Dodaj do ulubionych

MZS odzyskane, czy nie ?

05.09.06, 13:31
Bez podania powodów ministerstwo odwołało coroczną naradę ambasadorów. Część dyplomatów dowiedziała się o tym już po przyjeździe do kraju

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060905/kraj/kraj_a_2.html
Obserwuj wątek
    • bryt.bryt zenada? 05.09.06, 13:35
      Znowu pisowska zenada? Mam wrazenie, ze naduzywam tego slowa, ale nie ma w tym
      mojej winy. Rzeczywistosc wymusza.
      • palikociak Re: zenada? 05.09.06, 13:42
        Czyżbys był SLD-UPkiem? Jek SLD-UPek nie ma nic do powiedzenia to mówi-żenada.
        • bryt.bryt Re: zenada? 05.09.06, 13:46
          palikociak napisał:

          > Czyżbys był SLD-UPkiem? Jek SLD-UPek nie ma nic do powiedzenia to mówi-żenada.

          Znam te doktryne i - ze sie tak wyraze - cenie ja dosc nisko.
          • cichociemnym brycie brycie 05.09.06, 13:49
            w stosunku do sPiSdziałych świrów należy używać więcej dosłowności a mniej
            eufemizmów.Inaczej ta mierzwa nie łapie o co biega.
        • ukos A Ty czemu tak wrzeszczysz? 05.09.06, 14:12
          palikociak napisał:

          > Czyżbys był SLD-UPkiem? Jek SLD-UPek nie ma nic do powiedzenia to mówi-żenada.

          Wrzaski nie spowodują, żeby robienie bałaganu nie było żenujące, SLD nie ma tu
          nic do rzeczy. Jak PiSowi coś nie wychodzi, to cały świat winien, układ się
          uwziął.
    • palikociak Njpierw odżydzdzanie, pózniej naradzanie. 05.09.06, 13:39
      Trudno wymagac żeby premier o polityce zagranicznej mówił w obecności agentów
      Izraela.
      • jola_iza Re: Njpierw odżydzdzanie, pózniej naradzanie. 05.09.06, 13:40
        To Jarek kłamał? Nie odzyskaliśmy MSZ ?
        • palikociak Re: Njpierw odżydzdzanie, pózniej naradzanie. 05.09.06, 13:45
          jola_iza napisała:

          > To Jarek kłamał? Nie odzyskaliśmy MSZ ?

          Jeszcze paru obrzezanych wykryto w Afryce. Na placówkach niewiele juz moga nam
          zaszkodzić, ale uczestniczyć w naradach z udziałem prezydenta i premiera juz
          nie powinni.
          >
          • jola_iza Re: Tak czy siak 05.09.06, 13:50
            Wychodzi na to, że to nie kaczki wciągneły Leppera na salony. To Lepper znalazł kaczki taplające się w chlewie.
      • latryna.latryna Znów ten smród z okolic pisuaru... 05.09.06, 13:45
        Czujecie ?... ;)
        • cichociemnym już niedługo..... 05.09.06, 13:47
          szykuje się niezły "domestos" na ten syf.
      • cichociemnym nie dość palicośtam....... 05.09.06, 13:46
        że jesteś klasyczna forumową sprzedajną dziwką to na dodatek kretynem. Ale to
        dobrze że PiSdielce mają takich zwolenników. Z bydłem, na dodatek skretyniałym
        nie ma w zasadzie problemów - wykańcza się je inteligencją a tej
        wykształciuchom nie brak. Buźka pojebie.
        • elfhelm palikociak to ktoś po zmianie nicka 05.09.06, 14:06
          coś w stylu wesołej lub innego pojeba
    • wujaszek_joe Re: MZS odzyskane, czy nie ? 05.09.06, 14:59
      i co na tej naradzie pisdzielce miałyby powiedzieć? że na razie nie mamy
      polityki zagranicznej?
    • nowytor3 I słusznie, najpierw "oczyścić" to psie bractwo 05.09.06, 15:11
      Rzadko mi się zdarza przywoływać "Nie", jednak, cobyśta wiedzieli jakie
      towarzycho w prezencie otrzymali Pisiaki od poprzedników przywołam ten artykuł,
      jako najbardziej godny zaufanie do zgromadzonego tu bydełka:
      (tekst dozwolony do osób dorosłych, jeżeli masz poniżej 18 lat nie czytaj)

      Psia służba dyplomatyczna

      Między 23 i 27 czerwca trwać będzie w Warszawie odprawa ambasadorów RP
      rezydujących w ponad 90 krajach. Panowie Ambasadorzy, Ekscelencje! Jeśli na
      odprawie pojawi się Waldemar Figaj – chargé d’ affaires w Kongo, poproście, żeby
      wieczorkiem puścił wam film z kasety wideo obrazujący trud polskich dyplomatów.

      Kinszasa, stolica Demokratycznej Republiki Konga. Środa, 18 czerwca 2003 r.
      Przed pierwszą po południu do naszego chargé d’affaires Waldemara Figaja
      zadzwonił bardzo ważny urzędnik z Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie.
      Zadał proste pytanie: co się tam u was dzieje? Dyplomata z Konga odparł, że
      wszystko OK. Dygnitarz z Warszawy wyjaśnił, że z redakcji "NIE" dostał wiadomość
      o tym, iż przed budynkiem ambasady trwa antypolska demonstracja. Dyplomata
      wyjrzał przez okno i zaprzeczył. Wówczas dowiedział się ode mnie, że na teren
      jego własnej rezydencji przy avenue Okito próbuje się wedrzeć 30-osobowy tłumek.
      Demonstranci domagali się pieniędzy – 80 dolarów. Po godzinie służby
      odpowiedzialne za ochronę placówek dyplomatycznych przegoniły ludzi sprzed
      bramy. Protestujący ściągnęli wówczas na miejsce policję i media. I zaczęło się.

      Według relacji protestujących, lokator domu, który pokazywali palcem, chargé
      d’affaires RP w Kongo (czyli nasz pan ambasador) Waldemar Figaj dopuścił się
      oszustwa: dogadał się z dwiema dziewczynami lekkiego prowadzenia na kasę i nie
      zapłacił.

      * * *

      Według dziewczyn było tak:

      Późnym wieczorem 17 czerwca w lokalu "Chez Ntemba" (skrzyżowanie baru, burdelu i
      dyskoteki) w Kinszasie zjawiło się dwóch białych. Z opisu dziewczyn (nie znały
      nazwisk) wynika, że byli to: chargé d’affaires Rzeczypospolitej Polski i inny
      biały, który opuścił właśnie kongijskie więzienie. Polacy mieli wyjąć z baru
      dwie dziewczyny, z którymi dogadali się na seks po 30 dolarów za dziwkę. Tuż po
      północy pojechali do domu, przed którym później odbędzie się manifestacja, czyli
      do rezydencji ambasa-dora, i zajęli się uprawianiem seksu. O piątej rano 18
      czerwca biali zażyczyli sobie szczególnej atrakcji: zaproponowali dziewczynom
      dodatkową zapłatę – po 50 dolarów – za uprawianie seksu z psem. Pies pierwszą
      dziewczynę wylizał w kroczu, potem z drugą kopulował. Jeden z białych miał
      filmować te atrakcje.
      Po zaspokojeniu psiej chuci biali mieli stwierdzić, że mają przy sobie jedynie
      20 dolarów i proszą, żeby dziewczyny przyszły po resztę za kilka godzin.
      Przyszły, ale zostały przegnane przez ciecia. Wróciły z rodzinami i znajomymi.
      Stąd manifestacja.

      * * *

      Od razu wyjaśniam: mimo wielokrotnych prób skontaktowania się z naszą ambasadą w
      Kinszasie, do chwili zamknięcia tego numeru nie udało mi się rozmawiać z chargé
      d’affaires. Telefony milczały. Przedstawiona wersja wydarzeń jest więc relacją
      pokrzywdzonych panienek. Wersję tę potwierdziły w zeznaniach złożonych na
      kongijskiej policji. Do czasu zamknięcia tego wydania "NIE" nie są też znane
      wyniki analizy pobranego w szpitalu wymazu z pochwy jednej z dziewczyn.

      Już 18 czerwca wiadomość o wyczynach białych dyplomatów podano w głównym wydaniu
      wiadomości stacji Raga TV. Następnego dnia opis całego zajścia znalazł się na
      pierwszej stronie gazety "Le PalmarŇs". Po niej aferę podchwyciły inne stacje
      telewizyjne: RTAE, RTNC i Tropicana. Wszyscy dziennikarze podkreślają, że
      ustalili już nazwiska białych dyplomatów, ale na razie nie chcą ich ujawniać. W
      żadnej relacji nie padło słowo, że chodzi o Polaków, ale telewizje z uporem
      pokazują rezydencję ambasadora RP w Kinszasie.

      * * *

      Łatwiejsze niż zdobycie komentarza chargé d’affaires Figaja okazało się zebranie
      informacji o psie. Jest to owczarek belgijski, w wieku 3 lat i 8 miesięcy. Wabi
      się Donc, uwielbia aportować i – jak twierdzi jego pierwszy właściciel – seksu z
      ludźmi wcześniej nie uprawiał. Były właściciel rozważa złożenie doniesienia o
      gwałcie dokonanym na psie należącym teraz do ambasady.

      * * *

      Polska nie ma szczęścia do dyplomatów w Demokratycznej Republice Konga. Były
      ambasador po roku urzędowania wyleciał za picie i rozdawanie dziwkom majątku
      ambasady (lodówka, fotele). Po nim nastał chargé d’affaires przysłany przez UOP.
      Dyplomata ten koncentrował się na prywatnej działalności gospodarczej
      prowadzonej wbrew interesom Polski. Po odwołaniu z urzędu trafił do więzienia.
      Zmienił go z kolei ambasador, który wyleciał z placówki za gorzałę i dziwki.
      Także nie zapłacił panience dając w zastaw zegarek, który redakcja "NIE" od niej
      wykupiła ("Afropolacy", "NIE" nr 51–52/2002). Teraz placówką kieruje figlarz
      Waldemar Figaj, poprzednio pracownik Kancelarii Prezydenta RP, przez nią
      rekomendowany do MSZ. Ten to mężczyzna – wedle dwóch panienek – wyręczał się psem.

      – Panie! Przeżyłem tu dwie rebelie i dwa zamachy stanu. Przeżyłem tych
      pseudodyplomatów i kilka afer finansowych polskich misjonarzy. Wszystko mogę
      znieść, ale już wystarczy!
      Napisz pan, że wczoraj pracownicy zaczęli szczekać pod moim biurem – irytuje się
      Polak Tadek Lutak, dyrektor generalny linii lotniczych CAA, od 17 lat w Kongo.

      Wyjaśniamy: wzburzenie Kongijczyków i ich złość na Polaków wywołuje przekonanie,
      że nakazywanie czarnym dziewczynom współżycia seksualnego z psem jest objawem
      rasizmu naszych białych ludzi.

      Ministrowi Cimoszewiczowi gratulujemy niezmiennie pysznej polityki personalnej.

      nowytor3: ten artykuł znajdziecie również:
      www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2249

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka