z_zapijaczony_ryj
12.07.14, 14:52
Od dziś mam nową definicję słowa "szmata".
Szmata to takie indywiduum, kompletnie bez honoru, które dla miejsca w sejmie gotowe jest paść na kolana przed prezesPanem i się płaszczyć twierdząc jednocześnie, ze stoi wyprostowana.
Po tylu latach spędzonych w najbliższym otoczeniu PrezesPana nie dotarło do niej jeszcze, ze prezes jest mściwy i pamiętliwy, a co za tym nigdy nikomu zniewagi nie zapomni.
I tak jak Mikke nie darował nawet po 20 latach , tak samo prezes prędzej czy później sprowadzi szmatę do parteru, czyli tam gdzie szmaty miejsce i użyje jej jako zwykłej ściery.