Gość: Leszek Paduszyński IP: *.ny325.east.verizon.net 28.02.03, 12:38 To i tak tylko farsa....teraz bedzie weselej...z czystym sumieniem mozna sie smiac... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: a W 50. rocznicę procesu Kurii Krakowskiej IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 12:46 W 50. rocznicę procesu Kurii Krakowskiej Przywrócić dobre imię Robert Lisowski Powiększ zdjęcie Ks. Józef Lelito Stefania Rospond Ks. Wit Brzycki "Proces Kurii Krakowskiej zadał polskiemu Kościołowi bardzo bolesne rany, a ich leczenie było długie" - powiedział prezes IPN, prof. Leon Kieres, podczas sesji naukowej zorganizowanej w Krakowie przez IPN i PAT w 50. rocznicę procesu. Kulisy procesu Rok 1948 był przełomowy dla władzy komunistycznej w Polsce. Podziemie zbrojne i polityczne zostało właściwie już rozbite, po zjednoczeniu PPR z PPS niepodzielne rządy sprawowała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, a jedyną siłą wytrwale przeciwstawiającą się sowietyzacji państwa i narodu pozostał Kościół katolicki, z którym władze podjęły bezwzględną walkę. Powszechnie stosowano szykany administracyjne, utrudniano pracę duszpasterską, naukę religii, obciążano Kościół dodatkowymi opłatami, konfiskowano jego własność. Równolegle Urząd Bezpieczeństwa podejmował próby kompromitowania Kościoła w licznych oszczerczych kampaniach propagandowych. Szczególnie eksponowanym zarzutem było oskarżenie duchownych o szpiegostwo na rzecz Watykanu i państw imperialistycznych. W latach 1952-53 przystąpiono do decydującego uderzenia. W więzieniach znalazło się ok. tysiąca kapłanów, w 1952 r. wygnano z Katowic biskupów: Stanisława Adamskiego, Herberta Bednorza i Juliusza Bieńka, we wrześniu 1953 r. uwięziono Prymasa Polski - kard. Stefana Wyszyńskiego, a po głośnym procesie pokazowym skazano na 12 lat więzienia torturowanego w śledztwie biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Jesienią 1952 r. celem ataku stała się Kuria Krakowska. Historycy są zgodni, że proces Kurii Krakowskiej był dla ówczesnych władz narzędziem propagandowym w walce z Kościołem. Zdaniem Marka Lasoty z krakowskiego IPN, nie chodziło o skazanie winnych, lecz o pokazanie społeczeństwu rzekomych nadużyć duchowieństwa i rzekomej współpracy z obcymi wywiadami: "Głównym oskarżonym miał być pośmiertnie kard. Adam Sapieha, któremu próbowano zarzucać współpracę z rozmaitymi wywiadami. I to w dokumentach planu śledztwa zostało jasno sformułowane". Aresztowanie 12 listopada 1952 r. ks. Józefa Lelity i wymuszenie na nim w śledztwie wskazania współpracujących z nim duchownych kurialistów otworzyło możliwość szybkiej akcji przeciwko krakowskim biskupom i podległej im Kurii. Niespodziewanie nadarzyła się najlepsza z okazji - możliwość oskarżenia krakowskich hierarchów o działalność wywiadowczą. Ks. Józef Lelito ps. "Szymon" był w czasie II wojny światowej kapelanem Narodowej Organizacji Wojskowej. Po wojnie nawiązał z nim kontakt Jan Szponder, w czasie okupacji żołnierz NOW, który nie przerwał działalności konspiracyjnej. W 1949 r. Szponder zbiegł do Niemiec Zachodnich, gdzie nawiązał kontakt z emigracyjnym Stronnictwem Narodowym. Będąc za granicą, nawiązał współpracę korespondencyjną ze swymi byłymi podwładnymi z NOW w celu stworzenia sieci informatorów i rezydentów przekazujących na Zachód informacje o tym, co dzieje się w kraju. Znaleźli się wśród nich: ks. Józef Lelito oraz dwaj żołnierze NOW z Liszek - Edward Chachlica ps. "Artur" i Michał Kowalik ps. "Wołodyjowski". Urząd Bezpieczeństwa dzięki pracy agentury poznał system tworzenia sieci informatorów w maju 1952 r. Rozpoczęto intensywne rozpracowywanie osób współpracujących ze Szponderem oraz działania operacyjne mające na celu aresztowanie i postawienie inwigilowanych przed sądem. Siatkę zorganizowaną przez Szpondera rozbito w okresie od września do listopada 1952 r. We wrześniu aresztowano Edwarda Chachlicę i przyrodnią siostrę Szpondera - Stefanię Rospond. 28 października ujęto Michała Kowalika, 12 listopada - ks. Józefa Lelitę, wówczas wikariusza w Rabce-Zdroju, a kilka dni później innego wikarego z Rabki - ks. Franciszka Szymonka. Dziś trudno jeszcze przekonująco stwierdzić, czy akcja w pomieszczeniach Kurii i aresztowanie abp. Eugeniusza Baziaka i bp. Stanisława Rosponda oraz innych duchownych w Krakowie było celem, czy też nieoczekiwanym skutkiem rozbicia siatki Jana Szpondera. Nie ulega wątpliwości, że wskazanie przez ks. Lelitę księży Wita Brzyckiego i Jana Pochopnia - notariuszy kurialnych spowodowało natychmiastową akcję Urzędu Bezpieczeństwa na ul. Franciszkańskiej 3. Bezpieka połączyła w jedną całość prawdziwe zarzuty wobec osób współpracujących z emigracją z fikcyjnymi wobec notariuszy Kurii. Ta fikcyjna łączność stanowiła natomiast pretekst do wkroczenia na teren Pałacu Biskupiego i przeprowadzenia w nim rewizji. Rewizje w Pałacu Biskupim W środę 17 listopada 1952 r. ok. dwudziestu funkcjonariuszy UB weszło do Pałacu Biskupiego, udając się najpierw do abp. Baziaka z powiadomieniem o planowanym aresztowaniu dwóch księży i rewizji w biurach Kurii Metropolitalnej. W pierwszym dniu rewizji zabrano dużą liczbę dokumentów personalnych oraz sprawozdania z parafii archidiecezji krakowskiej. Ks. Witowi Brzyckiemu zabrano niewielkie zapasy lekarstw pochodzących z zagranicznych darów, żywności i środków higieny oraz sukno przeznaczone na sutanny dla księży. Przełom nastąpił 24 listopada. Ukrywający się od kilku dni i zatrzymany 23 listopada, a następnie złamany psychicznie sytuacją i przesłuchaniami kanclerz Kurii - ks. Bolesław Przybyszewski wskazał bezpiece znajdujące się w piwnicach Pałacu Biskupiego pomieszczenia, w których ukryte były skrzynie z pamiątkami rodzinnymi arystokracji i ziemian. Zawartość skrzyń - dzieła sztuki, dokumenty, fotografie, odzież, biżuteria, zabytkowe militaria - stanowiła depozyt złożony jeszcze na ręce kard. Sapiehy. Dzięki temu wartościowe dzieła sztuki i bezcenne pamiątki przetrwały lata wojny i pierwsze lata powojenne. W czasie rewizji zabrana została jednak rzecz najcenniejsza. W 1943 r. za zgodą i na polecenie abp. Adama Sapiehy w odkrywaniu grobów w lesie katyńskim uczestniczyła jego delegacja. Znalezione tam dokumenty, rzeczy osobiste, korespondencja stanowiły niezbity dowód, że zbrodnię popełniło sowieckie NKWD. Znaleziska te przekazano księciu Sapiesze. Odnalezienie i zabranie teczek zawierających dokumentację katyńską było najważniejszym efektem akcji bezpieki w Kurii Krakowskiej. Dokumentacja katyńska zwrócona została krakowskiemu arcybiskupstwu dopiero w 1990 r. Do dziś nie udało się przekonująco odpowiedzieć na pytanie, dlaczego władze komunistyczne nie odważyły się zniszczyć tak kompromitującego dla nich znaleziska. Nie ulega jednak wątpliwości, iż podczas procesu księży: Lelity, Pochopnia, Brzyckiego, Szymonka oraz innych osób świeckich ani słowem nie wspomniano o pamiątkach z Katynia. Funkcjonariusze bezpieki, idąc za wskazaniami ks. Przybyszewskiego, wykopali w kurialnej piwnicy skrzynkę zawierającą złoto i waluty. Już sam fakt ich posiadania i ukrywania był zagrożony na mocy ustawy wydanej w 1950 r. nawet karą śmierci. Łup bezpieki szczegółowo przedstawiał się następująco: 35 849 dolarów USA, 415 złotych dukatów austriackich, kilkanaście złotych monet francuskich, angielskich, rosyjskich, niemieckich i innych. Różnorodność kwot jest, oczywiście, wynikiem pochodzenia pieniędzy. Były one bowiem rezultatem zabiegów księcia metropolity Adama Sapiehy w czasie wojny, to dzięki wsparciu finansowemu ze świata mógł on skutecznie nieść pomoc wszystkim potrzebującym w okupowanym kraju. To wsparcie nie ustawało także w latach powojennych. Z chwilą, gdy władze PRL wydały ustawę zabraniającą posiadania obcych walut, roztropność Księdza Kardynała kazała ukryć te środki, tak by mogły dalej być pomocą dla potrzebujących. Nie zmienia to faktu, że szczególny propagandowy rozgłos nadano właśnie temu znalezisku. Podkreślano rzekome wielkie bogactwa krakowskiego biskupstwa ukrywane w niecnych celach przed resztą duchowieństwa, a przede Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bulk Sensacjyjny email Rywina do Millera IP: *.pekao.com.pl 28.02.03, 14:04 Data: Piątek, 28 Lutego 2003 09:31 OD: adrian malczewski amalczewski@wp.pl DO: leszek.miller@miller.pl DW: bob.flower@tvp.pl Witaj Leszku. Mazel taf, tu pisze ja - Lew z pewnego anonimowego konto imejlowe. Piszę do ciebie jak do przyjaciela, ale z pretensją - nie tak jest jak to obiecywałeś miesiąc temu, że za miesiąc sprawy już nie będzie (wiesz, tej, że miałem wziąć od rabe Miśnika 17,5 mln koszernych dolarków, zielonych jak nadzieja na lepsze jutro dla ciebie, Jakubowskiej, rabina Boba Kwiatkowskiego, rabina Lejcmana Nicholski). A tu masz babo placek - do komisji mnie wzywają, do prokuratury i pokazują w telewizji jak jakiegoś złodzieja, a ja przecież uczciwie dla ciebie poszedłem do rabe Miśnik. Proszę ale jednocześnie nalegam, żeby było dalej jak w gminie, cichu, spokojnie pieniądz idzie na nasze kieszeni koszerny. Najgorsze jest to, że nawet kurwa mnie do Paryża nie puścili, gdzie bym został z pół roku jak obiecywałeś, a tu gówno, dupa, huj. Niedobrze jest, że mnie szargają i upokarzająco muszę w odpowiedzi na pytanie odmawiam udzielenia odpowiedzi, a miało być tak ładnie jak na rybach obiecywałeś na Mazurach. Pamiętaj żyd żydowi zgotował ten los, ty zaś mnie ratuj. Aha bilingi z komury już wzieli, więc zadzwoń do mnie od czasu do czasu. Mazel Taf! Lewe Ryfkin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leo Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 14:50 Niedługo zabraknie posłów do roszady w komisji �ledczej.Co niektórzy sami uciekajš, inni bardzo się do niej garnš.Tylko pytanie?, co dalej z Rywinem?, jak on jeszcze długo to wszystko wytrzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.N. Re: Blogoslawieni cisi .. IP: *.sympatico.ca 28.02.03, 19:45 Blogoslawieni cisi.. Jaka jest roznica miedzy slowem wziatki a slowem datki? Slowo wziatki oznacza lapowki, natomiast slowo datki oznacza prezenty. Ale tez jest i glebsza roznica. W 1984 roku w ramach Duszpasterstwa Studentow ja i grupa kolegow zaprosilismy na pol- tajne wyklady wowczas doktora pana Adolfa Jozwenke, ktory mowil o roznicach w podejsciu do prawa w Polsce miedzywojennej w ramach roznic postaw mieszkancow poszczegolnych porozbiorowych obszarow. W zaborze rosyjskim podjescie do prawa bylo dosyc.. liberalne. Tadycja tego podejscia siegala stosunkow wyrobionych przez urzednikow i sedziow carskich. Jesli wiec powiedzmy sedzia carski otrzymal powiedzmy materialne wynagrodzenie za wyrok i okazalo sie ze dawca dal mu to jako prezent, czyli otrzymal datek, wowczas kosekwencji taki sedzia nie ponosil. Inna sytuacja zachodzila o ile takiemu sedziemu udowodniono ze wzial lapowke czyli wziatek. Konsekwencje wowczas mogly byc srogie, o ile oczywiscie ktos zostal zlapany, a sedziemu udowdniono ze wzial ponad to co wszsycy powszechnie uwazali za obowiazujaca norme wysokosci prezentu. My wowczs mlodzi ludzie zadalismy pytania, no a jak rozroznic jedno od drugiego, jak prawo rozroznialo te przypadki? Wedlug doktora Jozwenki takich przpadkow spraw kiedy komus udowodniono tzw. wziatki bylo bardzo malo i jeszcze mniej bylo osob ukaranych. Np. w Rosji dziewietnastowiecznej oficjalna stawka bylo ze jesli ktos mial sprawe o ziemie, a te sprawy w sadach byly najbardziej popularne, to trzeba bylo dac sedziemu, ktory sprawe rozpatrywal rownowartosc polowy wartosci sprawy spornej. Jesli sie takiej kwoty nie dalo, a lapowke dala strona przeciwna wowczas sprawe sie przegrywalo. Mozna oczywiscie bylo isc do sadu i probowac udawodnic ze druga strona dala wiecej niz to co powszechnie bylo akceptowane jako prezent, czyli ze dala lapowke, czyli wziatke, ale bylo to trudne. W 1984 roku jako mlodzi studenci zastanwialismy sie dlaczego w owczesnej Polsce jest tak zle, a powiedzmy w krajach zachodu, demokracja kwitnie dobrobytem. Lekcje dr. Adolfa Jozwenki, dzisiaj dyrektora Ossolineum byly jednym z aspektow tych rozwazan. Trzy lata temu odwiedzilem swego starego kolege, ktory pracowal jako czlwiek od zdobywania i podpisywania kontraktow dla jednej z duzych polskich firm budowlanych. I znowu naiwny zapytalem sie go, a bylo to rok po zdobyciu wladzy przez koalicje AWS-Unia Wolnosci o trudnmosci przy zdobywaniu kontraktow. Odpowiedzial: “No teraz to jest zupelny balagan. Jedni biora lapowki, drudzy nie biora, trzeci biora lapowki ekstrawganckie, ceny wzite z sufitu, czwarci nie biora lapowek wogole i sprawa wygrania przetargu jest loteria, piaci biora lapowki i sprawy nie zalatwiaja, albo biora wiedzac ze prace opuszcza, a osoba ktora przychodzi na ich miejsce nie czuje sie obowiazku sprawy prowadzic. Za koalicji SLD-PSL byl porzadek. Lapowki brali mniej wiecej wszyscy, ceny lapowek byly mniej wiecej stale. Malo bylo ekstremum polegajacym na tym ze ktos nie wzial lapowki, albo ktos wzial lapowke za duza. Jak juz ktos wzial lapowke to wiadomo bylo ze sprawa byla prowadzona do konca. Z moim kolega spotkalem sie znowu dokladnie rok temu. Ponownie weszlismy na sprawe zalatwiania kontraktow, poniewaz bylo to swiezo po tym jak prezydent Kwasniewski oswiadczyl ze uniewinni pierwszego ktory doniesie mu o aferze lapowkarskiej, to znaczy ze przyzna sie do tego ze dawal lub bral lapowki. No i co sadzisz o wypowiedzi prezydenta Kwasniewskiego? “Nic nie sadze. Dopoki prawo jednakowo karze dajacego lapowki na rowni z bioracym, tak dlugo takie prawo bedzie nieskuteczne. Prezydent szuka taniej popularnosci i tyle. W miare jak koalicja AWS-Unia Wolnosci traci popularnosc jej wybrancy boja sie ze wkrotce utraca prace i latwiej jest z nimi cos zalatwic.” Dal mi tutaj ciekawy przyklad postepowania prezydenta miasta, ktore jest osrodkime akademickim, w tym i znanego uniwersytetu z duzym wydzialem prawa (ale o tym kiedy indziej). “Wiesz co, najbardziej lubie ludzi uczciwych! Ale takich nie ma! Nawet ja nie jestem uczciwy!” Na te slowa przypomnialem sobie wowczas jeden z odcinkow Cezara Klaudiusza. W odcinku tym byla taka mniej wiecej scena, jeden z kolejnych cezarow mowi do swych urzednikow, ktorych wyslal wczesniej na tereny polwyspu iberyjskeigo celem zbierania podatkow: Wyslalem was zebyscie owieczki ostrzygli, a wy zescie je ogolili”. Chodzilo mu o to ze skutkiem nadgorliwosci zbierajacyhc podatki byl bunt i powstanie podbitych plemion przeciwko panowaniu Rzymian. Minister sprawiedliwosci Lech Kaczynski byl moim zdaniem pierwszym ministrem sprawiedliwosci w historii postkomunistycznej Polski ktory powaznie podszedl do wyznaczonych mu konstytucyjnie obowiazkow. Od tygodnia juz ministrem nie jest. Zgadzam sie co do tego ze w swoim liscie do premiera Buzka, nie dal szansy temu ostatniemu zeby go nie zwolnil z funkcji ministra. W skrocie, Lech Kaczynski zarzucil premierowi nieprzestrzeganie prawa, poprzez wynoszenie UOP ponad prawo. Tym niemniej ciekawa jest reakcja glownych mass mediow (takich jak np. Gazeta Wyborcza) w Polsce na zwolnienie ministra Lecha Kaczynskiego. Naglasniaja one sprawe konfliktu miedzy Lechem Kaczynskim a mnistrem Palubickim szefem UOP’u, klotliwosc Kaczynskich i malo, lub nic mowia o tym ze Kaczynski narazil sie bardzo wielu wplywowym osobom i grupom. Wystarczy tylko podac sprawe swiatlowodu wzdluz rurociagu jamalskiego ktora dotknela jednego z najbogatrzych ludzi w Polsce - Gudzowatego, ministra MON Szeremietiewa, gangow pruszkowskich itd, przeciekom informacji z Urzedu Ochrony Panstwa do osob podejrznych przez prokuraturte o przestepstwa, sprawom przeciwko szeregu prezydenom miast ktorzy przyznali sobie wygorowane wynagrodzenia. W moim odczuciu jest powszechna solidarnosc tych osob tak z prawicy jak i lewicy ktorzy lamali prawo przeciwko ministrowi Kaczynskiemu. Poniewaz sa to osoby wplywowe, czesto wlasciciele olbrzymich firm to maja wplyw na prase i telewizje. Te ostatnie jak wiemy zyja reklam. Kolo sie wiec zamyka. Kaczynscy pozostawieni sa samym sobie i opinia publiczna czyli szarzy wyborcy takze pozostawieni sa samym sobie. Jak juz pisalem w poprzednich wydaniach Nowego Kuriera w uczestniczylem w spotkaniu z Jaroslawem Kaczynskim na dwa miesiace przed ostatnimi wyborami do sejmu. To co mnie uderzylo to to ze jakby nie zdawal on sobie sprawy ze swej i swego brata popularnosci w opinii publicznej. W jednej ze swych odpowiedzi liczyl on wrecz na to iz jego i jego brata partia Prawo i Sprawiedliwosc zdobedzie znaczenie w sejmie dopiero w nastepnych wyborach za cztery lata. W pare tygodni po spotkaniu, ale jeszcze przed zwolnieniem jego brata ze stanowiska ministra, partia Prawo i Sprawiedliwosc w niektorych sadazach zdobywala najwieksze procentowe poparcie wsrod potencjalnych wyborcow na prawicy. Na winiecie internetowej Gazety Wyborczej mozna przeczytac komentarz ze poparcie opinii publicznej dla Kaczynskich jest bardzo himeryczne. Dzis poparcie jest, jutro go nie ma. Zastanawiam sie wobec tego jaka jest jakosc intelektualna i psychologiczna polskiego wyborcy. Czy juz bez informacji o dokonanianch i programie bylego mnistra sprawiedliwosci Lecha Kaczynskiego w prasie, radiu i telewizji, poprze on jego program poprawy praworzadnosci w Polsce? Zacisnijmy kciuki i cierpliwie pokibicujmy Kaczynskim jeszcze tylko do ...... W koncu ani Cezar, ani ani jego urzednicy ktorych wyslal do zbieranie podatkow z podbitych plemion polwyspu iberysjkiego takze nie liczyli na bunt tych ostatnich. Janusz Niemczyk. Toronto, Wrzesien, 2001 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łysy Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.kbn.pl / 192.168.1.* 28.02.03, 22:42 Czy Leszek Paduszyński studiował we wrocławskiej AM? (lata 80-te?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbych Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.proxy.aol.com 01.03.03, 02:05 choroba begera nadaje sie do wyrzucania makaronu z ??????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??????? Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.milwaukee.k12.wi.us 01.03.03, 23:02 ??????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jolanta Firląg Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.03, 20:03 Nadzieja na wyjaśnienie sprawy maleje, po takich nominacjach, ciągle jednak wierzę, że przynajmniej zmieni się podejście Polaków do korupcji. Tacy ludzie jak L. Rywin zdemoralizowani pieniędzmi, nauczyli się załatwiać w ten sposób swoje sprawy. Całym sercem jestem za A. Michnikiem, wierzę, że dla naszego wspólnego dobra sprawa chociaż trochę poprawi klimat wokól korupcji. Wierzę w uczciwość ludzi z Gazety Wyborczej, a pan A. Michnik jest moim kandydatem na prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZA Re: Zmiany w komisji śledczej badającej sprawę Ry IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 02.03.03, 22:16 Gość portalu: Jolanta Firląg napisał(a): > Nadzieja na wyjaśnienie sprawy maleje, po takich nominacjach, > ciągle jednak wierzę, że przynajmniej zmieni się podejście > Polaków do korupcji. Tacy ludzie jak L. Rywin zdemoralizowani > pieniędzmi, nauczyli się załatwiać w ten sposób swoje sprawy. > Całym sercem jestem za A. Michnikiem, wierzę, że dla naszego > wspólnego dobra sprawa chociaż trochę poprawi klimat wokól > korupcji. Wierzę w uczciwość ludzi z Gazety Wyborczej, a pan A. > Michnik jest moim kandydatem na prezydenta. Z tym prezydentem tobym sie może chwilę zastanowił, ale co wiary w intencje Adasia i jego przyjaciół, to jak najbardziej. Oczywiście nie uważam, że wszystko im wyszło, ale to jedno z najzdrowszych środowisk biznesoywch i dziennikarskich w tym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babariba ZUPA Z POKRZYWY IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 02.03.03, 20:09 ZUPA Z POKRZYWY Po jednej garści młodej pokrzywy, szpinaku, szczawiu, wiązka kopru i pietruszki, l cebula, 4 dkg masła, l ltr rosołu, 2 dkg mąki, 1/4 ltr. śmietany, para kiełbasek. Dodatek do zupy: jaja w koszulkach, Zebrać młodą pokrzywkę, stara jest twarda i włóknista, przebrać wraz ze szczawiem i szpinakiem, pozrywać ogonki, opłókać czysto i posiekać. Do rondla włożyć masło i usiekaną cebulę, gdy zmięknie cebula, dodać zieleninę, koper i pietruszkę i dusić pod pokrywą, podlewając rosołem. Po 1/2 godzinie przetrzeć przez sito, rozprowadzić rosołem, osolić i zaprawić śmietaną, rozbitą z mąką. Włożyć pokrajane kiełbaski i natychmiast zestawić z ognia. Do wazy włożyć jaja, które wyrównać kółkiem blaszanem, używanem do pierożków. Odpowiedz Link Zgłoś