don.kichote5
11.01.13, 12:06
Tak się zastanawiam o co tu tak naprawdę chodzi?
Bo chyba nie o to, że kogoś przesłuchiwano w nocy, w mało delikatny sposób.
Wstyd się przyznać, ale mimo mojego wieku jakoś nie miałem "przyjemności" być
zatrzymanym, przesłuchiwanym, osadzonym, że o internowaniu - nie wspomnę, stąd
moje doświadczenie w tym temacie - jest żadne!
Wszystko co z tej dziedziny jest mi wiadomym, wyniosłem z literatury i filmowo-telewizyjnego oglądactwa.
Dlatego trudno mi sobie wyobrazić inną niż "mało-delikatną" metodę przesłuchania
podejrzanego a nawet świadka, co do którego, przesłuchujący ma podejrzenia iż łże
on "jak bura suka"!
Jak takie - nie "stalinowskie" - przesłuchanie powinno wyglądać? Może tak:
- Panie Kowalski, czy wręczył Pan łapówkę doktorowi X?
- Nie!
- To my już Panu dziękujemy i przepraszamy za ewentualne niedogodności związane z
tym przesłuchaniem.
Pytam poważnie, jak organy do tego powołane powinny postępować z podejrzanymi o
przestępstwo, czy kłamiącymi świadkami, żeby nie narazić się na zarzut, że stosują
stalinowskie metody i jednocześnie osiągnąć sukces?
Czy w tym przypadku, polityczne rozgrywki służące do osiągnięcia doraźnej lecz znikomej politycznej korzyści - pokazania kolejny raz, jaki to "Kaczyzm" był zły - nie doprowadzą do "wylania dziecka z kąpielą" i utraty wartości dużo ważniejszej, niż odniesiona z tej akcji korzyść a mianowicie poczucia sprawiedliwości i bezpieczeństwa obywateli?