Gość: awt
IP: proxy / 193.0.117.*
17.10.02, 19:17
Ja sie odwaze, a co! (POpatrzcie na adres, tak, tak, to ta smiala naukowa
atmosfera dodala mi odwagi). A lono wzywa...timita, of kors. NIe, no nie...co
my bez ciebie poczniemy....? Blagam, wroc! Bo zrobie akcje jak jezierka na
wydziale: "prosze cie, porozmawiaj ze mna, porozmawiaj ze mna...";))
Hmmm....ja tez nie wiem, co zniklo. 4 rzezby sa, policzylam tez wszytskie
krzesla...POdpowiedz mala jakas moze?
Na koniec donosze w atmoseferze skandalu...W moim wlasnym, osobistym barku
wydzialowym, w ktorym spedzam codziennie przynajmniej 2 godziny pojawila sie
ania h, moja czteroletnia lawkomejtka. Myslalam, ze zawal bedzie maly (w
koncu tyle kawy pije), ale a rozbawieniem ujrzalam lekkie przerazenie (dacie
wiare?) pod promiennym usmiechem, zakonczone...dezercja! (i czesc przez
ramie). Ha! Qcuno, jakas umowka jutro przed italiancem?