redakcja
16.07.02, 13:35
Było ciepłe lato, choć czasem padało Dużo wina się piło i mało się spało Tak
zaczęła się wakacyjna przygoda On był jeszcze młody i ona była młoda...
Bohater opisuje nam miłość do dziewczyny imieniem Agnieszka, używając
tradycyjnych, wręcz wyświechtanych, środków. Najpierw częstochowskie rymy
(padało - spało), potem nawiązania do Mickiewiczowskich "Ballad i romansów".
Raptem liryczny nastrój zostaje zdruzgotany, w powolną narrację wpada nagle
turpistyczna wręcz ubikacja. Dopiero tu dochodzi do konsumpcji letniego
romansu. Czemu właśnie w ubikacji? Zostańmy na chwilę z tym pytaniem.
Dalej znów pozorny banał: tęsknota, cierpienie, porzucenie. Aż na koniec
strzelba z pierwszego aktu musi wypalić - miejsce Agnieszki zajmuje Ubikacja.
Bohater "pojechał [w tamto miejsce] na wakacje, by zobaczyć tę pamiętną
ubikację". I cóż za niespodzianka - "przypadkiem ona też tam była". Kto?
Ubikacja, bo do tego rzeczownika odnosi się w tej frazie zaimek "ona".
Ubikacja ucieszyła się na widok bohatera (mamy tu do czynienia z
antropomorfizacją, czyli przypisywaniem Ubikacji cech ludzkich). Zaniepokoiła
się wprawdzie, czy w jego sercu nie ma przypadkiem Agnieszki. Ale próżny
niepokój - po pierwsze, "Agnieszka już tu nie mieszka", a po drugie, bohater
rozwiewa wszystkie wątpliwości, zwracając się czule do Ubikacji: "Moje
śliczne ty kochanie".
"Agnieszka" to najpiękniejszy w polskiej poezji opis rzadkiej dewiacji, jaką
jest urynofilia.
Czy Ty też tak odbierasz ten utwór?
słowa piosenki:
wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=933984&dzial=011401