Dodaj do ulubionych

Samobójstwo...

17.02.14, 21:32
Witajcie. Jestem ciekawa czy też macie takie myśli. Moja historia jest zawiła, ciągle mam jakieś problemy doczytuję coś ale po prostu czasem przychodzi moment kiedy nie mamy już sił z tym walczyć ciągle znajduję nowe historie pozytywne, metody itd ale jakoś stałam się obojętna żeby cokolwiek nowego próbować coraz mniej sił i coraz więcej bólu i cierpienia i tyle...
Trzyma mnie trochę to, że jestem chrześnijanką ale zaczynam się poddawać wyobrażam sobie swoją śmierć jako ulgę, zaczynam o niej marzyć i modlić się o nią i pragnąć z całych sił... nie wiem po co to piszę, pozdrawiam Was i życzę Wam zdrowia
Obserwuj wątek
    • gozillas Re: Samobójstwo... 17.02.14, 21:44
      Nie. Przynajmniej dopóki nie spróbuje wszystkiego co się da, by się wyleczyć. Wtedy przynajmniej miałbym czyste sumienie.
      A co do samobójstwa.. to myślę, że nie warto. Życie mamy niestety tylko jedno i trzeba o nie walczyć ile starczy sił. Chyba, że mieszkamy pod mostem, nie mamy co jeść i sił by pracować - wtedy bym się zastanowił smile

      Przypomniały mi się pewne słowa:
      "Choroba z Lyme Cię nie zabije, ale sprawi że sam bardzo będziesz pragnął tej śmierci"...
    • olineq22 Re: Samobójstwo... 17.02.14, 21:49
      ja właśnie mam nadzieję, że następnego dnia się nie obudzę...
      • gozillas Re: Samobójstwo... 17.02.14, 21:57
        olineq22 napisał(a):

        > ja właśnie mam nadzieję, że następnego dnia się nie obudzę...

        No czasami przydałoby się kilka dni wolnych od życia, taki mały urlop, żeby odpocząć nabrać sił...
        Tak jak pisze emarlen, większości tutaj jest ciężko. Jedni są ciężej chorzy, inni mniej - nikomu łatwo nie jest niestety.

        Najlepsze pocieszenie jakie może być to to, że to ten stan jest tylko stanem przejściowym i że kiedyś , któregoś dnia znowu będziemy czuć się dobrze...
        I się tylko właśnie tego jednego boję - że ten dzień nie nastąpi nigdy...
    • emarlen5 Re: Samobójstwo... 17.02.14, 21:50
      Olineq nie jesteś sama, tutaj większość z nas pewnie przechodziła przez podobne stany, ja też.
      Od samobójstwa uchroniło mnie moje małe dziecko tez chore! i świadomość powrotu duszy, która musiałaby od nowa przechodzić to samo. Wiem, ze to dla niektórych herezje ale piszę o sobie smile
      Dusza, aby mogła przejść do następnego etapu musi poradzić sobie z problemami jakie ma w tym ciele, w tym życiu.
      Jak ktoś nie wie o co kaman polecam posłuchać lub poczytać NEWTONA i tego co ma do powiedzenia na temat wędrówki dusz smile
      Jak chcesz się lepiej czuć, odzyskać zdrowie zacznij pić soki z warzyw w szczególności buraków, marchwi i jabłek i zainteresuj się polskimi ziołami, opanowac zioła nie jest zadną sztuką.
      Ja tłumaczyłam sobie tak: jestem już na dnie, gorzej niż jest być nie może czyli teraz moze byc już tylko lepiej.
      Powoli, powoli wyszłam z tego, teraz czuję się super i dużo młodziej niż mam lat smile
      Mozna z tego wyjść.
    • bbeap Re: Samobójstwo... 17.02.14, 22:35
      Tak, pewniw wszyscy mamy takie mysli... ale, nie mozna sie poddawac.
      Znajdz dobrego lekarza, takiego ktory kompleksowo podejdzie do problemu.
      Jak pisze dr Klinghard "dont accept your suffering - change it! Within all your limits. Find the joy again of being here, the celebration, the learning, the wonder and the madness. Focus on being heakthy, not the illness. Find good help be well."
      Przeczytaj dokladnie
      www.vegatest.pl/list-dr-ozimek.html
      Moj dr leczy mnie kompleksowo, bb, bart, toxoplasme, pneumocysty plus kompleksowe odrobaczanie w seriach co miesiac przez pare miesiecy
      I detox z metali

      Jestem tez bardzo chora, praktycznie ciagle w domu, ale wiem, ze mozna z tego wyjsc, wiele zalezy od Ciebie i od tego zeby znalezc dobrego lekarza nie skupiajacego sie jedynie na bb i abx... to zbyt zlozony problem i trzeba zaadresowac kazdy szczegol.
      Pewnego razu powiedziaam do swojego chlopaka "chce juz umrzec" a on mi odpowiedzial "ale ja nie chce" i ze tak najlatwiej, poddac sie... okazalo sie, ze i on ma bb... ale funkcjonuje dzieki bogu i tez dzieki bogu mamy dobrego kekarza, ktory podchodzi do tego zlozonego problemu kompleksowo.

      Nie zalamuj sie, zainwestuj w wiedze i poszukaj dobrej pomocy.
      Powodzenia i trzymaj sie cieplo!
      • olineq22 Re: Samobójstwo... 17.02.14, 22:48
        a co masz za lekarza...
        • bbeap Re: Samobójstwo... 17.02.14, 23:06
          Leczymy sie u dr w Gdansku
          • beatrisbwp Re: Samobójstwo... 17.02.14, 23:36
            do bbeap-czy jest mozliwosc abys podala mi namiary do Twojego lekarza,ostatnio pisalam ale pewnie nie zauwazylas,z gory dziekuje moj mail to:beatrisbwp@interia.pl
    • deathrone Re: Samobójstwo... 17.02.14, 22:59
      odrzucaj takie mysli u zalazka. Zaufaj Panu Bogu i daj sie mu prowadzić. Zmień swoje życie i walcz o to by po śmierci móc starać się o życie wieczne. Jak sie zabijesz to Jezus nie przyjmie Cie do siebie.
      • deathrone Re: Samobójstwo... 17.02.14, 22:59
        szukaj mocy w swojej slabosci
    • olineq22 Re: Samobójstwo... 17.02.14, 23:11
      tak sad tak myślę a z 2 strony Ty ani ja nie wiemy co zrobi Jezus....
    • awtorek Re: Samobójstwo... 18.02.14, 18:37
      Na początek, bardzo Ci współczuję takiego stanu i takich emocji. Domyślam się, że przeżywasz straszne uczucia. Kojarzy mi się to z zupełnym brakiem nadziei. Nie wiem, czy czytałaś wątek "bylem chory - resztki zostaly" na tym forum. Jeśli jesteś wierząca to tam piszący zamieścił link to swojej historii, która mimo tego, że chłopak był prawie umierający, zakończyła się happy-endem. Na jego blogu jest też link do takiego świadectwa śmierci klinicznej takiego profesora, który żyje do dziś dnia (ma 80 lat) i nadal opowiada o tym, co przeżył 40 lat temu. Dla mnie to była niesamowita historia. Jak będziesz mieć chęć to zajrzyj do tych rzeczy. Może pojawi się w Tobie jakaś nadzieja na dalszą walkę. Aha, i po historii tej śmierci klinicznej widać, że absolutnie "nie wiadomo, co Jezus zrobi"...
    • katarzyna.br Re: Samobójstwo... 19.02.14, 17:52
      Jest takie powiedzenie "nie idę tam gdzie mnie nie chcą"......

      Nie chcą Cię tam narazie i tego się trzymaj....
      Życzę dużo siły
      • zielarz22 Re: Samobójstwo... 21.02.14, 13:07
        To wcale nie jest prawdą, że jeśli się zabijesz to nie trafisz do nieba. Prowadziłem z pewnym kapłanem rozmowę na podobny temat. Dotyczyło to chowania samobójców pod płotem czy za albo nawet odmawiania chrześcjańskiego pochówku. On miał inne stanowisko, konkretnie tak to widział - nikt nie może odmówić takiej osobie pochówku czy ją potępiać ponieważ nikt nie wie czy Bóg tej osobie w ostatniej chwili nie wybaczył.

        Wracając do tematu dla mnie borelioza i samobójstwo to 2 nierozłączne tematy. Powiem więcej, ten co o tym nie myślał to chyba nie miał boreliozy. Na szczęście ja już chyba z tego wychodzę ale całkowicie rozumiem.

        Tylko warto postępować racjonalnie, próbować wszystkich metod.
        • citizen68 Re: Samobójstwo... 21.02.14, 14:03
          zielarz22 napisał:

          > To wcale nie jest prawdą, że jeśli się zabijesz to nie trafisz do nieba.

          No to kamień z serca...
        • sayitnow Re: Samobójstwo... 27.02.14, 22:03
          myślę, często

          gdy bóle się nasilają, myślę tylko o tym, ale staram się przetrwać

          potem na chwilę maleją, więc znów się podnoszę, walczę

          i tak się toczy, błędne koło

          ale wciąż myślę, że nie można oddać walkowerem, bo kto wie, jakie jutro stracimy, może będzie kiedyś lepsze. nikt nie wie, co jest za zakrętem.samobójstwo natomiast jest rezygnacją z szansy.

          ale rozumiem i tak jak zielarz myślę, że te dwa tematy są nierozerwalne
    • szaniec2 Re: Samobójstwo... 26.02.14, 13:11
      Olineq, skad jestes? Podaj maila a postaram ci sie pomóc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka