don.kichote
27.05.06, 00:46
W pewnym sensie, to Wam chyba nawet trochę zazdroszczę!
Ten Wasz prosty i nieskomplikowany sposób myślenia, jeszcze prostrze - albo
żadne - argumentowanie, podział ludzi na komuchów i... no właśnie.
Jak Was - tę NIELICZNĄ resztę - nazwać? Was, tych prawdziwych!? Tych
niesekazitelnych?! Którzy przez całe swoje krótkie życie nic nie osiągnęli,
nie zrobili i są sfrustrowani. Drażni ich, że nie dostali
pałą od ZOMOwca, nie zostali pobici przez SB-ka podczas przesłuchania, którym
nikt nie zaproponował podpisania "lojalki" w zamian za wolność, zdrowie lub
nawet życie! Nie mających chlubnej przeszłości! Nie mających żadnej
przeszłości! Nie mających też przyszłości!
Poza "pustym" kłapaniem ozorem i osądzaniem innych(wg. własnych kryteriów),
niewiwle mających do zaproponowania! Ślepo wpatrzonich w swojego guru, nie
skażonych żadną głębszą refleksją!
Czy zazdroszczę Wam tej prostoty! Chyba jednak nie!
Wolę jednak być łże-elitą, niż zwykłym moherowym prostaczkiem!!!