Dodaj do ulubionych

PRL-owskie urban legend

IP: 193.0.117.* 13.09.02, 15:35

Była taka miejska(wiejska?) legenda o dzieciach porywanych przez czarną
Wołgę. Nie pamiętam o co tam biegało, ale w poważnej ksiązce wyczytałem, że
miała ona podtekst polityczny (?????)

Znowuż pani Loska ostatnio przypomniała o legendzie tyczącej jakichś znaczków
na kostiumie prezenterki, że niby taki czarny oznacza pornosy puszczane w TV
po północy.


Czy dzisiaj są jakieś porządne legendy?

Ta amerykańska o dżdżownicach w hamburgerach zamiast wołowiny była przednia...
Obserwuj wątek
    • ignatz Re: PRL-owskie urban legend 13.09.02, 15:38
      Wołowina w amerykańskich hamburgerach? No, to jest niezła urban legend.
      • Gość: makary Re: PRL-owskie urban legend IP: 193.0.117.* 13.09.02, 15:40
        a co dają?
        • ignatz Re: PRL-owskie urban legend 13.09.02, 15:42
          No raczej nie mięso wołowe. Oczy, genitalia, bebechy, ciut skóry. Wszystko, tylko nie mięso.
          • tiresias Re: PRL-owskie urban legend 13.09.02, 15:46
            every time a good time:))))
          • Gość: makary Re: PRL-owskie urban legend IP: 193.0.117.* 13.09.02, 15:47
            ale jednak bym apelował o przykłady aktualnych urban...
            • misiania Re: PRL-owskie urban legend 13.09.02, 15:49
              plaża jest dość daleko od miasta i jego legend, zauważam może bez sensu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka