Zaczęło się tydzień temu. A jeszcze dzień wcześniej nic na to nie wskazywało -
świetne samopoczucie, doskonały apetyt. W niedzielę rano pojawiły się bóle
brzucha, nasilające się podczas stania i chodzenia. Pomyślałam że to
podrażnienie żołądka spowodowane 2-krotnym spożyciem klabaxu na czczo, więc
ograniczyłam dietę do lekkostrawnej, włączyłam kleik z siemienia lnianego i
zmniejszyłam xorimax(cefuroxim) z 1500 na 1000mg. Następnego dnia lekarz
podczas badania stwierdziła zę to jelita - więc zaczęłam brać enterol i
odstawiłam xorimax. Poprawy nie było więc zaczęłam brać fluconazol 1x100mg, po
nim było ciutkę lepiej, ale następnego dnia wieczorem dostałam biegunki (ze
śluzem) i chodziłam już zgięta w pół. W czwartek odstawiłam wszystkie
antybiotyki, a w sobotę zaniosłam do badania kał na clostridium difficile i na
grzyby, po czym zaczęłam brać metronidazol 3x250mg. Pomału mi sie poprawia,
nie mam już ostrych bóli, biegunki, pozostała tkliwość brzucha, śluz w kale,
czasem jeszcze łapie mnie taki lekki skurcz.
Wyniki posiewów będę miałą za kilka dni - więc na razie mogę sobie zgadywać.
Poprawia mi się po metro - więc to chyba C.D., ale swędzi mnie tu i ówdzie
więc grzybki chyba też harcują.
Miał ktoś z was takie problemy? Kiedy będę mogła wrocić do antybiotyków? Jak
dużo stracę przez tą przerwę z mojej 3,5-miesięcznej kuracji? A moze miałam za
duże dawki (klabax 2x500, xorimax 3x500, ważę, a raczej ważyłam

54kg)... W
takim rozkładzie 1 abx co 8 godz. i inny co 12 godz. trudno jest się wpasować
z probiotykami, ale starałam się jak mogłam. Poradźcie coś proszę...