną i matką. Teraz już wiem że to ja musze być szczęśliwa- wtedy rodzina też mnie docenia." To bardzo mądre słowa , bardzo dziękuję... To jak miód na moje rany... Pewnie mnie nie znasz, ale może czytałaś o moich problemach w innych postach. dużo pomaga mi też voluptas. też jesteś dowodem , że jak się chce to można... Chcę zacząć z lalunka od marca, teraz jeszcze czas refleksji.. Ale to miło , że tak wartościowi ludzie tutaj zaglądają jeszcze i wspierają słabych.Pozdrawiam . Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
iwkaga do voluptas.... 08.02.07, 20:26 Witam,cieszę się ,że twoja kotka już lepiej. U mnie nastrój coraz lepszy,choć dzisiaj ogłosił swoje odejście szef, z którym pracowałam z ogromną przyjemnością od 14 lat, bolesna strata i niepewne jutro... U mnie czas przemyśleń i refleksji.Zaczynam planować niektóre rzeczy.Chciałabym zacząć DC od marca , planuję to z lalunką,ale w ramach "resocjalizacji" zaczynam szaleć od soboty. zawsze marzyłam o wypielęgnowanych dłoniach , dlatego w sobotę wybieram się do manicurzystki po akrylowe pazurki, potem w planach kawka na mieście z koleżanką...to w ramach programu "pokochaj siebie, inni będą kochać cię jeszcze bardziej" Jak myślisz, czy można to potraktować jako chociaż mizerne postępy??? Zaczynam sobie uświadamiać, że moje ciągłe zmęczenie zagnieździło się w głowie i muszę uruchomić swój mózg , by nie doprowadzać się do takiego stanu , który nie ma końca.Przecież nikt inny nie podejmie za mnie decyzji ani odpowiedzialności. To moje życie, i to ode mnie ma zależeć ,jeżeli nie wszystko ,to choć większość. Chcę czuć się szczęśliwa, potrzebna, piękna i dopiero na końcu szczupła. Wiem , że to dopiero początek mojej drogi, ale zaczynam chyba widzieć to małe światełko w tunelu, o którym pisałaś. Dzięki Tobie zrozumiałam kilka b. ważnych spraw.dlatego dziękuję , że jesteś i proszę byś była dalej. Pozdrawiam.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Brawo Dziewczyny!. 08.02.07, 21:35 I tak trymać Dziewczęta! Zadbajmy wkońcu o siebie! Nam też się coś od życia należy. Jesteśmy piękne, poświęćmy troszke czasu na spacer, dobrą książke , spokojną muzyke... Trzeba też się troszke relaksować! więc do roboty! Chyba sama jutro wybiore się do fryzjera..... pozdrawiam Odpowiedz Link
surflife Re: Brawo Dziewczyny!. 09.02.07, 09:31 Dzien dobry w piatek..:)) czytam Was z ukrycia... balam sie pzred soba przyznac...ale dzis 5 dzien sukcesu. nie czuje w ogole glodu, waga ani drgnie ( pewnie zepsuta:)), ale mam wrazenie ze jestem jakby ciut mniejsza... troszke sie martwie brakiem spadku wagi, ale zqmierzam I DAM RADE skonczyc ten cykl, potem 1000 kcal potem 2 cykl i mieszana. Zgodnie ze wskazowkami voluptas.:))) wierze jak nigdy ze mi sie uda..mimo ze wioeczorem mialam lekkie zalamanie vide: waga stoi. Odpowiedz Link
paulina46 Re: Brawo Dziewczyny!. 09.02.07, 09:45 U mnie tez waga stoi i właśnie szukam przyczyny.Ale trwam dalej.Trzymajmy się! Odpowiedz Link
voluptas Surflife :) 09.02.07, 10:43 wyłaź z ukrycia i chodź do nas - w kupie naprawdę raźniej! :))) Po pierwsze - wagi łazienkowe kłamią! Jeśli nie masz elektronicznej, to raczej takim "postojem" się nie przejmuj, bo nie ma bata - chudniesz. Z tym, że spadku wagi o 200 gram na przykład zwykła łazienkowa może nie wyłapać. Poza tym z tego, co napisałaś rozumiem, że ważyłaś się wieczorem: weź pod uwagę, że jeśli wazysz się po całym dniu, to poza Twoim ciężarem waga pokaże jeszcze dodatkowo ciężar tego, co masz w jelitach i żołądku, czyli np. wody/herbaty która wypiłaś. Proponowałabym poranne ważenie PO wizycie w toalecie :) Po drugie - napisz coś o sobie. Z czym walczysz? Ile chcesz zrzucić? Może to nie aż tak dużo, żeby był potrzebny aż drugi cykl? :) A że dasz radę? Oczywiście, że dasz! Nie mam co do tego najmniejszych watpliwości, najgorsze już za Tobą, teraz z każdym dniem będzie coraz łatwiej! :))) Odpowiedz Link
voluptas do Iwkaga 09.02.07, 10:36 Dotykasz sedna, słonko :) Stosunek świata do Ciebie, to nic innego jak odzwierciedlenie Twojego stosunku do własnej osoby. Jeśli Ty będziesz o siebie dbała i nie stawiała siebie na ostatnim miejscu, uważając potrzeby innych za wiecznie ważniejsze - sama będziesz się z tym lepiej czuła, a i inni będą Cię o wiele lepiej traktować. Marzyłaś o akrylach? Cudnie! Zrób je! Tylko dla siebie i swojej przyjemności. Tak, tak, tak, takie dopieszczanie siebie drobiazgami to świetna sprawa i naprawdę bardzo poprawia humor :) Pazurki to taki Twój krok. Już nie pierwszy, kolejny na drodze do siebie, do fajniejszego, lżejszego, bardziej satysfakcjonującego życia. I bardzo, bardzo podoba mi się to, co napisałaś o szukaniu Ciebie, Twoja refleksja, Twoje wyhamowanie i spojrzenie na siebie z perspektywy. Trzymaj się tego i... do przodu. Jesteś na dobrej drodze :) Odpowiedz Link
iwkaga Re: do voluptas 09.02.07, 20:45 Staram się cały czas myśleć pozytywnie.Czekam na jutrzejsze pazurki, cieszę się jak dziecko. z tej okazji już dzisiaj zabrałam się za sprzątanie po całym tygodniu,choć bardzo dawno mi się nie zdarzyło , by mnie ktoś zagonił do roboty po całym tygodniu chodzenia do pracy. może już niedługo powiem ,że kocham siebie..... to takie moje małe marzenie... staram się zająć czymś , żeby nie myśleć o jedzeniu, a jednocześnie w inny sposób być dobrą dla siebie. zawsze siebie odsuwałam na ostatni plan , to co dotyczyło mnie było na samym końcu, szybko potrafiłam nawet z tych ostatnich rzeczy zrezygnować, ale teraz chcę to zmienić , nie chcę by było mi wszystko jedno , nie chcę być jakaś tam, nie chcę by to jedzenie rządziło moim życiem,bo przecież mam prawo być szczęśliwa, potrzebna i szczupła, być samą sobą,żyć własnym życiem.... Upewniasz mnie, że idę we właściwym kierunku ,więc będę dbać o kiełkującą we mnie nową "ja".Pozdrawiam ! Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Re: do lenonny :) 09.02.07, 10:30 Lenonko, jak napisałam chwilę wcześniej, moja skóra wygląda tak, że chirurg z 30-letnim stażem nie chciał mi uwierzyć, że schudłam ile schudłam :) Z tym, że ja mam figurą typu gruszka: brzuch płaski jak deska, wcięta talia, za to pełne biodra i masywne łydki. W sumie najgorzej wygląda wewnętrzna strona ud, ale cały czas maltretuję ja moimi cud-specyfikami i jak na tyle, ile schudłam - nie narzekam. Mogłoby być o wiele wiele gorzej :) Takie hurtowe przygotowanie jedzenia to całkiem niezły pomysł. Mnie po prostu gotowanie nie rusza, także dlatego, że OD ZAWSZE gotuję na "dwa gary", tzn. ja i mój mąż mamy zupełnie różne upodobania kulinarne: on lubi czerwone mięso, kotlety panierowane albo mielone, warzywa w siebie wmusza, dopycha słodkim. Ja czerwonego mięsa do paszczy nie wezmę, w sumie można powiedzieć, ze odzywiam się prawie jak wegetarianka, z tym, że do diety włączam drób i ryby. Za to lubię warzywa, owoce, tłustego jedzenia nienawidzę, staram się jesć produkty nisko przetworzone... W sumie tak jadłam zawsze, zgubiła mnie tylko miłośc do tureckiego żarcia+rewelacyjny turecki barek tuż pod domem, oraz zajadanie wszystkiego dużą porcja słodyczy. A gdyby wywalić z diety Turka + słodkie + ograniczyć weglowodany - to z powodzeniem, jedząc jak lubię, mogę trzymać się mojego normalnego sposobu odżywania do końca życia :) I... strasznie podoba mi się to, co piszesz. Nie jestem matką - może jeszcze, może w ogóle, tego nie wiem, ale wyobrażam sobie, że po urodzeniu dziecka priorytety staja na głowie i wywalają się momentalnie. I dlatego wydaje mi się tak ważne, żeby w opiece nad tym kimś, kto w tym momencie jest dla nas najważniejszy - nie zgubić siebie. Bo co ma takie dziecko z zagubionej, niezadowolonej, wiecznie zmęczonej swoim poświęceniem matki? Myślę, że mniej niż z zadowolonej, szczęśliwej i pełnej energii :)) Dlatego życzę Ci, żeby to szukanie siebie przynosiło Ci dużo radości i wychodziło Ci jak najlepiej! :) Odpowiedz Link
vw_e12 Re: 1luty 1 dzień 08.02.07, 22:35 Cześć Magda , właśnie siedzę nad forum i przeglądam wypowiedzi ,powiem Ci ,że targaja mną wątpliwośći czy dam radę.Chcę stracić jakieś 7-8 kg , ale boje się efektu jojo. pa Odpowiedz Link