szympek88
28.09.06, 18:10
1. Kleszcz prawdopodobnie ugryzł mnie 5 maja 2006 r., niedaleko jeziora
Płotki w Pile.. Ugryzienie było na prawej nodze w okolicach kostki,
zauważyłem je dopiero po 2 – 3 dniach. Był to ślad podobny do ugryzienia
komara i mała czarna kuleczka w środku, ledwo dostrzegalna gołym okiem.
Próbowałem ją sam wycisnąć, ale mi się to nie udało. Poszedłem spokojnie spać.
2. 17 maja zacząłem odczuwać na nodze swędzenie. Była to tym razem noga
lewa. 18 maja zauważyłem na tej nodze rumień, 7 – 8 cm średnicy ostro-
czerwony. Strasznie swędział. Rumień ten zmieniał się z dnia na dzień, zaczął
być bardziej siny. Miał charakterystyczne obręcze, najbardziej był czerwony
na obrzeżach. Był bolesny. Po jakiś 3-4 dniach był siny w środku i miał
czerwoną obręcz na około i stawał się coraz mniej bolesny. Już w pierwszym
dniu od jego pojawienia się na mojej nodze (18 maja) lekarz rodzinny i lekarz
od chorób zakaźnych stwierdzili, że to borelioza. Dostałem UNIDOX w dawce
2*100 dziennie, początkowo na okres 3 tygodni, później ze względu na objawy
choroby, kolejne 3 tygodnie, łącznie 6 tygodni. Lekarz pozwolił mi ćwiczyć
na WF-ie, ale czułem się źle i starałem się nie ćwiczyć. Dostałem zwolnienie
od lekarza rodzinnego.
3. Od 22 do 27 maja pojawiły się u mnie objawy grypo-podobne: bóle
głowy, podwyższona temperatura do 38.2 – 38.3, ból gardła , a przede
wszystkim boląca głowa i otępienie psychiczne. Nie mogłem sobie poradzić w
ogóle z myśleniem i w tym czasie przestałem chodzić do szkoły. Miałem w tym
czasie również skurcze w dolnych kończynach, szczególnie w nocy (już
wcześniej je miewałem, wziąłem magnez i skurcze się już nie pojawiły).
4. 25 maja mama postanowiła, że pojedziemy do Poradni chorób
odzwierzęcych i pasożytniczych w Poznaniu. Lekarz zobaczył schodzący rumień i
stwierdził:" Przecież to nie jest borelioza". Jednak udało się go nakłonić,
żeby zrobił test Elisa na przeciwciała IGM. Wynik wyszedł słabo dodatni
J=0,970 gdzie norma jest do 0,900.
5. Kolejny okres od 28 maja do 5 czerwca był okresem spokoju: lekkie
osłabienie i praktycznie zero objawów.
6. 6 czerwca z powodu strasznie bolącej głowy, osłabienia i tracenia
zdolności do myślenia musiałem zwolnić się ze szkoły. 7 czerwca poszedłem do
lekarza rodzinnego opisując mój problem. Zrobili mi badania krwi i cała
morfologia wyszła w porządku, jedynie żelazo w surowicy miałem podwyższone (
215 /dl a norma to 53-167). Jednak kiedy miałem badane żelazo 29 czerwca było
ono już idealnie w normie ( 106 ).
7. Przez okres 6-22 czerwca czułe się źle i nie chodziłem do szkoły.
Objawy to przede wszystkim straszne zmęczenie. Bardzo długo spałem. Nie
miałem zbyt wysokiej gorączki ( najwyżej 37.5) . Strasznie bolała mnie głowa
i na dodatek gardło. Do tego co jakiś czas zaczynało mnie lekko boleć serce,
jednak ten ból szybko mijał.
8. 14 czerwca pojechaliśmy na wizytę do Dr M. z Poznania. Zacząłem brać
zapisane przez niego lekarstwa: witamina B-12 w dawce 10 000 dziennego
zapotrzebowania, magnez witaminy B1, B6, selen + witamina E, Nystatyne 3*1
dziennie oraz Lacidofil 3*1 dziennie.
9. Od 22 czerwca miałem okres względnego spokoju. Czułem się nadal
osłabiony, ale byłem pewny, że jest to skutek działania antybiotyku. Cały
czas odczuwałem zmęczenie a gdy przestawałem brać magnez to odczuwałem
skurcze nóg. Dawniej byłem bardzo aktywną osobą, potrafiłem cały dzień
jeździć na rowerze a następnego dnia wstać z nowym zapasem energii. Teraz
było inaczej. Już po niezbyt długiej jeździe miałem dosyć. Miałem siłę żeby
jechać dalej, jednak odczuwałem straszne zmęczenie i senność. Jeśli
zaczynałem jakaś czynność wymagającą wysiłku fizycznego to zaraz albo
następnego dnia byłem senny i dużo spałem. Potrafiłem nieraz przespać prawie
cały dzień. Przez cały czas trwania choroby często robię się blady np. na
cały dzień z nieznanych przyczyn i zazwyczaj czuję się wtedy znacznie słabiej.