eva-79 skur...ugryzł własnie mojego synka 01.05.08, 21:47 rece mi drża, przed chwila wyrwałam kleszcza mojemu dziecku...zero opanowania jak zobaczyłam nie siegnełam po nic tylko goła reka wyrwałam poniewaz cały był widoczny ale jednak troche sie wbił.nic nie widze łzy same leca...ale muszer wam powiedziec ze nie mam pojecia jak to sie stało, bo po powrocie z działki był przebrany, pojechał do wesołego miasteczka z którego wrócił w mokrych spodniach wiec zdjełam je mąz zakładał mu majteczki i nic nie było, za chwile siedział z mezem na fotelu i jadł, po chwili mąz wstał a synek zajął jego miejsce i po kilku minutach spojrzałam a na udzie siedział ten skur i własnie sie wbijał-skąd on sie wział-moze z ubran meża? nienawidze tych kleszczy nie wiem co robic, nie moge sie skontaktowac z dr.Beata, nie wiem co mu podac czy poczekac, ale na co?!!!czy nie mógł ugryzć mnie?!!!!Boże co robic!!!!a taki mielismy udany dzien... Odpowiedz Link
eva-79 jestem bezradna 01.05.08, 23:32 idziemy spac nie wiem czy dam rade zasnąć... nie moge sie skontaktowac z doktor, wiec nie podam synkowi dzisiaj nic, bo nie mam pojecia co i w jakiej dawce.kleszcz był wprawdzie przyczepiony ale tylko troche i prawdopodobnie bardzo krótko, wiec mam nadzieje, ze nic sie nie stało....wyryczałam sie i wykrzyczałam, nie potrafie sie opanowac- ta bezradność mnie przerasta... Odpowiedz Link
anyx27 Re: jestem bezradna 02.05.08, 00:36 Ewciu, nie wiem, co powiedziec, co doradzic. bardzo ci wpolczuje, wyobrazam sobie, co czujesz ja ogladam moja corcie kilka razy dziennie, a i tak boje sie, ze przegapie to paskudztwo. ja podalabym abx, profilaktyczniem zeby potem nie zalowac, ze nic nie zrobilam. mysle,ze negatywne skutki podania abx beda i tak 1000 razy mniejsze, niz skutki ewentualnej borelki. zreszta dobrze o tym wiesz, ale mysle, ze bardziej chodzilo ci o dawke i co podac, niz o to, czy w ogole podac. sprobuj skontaktowac sie z dr Beata z krakowa lub z bielska. pozdrawiam, trzymaj sie dzielnie! Odpowiedz Link
franiolek1 Re: jestem bezradna 02.05.08, 10:12 Czesc Ewa, a ja nie wiem czy bym podala.... Jezeli kleszcza wyrwalas szybko i bez maltretowania go, to moze odpornosc organizmu poradzi sobie. Oczywiscie skonsultuj to z Beata.... Ale moze po prostu obserwuj dziecko ( nie wiem ile lat ma Twoj synek), i szpikuj go srodkami na odpornosc - duzo witamin, szczegolnie C, jakies srodki stymulujace, czosnek, nie wiem co jeszcze.... Mialam ten sam problem na poczatku choroby - dzieci poszly na spacer i wrocily z kleszczem. Lucja nigdy nie rozwinela choroby i pozostala negatywna w testach. Bez wzgledu na decyzje jaka podejmiesz, pamietaj by zrobic synkowi PCRa w Poznaiu. Skontaktuj sie z nimi i spytaj, kiedy w takiej sytuacji najlepiej przeslac krew. Mocno Cie sciskam, badz dzielna Joasia Odpowiedz Link
eva-79 Re: jestem bezradna 02.05.08, 11:11 Dziekuje dziewczyny za te słowa-pewnie wiecie,ze Wasze słowa sa dla mnie bardzo istotne, bo jestescie tymi, które znaja problem "od podszewki" Skontaktowalam sie z dr.Beata, dała mi dwie mozliwosci:albo czekam tydzien i robie PCRa albo podaje abx od razu na 3 tygodnie.Nie wiem jaka podjac decyzje, rano pomyslałam, ze podam, zorganizowałam juz pierwsze recepty, za chwile mąż je wykupi , a ja nie wiem co zrobic mam powazny dylemat;pcra zrobie na pewno za tydzien wraz z innymi koinfekcjami(planowałam to od jakiegos czasu,a wczorajszy dzien tylko to przyspieszył) Inna sprawa to to,o czym juz wspomniałam, ze przeciez dobrze wiem jak powinnam usunac kleszcza i ze powinnam go zabezpieczyc i wysłac do badania-słuchajcie w momencie gdy go zobaczyłam rzuciałm sie na niego gołymi rekami,wrzuciłam do zlewu, gdzie mój mąż go dobił!-ach życie! Odpowiedz Link
eva-79 kolejny problem:( 02.05.08, 17:19 Zdecydowalam ze podam synkowi dzis sumamed, a jutro w południe dolacze amotax.i decyzja bylaby podjeta gdyby nie to, ze moje dziecko własnie wypluło prawie cała dawke, reszta, ktora wlałam rozpłyneła sie po buzi no i skad mam wiedziec ile trafiło do żoładka? to jego pierwszy abx w zyciu, nie mam doswiadczenia w podawaniu leków dziecku bo nie było potrzeby.pozostaje mi wierzyc,ze wszystko bedzie ok i ze to tylko profilaktyczne leczenie... Odpowiedz Link
franiolek1 Re: kolejny problem:( 03.05.08, 08:57 Ewa Syropy antybiotykowe dla dzieci maja wyjatkowo obrzydliwy smak. Moje dzieci tego tez nie lubily i bardzo szybko musialam przejsc na tabletki. Obrzydliwy syropek mozna lykac dwa-trzy dni ale piec miesiecy naprawde sie nie da. Nie wiem ile Twoj synek ma lat, ale wybadaj w aptece czy dawka jaka dajesz synkowi nie istnieje w tabletce lub jeszcze lepiej w kapsulce. Moze wystarczy zmienic firme produkujaca dany antybiotyk. Jezeli syn jest wiekszy, to mozesz nauczyc go lykac kpsulki i tabletki. Jezeli jest malutki, to rozkrusz tabletke lub wysyp kapsulke i podaj z lyczeczka twarozku lub startego jablka. Nie dodawaj antybiotykow do jogurtu, bo zamiast zajac sie bakteriami w organizmie Twojego dziecka, beda bily bakterie w jogurcie. Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link
eva-79 Re: kolejny problem:( 03.05.08, 11:04 wczoraj w południe synek otrzymał sumamed, który wypluł, wieczorem amotax z odrobina coli-przyjety, dzis rano amotax dolany do 20 ml herbaty-tez wypity w calosci,nie wiem tylko czy to dolewanie do czegos nie zmniejsza skutecznosci działania, no ale póki co bede kombinowac.Synek ma 3 lata, tabletki raczej nie połknie-nie potrafi ale i nie chce-to jest problem, bo nawet probiotyk musiałam mu w tajemnicy rozsypac na masle przykryc wedliną i szybka go nakarmić.Poza tym nic sie nie dzieje-wczoraj miejsce po kleszczy wygladało jak po komarze(taki pryszcz)dzis jest blade i prawie nie ma sladu-dobry znak?pewnie to bez znaczenia, ale wiadomo mnie cieszy nawet to i mam nadzieje, ze dmucham na zimne. Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link
swigonka Re: kolejny problem:( 03.05.08, 20:29 trzymaj się Ewciu i badź dobrej myśli. dobrze zrobiłaś podając profilaktycznie antybiotyk. wyobrażam sobie, co musiałaś czuć widząc tę cholerę na ciałku maluszka.... musi być dobrze. uściski. Odpowiedz Link
eva-79 moje dzisiejsze przemyslenia 04.05.08, 13:48 "nic w życiu nie dzieje sie bez powodu"-zazwyczaj zgadzam sie z takimi stwierdzeniami, ze nawet te przykre sprawy mają swój sens istnienia tzn. sa czasem doswiadczeniami które ucza nas cos zrozumiec, docenic itp,ale nie zamierzam tu filozofowac.Chciałam cos Wam opowiedziec: dzien przed ugryzieniem mojego synka przez kleszcza, była u mnie znajoma, która oznajmiła,ze wybiera sie ze swoim synkiem do parku dzikich zwierzat,a ja na to, ze byłam tam jest pieknie, zdaje sobie sprawe,ze mój synus byłby w 7 niebie, ale ja nie pojade, bo boje sie kleszczy-miało to sie odbyc własnie 1 maja.i co!!! ja nie pojechałam a własnie tego dnia moje dziecko zostało ugryzione przez kleszcza w domu(własciwie to nie wiem, ale duzo na to wskazuje, a przyniesiony nie wiem albo z działki albo z wesołego miasteczka)I co było dalej to juz wiecie,chociaz trudno sobie wyobrazic jak lamentowałam w domu i jak to przezyłam i dalej przezywam-dla mnie to ogromna tragedia.Dzis rano, kiedy juz łzy przestały cisnac sie do oczu(a przynajmniej jestem w stanie sie troche opanowac)pomyslałam sobie,ze byc moze los celowo mnie tak doswiadczył, bo moje zycie (równiez mojej rodziny)stawało sie jesnym wielkim strachem, wszystko co robiłam tzn.wyjazd na działke, wyjscie na spacer,jakies plany na wakacje-to nie była radosc tylko ciagły strach... ja juz niczym nie umiem sie cieszyc, bo bedąc np na grilu u znajomych mysle ciagle ...wiadomo o czym.W miare bezpiecznie czuje sie jedynie na wybetonowanym podwórku pod blokiem.Popadam w paranoje, paralizuje mnie lek itp I chyba to zdarzenie dalo mi duzo do myslenia, ze czas najwyzszy z tym skonczyc i zaczac normalnie zyc, bo kleszcze niestety sa i beda.Bede oczywiscie stosowac srodki ostrozności, ale juz raczej nie w postaci unikania wszelkich wyjazdów i przyjemnosci zwiazanych z przebywaniem na swiezym powietrzu.To przykre, ale własnie dotarło do mnie,ze nie jestem w stanie ustrzec mojego synka przed całym złem tego swiata i musze nauczyc sie z tym zyc, bo inaczej niedługo zamkne sie w domu, albo zakupie kombinezony z rurka tlenowa...byc moze niektórym wyda sie to przesadzone, ale ja naprawde czuje strach i czuje ze pomimo własnego coraz lepszego samopoczucia cos mi sie wymyka spod kontroli, zamiast cieszyc sie zyciem wszedzie wypatruje zagrozenia kleszczem (oczywiscie najbardziej w kwestii dziecka) i to mi utrudnia normalne funkcjonowanie.dzis czuje sie bardzo zmeczona,po prostu wypompowana, bo to zdarzenie przezyłam jak jakas tragedie zyciowa, a przeciez sytuacja jest opanowana-tylko dlaczego tak trudno mi podejsc do tego ze zdrowym rozsadkiem, bez paniki, lamentu i prawie zawału serca...Nie wiem czy ktos dobrnie do konca, ale pozdrawiam serdecznie Ewa Odpowiedz Link
franiolek1 Re: moje dzisiejsze przemyslenia 04.05.08, 14:45 Dobrnelam i swietnie rozumiem. Ja staram sie nie biec tam gdzie wielkie ryzyko, np nie hasac po lesie z golymi nogami. Staram sie minimizowac ryzyko. Ubieram dzieciaki odpowiednio, prosze by zostaly na sciezkach, ogladam je gdy byly w lesie.... Mamy jednak ogrodek i dzieci w nim caly czas sie bawia, na koncu ulicy jest wielki las i nadal po nim jezdzimy rowerami. Trzeba po prostu nauczyc sie zyc z tym zagrozeniem i nie umierac gdy krzak stanie na naszej drodze. Musisz troche odpoczac po tych przezyciach. Pozdrawiam Cie serdecznie Joasia Odpowiedz Link
eva-79 Re: moje dzisiejsze przemyslenia 04.05.08, 18:21 Dziekuje Joasiu za te słowa.Własnie nalezy minimalizowac ryzyko i normalnie zyc-a ja las omijam z daleka.Ale postaram sie pokonac strach i zawiezc dziecko chocby do parku dzikich zwierzat.Najwiekszy problem widze w ubiorze, bo jak ubrac dziecko gdy jest ciepło- przeciez nie włoze mu rajstop... tak naprawde to jest mi łatwiej kontrolowac dziecko latem gdy ma tylko koszulke i spodenki(mam prawie całe ciałko na widoku), niz np teraz gdy sa to bluzy, spodnie i skarpety(bo dopóki chodził w rajstopkach to było bezpieczniej).Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link
franiolek1 Re: moje dzisiejsze przemyslenia 04.05.08, 20:54 Moje dzieciaki wkladaja automatycznie dol spodni do skarpet i bluzki do spodni. W lesnych okolicach wkladaja dlugie rekawy i czapki na glowy. I przede wszsytkim, pomimo stroju ochronnego, unikaja haszczy. Pozostajemy na sciezkach. Nie chronie jednak dzieci w ogrodzie, gdzie przeciez tez moga byc kleszcze. Odpowiedz Link
eva-79 probiotyki 08.05.08, 21:27 Czy trzymacie probacti4 w lodówce? ja własnie dzis po prawie 8 miesiącach leczenia doczytałam ze nalezy przechowywac w tem pokojowej 15-25 stopni-do tej pory ładowałam do lodówki razem z lactiv up i trilaciem-czy to ma jakis wplyw na ich zywotnosc? Odpowiedz Link
franiolek1 Re: probiotyki 08.05.08, 23:44 Lepiej trzymac wszystkie probiotyki w lodowce - chlod hamuje ich namnazanie sie i podtrzymuje skutecznosc. Odpowiedz Link
eva-79 Negatywne!!!!!!!!Hura!!!!!!!! 17.05.08, 11:03 Własnie otrzymałam wyniki synka:borelioza, bartonella -negatywne, czekam na babesje, ale jestem dobrej mysli.Tak wiec dzis zakoncze podawanie abx(własnie mijaja dwa tygodnie)Boze dziekuje!!!! Odchodzi stres, czuje sie wypompowana, najpierw załamanie po kleszczu, potem dwa tygodnie strachu-bardzo zle wplynęły na moja forme-znizka totalna-mysle,ze nasze forumowe mamy mnie dobrze rozumieja;a wczoraj gdy rozmawiałam z pania z cbdna, uzgadniajac kuriera,czułam potworna niemoc i zal,ze rozmawiam z nia, drże ze strachu przed wynikami, a ona ma je przed soba i nie moze mi podac- koszmar. Niech te kleszcze sie od nas odp....chodzi mi głownie o mojego synka,bo kolejnego kleszcza moja psychika nie wytrzyma... Pozdrawiam Was serdecznie Ewa Odpowiedz Link
eva-79 Re: I ja mam borelioze 29.05.08, 19:12 Babesja u mojego synka-ujemna-dzieki wielkie... nie robilam mojemu synkowi jeszcze koinfekcji w Lublinie, ale oczywiscie zrobie. Tak sobie mysle:chora byłam juz przed ciaza, borelioza w pełnej krasie rozwineła sie zaraz po porodzie,karmiłam 19 miesiecy,mój synek w wieku 1,5 roku miał kleszcza(ja wtedy nie byłam w temacie , wiec abx nie otrzymał),po kilku miesiacach gdy juz tu trafiłam, zrobiłam mu badania elisa, wb pcr rt na citrosepcie-ujemne,w maju tego roku drugi kleszcz; pcr rt bb, bartonella i babesja-ujemne-czy to nie CUD!!!!!Boje sie cieszyc, zostaly erlichia,yersinia i mykoplazmy.Wygląda na to ze mamy wielkie szczescie! I wszystko byłoby tak piekne, gdyby nie to,ze kilka dni temu zdrapałam mu jakas kropke z policzka(prawdopodobnie nic złego, bo przeciez sama pamietam, ze miał to juz wczesniej i przygladałam sie temu,ale to tak jakos spontanicznie w sali zabaw wydalo mi sie ze cos tam jest jakby niteczka odstajaca i od razu to zdrapałam)Synek własnie dostał kataru i nie musze Wam chyba tłumaczyc co znów nie daje spokoju memu matczynemu sercuAle staram sie sama siebie uspokoic, bo czuje,ze dzieje sie ze mna cos złego naprawde- jestem prawie pewna ze to nie była zadna nimfa(chociaz takowej na oczy nie widziałam)jednak jakies tam złe mysli mam-czy to juz tak bedzie zawsze?Trudno mi ocenic sytuacje, czy cos juz ze mna "nie tak"- czy ja juz przypadkiem sama nie wmawiam sobie wielu rzeczy czy niepotrzebnie szukam ciagle powodu do zmartwien(zwiazanego oczywiscie z kleszczami)bo jak powiedziałam mamieo tym policzku synka to poprosiła mnie zebym nawet nie rozwijała tematu....ze to juz sa jakies moje urojenia... Ja oczywiscie plan mam taki, ze przy okazji koinfekcji w Lublinie zrobie po raz trzeci PCRa na bb mojemu synkowi-i mam nadzieje,ze na tym zakoncze moje dociekanie...bo chyba czas uwierzyc ze mam zdrowe dziecko i cieszyc sie tym i nie szukac w kazdej kropce na skórze kleszcza! Prosze wszystkie szanowne kleszcze zeby zostawiły w spokoju moja rodzine,a jesli juz chca kogos ugryzc to prosze mnie ale nigdy nie mojego synka!!!!!Podpisano: Mama Michałka Odpowiedz Link
swigonka Re: I ja mam borelioze 29.05.08, 21:06 Ewciu ciesze się razem z Tobą. taka przeczulica na punkcie tych małych dziadów chyba zostanie nam do końca życia, ale nie możemy tak świrować. Twój mały jest zdrowy i silny! ktoś tam na górze nad Nim czuwa. głowa do góry! całuski. Odpowiedz Link
anyx27 Re: I ja mam borelioze 30.05.08, 19:37 Ewciu, rozmawialm wczoraj z moja lekarka o tych naszych dzieciakach i ona mi powiedziala, ze przy negatywnym pcr, koniecznie trzeba zrobic koinfekcje w poznaniu i w lublinie reszte. podobno bardzo czesto pcr wychodzi ujemnie, a koinfekcje dopiero + . ja czekam na wyniki, wiec nie moge jeszcze sie wypowiedziec w tej kwestii, ale moze warto sprawdzic dla swietego spokoju. pozdrawiam Odpowiedz Link
eva-79 Re: I ja mam borelioze 02.06.08, 09:51 Anyx nie wiem czy nie zauwazyłas ale ja własnie robilam synkowi koinfekcje w Poznaniu i sa negatywne.Pozostaja mi te, których Poznan nie bada wiec za jakis czas sprawdze je w Lublinie-tylko wyniki z Lublina i tak najlepiej potwierdzic PCrem bo same przeciwciala jeszcze o niczym nie przesadzaja. Odpowiedz Link
eva-79 10 miesiecy 17.07.08, 16:30 Witajcie! Zaczełam 11 miesiac leczenia-(dwa poprzednie na biotraksonie)Ogólnie czuje sie dobrze-w porównaniu ze stanem z przed roku-bardzo dobrze.Byłam nad morzem tydzien i było cudnie miałam na wszystko siłe i chec(nie pamietałam juz ze mozna tak po prostu cieszyc sie zyciem!-bez dwóch zdan czuje ze zdrowieje)Nie mniej jednak do bezobjawowosci to mi daleko, tzn.boli mnie skóra na głowie, boli kolano i kostka i palec wskazujacy prawej reki jest sztywny do tego stopnia ze nie czuje czu przyciskam nóz czy nie (ostatnio poczułam ze go mam jak wlozyłam go do rozgrzanego oleju)te objawy zdecydowanie nasiliły sie na nowym zestawie rolicyn zamur tini i niestety w nocy dretwieja mi dlonie-mam nadzieje ze to herx a nie hulanki, swawole kretków!Gdzies tam jeszcze pobolewaja plecy czasem jakas dziwna głowa-zaczełam reagowac na zmiany pogody-ale to wszystko jest niczym w porównaniu do stanu sprzed leczenia-słowem chce mi sie zyc!!!Mam nadzieje ze kiedys nadejdzie ten bezobjawowy czas. jeszcze slowo o tacie:tata po pól roku leczenia miał je zakonczyc czuł sie dobrze i nic sie nie działo własciwie od 2 miesiaca leczenia (wczesniej duza poprawa)i byc moze by tak zostało gdyby nie mój upór coby go przelaczyc vermoxem-po tym ból głowy codzienny(tata wziąl go bez osłony abx i razem z fluconazolem) nie dowierzalismy ze to uwolniło kretki tak szybko i z taka silna reakcja, wiec tata leczył grzyba miesiac- nie było poprawy.namawiałam go na biotraxon, ale nie chciał-minął miesiac i sam zaczał nawiazywac do tematu(bóle głowy naprawde utrudniały mu normalne funkcjonowanie)tata jest 6 tydzien na biotraxonie bedzie jeszcze dwa tyg.potem jeszcze miesiac innego zestawu i prawdopodobnie dosc-tata nie chce sie leczyc miesiacami,chciałby sie po prostu zaleczac-własciwie ja mu to zaproponowałam widzac jego załamanie ze z tym juz sie nie da wygrac i tyle miesiecy leczenia poszło na marne(on nie rozumie wielu rzeczy, nie ma siły i czasu na czytanie wiec ja jestem "jego lekarzem i informatorem-tata zna Was i ma wiadomosci z forum ode mnie bo sam tu nie zaglada.jest mi ciezko z tym bo dzwigam na sobie leczenie siebie i mojego taty-ja wiem o jego leczeniu wiecej niz on sam, jego zachowanie, wyglad, mowia mi bardzo duzo-teraz zauwazyłam ze tata niestety dosc mocno reaguje na tini wiec wiem ze potrzeba dłuzszego leczenia no ale.... Rozmawiałam juz z dr. na temat zaleczania taty,ze moze tak raz do roku, ale przeciez nie wiem na jak długo to wystarczy, mysle o ziołach,zreszta sama nie wiem co z tym zrobic musze podejmowac w miare mozliwosci decyzje za niego bo on sam nie zrobi nic a ja boje sie....wiecie czego...., ze za pare lat to juz nie bedzie wstanie samodzielnie funkcjonowac nie chciałam zeby ten mój post był smutny bo ja kwitne i dziekuje Bogu, ze Was tu znalazłam tata tez czuje sie lepiej, bo ból głowy ustepuje, zeby tylko mozna było ta jego chorobe trzymac w ryzach... Pozdrawiam Was serdecznie Ewa Odpowiedz Link
swigonka Re: 10 miesiecy 17.07.08, 16:59 hej Ewcia. widze, że też 17stego zaczęłas swoją walkę. ja toche później bo w grudniu. też mogę w zasadzie napisać to co TY, czyli poprawa znaczna, są dni, że czuje się bardzo dobrze, ale jakieś tam delikatne objawy jednak jeszcze mnie męczą, też reaguję na zmiany pogody, pobolewa głowa, wale teraz chlamydię, wiec bola oczy i zatoki, drapie gardło. trzymaj sie ciepło.zwalczymy to ustrojstwo!!!! Odpowiedz Link
franiolek1 Re: 10 miesiecy 17.07.08, 18:39 Swietnie Ewa!!! To swietna wiadomosc. Tylko zbyt szybko nie koncz leczenia, bo te drodne objawy przerodza sie szybko w straszne rzeczy. Lecz sie do wyzdrowienia. W zasadzie moglabym w tej chwili napisac to samo - ogolnie jest dobrze, jeszcze tylko jakies tam drobiazgi sprawiaja, ze nie jest bezobjawowo. Leczenie pociagne jeszcze pewnia jakis czas. Co do Taty, to faktycznie jest Ci pewnia ciezko, moge sobie to wyobrazic. Ale leczenie boreliozy to ciezka sprawa i na sile sie nie da. Jezeli Tata wybral wersje "zaleczania" to mysle, ze to bedzie dla niego dobre rozwiazanie. Mysle, ze kuracja raz w roku jest piekna bajka - trzeba do niej dochodzic powoli. Trzeba bardzo obsrwowac, trzymac reke na pulsie i w razie czego wyciagac silniejsze dziala.... Pozdrow Tate i opisuj jak idzie odstawianie antybiotykow u Taty. Notuj wszsytko w jakims zeszycie i w razie czego gnaj z Tata do lekarza. To, ze bole glowy wystapily po Vermoxie mnie juz nie dziwi - juz teraz wiesz, ze ten lek trzeba podawac z antybiotykiem. Ewa, serdecznie Cie pozdrawiam i czekam na dalsze dobre wiesci. Joasia Odpowiedz Link
eva-79 Re: 10 miesiecy 17.07.08, 20:00 Joasiu ja wtedy równiez wiedziałam ze vermox musi byc z abx-tylko to jest kolejny dowód na to ze z moim tata jest jak z dzieckiem:raz jedyny zrealizował recepte własnie na vermox, kilka dni wczesniej odstawił abx(po kons.z dr.)i mówiłam mu ze albo przedłuza troche leczenie i bierze ver. lub go wogóle nie bierze i co zrobił chłop- wziął vermox bez abx i nic mi nie powiedział-wniosek-musze go pilnowac na kazdym kroku bo jednym uchem wpada, drugim wypada. Ciesze sie, ze u Ciebie tez jest dobrze, ja równiez nie zamierzam konczyc leczenia-kiedys powiedziałam sobie ze bede walczyc do ostatniej kropli krwi(zdechłego kretka oczywiscie)i słowa zamierzam dotrzymac.No bo ciagle gdzies tam na serca dnie odzywa sie to pragnienie.... ta nadzieja na rodzenstwo dla mojego Michałka. Pozdrawiam Cie Ewa Odpowiedz Link
eva-79 Re: 10 miesiecy 17.07.08, 20:05 Hej Swigonka! ja walke zaczełam dokładnie 15 wrzesnia. wiesz z ta chlamydia to musze pomyslec bo mnie wprawdzie dolegliwosci gardłowe bardzo ustapiły ale jak sobie długo pogadam to mnie piecze gardło, no i czasem zatyka mi sie nos. Tak na pewno pokonamy to dziadostwo tylko czasem tak sobie mysle ile w nas tego siedzi róznego kalibru Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link
eva-79 niespodzianka 31.10.08, 19:42 Kochani dawno nie pisałam, ale to tylko dlatego ze od kilku miesiecy nie moge zalogowac sie na forum-nikt mi noe umiał pomóc, a w tej chwili przypadkowo spróbowałam z innego kompa i pisze!!!Forum czytam nadal prawie codziennie.Nie jestem w stanie teraz opisac co działo sie u mnie i u taty przez ten czas, ale postaram sie wkrótce to nadrobic-jak tylko naprawie swoj komputer bo teraz wiem ze to z nim cos sie dzieje! Bardzo mi brakowało kontaktu z Wami.Pozdrawiam Was serdecznie Ewa Odpowiedz Link
eva-79 udalo sie logowanie 31.10.08, 22:30 nie mam pojecia o co w tym chodzi-otóz po udanym zalogowaniu z innego komputera wróciłam do domu i sie zalogowałam ze swojego, zreszta nieistotne mam nadzieje, ze wiecej sie nie powtorzy. Napisze wiec co u nas:to mój 14 miesiac leczenia.We wrzesniu po kilku miesiacach bez wiekszych zmian, postanowiłam zrobic ok.2 tygodniowa przerwe-tak po prostu podleczyc grzyba, dac odpoczac nerkom, które bolały i ruszyc z nowym zestawem. Po kilku dniach bez abx zaczeły sie uciski w głowie, zatkany nos i uczucie przeziebienia-tak dobrze mi znane.Czułam sie fatalnie i jak tylko odebrałam nowy zestaw-zaaplikowałam sobie abx.Po tygodniu walneło mnie tak ze weekend spedziłam w łózku.Teraz nie wiem czy te pogorszenie po odstawieniu abx to rozwijajacy sie grzyb(bo taka jest podobno kolej rzeczy-wbrew logice)czy to po prostu nawrót-ale po kilku dniach?bb chyba nie jest taka szybka? Przechodzac dalej to na tym nowym zestawie czuje sie dosc dobrze, jest poprawa jesli chodzi o moje kolana i kostke-przypominaja o sobie rzadziej i słabiej, ale jednak nie chca zupełnie dac zapomniec. Jestem juz 2 miesiac na tetracyklinie, duomoxie, azitroxie i tini.Pociagne go jeszcze jakies 1,5 miesiaca i zobacze co dalej- przyznaje ze troche trace cierpliwosc, pomimo duzej poprawy w stosunku do stanu przed leczeniem,dosc daleko mi do stanu bezobjawowego.Pozostaja dwa sztywne, czasem bolace, palce u prawej reki, bolace plecy pod łopatka, czasem jakies mrówki w tym miejscu lub pieczenie, no i te kolana i kostki-chociaz po tej ostatniej poprawie dały mi jakas nadzieje.... Martwi mnie niestety fakt, ze ostatnio wróciły placki na czole-na granicy włosów i skóry głowy, których nie miałam od poczatku leczenia. Odnosnie mojego taty: od powrotu do leczenia był 2 miesiace na biotraxonie i jeszcze dwa na innych zestawach-poczatkowo poprawa, natomiast w ostatnim miesiacu bóle głowy własciwie codziennie, zawroty głowy i ogólne osłabienie-tata wyglada zle i czuje sie nie najlepiej-zarzadziłam odstawienie leków.Po konsult. z dr. tata leczy grzyba, abx odstawione.Sytuacja wyglada tak, ze to ja musze za niego podejmowac decyzje, bo on sam po prostu nie zrobi nic.Wiec ja postanowiłam po przeleczeniu grzyba wprowadzic tacie zioła, bo pomimo rocznej kuracji abx-mysle ze cos w nim jeszcze siedzi. Za duzo mi sie tego nazbieralo do opisania, ale mniej wiecej tak to wszystko wyglada. Pozdrawiam Was Ewa Odpowiedz Link
eva-79 Pilne!!! 11.11.08, 22:20 Potrzebuje rady! Jak wyglada uczulenie na abx, mój synek od wczoraj dostaje oranex(azytromycyna) i dzis rano zauwazyłam kilka czeronych plamek na jego ciele, które powoli znikały az do momentu podania drugiej dawki-pojawiły sie plamy na ciele czerwone róznej wielkosci z białymi małymi plamkami(babelkami)na wiekszych plamach jest tych babelków kilka.Chce przeczekac do jutra rana, ale teraz ma całe czerwone czoło i pół głowy i wyglada to nieciekawie-podałam wapno i nie wiem czy moge z tym zaczekac do jutra, do rodzinnej nie moge sie dodzwonic, a mysl o sorze mnie przeraza.Czy ktos z Was miał cos podobnego? Odpowiedz Link