Dodaj do ulubionych

Co może ochronić miejską zieleń? Pomoże tylko plan

IP: *.home.aster.pl 19.11.11, 21:40
My możemy. Bowiem tzw."władza" nie jest nad nami. To nasi SŁUDZY. I powinniśmy to gnojom przypomnieć, bo bez względu na przynależność partyjną, powinni SŁUŻYĆ SPOŁECZEŃSTWU. A im się wydaje, że jest odwrotnie. Może czas na małą lekcję, co Polacy?
Obserwuj wątek
    • Gość: jaxa Sabotaż IP: 178.73.32.* 20.11.11, 00:37
      Przecież ten wywiad to gotowa opowieść do prokuratury o sabotażu i okradaniu mieszkańców miasta przez zatrudnianych przez nich urzędników. I ponadto: HGW, do roboty, głosowałem na Ciebie.
    • Gość: urbanista służenie i partycypacja IP: *.aster.pl 20.11.11, 12:44
      Proces planistyczny jest rozpisany na różne podmioty - społeczeństwo ma w nim także poważną rolę do odegrania ! Bez względu na to, że władze samorządowe mają oczywiście służebną rolę w stosunku do społeczeństwa, to społeczeństwo (czy też jego członkowie - indywidualnie i/lub zbiorowo) powinni korzystac z praw i mozliwości, ktore daje im proces tworzenia prawa miejscowego i jego zapisywania w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Trzeba do projektow takich planów składac wnioski, konsekwentnie uczestniczyc w debatach publicznych nad ich projektami, wnosic do nich uwagi, pilnowac aby wspierały je komisje rady dzielnicy i aby rada miasta uwzględniała je w planach, które uchwala. Bo z pewnością robią to różne "podmioty gospodarcze" czy właściciele nieruchomości, których interesy nie muszą przecież byc tożsame z interesem publicznym, zwlaszcza tym lokalnym, ale przecież takie podmioty mają także swoje prawa i interesy i zazwyczaj "pilnują" ich lepiej niż lokalne społeczności... Kontestowanie procesu planistycznego przez obywateli daje władzom samorządowym poczucie niekontrolowanej przez nikogo omnipotencji i nieograniczonych możliwości działania. A bycie obywatelem to nie tylko wrzucenie kilku kartek do urny raz na cztery lata, czy wręcz absencja wyborcza ... skutkami takich biernych postaw są konflikty i patologie opisane w komentowanej rozmowie...
      • Gość: a Plany-kasa dla wszystkich, tylko nie wlascicieli IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.11, 13:17
        Niestety w Polsce palny miejscowe nie służą interesom publicznym, tylko urbanistom, architektom i urzedasom do zarabiania kasy, chociazby przez ich dlugie utrwalanie., ponadto:

        1. Plany w niektorych przypadkach ograniczajac prawo wlasnosci, nie moga byc wyrazem checi, "wyobrazni", tzw. polotu, wyobrazen pana architekta czy urbanisty, bo ich rola w tym procesie moze byc jedynie sluzebna i pomocnicza z powodu wiedzy, ktora maja, a nie decyzyjna.
        2. Pojecie nadrzednego interesu wspolnoty lokalnej wobec interesu indywidualnego, zwlaszcza w przypadku ograniczania prawa wlasnosci, moze miec jedynie charakter wyjatkowy, tak bylo za komuny i sie skonczylo,
        3. W PL plany sa realizowane jako ograniczanie praw wlasnosci, na zasadzie psa ogrodnika, przez rozne lobby (arch. urban, organ. spol. ) bo oni zyja z uchwalania planow, dlatego to tak dlugo trwa, wszystko jest zlecane do nich na zewnatrz, tez z powodu braku dostatecznej ilosci przygotowanych urzednikow,
        4. Jezeli dla p. urbanisty Supersam powinien byc chroniony jako dobro kultury wspolczesnej,
        to raz gratuluje gustu, a dwa to pokazuje dlaczego Warszawa jest pelna brzydkich ruder, chronionych jako zabytki przez plany czy konserwatora zabytkow, co powoduje ze lokatorzy musza zyc w syfie, a inwestorzy maja skrepowane rece nie mogac nic z tym zrobic, a dobrze sie ma jedynie kolejna mafia urzednicza zyjaca z ochrony zabytkow.
        5. Bez umocnenia prawa wlasnosci nic nie bedzie z modernizacji Polski, bo nikt powazny nie zainwestuje dolara, jezeli ktos latami bedzie blokowal potencjalne inwestycje z powodu dlugoletniej pracy przy uchwalaniu planu. Postawmy konia przed wozem, chcecie miec zielen w miescie, to ok, niech dzielnica/miasto/grupa mieszkancow wykupi grunt i po sprawie.
        6. Moim prywatnym zdaniem w obecnej dobie szybkich przemian/internetu/globalizacji itd, plany sa w ogole bez sensu, bo ograniczaja rozwoj, wiaza rece i nie pozwalaja na szybki obrot kapitalem lokowanym i inwestowanym w nieruchomosciach.
        Z tego punktu widzenia decyzje o warunkach zabudowy spelniaja swoją rolę, a jezeli sa przekrety to przeciez mamy CBA, CBS, itd, niech sie wykażą chlopaki.
        pozdr. a
        PS gratulacje dla p. dziennikarza, że w koncu dolozyl staran zrozumienia przepisow przez zrobienie tego wywiadu z . Buczkiem.

        • Gość: b Re: Plany-kasa dla wszystkich, tylko nie wlascici IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.11, 13:34
          Co za bzdury, propagadna deweloperska w natarciu. Jak można bezprawie widzieć jako umocnienie prawa własności.
          • Gość: a Re: Plany-kasa dla wszystkich, tylko nie wlascici IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.11, 14:03
            Jakie bezprawie?
            czy brak planu to wina w tym przypadku dewelopera, czy złych procedur i bezwładu władz miasta?
            Ten deweloper uzyska potezna kase z odszkodowania za obnizenie wartosci dzialki i ja bym tylko czekal na jego miejscu, az plan w takim ksztalcie zostanie przyjety, bo to czysta kasa bez budowy.
            Bezprawie to przeciaganie procedur i odwlekanie rozpatrywania odwolan tego dewelopera,
            on musi miec papiery w porzadku, bo nikt rozsadny nie zaryzykuje inwestycji na 300 mieszkan z balagename w kwitach.
            Bez umocnienia prawa wlasnosci niestety Polska szybko nie przestanie byc kurnikiem z zabitymi oknami, tylko dalej bedzie takie guzdrolenie.
            pozdr.a
        • Gość: urbanista ochrona dóbr kultury wspólczesnej przez plan IP: *.aster.pl 20.11.11, 14:12
          ad 4) "o gustach się nie dyskutuje" ... to po pierwsze, a po drugie - to nie jest kwestia gustu "urbanisty" czy raczej p. Buczka, ale decyzja Rady m. st. Warszawy, ktorą uchwalając Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta ustaliła w nim - zgodnie z wymaganiami ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrznnym zbiór (oraz na wniosek warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów) tzw. "dóbr kultury współczesnej" podejmując jednoczesnie zobowiązanie, że jego poszczególne elementy będą chronione przez odpowiednia ustalenia planów miejscowych. Tyle tylko,że z tego zobowiązania władze Warszawy nie wywiązały się... planu nie ma i Super Samu też nie ...
          • Gość: a Re: ochrona dóbr kultury wspólczesnej przez plan IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.11, 14:45
            Ten cytat poniższy pokazuje, kto rzadzi jesli chodzi o plany, studium, zabytki, itd:

            "(oraz na wniosek warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów) tzw. "dóbr kultury współczesnej"

            Ok, ktos musi wnioskować, opiniować itd, ale to wszystko nie moze byc po uwazaniu czy dobrej woli p. architektow/urbanistow i nie moze tak dlugo trwać.

            Supersam jako stojace "dobro kultury wspolczesnej" w centrum Warszaway przez nastepne 50 lat czy do kolejnej wojny to wymysł .... umysłow,
            z powodu niedzieli nie chce sie smiac z warszawskiego oddzialu Stowarzyszenia Architektow.
            • Gość: urbanista Re: ochrona dóbr kultury wspólczesnej przez plan IP: *.aster.pl 20.11.11, 20:45
              OW SARP mógł wnioskowac o objęcie Super Samu ochroną jako dobra kultury współczesnej, inni mogli wnioskowac przeciwko takiej ochronie, ale decyzję o wpisaniu tego i innych obiektów podjął samorząd miasta, uchwalając dokument polityki przestrzennej (czyli Studium uikzp m. st. Warszawy) [nota bene: nie wszystkie obiekty. o ktorych ochronę jako dkw wnioskawał OW SARP zostały do Studium wpisane...]. Jednoczesnie nie podjęto konsekwentnej i energicznej akcji planistycznej, która spowodowała by faktyczną ochronę tego typu obiektów, czy np. terenów które wskazano w tym Studium jako tereny zieleni urządzonej. Tak więc polityka przestrzenna Warszawy zapisana w Studium nie jest realizowana (bo to przecież nie jedyny przykład niekonsekwencji, znacznie bardziej drastycznym jest wydawanie setakami decyzji o warunkach zabudowy i - na ich podstawie - pozwoleń na budowę sprzecznych ze Studium, a nawet z lkończonymi właśnie projektami planow miejscowych!) staje się fikcją .Konsekwencją tego są konflikty opisane w serii artykułów GSt, za co ich autorom należą się gratulacje. Ale to rzucanie grochem o ścianę, bo winni tego stanu spraw mają to głęboko w ... nosie...
      • Gość: a Re: służenie i partycypacja IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.11, 13:24
        Cóż z tego, że ludzie będą brali udział w całym tym procesie, skoro na koniec i tak nie ma planu i ktoś kto wejdzie w posiadanie działki robi z nią co chce? Trochę się rozpisałeś, ale jakby nie na temat. Dzisiaj problemem nie jest kształt planu tylko jego całkowity brak.
      • Gość: Nobilis Sum Re: służenie i partycypacja IP: *.home.aster.pl 20.11.11, 13:43
        Tak "urbanisto", my np. z sąsiadami staramy się jak możemy. Staramy się o rewitalizację jedynej w pełni zabytkowej części Warszawy, tj. Pragi - konkretnie tzw.Pragi-północ. Piszemy listy, petycje, zbieramy podpisy, pikietujemy, opracowujemy plany, organizujemy się w społeczności lokalne, chcące mieć wpływ na kształt naszego miejsca urodzenia i zamieszkania. Od lat, konsekwentnie "władze miejskie" wysłuchują naszych postulatów, w blaskach fleszy i przed kamerami pięknie obiecują współpracę i poparcie, a gdy ekipy "dziennikarskie" odjada, nasi przedstawiciele i słudzy robią swoje nie patrząc na nic.
        Zaś "podmioty gospodarcze" o których piszesz, popierają swoje nie służące społeczeństwu inwestycje potężnymi "argumentami". A ci, którzy wybrani są by nam służyć pochylają się w stronę "argumentów obliczalnych", nie logicznych i pro publico bono.

        PS. Umiałbyś zaprojektować nieszpecące przestrzeni miejskiej latarnie z funkcją szubienicy?
    • ukos Gminy muszą być karane za brak planu 20.11.11, 19:19
      Dopóki przepisy nie będą obciążać gmin ciężkimi konsekwencjami finansowymi z tytułu braku planów, dopóty uchwalanie planów będzie sabotowane przez amatorów łowienia ryb w mętnej wodzie. Wiadomo, że za brakiem planów kryje się interes łapowników, którzy zrobią wszystko, żeby utrącać, a jeśli się nie uda, to chociaż opóźniać ich uchwalanie, natomiast obowiązujące plany doprowadzać do wygaśnięcia.
      • sanmartino Re: Gminy muszą być karane za brak planu 22.11.11, 11:00
        Pełna zgoda.

        Natomiast nie zgadzam się zupełnie z wątkiem dot. Supersamu. Nie wiem czy był to obiekt tej rangi, aby za wszelką cenę walczyć o jego zachowanie. Wiadomo, że jako hala handlowa przynosił on właścicielowi kiepskie zyski. Czy powinniśmy dopłacać, aby stał dalej? Czy wykupić na jakieś muzeum? Nie wiem. Nie było debaty. A i obrońcy chyba sami nie widzieli żadnego konstruktywnego rozwiązania...
        • Gość: urbanista waek SuperSamu IP: *.aster.pl 22.11.11, 11:47
          Trzeba spróbowac zrozumiec jak w prawie "osadzone" jest zagadnienie ochrony obiektów architektury współczesnej - na podstawie przepisów ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, odmiennie niż ochrony zabytków, za którą odpowiadają służby konserwatorskie - na podstawie odmiennych przepisów i procedur. Skoro władze Warszawy (obojętnie na czyj wniosek, bo decyzja w tej sprawie należała wyłącznie do nich) zdecydowały się (odpowiednio do ustawowego obowiązku!) wpisac do dokumentu polityki przestrzennej czyli studium uikzp miasta zbiór tzw. dóbr kultury wspólczesnej, m. in. SuperSam, to tym samym podjęły publiczne zobowiązanie ochrony takich obiektów przez objęcie ich odpowiednimi zapisami prawa miejscowego czyli ustaleniami planów miejscowych. Oczywiście podczas procedury sporządzania planu odbywała by się publiczna dyskusja m. in. nad zakresem ochrony takich obiektów, w ktorej znaczącą rolę odegrac by mogli tak zwolennicy ich zachowania, jak i własciciele itd. Tymczasem w stosunku do takich obiektów jak np. SuperSam czy pawilon "Chemii" przy Brackiej takiej ochrony nie podjęto, projekty planów miejscowych rejonów w granicach ktorych te obiekty były zlokalizowane są "w lesie", a tych budynkow już nie ma... Oznacza to - ni mniej ni więcej - że publiczne zobowiązania podejmowane przez samorząd warszawski - w tej przynajmniej sferze - są fikcją ! Zastanawia ( ? - mnie już nie ...) biernośc wojewody mazowieckiego, który sprawuje nadzór nad funkcjonowaniem organow samorządów lokalnych, w tym przestrzeganie przez nie przepisow ustawy o planowaniu i zag. przest. ...
    • Gość: skaut Zero wzmianki o p. Budrewiczu IP: *.acn.waw.pl 21.11.11, 11:30
      2 dni od śmierci tego wybitnego człowieka, a tu zero wzmianki. Spodziewałbym się przynajmniej kilku słów w dziale Żoliborz. Ot, gazetka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka