Gość: wartburg
IP: *.pool.mediaWays.net
12.01.05, 20:15
Daję próbkę niemieckiej felietonistyki politycznej. Henryk M. Broder, należy
do najbardziej znanych i ze względu na złośliwy język wyjątkowo nielubianych
autorów.
Henryk M. Broder
Jedenaste przykazanie albo tchnienie historii
Chyba najbardziej zdumiewającą cechą rzeczywistości niemieckiej jest fakt, że
poziom satyry, jaki osiągnęła, stał się niemożliwy do przelicytowania. Konia
z rzędem temu, komu udałoby się ją przebić.
Zona kanclerza wydaje kalendarz adwentowy dla psów, pani Sabine Christiansen
(napopularniejsza obecnie dziennikarka w niemieckiej telewizji i honorowy
ambasador UNICEF), otwiera salon kosmetyczny dla psów, którego dochody pójdą
na pomoc dla bezdomnych czworonogów, Artur Brauner, 86, kręci jeszcze jeden
film o Oświęcimiu, tym razem z Sibel Kokilli w roli głównej, Lothar Vosseler,
brat kanclerza składa podanie o zasiłek dla bezrobotnych i oświadcza „odkąd
Gerhard jest kanclerzem, nic mi się nie udaje”. Zgodnie z zapowiedziami
wydawniczymi niebawem ukażą się jego wspomnienia pt. „Mój brat kanclerz,
niestety, i ja”.
Tylko szczerze, przyjaciele i rodacy, powiedzcie sami, czy ktoś z was byłby w
stanie wymyślić takie rewelacje? Sam nie wpadłbym na nie, gdybym nie czytał
codziennie „Bilda”, największej i najbardziej pomysłowej gazety w Niemczech.
Jej lekturę polecam wszystkim. Najlepsze w „Bildzie” jest to, że przerasta
sam siebie tam, gdzie kończy się rzeczywistość. Oto jeden z najnowszych
przykładów.
Wspólnie z wydawnictwem „Weltbild” tabloid przygotowuje teraz „luksusowe
wydanie Pisma Świętego”, tak zwaną „Volksbibel” (Biblię dla Ludu) za jedyne
9,95 euro, waga 2,5 kilo, stron 1304, rozmiar 21x29cm. Mówiąc krótko idealny
nabytek dla tych, którzy powiedzonko „sknerstwo jest sexy” mają za jedenaste
przykazanie. W normalnych okolicznościach ofertę tego rodzaju zaprezentowałby
szerokiej publiczności Eugen Drewermann albo Friedrich Schorlemmer w kąciku
literackim „Aldiego”. Ale że „Bild” ma kontakty na najwyższych szczeblach na
całym świecie, oddelegował ośmiu redaktorów na czele z Kai Diekmannem do
Rzymu, aby wręczyli pachnący jeszcze farbą drukarską egzemplarz „Volksbibel”
samemu Papieżowi.
Już nazajutrz po „AUDIENCJI ‘BILDA’ W WATYKANIE” mogliśmy przeczytać, co Kai
Diekmann powiedział Ojcu Świętemu. „’Bild’ jest największą gazetą codzienną w
Europie. Razem z 12 milionami naszych czytelników uważamy, że upowszechnianie
wiary chrześcijańskiej jest naszym obowiązkiem. Biblia to nie tylko Święta
Księga wszystkich chrześcijan, ale także ostoja abendlandu”.
Mogliśmy zobaczyć Diekmanna na zdjęciu grupowym z Papieżem, jak przekazywał
mu biblię oraz przeczytać porywający reportaż Norberta Körzdörfera, którego
trudno obwiniać za nazwisko, ale za to, co napisał, chyba tak: „Delegacja
'Bilda’, cała w czerni, stąpa ostrożnie po chłodnych marmurach i napiętych
dywanach… Odczuwamy nabożny lęk i przytulną atmosferę. Tchnienie historii i
wiecznoś.... Pożegnanie. Koniec. Jeden z sekretarzy szepcze do nas: ‘On wie,
że jesteście po stronie ubogich, chorych i słabych’. Idziemy. Jakieś drzwi
się zamykają. O szyby okienne bębni deszcz. Słychać echo kroków w oddali.
Gwardziści czekają na nas ze skrzyżowanymi halabardami”. I tylko jedno
pytanie unosi się niewypowiedziane – dlaczego nie ruszyli się z miejsca? Czyż
nie są opłacani, żeby chronić Ojca Świętego?
Następnego dnia redaktor Körzdörfer kontynuował swoją relację: „przemierzałem
tajne korytarze Watykanu”, mijałem kardynałów z „krwiście czerwonymi szarfami”
oraz ubranych na czarno biskupów „w fioletowych czapeczkach” i w otoczeniu
„wyfraczonej służby”. Normalni śmiertelnicy mają do pokonania siedem mostów,
ale Körzdörfer musi przejść przez „15 drzwi, sal, pokojów i gabinetów”, gdy
nagle „najmniejsze drzwi” otwarły się i czcigodny monsignore wyszeptał po
niemiecku „bitte”. Reszty możemy się domyślić.
Choć Körzdörfer wypisuje nonsensy, od których freski spadają ze ścian ze
śmiechu, to trzeba mu przyznać, że ma czułe serce dla zwierząt. Pod
pseudonimem „pan” redaguje w „Bildzie” rubrykę pt. „Mój pies i ja”, w której
zajmuje się swoim terierem (dobermanem?) o imieniu Ruby.
Jak tylko „pan wrócił z rzymskiej pielgrzymki”, przywitał go Ruby. „Ruby
szczekał w ogrodzie, a ja padłem przed nim na kolana i ręką, która dotknęła
Papieża, gładziłem jego gęstą jedwabistą sierść.” Pies o mało nie zwariował,
ale to jeszcze nie wszystko. „Trójka dzieci wpadła w moje rozwarte ramiona i
na koniec.... pani” Reszty możemy się domyślić.
No tak… Ale czegoś chętnie bym się jeszcze dowiedział. A mianowicie, czy
redaktorzy podarowali Papieżowi tylko biblię, czy też może ofiarowali mu
także parę egzemplarzy „Bilda”? Żeby przekonał się, jak bardzo biorą sobie
do serca przesłania wiary chrześcijańskiej, ostoi kultury abendlandu. Na
przykład to wydanie z debatą na temat penisa. „ POKAŻ KRÓTKO, JAKIEGO MASZ
DŁUGIEGO”. Albo artykuł o tym, jak Dagmar Koller, 65, i jej mąż Helmut Zilk,
71, praktykują sakrament małżeństwa „OD JEDENASTU LAT Z NIM NIE ŚPIĘ”. Niezła
byłaby też historia o kolejach losu byłego członka reprezentacji narodowej
Jimmy’ego Hartwiga „MUSIANO AMPUTOWAĆ MI JAJO”, o tym, jak burmistrz Berlina
wyleczył się z homoseksualizmu „WOWEREIT JUŻ NIE JEST PEDAŁEM?” albo o tym,
jak zdemaskować w łóżku symulantkę orgazmu "PO CZYM POZNASZ, ŻE ŻONA NIE
OSZUKUJE CIĘ PODCZAS SEKSU?”. I jako ukoronowanie fotoreportaż o najlepiej
zbudowanej czeladnicy piekarskiej w Niemczech, która rozebrana do pasa
„wyciąga z pieca chrupiące bułeczki”. Wówczas „Bild” wykazałby się nie tylko
tym, że broni wartości chrześcijańskich, ale i fachowością.
Zapewne Papież – raz już przecież omamiony przez pacyfistów – sądzi w swojej
poczciwości, że „Bild” jest czymś w rodzaju gazetki codziennej dla Świadków
Jehowy. Najwyższa pora, żeby wyprowadzić go z błędu. Gdyż tak naprawdę, to
nie „Bild” upowszechnia wiarę chrześcijańską, tylko jego młodsza siostrzyczka
„BZ”.
W rubryce „NOWE POLKI OD 18 LAT WZWYŻ, NIEDROGIE I SYMPATYCZNE” ofiarowują
swoje usługi „EKSKLUZYWNE MODELKI Z POLSKI”, tudzież „SŁODZIUTKIE POLKI I
ROSJANKI”
To jest praktykowana miłość bliźniego, przemiana przez zbliżenie i przyjaźń
między narodami w formie najczystszej. Najwyższa już pora, żeby na
pielgrzymkę do Watykanu wysłała także swoich przedstawicieli redakcja BZ*
_______________
* BZ „Berliner Zeitung”, tabloid podobnie jak „Bild” należący do koncernu
Springera