Dodaj do ulubionych

zaczynam :))

05.03.07, 14:24
Witam się w poniedzialek i ogłaszam światu, ze zaczynam:)
Wiem, że jak ogłosze wszem i wovbec, to łatwiej mi sie zmobilizować:))
Widze że pierwszomarcówki ruszyły ostro (gratuluje rezultatów:))).
Z uwagi na brak dostepu do neta w domu (zachicalo mi sie netii) malo sie
udzielam, ale mam nadzieje ze sie na dniach to zmieni - bo musze przyznac,
Forumki szanowne, że niezle mobilizujecie mnie:)))
Nie waze sie n poczatek, bo wiem ze waga dla mnie łaskawa nie bedzie.
Ale po pierwszej scislej wygladam ok a czuje sie jak mlody bog wiec ruszam
do roboty:)
Obserwuj wątek
    • balbina_alexandra Re: zaczynam :)) 05.03.07, 21:34
      To prawie tak jak ja! Znaczy, ja też zaczęłam dziś :) to moja druga ścisła, do
      zrzucenia nie ma aż tak wiele jak za pierwszym razem, czuję się dobrze,
      aczkolwiek przepracowana znacznie. Po mnie chyba też już mocno widać, bo co
      chwila ktoś się pyta i dziwuje :) Ja sama jakoś swojego chudnięcia nie jestem w
      stanie rejestrować, niby tam widzę po ubraniach że coś inaczej... zważyłam się
      wczoraj (koniec @), mam 64.3. Żeby jak najszybciej przekroczyć tę magiczną
      piątkę z przodu, ech...
      Zaglądaj, zaglądaj, będziemy się wzajemnie motywować ;)
      • lenona1 Re: zaczynam :)) 06.03.07, 07:09
        Witamy, witamy razem zawsze lepiej. Nie ma jak grupa wskarcia- ja czuje że
        wytrwam całą diete. Właśnie w internecie szukałam przepisów na sałatki
        dietetyczne- to tak na mieszaną. U mnie dzisiaj 6 dzień, waga 96,0 więc dużo
        pracy przede mną. Pozdrawiam i trzymam kciuki!!!!!!!!!!!
    • naranykota Re: zaczynam :)) 06.03.07, 14:04
      Witam:)

      Teraz tu moje miejsce, bo też od poniedziałku jadę ścisłą- nie wiem jeszcze czy
      całe dwa tygodnie. To zależy ile uda mi się zrzucić, a mam plan schudnąć
      jeszcze ok 4-5 kilo. A Wy jesteście już zdecydowane ile ścisła i co potem?
      modyfikowana, czy może od razu 1000 kalorii?

      pozdrawiam:)
      • niki215 Re: zaczynam :)) 06.03.07, 14:13
        ja na pewno 8 dni ścisła a póżniej... zobaczymy,może mieszana tydzien a
        następnie 1000.A ty?
    • niki215 Re: zaczynam :)) 06.03.07, 14:09
      witam, zaczynam dzisiaj z wagi 65,5:(też chcę zobaczyć 5 z przodu.Widzę że
      będzie ciężko...jestem łasuch... i wiecznie głodna...mam 168 cm wzrostu.
      Pozdrawiam serdecznie:):):)
      • naranykota Re: zaczynam :)) 06.03.07, 14:18
        No właśnie ja się zastanawiam jak by tu pociągnąć tą dietę..nie chciałabym
        wyglądać znowu jak kościotrup, a jestem grubej kości..tak 58 kilo to
        zdecydowanie dolny limit. Teraz ważę między 63-64.

        Pozdrawiam
        • santamanana Re: zaczynam :)) 06.03.07, 15:12
          Widże że się nas sporo zebrało.
          Ja teraz waze okolo 63, jestem po @. Planuje na tej scislej zejsc do 56-57. Mam
          wielka nadzieje ze sie uda. Poniewaz poprzednia znosilam bardzo dobrze, a ta
          zaczelam tydzien po tamtej, teraz chce wprowadzic wiecej cwiczen - stepper
          okolo 30-45 min dziennie. Wczoraj jak wariatuncio stepperowalam 1,5h:) Ale
          oczywiscie tyle nie bede bo to przegiecie lekkie - ale cwiczyc chce, zeby
          podkrecic przemiane materii. Z glodem na razie bardzo ok - mam mlyn w pracy,
          rozgladam sie za samochodem i inne takie - wiec nie mam czasu myslec o
          jedzeniu:O.
          A co po scislej ? Nie wiem - zalezy od wyniku . Ale podejrzewam ze pociagne do
          swiat na 100kcal, a po swietach znow scisla, tak zeby na majowke byc prawdziwie
          schlank madchen:))
          • balbina_alexandra Re: zaczynam :)) 06.03.07, 22:19
            Ja tak jak Narany, nie chcę chudnąć zanadto, przy moim typie urody i figury w
            stanie silnego wychudzenia nie wyglądam dobrze. Mój plan to przestać chudnąć
            przy 58 kg, czyli w sumie niedużo już do zrzucenia. Ścisłą chciałabym pociągnąć
            tak jak za pierwszym razem, 3 tygodnie ale moze zatrzymam się przy dwóch,
            zobaczy się. Mieszaną chciałabym pociągnąc jak najdłużej - poprzednią naprawdę
            długo ciągnęłam (3 tyg) i to był strzał w dziesiątkę, powolne wychodzenie z
            diety bardzo mi służyło, nie tylko że nie było żadnego jojo, ale jeszcze sporo
            schudłam na mieszanej. Więcej na ścisłą wracać nie będę, jeśli uznam że jeszcze
            muszę zrzucić jakiś kg to zrobię to na zwyklym 1000-1200 kcl.
            • naranykota Re: zaczynam :)) 07.03.07, 07:01
              Hmm, to mamy ten sam plan:)
              A ja,o dziwo, ciągle chudnę, mimo, że podjadam..wczoraj na przykład zle
              zorganizowałam sobie dzień, i o 23 wrócilam do domu...byłam glodna i zjadlam
              tosta z tym co bylo( schabem) i pol batona (o jednego za duzo niz bylo mi pisane
              na ten dzien;) I kurcze, dzisiaj rano ważę 62,4 czyli 70 deko mniej niż wczoraj
              rano...cholera, mam nadzieję, że nie jest to jakiś niepożądany objaw...i coś mi
              się wydaje, ze nie będę musiała robic tak długiego cyklu jak Ty-Balbinko;)

              Pozdrawiam
              • santamanana Re: zaczynam :)) 07.03.07, 08:01
                Czesc dziewczyny:)
                Ja nie wiem jak wygladam wychudzona. Obecnie mam wage jak w I klasie liceum -
                czyli cale dorosle zycie bylam gruba. Palnuje zejsc do 52kg. Ale jak przy 55-56
                bede wygladala dobrze to na tym poprzestane.
                Dzis trzeci dzien - ja juz po pierwszym posilku. Cos czuje ze bedzie kiepski
                dzien bo mnie strasznie ssie:( Ale nic to, kupilam gumy, zapas wody pod reka i
                do roboty:))

                Pozdrowki
                • balbina_alexandra Re: zaczynam :)) 07.03.07, 10:58
                  Ja tam ostatni posiłek jem po 21, bo późno wracam do domu z pracy to raz, dwa
                  że bardzo późno kładę się do łóżka, a lekki posiłek powinien być 2-3 godziny
                  przed snem. Oczywiście jem raczej twarożek z warzywkami albo kurę, żadnych
                  cukrów prostych! Santa, trzymaj się - ja wczoraj głodowałam, znaczy coś mnie
                  nieprzyjemnie ssało, dziś już jest ok, jestem happy bo mój fenomenalny pan dr
                  wysłał mi paczke w niedzielę (!) i mam zapas ukochanych napojów w kartoniku i
                  batoników. Dziś cały dzień w pracy ale uporałam się z najgorszym chyba uff.
                  Może zdążę nawet dziś do fryzjera (bez szału - tylko podcinam).

                  Też nie chcę schudnąć za dużo. Mam za sobą eating disorder w przeszłości i wiem
                  jak wyglądam przy 47 kg :( Nie chcę nikogo urazić, ale Ty Santamanana bardzo mi
                  przypominasz siebie z tamtego okresu :( też sobie myślałam że jak schudnę tyle
                  i tyle to będę szczęśliwa i zacznę wreszcie żyć (a co ciekawe, byłam wtedy
                  szczupła! o wiele szczuplejsza niż teraz). Chudnięcie totalnie zawładnęło moim
                  zyciem. Naprawdę cięzko jest zatrzymać chudnięcie - bardzo cięzko (właszcza
                  jeśli chcesz tym kogoś ukarać - tak jak ja swojego eks narzeczonego... smutne).
                  • olo201 Re: zaczynam :)) 07.03.07, 13:31
                    hej dziewczyny!
                    jestem drugi dzien na diecie i ,,odpukać" jakoś wytrzymuję chyba dzięki dużej
                    ilości zajęć. Rozstyłam się koszmarnie- startuję z wagi 76. Całe dorosłe zycie
                    chudne, tyje i tak na zmianę . Najlepiej się czuję z wagą 55 i sporo czasu
                    udawało mi się taką utrzymać. Niestety ciążą, a póxniej zajadanie kłopotów
                    osobistych słodkościami spowodowało nadwagę ponad 20kg- o zgrozo!
                    od dawna nie kupuję ciuchów- bo schudnę przecież!!! Muszę wytrwać !
                    Pozdrawiam Was wszystkie i proszę wspierajmy się. pozdrawiam.
        • niki215 Re: zaczynam :)) 07.03.07, 13:30
          hejka:) widzę żę większość z nas planuje wagę tak 57-58 kg.Ja na ścisłej
          chciałabym do tego dojść ale wiięcej chyba już nie bo wtedy wyglądam
          niekorzystnie-tak mi się wydaje, "wieszaki" za bardzo mi się nie podobają:)
          Dzisiaj mój drugi dzien i jest ok...2,5 godz wytrzymuję pozniej trochę gorzej...
    • balbina_alexandra Re: zaczynam :)) 07.03.07, 22:44
      I jak wam przeleciał ten trudny trzeci dzień? Mi nieźle, całkiem nieźle - ale ja
      w ogole dobrze znoszę ścisłą, żadnych tam omdleń, slabnięć czy zaparć. Nieco
      głodu dopadło mnie późnym popołudniem, ale to dlatego że mój ulubiony napój w
      kartoniku zbyt sycący nie jest (trza jednak było tego batona wziąć). Nie mam
      pokus, nie podgryzam, nie ma mowy - kupilam ostatnio olbrzymi zapas zupek,
      batoników itd. sporo wyszło finansowo i nie mogę tych pieniędzy wyrzucić w
      błoto, o nie!
      • naranykota Re: zaczynam :)) 08.03.07, 06:58
        Witam:) no, ja też dobrze znoszę ścisłą:) Mimo sporadycznych-na szczęście
        rzadkich podjadań, nadal chudnę:) Kazdego dnia waga pokazuje niższy wynik..Dziś(
        muszę się pochwalić;) było 62 kilo! ok 9-10 kilo mniej licząc od początku
        dietowania!

        pozdrawiam i milego 8 marca:)
        • balbina_alexandra Re: zaczynam :)) 08.03.07, 07:37
          Naranykota, podjadac nie wolno, zaraz dostaniesz małe baty :) chudnąć i tak
          chudniesz, bo przy tak malej ilości kalorii dziennie chudniesz nawet jak coś
          przegryziesz, ale tu o ketozę chodzi. Podjadanie jest bez sensu i tyle, szkoda
          czasu, wysiłku i pieniędzy. Zaciskamy ząbki i jemy tylko to co przepisowo jest :)

          Dla mnie waga też dziś łaskawsza i pierwszy raz od czasu @ pokazuje mniej -
          62.9! Czuję, że mój cel jest już coraz bliżej :)
          • santamanana Dzień kobiet, dzien kobiet;)) 08.03.07, 08:30
            Jak minal wczorajszy dzien? U mnie kiepsko ale sie trzymam. Waga pokazala dzis
            61,5. Czyli jest coraz lepiej:) Mam nadzieje ze dzisiejszy dzien bedzie
            lawiejszy - bo to w koncu juz 4 i organizm wszedl w ketoze i nie powinno tak
            ssac. Narany - nie podjadaj, bo sie przylacze do balbiny i dostaniesz od nas
            obu rózgą;).
            Balbnika masz troche racje co do mnie - moich motywow odchudzania - ze jak bede
            chuda to moje zycie bedzie jednym wielkim pasmem sukcesow. Tak bylo - teraz
            udaje mi sie (takze dzieki temu forum - postom akolitki, voluptas i innych
            dziewczyn) zmienic swoje nastawienie do siebie, do swojego ciala. Jednak
            jeszcze sporo pracy mam nad soba - tak zeby nie uzalezniac samooceny i pewnosci
            siebie od wskazowki na wadze. Ale jet coraz lepiej. A wszystkie wasze historie
            i rady utwierdzaja mi ze mozna sie zmienic i warto.

            Gozdzikow i rajstop z okazji dnia kobiet:)))))))
            • naranykota jednak juz nie ścisła... 08.03.07, 13:57
              Jak w tytule. Miałam kilka zawrotów głowy, raz musiałam się chwycić czegoś bo
              na kilka sekund pociemniało mi przed oczami...;) natychmiast zjadłam grahamkę z
              serkiem wiejskim i plasterkiem szynki wiejskiej i zielonym ogórkiem..( na raty
              to wszystko). Kurcze, moze juz rzeczywiście ta ścisła nie jest mi potrzebna
              (jak zasugerowała kiedyś sama Voluptas..;)_

              pozdrawiam
              • mamynia Re: jednak juz nie ścisła... 08.03.07, 14:42
                Naranykota!
                Pewnie, że ścisła nie jest Ci już potrzebna!!!!! Mieszana zresztą też!!!! Jesteś
                już chuda jak patyk i sama o tym wiesz:) Ważysz mniej niż przed ciążą i przed
                ślubem to po co Ci jeszcze 5 kilo - chcesz zniknąć?
                Renata nie przesadzaj, bo się na prawdę rozchorujesz!
                Pozdrawiam i przesyłam buziaki.
                • naranykota Re: jednak juz nie ścisła... 08.03.07, 16:21
                  Buziaki, Agatko...:):):)
                  • paulina46 Re: jednak juz nie ścisła... 08.03.07, 20:05
                    Ja tez skonczylam scisla i miotam sie.Nie osiagnelam 5 z przodu.Mam 60,7 kg\164
                    wzrostu.waga raczej do gory na 1000kcalorii.Troche mi przykro.Kiedy bedzie
                    55kg.??Duzo pracy mnie czeka.Za tydzien wracam na ostre dietowanie.
            • balbina_alexandra Re: Dzień kobiet, dzien kobiet;)) 08.03.07, 20:15
              Ja osobiście dnia kobiet nienawidzę, ale to dlatego ze kojarzy mi się z ancien
              regimem, z biednymi niewolnicami na traktorach którym obowiązkowo wręczano tego
              dnia goździka i rajstopy :) Dzień ten budzi we mnie automatyczny sprzeciw,
              prawie jak walentynki, ja tam stuprocentową kobietą czuję się cały czas i nie
              potrzebuję 8 marca żeby mi o tym publicznie przypominano.

              Co do mojej diety - dzień czwarty lekko zalatany, choć bezproblemowy w miarę,
              zupka jedna rano, druga wysączona przed chwilą, w pracy batonik morelowy (mniam
              mniam!). Głodu nie czuję, na pierwszej ścisłej czułam się dobrze, ale teraz
              chyba jeszcze lepiej, mam wrażenie że mój organizm podczas poprzedniej serii
              odtruł sie zupełnie i teraz nie dokucza mi nawet suchość w ustach (ja i tak
              zawsze pijam wściekłe ilości płynów, bardzo bardzo dużo). Generalnie cieszę się,
              że waga spadła wreszcie co nieco o świcie i cieszę się że kupione dwa tygodnie
              temu perfumy wreszcie do mnie dotarly, cudownie!

              A jednocześnie zaczynam się już czuć coraz głupiej, bo wszyscy na mojej drodze
              zauważyli mój spadek wagi i komentują, komentują... niby to komplementy, więc
              powinno mi być miło, ale trochę zaczyna już mnie to męczyć... chyba widać mocno
              - od stycznia zrzucilam już blisko 12 kg.
              • niki215 Re: Dzień kobiet, dzien kobiet;)) 09.03.07, 15:09
                Witam, startuje z 65,5 dzisiaj 4 dzień i rano było 63,5 nie wiem czy dobrze
                idzie czy nie????jak juz pisałam chce mieć 58:):):) Pozdrawiam wwszystkie
                dziewczyny myślę ze razem będzie ok i damy radę. jakas głodna się zrobiłam
                czytając że któraś z Was już serek... sazyneczkę... bułeczkę wcina:(:(:(
                • balbina_alexandra Re: Dzień kobiet, dzien kobiet;)) 09.03.07, 15:30
                  E tam, mnie nie rusza jak ktoś przy mnie je, mogą to robić do woli :) dziś dzień
                  piąty, czuję się świetnie, w Gdańsku wiosna na całego! Okrutniem dziś
                  zapracowana, ale czuję już że weekend jest blisko, z tej okazji uświadomiłam
                  sobie że kwestia nowych szpileczek do pracy jest kwestią palącą, poszłam i
                  nabyłam, śliiiczne są!

                  W kwestii jedzenia o świcie zupka, baton pochłonięty w biegu przed chwilą...
                  • renia266 Re: Dzień kobiet, dzien kobiet;)) 09.03.07, 22:41
                    Czesc,

                    z chęcią się do Was dołącze, jakoś tak raźniej. Wczoraj przyszła do mnie
                    przesyłka,dzisiaj rano zaczęłam.. i jestem baaardzo głodna. Waga początkowa
                    74,80. Przytyłam w ostatnich 2 latach chyba z 7 kilo przez prace i stres.
                    Planuje docelowo 68 kg na razie tyle mi wystarczy i bede zadowolona . jestem
                    wysoka (po 173), wiec ta waga powinna byc w miare ok.

                    Na szczescie pierwszy dzien ma sie juz ku końcowi
    • balbina_alexandra Gdzie jesteście? 11.03.07, 10:38
      Mam kryzys. Może nie tyle co dietowy a psychiczny :( Dietowo się nie złamałam bo
      chyba znów zaliczam wtórną anoreksję i muszę się zmuszać do zjedzenia
      obowiązkowych posiłków, za to mam tak dość wszystkiego i wszystkich... Jestem
      chyba przepracowana, plus to cholerne wiosenne przesilenie, nic mi się nie chce,
      na nic nie mam siły, ziewam jak pijany hipopotam, a nie mogę zupełnie spać...
      Wczoraj ległam w łożu jak na mnie wcześnie, dziś dzięki moim futrom jestem na
      nogach od 6.30, plus taki że choć chałupę nieco odgruzowałam (syf był już
      nieprzeciętny). Kiedyś własnoręcznie skręcę moim kotkom kark, nie wiem jaki zły
      duch w nie wstąpił, od paru dni z rzędu uaktywniają się znow bladym świtem i nei
      ma możliwości żeby ich okiełznać :(

      Może pojdę na jakiś spacer coby conieco odreagować :(
      • santamanana I jak, balbinko? 12.03.07, 11:00
        l;epiej dzisiaj?
        rzeczywiscie jakos malo nas tutaj ostatnio.
        Ja nas swoje usprawiedliwienie moge tylko napisac ze weekend mailamy wyjazdowy -
        impreza rodzinna - wiec ciezko - i to nie ze wzgledu na stol uginajacy sie pod
        smakolykami, tylko ze wzgledu na "wspolczujace" komentarze rodziny.Eh...
        Na wyjezdie trzymalam sie ladnie - za to po przyjezdzie zjadalm 3 torebki.
        Takze wczorajszy dzien zamknelam 5 torebkami DC. Kiepsko. Ale dzis kontunuuje
        diete. Mam nadzieje ze bedzie dobrze.
        Ale rzeczywiscie przesilenie wiosenne daje w kosc.
        A ja mam teraz sporo dodatkowej pracy i potrzeba mi duuuzo energii zeby sie z
        tym uporac siedzac do poznej nocy - mam nadzieje ze dam rade.

        Pozdrawiam poniedzialkowo
        • balbina_alexandra Re: I jak, balbinko? 12.03.07, 21:51
          I ja ściskam serdecznie współdietowiczkę! U mnie dietowo ok, znaczy nie złamałam
          się na nic - choć przyznam że dojrzałam w weekend w jakimś pismaku zdjęcie
          jakiegoś tortu i pierwszy raz od bardzo dawna miałam myśl "o, wygląda pysznie,
          zjadłoby się". Rano zupka, wieczorem zupka, za dnia batonik i jakoś leci. Ja też
          mam makabrycznie dużo pracy i chyba weszło to mi już w stan chroniczny ale może
          to i dobrze, bo nie mam czasu myśleć o pokusach. Psychicznie leżę w dole,
          wczoraj przeleżałam pół dnia w łóżku, płacząc w wolnych chwilach, kupiłam całą
          serię wszystkich przygód Mikołajka w Empiku w sobotę - bo moje ukochane
          rozweselacze typu L. Legut czy Durrella albo Herriota już przeczytałam po raz
          milionowy... Jakoś nie mogę wziąć się w garść a przebywanie samej w domu mi nie
          słuzy (moja mama źle się czuje i moja siostra jest teraz u niej - a ja sama w
          tych 4 ścianach :(((

          W ogóle chyba dietowanie mnie już zaczyna męczyć - podziwiam Voluptas że zrobila
          tyle serii ścisłej, ja mam dość już przy drugiej. I nie jest to kwestia smaku,
          ja doprawiam zupki ziołami i smakują mi, batony uwielbiam, głodna nie chodze,
          generalnie jestem zmęczona psychicznie, zmęczona sprawdzaniem tabel GI i GL
          poszczególnych produktów... dziś jestem zmęczona podwójnie bo jak idiotka
          ubrałam te nowe szpilki w któryc przełaziłam 12 godzin i nóżki mi już odmawiają
          posłuszeństwa. Za glupotę trza płacić, niestety :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka