Dodaj do ulubionych

Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Rywina

IP: *.ny325.east.verizon.net 28.02.03, 12:38
To i tak tylko farsa....teraz bedzie weselej...z czystym
sumieniem mozna sie smiac...
Obserwuj wątek
    • Gość: a W 50. rocznicę procesu Kurii Krakowskiej IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 12:46
      W 50. rocznicę procesu Kurii Krakowskiej


      Przywrócić dobre imię


      Robert Lisowski



      Powiększ zdjęcie

      Ks. Józef Lelito
      Stefania Rospond
      Ks. Wit Brzycki


      "Proces Kurii Krakowskiej zadał polskiemu Kościołowi bardzo
      bolesne rany, a ich leczenie było długie" - powiedział prezes
      IPN, prof. Leon Kieres, podczas sesji naukowej zorganizowanej w
      Krakowie przez IPN i PAT w 50. rocznicę procesu.


      Kulisy procesu

      Rok 1948 był przełomowy dla władzy komunistycznej w Polsce.
      Podziemie zbrojne i polityczne zostało właściwie już rozbite,
      po zjednoczeniu PPR z PPS niepodzielne rządy sprawowała Polska
      Zjednoczona Partia Robotnicza, a jedyną siłą wytrwale
      przeciwstawiającą się sowietyzacji państwa i narodu pozostał
      Kościół katolicki, z którym władze podjęły bezwzględną walkę.
      Powszechnie stosowano szykany administracyjne, utrudniano pracę
      duszpasterską, naukę religii, obciążano Kościół dodatkowymi
      opłatami, konfiskowano jego własność. Równolegle Urząd
      Bezpieczeństwa podejmował próby kompromitowania Kościoła w
      licznych oszczerczych kampaniach propagandowych. Szczególnie
      eksponowanym zarzutem było oskarżenie duchownych o szpiegostwo
      na rzecz Watykanu i państw imperialistycznych.
      W latach 1952-53 przystąpiono do decydującego uderzenia. W
      więzieniach znalazło się ok. tysiąca kapłanów, w 1952 r.
      wygnano z Katowic biskupów: Stanisława Adamskiego, Herberta
      Bednorza i Juliusza Bieńka, we wrześniu 1953 r. uwięziono
      Prymasa Polski - kard. Stefana Wyszyńskiego, a po głośnym
      procesie pokazowym skazano na 12 lat więzienia torturowanego w
      śledztwie biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Jesienią 1952
      r. celem ataku stała się Kuria Krakowska.
      Historycy są zgodni, że proces Kurii Krakowskiej był dla
      ówczesnych władz narzędziem propagandowym w walce z Kościołem.
      Zdaniem Marka Lasoty z krakowskiego IPN, nie chodziło o
      skazanie winnych, lecz o pokazanie społeczeństwu rzekomych
      nadużyć duchowieństwa i rzekomej współpracy z obcymi
      wywiadami: "Głównym oskarżonym miał być pośmiertnie kard. Adam
      Sapieha, któremu próbowano zarzucać współpracę z rozmaitymi
      wywiadami. I to w dokumentach planu śledztwa zostało jasno
      sformułowane".
      Aresztowanie 12 listopada 1952 r. ks. Józefa Lelity i
      wymuszenie na nim w śledztwie wskazania współpracujących z nim
      duchownych kurialistów otworzyło możliwość szybkiej akcji
      przeciwko krakowskim biskupom i podległej im Kurii.
      Niespodziewanie nadarzyła się najlepsza z okazji - możliwość
      oskarżenia krakowskich hierarchów o działalność wywiadowczą.
      Ks. Józef Lelito ps. "Szymon" był w czasie II wojny światowej
      kapelanem Narodowej Organizacji Wojskowej. Po wojnie nawiązał z
      nim kontakt Jan Szponder, w czasie okupacji żołnierz NOW, który
      nie przerwał działalności konspiracyjnej. W 1949 r. Szponder
      zbiegł do Niemiec Zachodnich, gdzie nawiązał kontakt z
      emigracyjnym Stronnictwem Narodowym. Będąc za granicą, nawiązał
      współpracę korespondencyjną ze swymi byłymi podwładnymi z NOW w
      celu stworzenia sieci informatorów i rezydentów przekazujących
      na Zachód informacje o tym, co dzieje się w kraju. Znaleźli się
      wśród nich: ks. Józef Lelito oraz dwaj żołnierze NOW z Liszek -
      Edward Chachlica ps. "Artur" i Michał Kowalik
      ps. "Wołodyjowski". Urząd Bezpieczeństwa dzięki pracy agentury
      poznał system tworzenia sieci informatorów w maju 1952 r.
      Rozpoczęto intensywne rozpracowywanie osób współpracujących ze
      Szponderem oraz działania operacyjne mające na celu
      aresztowanie i postawienie inwigilowanych przed sądem.
      Siatkę zorganizowaną przez Szpondera rozbito w okresie od
      września do listopada 1952 r. We wrześniu aresztowano Edwarda
      Chachlicę i przyrodnią siostrę Szpondera - Stefanię Rospond. 28
      października ujęto Michała Kowalika, 12 listopada - ks. Józefa
      Lelitę, wówczas wikariusza w Rabce-Zdroju, a kilka dni później
      innego wikarego z Rabki - ks. Franciszka Szymonka.
      Dziś trudno jeszcze przekonująco stwierdzić, czy akcja w
      pomieszczeniach Kurii i aresztowanie abp. Eugeniusza Baziaka i
      bp. Stanisława Rosponda oraz innych duchownych w Krakowie było
      celem, czy też nieoczekiwanym skutkiem rozbicia siatki Jana
      Szpondera. Nie ulega wątpliwości, że wskazanie przez ks. Lelitę
      księży Wita Brzyckiego i Jana Pochopnia - notariuszy kurialnych
      spowodowało natychmiastową akcję Urzędu Bezpieczeństwa na ul.
      Franciszkańskiej 3. Bezpieka połączyła w jedną całość prawdziwe
      zarzuty wobec osób współpracujących z emigracją z fikcyjnymi
      wobec notariuszy Kurii. Ta fikcyjna łączność stanowiła
      natomiast pretekst do wkroczenia na teren Pałacu Biskupiego i
      przeprowadzenia w nim rewizji.



      Rewizje w Pałacu Biskupim

      W środę 17 listopada 1952 r. ok. dwudziestu funkcjonariuszy UB
      weszło do Pałacu Biskupiego, udając się najpierw do abp.
      Baziaka z powiadomieniem o planowanym aresztowaniu dwóch księży
      i rewizji w biurach Kurii Metropolitalnej.
      W pierwszym dniu rewizji zabrano dużą liczbę dokumentów
      personalnych oraz sprawozdania z parafii archidiecezji
      krakowskiej. Ks. Witowi Brzyckiemu zabrano niewielkie zapasy
      lekarstw pochodzących z zagranicznych darów, żywności i środków
      higieny oraz sukno przeznaczone na sutanny dla księży. Przełom
      nastąpił 24 listopada. Ukrywający się od kilku dni i zatrzymany
      23 listopada, a następnie złamany psychicznie sytuacją i
      przesłuchaniami kanclerz Kurii - ks. Bolesław Przybyszewski
      wskazał bezpiece znajdujące się w piwnicach Pałacu Biskupiego
      pomieszczenia, w których ukryte były skrzynie z pamiątkami
      rodzinnymi arystokracji i ziemian. Zawartość skrzyń - dzieła
      sztuki, dokumenty, fotografie, odzież, biżuteria, zabytkowe
      militaria - stanowiła depozyt złożony jeszcze na ręce kard.
      Sapiehy. Dzięki temu wartościowe dzieła sztuki i bezcenne
      pamiątki przetrwały lata wojny i pierwsze lata powojenne.
      W czasie rewizji zabrana została jednak rzecz najcenniejsza. W
      1943 r. za zgodą i na polecenie abp. Adama Sapiehy w odkrywaniu
      grobów w lesie katyńskim uczestniczyła jego delegacja.
      Znalezione tam dokumenty, rzeczy osobiste, korespondencja
      stanowiły niezbity dowód, że zbrodnię popełniło sowieckie NKWD.
      Znaleziska te przekazano księciu Sapiesze. Odnalezienie i
      zabranie teczek zawierających dokumentację katyńską było
      najważniejszym efektem akcji bezpieki w Kurii Krakowskiej.
      Dokumentacja katyńska zwrócona została krakowskiemu
      arcybiskupstwu dopiero w 1990 r. Do dziś nie udało się
      przekonująco odpowiedzieć na pytanie, dlaczego władze
      komunistyczne nie odważyły się zniszczyć tak kompromitującego
      dla nich znaleziska.
      Nie ulega jednak wątpliwości, iż podczas procesu księży:
      Lelity, Pochopnia, Brzyckiego, Szymonka oraz innych osób
      świeckich ani słowem nie wspomniano o pamiątkach z Katynia.
      Funkcjonariusze bezpieki, idąc za wskazaniami ks.
      Przybyszewskiego, wykopali w kurialnej piwnicy skrzynkę
      zawierającą złoto i waluty. Już sam fakt ich posiadania i
      ukrywania był zagrożony na mocy ustawy wydanej w 1950 r. nawet
      karą śmierci.
      Łup bezpieki szczegółowo przedstawiał się następująco: 35 849
      dolarów USA, 415 złotych dukatów austriackich, kilkanaście
      złotych monet francuskich, angielskich, rosyjskich, niemieckich
      i innych. Różnorodność kwot jest, oczywiście, wynikiem
      pochodzenia pieniędzy. Były one bowiem rezultatem zabiegów
      księcia metropolity Adama Sapiehy w czasie wojny, to dzięki
      wsparciu finansowemu ze świata mógł on skutecznie nieść pomoc
      wszystkim potrzebującym w okupowanym kraju. To wsparcie nie
      ustawało także w latach powojennych. Z chwilą, gdy władze PRL
      wydały ustawę zabraniającą posiadania obcych walut, roztropność
      Księdza Kardynała kazała ukryć te środki, tak by mogły dalej
      być pomocą dla potrzebujących. Nie zmienia to faktu, że
      szczególny propagandowy rozgłos nadano właśnie temu znalezisku.
      Podkreślano rzekome wielkie bogactwa krakowskiego biskupstwa
      ukrywane w niecnych celach przed resztą duchowieństwa, a przede
    • Gość: bulk Sensacjyjny email Rywina do Millera IP: *.pekao.com.pl 28.02.03, 14:04
      Data: Piątek, 28 Lutego 2003 09:31
      OD: adrian malczewski amalczewski@wp.pl
      DO: leszek.miller@miller.pl
      DW: bob.flower@tvp.pl

      Witaj Leszku.
      Mazel taf, tu pisze ja - Lew z pewnego anonimowego konto
      imejlowe. Piszę do ciebie jak do przyjaciela, ale z pretensją -
      nie tak jest jak to obiecywałeś miesiąc temu, że za miesiąc
      sprawy już nie będzie (wiesz, tej, że miałem wziąć od rabe
      Miśnika 17,5 mln koszernych dolarków, zielonych jak nadzieja na
      lepsze jutro dla ciebie, Jakubowskiej, rabina Boba
      Kwiatkowskiego, rabina Lejcmana Nicholski).
      A tu masz babo placek - do komisji mnie wzywają, do prokuratury
      i pokazują w telewizji jak jakiegoś złodzieja, a ja przecież
      uczciwie dla ciebie poszedłem do rabe Miśnik.
      Proszę ale jednocześnie nalegam, żeby było dalej jak w gminie,
      cichu, spokojnie pieniądz idzie na nasze kieszeni koszerny.
      Najgorsze jest to, że nawet kurwa mnie do Paryża nie puścili,
      gdzie bym został z pół roku jak obiecywałeś, a tu gówno, dupa,
      huj.
      Niedobrze jest, że mnie szargają i upokarzająco muszę w
      odpowiedzi na pytanie odmawiam udzielenia odpowiedzi, a miało
      być tak ładnie jak na rybach obiecywałeś na Mazurach.
      Pamiętaj żyd żydowi zgotował ten los, ty zaś mnie ratuj.
      Aha bilingi z komury już wzieli, więc zadzwoń do mnie od czasu
      do czasu.
      Mazel Taf!
      Lewe Ryfkin

    • Gość: leo Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 14:50
      Niedługo zabraknie posłów do roszady w komisji �ledczej.Co niektórzy sami uciekajš, inni bardzo się do niej garnš.Tylko pytanie?, co dalej z Rywinem?, jak on jeszcze długo to wszystko wytrzyma.
    • Gość: J.N. Re: Blogoslawieni cisi .. IP: *.sympatico.ca 28.02.03, 19:45
      Blogoslawieni cisi..


      Jaka jest roznica miedzy slowem wziatki a slowem datki? Slowo
      wziatki oznacza lapowki, natomiast slowo datki oznacza prezenty.
      Ale tez jest i glebsza roznica. W 1984 roku w ramach
      Duszpasterstwa Studentow ja i grupa kolegow zaprosilismy na pol-
      tajne wyklady wowczas doktora pana Adolfa Jozwenke, ktory mowil
      o roznicach w podejsciu do prawa w Polsce miedzywojennej w
      ramach roznic postaw mieszkancow poszczegolnych porozbiorowych
      obszarow. W zaborze rosyjskim podjescie do prawa bylo dosyc..
      liberalne. Tadycja tego podejscia siegala stosunkow wyrobionych
      przez urzednikow i sedziow carskich. Jesli wiec powiedzmy
      sedzia carski otrzymal powiedzmy materialne wynagrodzenie za
      wyrok i okazalo sie ze dawca dal mu to jako prezent, czyli
      otrzymal datek, wowczas kosekwencji taki sedzia nie ponosil.
      Inna sytuacja zachodzila o ile takiemu sedziemu udowodniono ze
      wzial lapowke czyli wziatek. Konsekwencje wowczas mogly byc
      srogie, o ile oczywiscie ktos zostal zlapany, a sedziemu
      udowdniono ze wzial ponad to co wszsycy powszechnie uwazali za
      obowiazujaca norme wysokosci prezentu. My wowczs mlodzi ludzie
      zadalismy pytania, no a jak rozroznic jedno od drugiego, jak
      prawo rozroznialo te przypadki? Wedlug doktora Jozwenki takich
      przpadkow spraw kiedy komus udowodniono tzw. wziatki bylo bardzo
      malo i jeszcze mniej bylo osob ukaranych. Np. w Rosji
      dziewietnastowiecznej oficjalna stawka bylo ze jesli ktos mial
      sprawe o ziemie, a te sprawy w sadach byly najbardziej
      popularne, to trzeba bylo dac sedziemu, ktory sprawe rozpatrywal
      rownowartosc polowy wartosci sprawy spornej. Jesli sie takiej
      kwoty nie dalo, a lapowke dala strona przeciwna wowczas sprawe
      sie przegrywalo. Mozna oczywiscie bylo isc do sadu i probowac
      udawodnic ze druga strona dala wiecej niz to co powszechnie bylo
      akceptowane jako prezent, czyli ze dala lapowke, czyli wziatke,
      ale bylo to trudne.
      W 1984 roku jako mlodzi studenci zastanwialismy sie dlaczego w
      owczesnej Polsce jest tak zle, a powiedzmy w krajach zachodu,
      demokracja kwitnie dobrobytem. Lekcje dr. Adolfa Jozwenki,
      dzisiaj dyrektora Ossolineum byly jednym z aspektow tych
      rozwazan.
      Trzy lata temu odwiedzilem swego starego kolege, ktory pracowal
      jako czlwiek od zdobywania i podpisywania kontraktow dla jednej
      z duzych polskich firm budowlanych. I znowu naiwny zapytalem sie
      go, a bylo to rok po zdobyciu wladzy przez koalicje AWS-Unia
      Wolnosci o trudnmosci przy zdobywaniu kontraktow.
      Odpowiedzial: “No teraz to jest zupelny balagan. Jedni biora
      lapowki, drudzy nie biora, trzeci biora lapowki ekstrawganckie,
      ceny wzite z sufitu, czwarci nie biora lapowek wogole i sprawa
      wygrania przetargu jest loteria, piaci biora lapowki i sprawy
      nie zalatwiaja, albo biora wiedzac ze prace opuszcza, a osoba
      ktora przychodzi na ich miejsce nie czuje sie obowiazku sprawy
      prowadzic. Za koalicji SLD-PSL byl porzadek. Lapowki brali
      mniej wiecej wszyscy, ceny lapowek byly mniej wiecej stale. Malo
      bylo ekstremum polegajacym na tym ze ktos nie wzial lapowki,
      albo ktos wzial lapowke za duza. Jak juz ktos wzial lapowke to
      wiadomo bylo ze sprawa byla prowadzona do konca.
      Z moim kolega spotkalem sie znowu dokladnie rok temu. Ponownie
      weszlismy na sprawe zalatwiania kontraktow, poniewaz bylo to
      swiezo po tym jak prezydent Kwasniewski oswiadczyl ze uniewinni
      pierwszego ktory doniesie mu o aferze lapowkarskiej, to znaczy
      ze przyzna sie do tego ze dawal lub bral lapowki. No i co
      sadzisz o wypowiedzi prezydenta Kwasniewskiego? “Nic nie sadze.
      Dopoki prawo jednakowo karze dajacego lapowki na rowni z
      bioracym, tak dlugo takie prawo bedzie nieskuteczne. Prezydent
      szuka taniej popularnosci i tyle. W miare jak koalicja AWS-Unia
      Wolnosci traci popularnosc jej wybrancy boja sie ze wkrotce
      utraca prace i latwiej jest z nimi cos zalatwic.” Dal mi tutaj
      ciekawy przyklad postepowania prezydenta miasta, ktore jest
      osrodkime akademickim, w tym i znanego uniwersytetu z duzym
      wydzialem prawa (ale o tym kiedy indziej). “Wiesz co,
      najbardziej lubie ludzi uczciwych! Ale takich nie ma! Nawet ja
      nie jestem uczciwy!”
      Na te slowa przypomnialem sobie wowczas jeden z odcinkow Cezara
      Klaudiusza. W odcinku tym byla taka mniej wiecej scena, jeden z
      kolejnych cezarow mowi do swych urzednikow, ktorych wyslal
      wczesniej na tereny polwyspu iberyjskeigo celem zbierania
      podatkow: Wyslalem was zebyscie owieczki ostrzygli, a wy zescie
      je ogolili”. Chodzilo mu o to ze skutkiem nadgorliwosci
      zbierajacyhc podatki byl bunt i powstanie podbitych plemion
      przeciwko panowaniu Rzymian.
      Minister sprawiedliwosci Lech Kaczynski byl moim zdaniem
      pierwszym ministrem sprawiedliwosci w historii
      postkomunistycznej Polski ktory powaznie podszedl do
      wyznaczonych mu konstytucyjnie obowiazkow. Od tygodnia juz
      ministrem nie jest. Zgadzam sie co do tego ze w swoim liscie do
      premiera Buzka, nie dal szansy temu ostatniemu zeby go nie
      zwolnil z funkcji ministra. W skrocie, Lech Kaczynski zarzucil
      premierowi nieprzestrzeganie prawa, poprzez wynoszenie UOP ponad
      prawo. Tym niemniej ciekawa jest reakcja glownych mass mediow
      (takich jak np. Gazeta Wyborcza) w Polsce na zwolnienie ministra
      Lecha Kaczynskiego. Naglasniaja one sprawe konfliktu miedzy
      Lechem Kaczynskim a mnistrem Palubickim szefem UOP’u, klotliwosc
      Kaczynskich i malo, lub nic mowia o tym ze Kaczynski narazil sie
      bardzo wielu wplywowym osobom i grupom. Wystarczy tylko podac
      sprawe swiatlowodu wzdluz rurociagu jamalskiego ktora dotknela
      jednego z najbogatrzych ludzi w Polsce - Gudzowatego, ministra
      MON Szeremietiewa, gangow pruszkowskich itd, przeciekom
      informacji z Urzedu Ochrony Panstwa do osob podejrznych przez
      prokuraturte o przestepstwa, sprawom przeciwko szeregu
      prezydenom miast ktorzy przyznali sobie wygorowane wynagrodzenia.
      W moim odczuciu jest powszechna solidarnosc tych osob tak z
      prawicy jak i lewicy ktorzy lamali prawo przeciwko ministrowi
      Kaczynskiemu. Poniewaz sa to osoby wplywowe, czesto wlasciciele
      olbrzymich firm to maja wplyw na prase i telewizje. Te ostatnie
      jak wiemy zyja reklam. Kolo sie wiec zamyka. Kaczynscy
      pozostawieni sa samym sobie i opinia publiczna czyli szarzy
      wyborcy takze pozostawieni sa samym sobie.
      Jak juz pisalem w poprzednich wydaniach Nowego Kuriera w
      uczestniczylem w spotkaniu z Jaroslawem Kaczynskim na dwa
      miesiace przed ostatnimi wyborami do sejmu. To co mnie uderzylo
      to to ze jakby nie zdawal on sobie sprawy ze swej i swego brata
      popularnosci w opinii publicznej. W jednej ze swych odpowiedzi
      liczyl on wrecz na to iz jego i jego brata partia Prawo i
      Sprawiedliwosc zdobedzie znaczenie w sejmie dopiero w nastepnych
      wyborach za cztery lata.
      W pare tygodni po spotkaniu, ale jeszcze przed zwolnieniem jego
      brata ze stanowiska ministra, partia Prawo i Sprawiedliwosc w
      niektorych sadazach zdobywala najwieksze procentowe poparcie
      wsrod potencjalnych wyborcow na prawicy.
      Na winiecie internetowej Gazety Wyborczej mozna przeczytac
      komentarz ze poparcie opinii publicznej dla Kaczynskich jest
      bardzo himeryczne. Dzis poparcie jest, jutro go nie ma.
      Zastanawiam sie wobec tego jaka jest jakosc intelektualna i
      psychologiczna polskiego wyborcy. Czy juz bez informacji o
      dokonanianch i programie bylego mnistra sprawiedliwosci Lecha
      Kaczynskiego w prasie, radiu i telewizji, poprze on jego program
      poprawy praworzadnosci w Polsce? Zacisnijmy kciuki i cierpliwie
      pokibicujmy Kaczynskim jeszcze tylko do ...... W koncu ani
      Cezar, ani ani jego urzednicy ktorych wyslal do zbieranie
      podatkow z podbitych plemion polwyspu iberysjkiego takze nie
      liczyli na bunt tych ostatnich.
      Janusz Niemczyk.
      Toronto, Wrzesien, 2001
    • Gość: Łysy Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.kbn.pl / 192.168.1.* 28.02.03, 22:42

      Czy Leszek Paduszyński studiował we wrocławskiej AM? (lata 80-te?)
    • Gość: zbych Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.proxy.aol.com 01.03.03, 02:05
      choroba begera nadaje sie do wyrzucania makaronu z ???????
      • Gość: ??????? Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.milwaukee.k12.wi.us 01.03.03, 23:02
        ???????
    • Gość: Jolanta Firląg Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.03, 20:03
      Nadzieja na wyjaśnienie sprawy maleje, po takich nominacjach,
      ciągle jednak wierzę, że przynajmniej zmieni się podejście
      Polaków do korupcji. Tacy ludzie jak L. Rywin zdemoralizowani
      pieniędzmi, nauczyli się załatwiać w ten sposób swoje sprawy.
      Całym sercem jestem za A. Michnikiem, wierzę, że dla naszego
      wspólnego dobra sprawa chociaż trochę poprawi klimat wokól
      korupcji. Wierzę w uczciwość ludzi z Gazety Wyborczej, a pan A.
      Michnik jest moim kandydatem na prezydenta.
      • Gość: ZA Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 02.03.03, 22:16
        Gość portalu: Jolanta Firląg napisał(a):

        > Nadzieja na wyjaśnienie sprawy maleje, po takich nominacjach,
        > ciągle jednak wierzę, że przynajmniej zmieni się podejście
        > Polaków do korupcji. Tacy ludzie jak L. Rywin zdemoralizowani
        > pieniędzmi, nauczyli się załatwiać w ten sposób swoje sprawy.
        > Całym sercem jestem za A. Michnikiem, wierzę, że dla naszego
        > wspólnego dobra sprawa chociaż trochę poprawi klimat wokól
        > korupcji. Wierzę w uczciwość ludzi z Gazety Wyborczej, a pan A.
        > Michnik jest moim kandydatem na prezydenta.

        Z tym prezydentem tobym sie może chwilę zastanowił, ale co wiary w intencje
        Adasia i jego przyjaciół, to jak najbardziej. Oczywiście nie uważam, że
        wszystko im wyszło, ale to jedno z najzdrowszych środowisk biznesoywch i
        dziennikarskich w tym kraju.
    • Gość: babariba ZUPA Z POKRZYWY IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 02.03.03, 20:09
      ZUPA Z POKRZYWY
      Po jednej garści młodej pokrzywy, szpinaku, szczawiu, wiązka kopru i
      pietruszki, l cebula, 4 dkg masła, l ltr rosołu, 2 dkg mąki, 1/4 ltr. śmietany,
      para kiełbasek. Dodatek do zupy: jaja w koszulkach,
      Zebrać młodą pokrzywkę, stara jest twarda i włóknista, przebrać wraz ze
      szczawiem i szpinakiem, pozrywać ogonki, opłókać czysto i posiekać. Do rondla
      włożyć masło i usiekaną cebulę, gdy zmięknie cebula, dodać zieleninę, koper i
      pietruszkę i dusić pod pokrywą, podlewając rosołem. Po 1/2 godzinie przetrzeć
      przez sito, rozprowadzić rosołem, osolić i zaprawić śmietaną, rozbitą z mąką.
      Włożyć pokrajane kiełbaski i natychmiast zestawić z ognia. Do wazy włożyć jaja,
      które wyrównać kółkiem blaszanem, używanem do pierożków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka