erykxxx
27.03.06, 17:44
Przychodzi baba do lekarza i zmachana trochę taka jest, bo wysoko po schodach
trzeba wchodzić i w ogóle. I mówi ona do tego lekarza (bo tam nikogo więcej
nie było) - Dzień dobry. Lekarz na to do niej odpowiada, bo to nieładnie
siedzieć cicho, jak ktoś się wita - Dzień dobry ziomalko (bo on z Sosnowca
był, a ona też, ale to tajemnica była). No i ona mówi mu, że chora jest i tak
dalej, a on mówi, że leczyć się powinna, bo to tak nie wypada nie dbać o
zdrowie (bo to w ogóle fan PiSu). No i ona mówi, że ładna pogoda dziś (ale
padało, nie?), a on mówi, że przecież pada (i się wkurzył, że baba kłamie).
Tak dziwnie się zrobiło i w ogóle. Bo on już jej nie ufał, a ona też jakoś
tak z rezerwą podeszła, zamiast na luzie... W ogóle tak dziwnie... Jakoś tak
nieswojo było... Kicha na całego. I właśnie przez takie zachowania zrąbali
dowcip... No bo jak to tak...
Ech... Dziwne te baby teraz u lekarza (pewnie dlatego, że z Sosnowca i daleko
miała) a lekarze jacyś małomówni...
_________________